Były premier Mateusz Morawiecki podczas jednego z politycznych wystąpień porównał swoją drogę do losów bohatera Homera — Odyseusza. Jak bardzo ryzykowne jest to porównanie, zastanawia się gość „Rachunku sumienia”, prof. Marek Węcowski, autor książki „Homer na nasze czasy”.
Prof. Marek Węcowski to jeden z najwybitniejszych historyków starożytności i badaczy poematów Homera. W rozmowie z Magdaleną Rigamonti i Tomaszem Sekielskim tłumaczy, jaki jest prawdziwy sens opowieści o Odyseuszu i dlaczego historia sprzed niemal 3000 lat stała się dziś narzędziem terapii dla weteranów wojennych.
Morawiecki podczas jednego z politycznych wystąpień porównał swoją drogę do losów bohatera Homera — Odyseusza. — Musimy odrzucić założenia, które tyle zła na Polskę ściągnęły. Patrzmy w przyszłość poza tamtymi założeniami, które stały u podstaw III RP — patrzmy w przyszłość najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Czekają nas trudne dni, trudne miesiące, sztormy, ostrzał wroga zewnętrznego i wroga wewnętrznego, ale my się nie poddamy — będziemy walczyć do samego końca, bo takie jest nasze powołanie w tej podróży, w którą się udaliśmy — mówił były premier.
— Jak bardzo jest to ryzykowne porównanie? — pyta Sekielski Marka Węcowskiego, profesora UW, autora książki o Homerze. — Tam pojawił się nawet Tusk, którego głos brzmi, jak głos syren — przypomina prowadzący „Rachunek sumienia”.
— Syreny mają to do siebie, że uwodzą i że bardzo trudno im się oprzeć. Mateusz Morawiecki, jak rozumiem, kiedyś już się im nie oparł. Zresztą Morawiecki nie jest pierwszym politykiem, który porównuje się do Odyseusza. Wielu z nich tak sobie wyobrażało swój los. Trzeba natomiast zadać pytanie, o którym Odyseuszu mówimy — tłumaczy historyk.
Jeżeli chodzi o Odyseusza ruszającego pod Troję, analogia wydaje się nawet trafna.
— Ten Odyseusz to superpolityk, superdyplomata i superkrętacz. Poradzi sobie z każdym problemem, wykorzysta każdego, żeby dojść do swoich celów — tłumaczy historyk.
Ale zupełnie inaczej wygląda Odyseusz powracający z wojny.
— Tutaj sprawa jest o wiele bardziej delikatna. To opowieść o zawaleniu się całego obrazu Odysa. Superpolityk i superwódz gubi wszystkich swoich żołnierzy. A jak wraca do domu, to wymordowuje swoich poddanych. Wraca do domu jako ktoś, kto musi na nowo udowodnić, że jeszcze się do czegokolwiek nadaje, że jeszcze może być godny — opowiada Węcowski.
I właśnie dlatego, jego zdaniem, Odyseusz jest świetnym patronem dla polityka, ale bardzo słabym patronem politycznego comebacku.
Węcowski przypomina też scenę z „Iliady”, gdy król Troi wspomina pierwsze spotkanie z Odyseuszem. Na początku bohater wygląda niepozornie: milczy, siedzi pochylony i sprawia wrażenie człowieka, którego łatwo zlekceważyć. A potem zaczyna mówić.
— „Z jego ust płynie śnieżna zamieć słów” — cytuje homerową metaforę prof. Węcowski.
To właśnie ten talent przekonywania i manipulowania słowem czynił z Odyseusza wyjątkowego polityka — Ale kiedy wraca do domu, okazuje się człowiekiem przegranym, samotnym i starym. Gubi wszystkich swoich żołnierzy, a potem nie potrafi odnaleźć się we własnym świecie — mówi Węcowski.
— Morawiecki zdradził Tuska i Kaczyńskiego, więc element zdrady mamy — wylicza Sekielski, szukając kolejnych analogii między losami byłego premiera i bohatera Homera.
— Odys bardzo pasuje na jego patrona i mówię to bez żadnego przekąsu. To doskonały patron dla polityka, ale niezbyt dobry patron dla polityka wracającego. Bo mamy tutaj powrót człowieka, który tylko w wyjątkowych warunkach, z pomocą bogów, może dorosnąć do zadania, którym jest ten powrót. Bo jest już po prostu stary — mówi historyk.
Grecy bali się bogów. Ale nie dlatego, że byli religijni
Gość „Rachunku sumienia” tłumaczy, że człowiek starożytności żył w świecie, w którym bogowie byli obecni wszędzie — nie stanowili oddzielnej, nadprzyrodzonej rzeczywistości, lecz byli elementem codzienności.
— Samo słowo „nadprzyrodzony” byłoby dla Greka nieporozumieniem. Bóg jest w ogniu, w ziemi, w każdej części świata. Może pojawić się wszędzie i pod każdą postacią — mówi historyk i dodaje, że o starożytnej polityce nie dało się myśleć bez bogów. — Bóg jest we wszystkim, jak mawiał Heraklit. Można się spodziewać, że Bóg, ukrywając swoją tożsamość, będzie nas kusił i testował.
