Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
USA. Strzelanina przed Białym Domem. Napastnik nie żyje

USA. Strzelanina przed Białym Domem. Napastnik nie żyje

24 maja, 2026
Wojna na Ukrainie. Zmasowany atak Rosji. Zareagowała Polska, komunikat DORSZ

Wojna na Ukrainie. Zmasowany atak Rosji. Zareagowała Polska, komunikat DORSZ

24 maja, 2026
Mieszali syrop z winem. Nieświadomi niczego, otrzymywali niemal truciznę

Mieszali syrop z winem. Nieświadomi niczego, otrzymywali niemal truciznę

24 maja, 2026
Są gorsze od komarów? Leśnicy przetrzegają przed małymi owadami

Są gorsze od komarów? Leśnicy przetrzegają przed małymi owadami

24 maja, 2026
Młodzi nie potrafią się wypowiadać. „Wychowaliśmy pokolenie pod kloszem”

Młodzi nie potrafią się wypowiadać. „Wychowaliśmy pokolenie pod kloszem”

24 maja, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • USA. Strzelanina przed Białym Domem. Napastnik nie żyje
  • Wojna na Ukrainie. Zmasowany atak Rosji. Zareagowała Polska, komunikat DORSZ
  • Mieszali syrop z winem. Nieświadomi niczego, otrzymywali niemal truciznę
  • Są gorsze od komarów? Leśnicy przetrzegają przed małymi owadami
  • Młodzi nie potrafią się wypowiadać. „Wychowaliśmy pokolenie pod kloszem”
  • Wyrastają jak grzyby po deszczu. U nas to przysmak, gdzie indziej inwazja
  • Ten grzyb wyrasta wiosną i pachnie ogórkiem. Większość grzybiarzy go omija
  • 800 kaczek uratowało winnicę. Unikatowe rozwiązanie zachwyciło cały świat
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Młodzi nie potrafią się wypowiadać. „Wychowaliśmy pokolenie pod kloszem”
Młodzi nie potrafią się wypowiadać. „Wychowaliśmy pokolenie pod kloszem”
Aktualności

Młodzi nie potrafią się wypowiadać. „Wychowaliśmy pokolenie pod kloszem”

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości24 maja, 2026

„Łęcka miała ładny ciuch” — słyszą poloniści na ustnej maturze. Dlaczego tak trudno dziś mówić, choć stale jesteśmy w kontakcie.

Rozmowa może dziś stresować bardziej niż najtrudniejszy egzamin pisemny, ale setki tysięcy maturzystów — chcą czy nie — muszą co roku przez 15 minut siedzieć naprzeciwko komisji egzaminacyjnej i mówić o literaturze. Aż 10 z tych minut to samodzielna wypowiedź — bez filtra i montażu.

Dziś częściej piszemy, niż dzwonimy, przesyłamy wiadomości głosowe, zamiast się spotykać. Z ulgą chowamy się za ekranem. Nic dziwnego, że wielu nastolatków uważa ustny polski za najbardziej absurdalny element egzaminu dojrzałości.

Okazja do ściemniania

O sens ustnej matury z polskiego coraz częściej pytają dziś już nie tylko maturzyści. Również nauczyciele uważają, że egzamin nie ma znaczenia — głównie dlatego, że jego wynik nie liczy się w rekrutacji na większość kierunków studiów. Ale bez zdanego ustnego czeka maturzystę poprawka.

— Tracę tylko czas i nerwy, a to mi się do niczego nie przyda — mówi Sylwia z małego miasta w Wielkopolsce. Do ustnej matury z polskiego podchodzi z przymusu. I ma o to pretensje. — To jakiś relikt. Gdzie ja jeszcze będę tak analizowała i referowała literaturę?

