-
Prokuratura skierowała akt oskarżenia przeciwko Michałowi Wosiowi, zarzucając mu przekroczenie uprawnień oraz niedopełnienie obowiązków przy rozdysponowaniu środków z Funduszu Sprawiedliwości.
-
Zbigniew Ziobro energicznie broni Wosia, twierdząc, że padł on ofiarą politycznej zemsty Donalda Tuska i że jego działania przyczyniły się do skutecznej walki z przestępczością.
-
Wątpliwości budzi sposób przekazania funduszy na zakup oprogramowania Pegasus dla CBA, które miało nie spełniać warunków do otrzymania wsparcia.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
„Fałszywy akt oskarżenia Michała Wosia jest w istocie prawdziwym aktem oskarżenia Donalda Tuska, który z nielegalnie przejętej prokuratury zrobił narzędzie prywatnej zemsty” – ocenił we wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych Zbigniew Ziobro.
Były minister sprawiedliwości wskazał, że Woś „nie kupił systemu Pegasus”, a jedynie przekazał na ten cel środki z Funduszu Sprawiedliwości, co – w przekonaniu Ziobry – było realizacją jego misji.
Zbigniew Ziobro staje w obronie Michała Wosia. „Zasłużył na medal”
Zbigniew Ziobro stwierdził, że były wiceminister nie decydował o tym, jakie oprogramowanie zostanie wybrane przez służby specjalne, gdzie i przez kogo zostanie wyprodukowane.
„Zrobili to fachowcy ze służb, którzy najlepiej wiedzieli, czego potrzebują do walki z przestępcami. Wybrali najlepszy dostępny system – taki sam, jaki kupiły służby z Francji, Hiszpanii i Holandii” – napisał.
Zdaniem lidera Suwerennej Polski, Woś „zasłużył na medal od państwa”, a dzięki jego wysiłkom „Polska przestała być bezradna wobec groźnych przestępców„.
„To nie Michał jest winny temu, że wśród tych bandziorów znaleźli się skorumpowani towarzysze Tuska, który teraz mści się za ujawnienie ich złodziejskiej działalności” – grzmiał w serwisie X Zbigniew Ziobro.
Jak dodał, „czas płynie szybko”, a „rozliczenie prawdziwych przestępców zbliża się nieuchronnie„.
Do swojego wpisu Ziobro dołączył fragment Kodeksu karnego wykonawczego, w którym znalazły się zapisy o tym, że celem Funduszu Sprawiedliwości jest „przeciwdziałanie przestępczości”, a środki zeń przeznaczane są m.in. na „wykrywanie i zapobieganie przestępczości”.
Michał Woś oskarżony. Sprawa Funduszu Sprawiedliwości i zakupu Pegasusa
We wtorek ogłoszono, że Prokurator Generalny skierował do Sądu Okręgowego w Warszawie akt oskarżenia przeciwko Michałowi Wosiowi. Dotyczy on „przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków”.
„(Woś – red.) nie dopełnił powierzonych mu obowiązków zajmowania się sprawami majątkowymi, a w tym sprawowania nadzoru nad zarządzaniem, rozdysponowaniem i rozliczeniem rozdysponowanych środków finansowych pochodzących z Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej – Funduszu Sprawiedliwości” – czytamy w oświadczeniu.
W sprawie zakupu Pegasusa podkreślono, że umowę z szefem Centralnego Biura Antykorupcyjnego (służba miała korzystać z oprogramowania – red.) zawarto „niezgodnie z opinią sejmowej Komisji Finansów Publicznych” z września 2017 roku.
Dodatkowo wsparcia udzielono „w sposób uznaniowy”, a „beneficjenci programu nie posiadali związku z celami Funduszu, czym działali na szkodę interesu publicznego, (…) ograniczając dostępność środków pochodzących z Funduszu uprawnionym osobom”.
Zdaniem śledczych Michał Woś miał wiedzieć, że CBA „nie spełniała warunków do uzyskania wsparcia finansowego z Funduszu Sprawiedliwości”. Wypłatę 25 mln złotych na rzecz Centralnego Biura Antykorupcyjnego dokonano w kilku transakcjach w październiku i listopadzie 2017 roku.
Kolejny z zarzutów stawianych Wosiowi brzmi następująco: „Nie zapewnił możliwości przeprowadzenia przez dysponenta Funduszu Sprawiedliwości kontroli realizacji powierzonego zadania finansowanego ze środków Funduszu Sprawiedliwości”. Bliski współpracownik Zbigniewa Ziobry miał działać celem „osiągnięcia korzyści osobistych i politycznych dla siebie, wyrażających się w uzyskaniu dla swojej działalności publicznej przychylności i zaufania osób pełniących istotne funkcje publiczne”.
Michał Woś twierdzi, że padł ofiarą „represji politycznych” i wydał oświadczenie, w którym stwierdził, że „nie zakupił systemu Pegasus, choć chętnie by to zrobił, aby skuteczniej łapać przestępców”.
-
Rzucił koktajlem Mołotowa w siedzibę PO. Krzysztof B. usłyszał zarzuty
-
Z niemowlęciem i bez sprzętu poszli na Rysy. Turyści zdobyli szczyt głupoty