Strach przed bogami nie polegał na lęku przed piekłem czy karą po śmierci. Był znacznie bardziej konkretny i Grecy nigdy nie mieli pewności, za co bóstwa mogą się na nich rozgniewać. — Mogły karać nie tylko za nasze winy, ale również za winy naszych przodków. Człowiek żył z poczuciem, że ciąży na nim coś, o czym sam nawet nie wie — mówi Węcowski.
To dlatego tak wielką rolę odgrywały wyrocznie, wróżbici i wieszczowie pomagający zrozumieć przyczyny nieszczęść, których człowiek sam nie potrafił wyjaśnić.
Pandemia? Dla starożytnych odpowiedź byłaby oczywista
W czasie pandemii COVID-19 część duchownych mówiła o karze za grzechy. Węcowski przyznaje, że taka interpretacja wcale go nie dziwi. — Dla człowieka, który wierzy, że istnieje większy plan niż tylko sprawy ludzkie, podejrzenie, że za wielkimi katastrofami kryje się kara albo jakiś boski zamysł, jest czymś zupełnie naturalnym — mówi. — Zmieniają się tylko mechanizmy, które próbują wytłumaczyć, za co to jest kara.
Jednocześnie gość „Rachunku sumienia” zauważa, że już od czasów Homera ludzie zmagali się z tym samym dylematem — na ile odpowiadamy za własne decyzje, a na ile jesteśmy elementem większego planu. To pytanie starożytni stawiali sobie dokładnie tak samo jak współcześni.
Czy Nolan zrozumiał Homera?
Węcowski nie ma wątpliwości: — Zdecydowanie warto ten film zobaczyć — mówi o „Odysei” Christophera Nolana.
Jego zdaniem reżyser stworzył nie ekranizację dzieła Homera, lecz własną, współczesną interpretację tamtej opowieści. Najbardziej interesujące jest jednak coś innego. Według historyka Nolan bardzo dobrze zrozumiał jedną z najważniejszych zagadek „Odysei”. Nie wiemy bowiem, czy wszystkie przygody bohatera rzeczywiście się wydarzyły.
— Cyklop, syreny, Skylla i Charybda. To wszystko są opowieści samego Odyseusza. A Odyseusz jest znany z tego, że nieustannie kręci i zmyśla — przypomina historyk.
Dlatego według niego film trafnie pokazuje możliwość interpretowania tych wydarzeń jako wspomnień straumatyzowanego wojownika próbującego opowiedzieć własną historię.
Odyseja jako terapia
Literatura sprzed tysięcy lat okazuje się zaskakująco aktualna. W Stanach Zjednoczonych „Iliada” i „Odyseja” wykorzystywane są w pracy z weteranami wojennymi — powstały specjalne programy terapeutyczne, książki i warsztaty oparte na doświadczeniach Achillesa czy Odyseusza. Ich celem jest pomoc ludziom wracającym z wojny do zwykłego życia. — Używanie „Odysei” i „Iliady” jako terapeutycznych tekstów dla weteranów zaczęło się już w latach 70. 80. w Stanach Zjednoczonych. Dwie książki „Odyseusz w Ameryce” i „Achilles z Wietnamie” pomagają radzić sobie z doświadczeniem takiego, no, czegoś więcej niż PTSD, takiego urazu moralnego weteranów wojny wietnamskiej i kolejnych wojen.
Podobne działania zaczynają być rozwijane także w Ukrainie.
— Dwie najważniejsze książki poświęcone tej metodzie zostały już przetłumaczone na język ukraiński. Zaczynają się pracę terapeutów z weteranami — mówi historyk.
Węcowski przywołuje też historię T.E. Lawrence’a, słynnego Lawrence’a z Arabii.
Po wojnie marzył tylko o jednym: by przetłumaczyć „Odyseję” na angielski. Zrobił to pod pseudonimem i wydał książkę w Ameryce. A we wstępie wyjaśniał, że jest to dla niego forma ucieczki od doświadczenia wojennego. — To była ucieczka od „Iliady” w „Odyseję”. Od wojny do domu — opowiada Węcowski.
I być może właśnie dlatego dzieło Homera nadal działa na współczesnych czytelników: opowiada nie tylko o wojnie, ale o powrocie i próbie odzyskania siebie po katastrofie.
Czym jest „Rachunek sumienia”?
Kościół. Dla jednych skompromitowana instytucja cynicznie wykorzystująca religię jako narzędzie do zarabiania pieniędzy. Dla drugich opoka oraz źródło wszelkiego dobra i miłości. „Rachunek sumienia” to nie jest podcast tylko o Kościele. To podcast o ludziach, na których kariery, a czasem i na całe życie, wpływ miała (lub nadal ma) instytucja, jaką jest Kościół katolicki. Jeśli nie macie w sobie uczuć religijnych, koniecznie posłuchajcie. Jeśli je w sobie macie — posłuchajcie tym bardziej.
Bilety na BLASTCAST! Podcast Festival → https://blastcast.pl/#bilety
BLASTCAST | 9–10 października | Warszawa, Fabryka Norblina
Podcasty na żywo, rozmowy i spotkania z twórcami.