Ściągnęła z internetu 76 jawnych pytań publikowanych przez Centralną Komisję Egzaminacyjną i gotowe omówienia odpowiedzi. Zagadnień do kilku najważniejszych lektur Sylwia uczyła się na pamięć. Podobnie jak nazwisk bohaterów i przypisanego im klucza interpretacji. Wrzuca z tego audio na słuchawki. Wykuła już strukturę wypowiedzi i zasadę „trzech P”: „Powiedz, co chcesz powiedzieć. Powiedz to. A potem powiedz, co właśnie zostało powiedziane”. Dodatkowo słucha tutoriali, które przygotują, jak przetrwać taki egzamin: patrzeć komisji w oczy, sprawnie gestykulować, nie „ykać”. I co zrobić, gdy ze stresu nagle „odetnie”.

W jednym z takich tutoriali słyszę, że choć ustny z polskiego ma takie samo znaczenie jak zbieranie kasztanów (czyli żadne), jest do przejścia. To świetna okazja do „ściemniania, naciągania i koloryzowania rzeczywistości, i zastępowania merytoryki zgrabną bajerką”.

Rzecz w tym, że maturzyści dzisiaj nie chcą ani bajerować, ani ściemniać.

To mogę już zacząć?

Problem zaczyna się, jeszcze zanim padnie pytanie o „Lalkę” czy „Dziady”.

— Nawet dobrze przygotowani maturzyści często nie wiedzą, jak zacząć rozmowę — przyznaje Katarzyna Dammicco, polonistka i egzaminatorka z Wrocławia, autorka kursów maturalnych.

Nie chodzi o to, że brakuje im manier.

— Widoczny jest zanik podstawowych rytuałów i nawyków zwykłej rozmowy — mówi polonistka. Maturzyści często wchodzą do sali bez „dzień dobry”. Siadają przed komisją i pytają: „To mogę już zaczynać?” albo od razu: „No, tutaj mam taki temat i chodzi o »Potop«…”.

— Szkoła zakłada, że młody człowiek umie rozpocząć wypowiedź, podtrzymać kontakt. Tymczasem wielu uczniów po prostu nie ma gdzie tego trenować — uważa Dammicco. Takich rzeczy właściwie nie ćwiczy się już ani w domu, ani w szkole.

Problem nie jest nowy. Już kilkanaście lat temu, po pierwszych sukcesach Polski w badaniach PISA, eksperci zwracali uwagę, że nasza szkoła dobrze uczy rozwiązywania testów i odtwarzania wiedzy, ale znacznie słabiej rozwija kompetencje komunikacyjne i społeczne uczniów.

Dziś podobne wnioski wracają w „Profilu absolwenta” przygotowanym przez Instytut Badań Edukacyjnych dla MEN. To jeden z kluczowych dokumentów, na podstawie których ministerstwo Barbary Nowackiej chce przebudować polską szkołę. Wśród najważniejszych kompetencji przyszłości autorzy wymieniają komunikację, współpracę i umiejętność budowania relacji.

— Wiedzę ćwiczymy w szkole cały czas. Uczymy interpretacji, analizowania, pisania. Znacznie rzadziej ćwiczymy wypowiedź ustną — mówi Dammicco.

I zanim uczniowie przejdą do wykutego meritum z lektury, często po prostu nie wiedzą, o czym mówić.

Pod klucz

Trudno zresztą oczekiwać, by traktowali ustną maturę jak prawdziwą rozmowę. Egzamin jest sformalizowany i schematyczny. Sprawdza głównie znajomość lektur, umiejętność ich analizowania i łączenia z innymi tekstami kultury. Od początku ustawia uczniów w trybie odpowiadania „pod zaliczenie”. A jeszcze trzeba zmieścić się w wymaganym czasie.

Polska szkoła od lat uczy przede wszystkim zdawania testów. Żeby zaliczyć egzamin, trzeba wpisać się w dopuszczalny schemat odpowiedzi, czyli egzaminacyjny klucz.

