-
Prezydent Mysłowic Dariusz Wójtowicz poinformował, że w jego samochodzie ktoś celowo poluzował śruby w kołach.
-
Wcześniej samorządowiec miał otrzymywać groźby. Twierdzi też, że on i jego bliscy byli nachodzeni.
-
O podobnej sytuacji alarmowała wcześniej prezydent Gdyni Aleksandra Kosiorek. Polityczka potwierdziła, że otrzymuje pogróżki.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
– Ktoś próbował mnie zabić. Tak, to nie żart. Ktoś, kto dobrze wiedział, że jadę w dalszą trasę, poluzował śruby w kołach mojego samochodu i gdyby nie fakt, że jeżdżę bardzo ostrożnie, mogłoby dojść do tragedii – mówi w udostępnionym na Facebooku nagraniu prezydent Mysłowic Dariusz Wójtowicz.
Ktoś mógł poluzować śruby w aucie prezydenta Mysłowic. Miał otrzymywać groźby
Samorządowiec twierdzi, że nie wie, kto miałby stać za tymi działaniami, ale dodaje, iż może się jedynie domyślać.
– W ostatnim czasie miały miejsce zdarzenia, które ciężko nazwać przypadkowymi. Groźby, wyzwiska i szantaże, nachodzenie mnie oraz moich najbliższych, w tym mojej partnerki oraz wiele, wiele innych – wymienia Wójtowicz.
Prezydent Mysłowic informuje, że zgłosił sprawę organom ścigania i złożył „obszerne zeznania” w tej sprawie. – Ze względu na dobro prowadzonego postępowania nie mogę zdradzić więcej szczegółów – zaznacza samorządowiec.
– Jest mi bardzo przykro, że wśród nas żyją ludzie, którzy są zdolni do tak podłych czynów – mówi Wójtowicz.
Mysłowicka policja potwierdziła, że otrzymała zgłoszenie w tej sprawie. – W piątek wpłynęło do nas zawiadomienie drogą mailową. W poniedziałek pan prezydent osobiście je złożył. Prowadzimy czynności pod nadzorem prokuratury – mówił TVN24 asp. Łukasz Paździora.
Prezydent Gdyni zawiadomiła służby. Sprawą zajmuje się policja i prokuratura
Wcześniej o podobnej sytuacji alarmowała prezydent Gdyni Aleksandra Kosiorek. Twierdziła ona, że w dwóch tylnych kołach jej samochodu zostały poluzowane śruby, a w czasie jazdy jedno z nich odpadło. W aucie był wówczas mąż polityczki z trójką dzieci.
Sprawą zajmuje się policja i prokuratura. Gdyńscy funkcjonariusze poinformowali polsatnews.pl, że przyjęli oficjalne zawiadomienie dotyczące narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Kosiorek twierdziła też, że otrzymuje pogróżki. Potwierdziła, że policja zaproponowała jej ochronę. – Mam podejrzenie, kto mógł za tym stać. Nie chcę mówić o tym w mediach – powiedziała w rozmowie z Onetem.
-
Grzegorz Braun usłyszał zarzut. „Próba zamknięcia nam ust”
-
Giertych wziął sprawę Krala, w parlamencie huczy. „Ja miałbym problem”












