Po przesłuchaniu — a raczej próbie przesłuchania — doktora Emila Jędrzejewskiego stan wiedzy prokuratury w sprawie tego, co działo się w warszawskim Szpitalu Południowym, się nie zmienił. Okazuje się jednak, że prokuratorzy od jakiegoś czasu prowadzą śledztwa dotyczące tej placówki. W tym dotyczące działania prosektorium.
Wydarzenia z Prokuratury Okręgowej w Warszawie, są dość zaskakującym zwrotem akcji w sprawie Szpitala Południowego. Doktor Emil Jędrzejewski, który o całej sprawie poinformował media, przyszedł do prokuratury na godzinę 13 w środę. Zjawił się sam sam. Jak powiedział, nie miał czasu ustanowić pełnomocnika. A ponieważ nie miał pełnomocnika, to nie zdecydował się odpowiedzieć na żadne pytanie. Ma wrócić ze swoim adwokatem w piątek.
Prokurator ma prawo odmówić świadkowi udziału pełnomocnika w przesłuchaniu. Kodeks postępowania karnego w art. 87 pkt. 3 opisuje taką sytuację. Może się to stać, jeśli prokurator uzna, że udział pełnomocnika „nie wymaga obrona interesów osoby niebędącej stroną” postępowania przygotowawczego.
Oznacza to, że przesłuchanie dr Jędrzejewskiego mogło się odbyć. Najwyraźniej jednak w tej sprawie prokuratorzy (a było ich dwóch) wykazali się dużą troską o przejrzystość postępowania i zgodzili na udział pełnomocnika. Swoją drogą, to Sejm uchwalił ustawę, która odbierała prokuratorowi możliwość odmowy udziału pełnomocnika w przesłuchaniu. Prezydent jednak zawetował te przepisy.
Emil Jędrzejewski w prokuraturze. Zostawił śledczym kartkę
Coś jednak po wizycie Emila Jędrzejewskiego w prokuraturze wiemy. Chirurg, choć nie chciał odpowiadać na pytania, przekazał prokuratorom kartkę z dwoma nazwiskami i numerami PESEL pacjentów, których śmierć łączył w rozmowie w Kanale Zero z brakiem kompetencji Dawida Kacprzyka.
Okazało się, że jedna z tych spraw jest znana prokuraturze i toczy się w niej dochodzenie. Chodzi o śmierć pacjenta w toalecie. Jednak ponieważ chirurg nie odpowiedział na żadne pytania, nie wiadomo, czy ma jakąś wiedzę, do której do tej pory nie dotarli śledczy. Dawid Kacprzyk twierdzi, że nie ma z tą sprawą nic wspólnego.
Druga sprawa ma dotyczyć przeprowadzenia tomografii osoby, która już zmarła. Więcej szczegółów nie jest znane. Ordynator chirurgii w warszawskim Szpitalu Południowym Piotr Szenk powiedział Onetowi, że nic nie wie, by do takiej sytuacji doszło. Podobne oświadczenie wydał Dawid Kacprzyk. Zdanie Kacprzyka to może nie najlepszy argument, ale już obecny ordynator, bezpośredni następca Jędrzejewskiego na stanowisku, powinien coś o tej sprawie słyszeć. A twierdzi, że nic nie słyszał.
Prokuratura już bada sprawę Szpitala Południowego
Wiemy, że w sumie do prokuratury w ciągu trzech lat trafiło 12 spraw związanych ze zgonami w Szpitalu Południowym. Prowadzonych wciąż jest pięć i są na różnym etapie. Pozostałe zostały albo umorzone, albo odmówiono wszczęcia postępowania. Są też sprawy związane z nieprawidłowościami w prosektorium w Szpitalu Południowym. Radio Zet podaje, że od miesiąca toczy się postępowanie dotyczące nieprawidłowości w prowadzeniu tam dokumentacji.
Nieprawidłowości w Szpitalu Południowym i na przyszpitalnym SOR niewątpliwie występowały. Opowiada o nich nie tylko dr Jędrzejewski, lecz także inni lekarze. Niewątpliwie należy je bardzo dokładnie zbadać i wyjaśnić. Prokuratura i organy kontrolne powinny potraktować sprawę priorytetowo. Resort zdrowia zlecił kontrolę także wojewodzie mazowieckiemu i krajowemu konsultantowi ds. ratownictwa medycznego. Jednak od bałaganu w dokumentacji do nagminnego uśmiercania pacjentów, nawet w wyniku błędów lekarskich, droga jest bardzo daleka.