— Uczniowie sprzed kilku lat pisali petycje, żeby CKE rozszerzyła wypracowanie, bo chcieli więcej pisać na maturze. Dla dzisiejszych maturzystów często trzysta słów to już za dużo — opowiada Katarzyna Włodkowska, polonistka i egzaminatorka z Piły, autorka kursów maturalnych.

Tę samą tendencję widzi na ustnym egzaminie. — Największy problem? Mówić „aż” przez 10 minut — żartuje ­polonistka.

Można powiedzieć, że kolejne roczniki maturzystów coraz lepiej opanowują egzaminacyjne strategie. Coś jednak przy tym tracą.

— Często odpowiadają według wyuczonego schematu, a nie jak ktoś, kto ma zdanie, kto chciałby o czymś opowiedzieć — mówi Katarzyna Włodkowska.

To samo obserwuje także na zwykłych lekcjach w klasie.

W klasie cisza

Nauczyciele przyznają, że w szkole brakuje czasu na swobodną dyskusję z uczniami. Nawet jeśli uda się zrealizować program, nad wszystkim wisi matura — a nigdy za dużo czasu na ćwiczenia i powtórki do matury.

Jest jeszcze inny problem.

— Coraz bardziej muszę się gimnastykować, żeby zachęcić uczniów do mówienia — podkreśla Katarzyna Włodkowska. Pamięta jeszcze szkołę, w której uczniowie próbowali zagadać nauczyciela, żeby lekcja się nie odbyła. — Dzisiaj tego nie ma, nie wychylają się — mówi.

— Pytam: „Co o tym myślicie?”. I w klasie cisza. Próbuję pojedynczo, ale widzę strach. Nawet kiedy podkreślam: „Mówcie, to nie jest na stopień. Chcę tylko wiedzieć, co myślicie”.

Zdaniem nauczycieli problemem nie jest brak opinii ani refleksji. Bardziej chodzi o to, że uczniowie są coraz rzadziej gotowi do spontanicznego zabierania głosu przy innych.

— Obawiają się, że sobie nie poradzą i że rówieśnicy źle ich ocenią — mówi ­polonistka.

Wielu uczniów dużo pewniej czuje się w komunikacji online — bo można ją poprawić albo wycofać. Rozmowa na żywo wymaga reakcji tu i teraz. Bez czasu na edycję i kontrolę własnego wizerunku.

Zapomnieliśmy, jak rozmawiać

Te lęki nie biorą się znikąd. Amerykańska socjolożka Sherry Turkle od lat zwraca uwagę, że technologia nie odebrała nam potrzeby kontaktu z innymi ludźmi, ale zmieniła sposób, w jaki rozmawiamy. Coraz częściej wybieramy formy komunikacji, które pozwalają odpowiedzieć później, edytować wiadomość, a przede wszystkim ukryć emocje za ekranem.

W książce „Reclaiming Conversation” Turkle ostrzega przed stopniowym wycofywaniem się z bezpośredniej rozmowy. Przypomina to, że właśnie taka rozmowa uczy empatii i słuchania innych. Daje też poczucie bycia zauważonym i zrozumianym — coś, czego nie zastąpi w pełni komunikacja cyfrowa. Turkle przypomina, że ograniczanie zwykłych kontaktów i zastępowanie ich relacją online pogłębia poczucie izolacji i samotności — a to są problemy, z którymi coraz częściej mierzą się młodzi ­ludzie.

Mem i skrót w głowie

To nie znaczy jednak, że młodzi ludzie przestali się komunikować.

— Funkcjonują bardziej obrazem, skrótem i szybkim montażem niż linearnym układaniem wypowiedzi krok po kroku — mówi dr Grzegorz Stunża, wykładowca edukacji medialnej i kulturalnej w Instytucie Pedagogiki Uniwersytetu Gdańskiego.

Gdy wyznacza studentom zadanie: krótki film albo prezentację, obserwuje, że z marszu robią slajdy albo nagrywają. Dopiero później dopisują scenariusz czy plan, bo wiedzą, że tego od nich wymaga.

— Taki sposób pracy wpływa później także na sposób mówienia i budowania wypowiedzi — mówi.

Jest jeszcze coś.

— Szkolna edukacja uczy funkcjonowania według oczekiwanego klucza odpowiedzi i bardzo ten mechanizm utrwala — mówi Stunża. — Kiedy próbuję rozmawiać ze studentami, zwłaszcza na pierwszym roku, zazwyczaj milczą. Dopiero później przyznają, że próbowali odgadnąć, co chciałem od nich usłyszeć, i bali się nie trafić z właściwą odpowiedzią.

Szkoła nie chce pytać

Wypracowań uczyli mnie od podstawówki, a matury ustnej prawie w szkole nie ćwiczyłam — mówi Justyna. Ustny egzamin zdała, ale — jak przyznaje — stres prawie ją zjadł. — W szkole nie ćwiczymy. To może w ogóle nie jest potrzebne?

Wielu rodziców podziela ten pogląd. Również część nauczycieli tęskni za dawnym modelem ustnej matury, w którym uczniowie prezentowali przygotowane wcześniej wystąpienie.

— To była fikcja. Kupowali te prezentacje — mówi jednak Violetta Kalka, polonistka z Torunia.

Od swoich uczniów słyszy, że ustny z polskiego to najgorszy egzamin. Są oczywiście tacy, którzy wchodzą i dają popis. Ale przeciętnych stres po prostu zżera — mówi nauczycielka.

Jej zdaniem problem polega głównie na tym, że młodzi ludzie coraz rzadziej są wystawiani na sytuacje, w których muszą mówić — spontanicznie i przy ­innych.

I dodaje, że ten lęk widać dużo wcześniej niż na maturze.

— Od lat coraz bardziej chronimy dzieci przed stresem, związanym z ewentualną oceną albo konfliktem. Efekt? Coraz więcej uczniów boi się zaryzykować pomyłkę albo powiedzieć coś nieidealnie. Więc nie odezwie się przy klasie — mówi Kalka. Przyznaje, że mnóstwo nauczycieli też odpuściło.

— Wiele było przypadków, gdy uczeń uznał, że przez odpytywanie na lekcji został upokorzony albo że nauczyciel go pyta, bo się uwziął. Unikamy więc tego — przyznaje polonistka.

Dlatego szkoła przestała być poligonem bezpiecznego ćwiczenia sytuacji stresujących, takich jak: wystąpienia publiczne, dyskusje, spory o rację.

— Wychowaliśmy pokolenie pod kloszem. A teraz wielu młodych ludzi bardzo boi się sytuacji, w której trzeba publicznie obronić własne zdanie — uważa nauczycielka.

Psują język polski?

Problem widać już na poziomie języka maturzystów. — Wolą krótkie, proste zdania. Mówią językiem potocznym, kompletnie nieadekwatnym na egzaminie z literatury — przyznaje Włodkowska.

Poloniści słyszą na maturze, np. że „Izabela Łęcka skupiała się na swoich ciuchach” albo że „dała Wokulskiemu kosza”. Jeden z bohaterów chce „ocalić swoje moralia”, a drugi „pochybił się na rozwiązanie”. Uczniowie wypowiadają się nieadekwatnie, np. że więzień obozu koncentracyjnego cierpiał i to było wobec niego „nie fair”.

— Problem polega raczej na tym, że młodzi ludzie coraz rzadziej ćwiczą przechodzenie między językiem codziennym a bardziej oficjalnym sposobem komunikacji — mówi dr Magdalena Domeradzka, językoznawczyni z Uniwersytetu SWPS w Warszawie. Podkreśla, jak ważna to umiejętność. — Człowiek, który potrafi mówić w sytuacjach formalnych, czuje, że ma wpływ na rzeczywistość, i umie się w niej poruszać. Potrafi zabrać głos we własnej sprawie, coś załatwić, obronić własne zdanie. Szkoła powinna tego konsekwentnie uczyć — mówi dr Magdalena Domeradzka.

Wcale nie chodzi już o rekrutację na studia.

— Umiejętność argumentowania, zabrania głosu czy spokojnego przedstawienia własnego stanowiska jest potrzebna na co dzień: w pracy, gdy załatwiamy sprawy w urzędzie lub nawet na zebraniu wspólnoty mieszkaniowej — podsumowuje badaczka.

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Mieszali syrop z winem. Nieświadomi niczego, otrzymywali niemal truciznę

Mieszali syrop z winem. Nieświadomi niczego, otrzymywali niemal truciznę

Varga: Widziałem film, za który Pawlikowski dostał nagrodę w Cannes. Ogląda się go z niemal hedonistyczną rozkoszą

Varga: Widziałem film, za który Pawlikowski dostał nagrodę w Cannes. Ogląda się go z niemal hedonistyczną rozkoszą

Potężny zgrzyt między Nawrockim a Kaczyńskim. W tle Wałęsa i sędzia nr 1 w Polsce

Potężny zgrzyt między Nawrockim a Kaczyńskim. W tle Wałęsa i sędzia nr 1 w Polsce

Kim: nigdy nie czułam do Szymona Hołowni nienawiści. Po prostu wykonywałam swoją pracę

Kim: nigdy nie czułam do Szymona Hołowni nienawiści. Po prostu wykonywałam swoją pracę

Stankiewicz: działania Amerykanów to przestroga dla Donalda Tuska. Mają pretensje

Stankiewicz: działania Amerykanów to przestroga dla Donalda Tuska. Mają pretensje

Kiedy najlepiej jeść śniadanie? Naukowcy dają jednoznaczną odpowiedź

Kiedy najlepiej jeść śniadanie? Naukowcy dają jednoznaczną odpowiedź

Luksus zyskał nową definicję. Coolcation to nowa filozofia podróżowania

Luksus zyskał nową definicję. Coolcation to nowa filozofia podróżowania

Wichury i ulewy coraz groźniejsze. Te błędy budowlane kosztują najwięcej

Wichury i ulewy coraz groźniejsze. Te błędy budowlane kosztują najwięcej

Varga: ta książka to kronika polskiego obłędu. Nie szatan za tym stoi

Varga: ta książka to kronika polskiego obłędu. Nie szatan za tym stoi

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Wojna na Ukrainie. Zmasowany atak Rosji. Zareagowała Polska, komunikat DORSZ

Wojna na Ukrainie. Zmasowany atak Rosji. Zareagowała Polska, komunikat DORSZ

24 maja, 2026
Mieszali syrop z winem. Nieświadomi niczego, otrzymywali niemal truciznę

Mieszali syrop z winem. Nieświadomi niczego, otrzymywali niemal truciznę

24 maja, 2026
Są gorsze od komarów? Leśnicy przetrzegają przed małymi owadami

Są gorsze od komarów? Leśnicy przetrzegają przed małymi owadami

24 maja, 2026
Młodzi nie potrafią się wypowiadać. „Wychowaliśmy pokolenie pod kloszem”

Młodzi nie potrafią się wypowiadać. „Wychowaliśmy pokolenie pod kloszem”

24 maja, 2026

Najnowsze Wiadomości

Wyrastają jak grzyby po deszczu. U nas to przysmak, gdzie indziej inwazja

Wyrastają jak grzyby po deszczu. U nas to przysmak, gdzie indziej inwazja

24 maja, 2026
Ten grzyb wyrasta wiosną i pachnie ogórkiem. Większość grzybiarzy go omija

Ten grzyb wyrasta wiosną i pachnie ogórkiem. Większość grzybiarzy go omija

24 maja, 2026
800 kaczek uratowało winnicę. Unikatowe rozwiązanie zachwyciło cały świat

800 kaczek uratowało winnicę. Unikatowe rozwiązanie zachwyciło cały świat

24 maja, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.