Abraham Lincoln, George Washington czy Franklin D. Roosevelt byli dobrymi prezydentami, ale nie mogą się równać z urzędującą głową państwa — tak sprawę widzi Donald Trump.
Przygotowany przez Donalda Trumpa ranking dzieli prezydentów na kilka kategorii — od „największego” („The Greatest”), poprzez „wielkich” („great”) i „prawie wielkich” („near great”) oraz „przeciętnych” i tych „poniżej średniej” („average” i „below average”) aż po takich, którzy okazali się „porażkami” („failures”).
Trump jest „największy”, Biden to „porażka”
Znając skromność obecnego gospodarza Białego Domu, łatwo się domyslić, że w roli „największego” obsadził siebie. I jest on jedynym prezydentem z taką notą. Abraham Lincoln, George Washington, Franklin D. Roosevelt, Woodrow Wilson, Thomas Jefferson i Andrew Jackson trafili do kolejnej grupy — „wielkich”.
Zamieszczona w serwisie Truth Social grafika pokazuje, jak Trump postrzega dotychczasowych przywódców USA, a pojawia się w czasie, gdy jego pozycja wśród wyborców Partii Republikańskiej przewyższa już notowania poprzednich prezydentów tej partii. Według niedawnego sondażu republikańscy ankietowani wskazywali Trumpa jako najbardziej przez nich podziwianego prezydenta znacznie częściej niż Ronalda Reagana czy Abrahama Lincolna.
Tabela udostępniona przez Trumpa przypomina słynny ranking prezydencki opublikowany w magazynie „LIFE” w listopadzie 1948 r. Tamten opracował historyk Arthur M. Schlesinger senior, który przeprowadził ankietę wśród 55 historyków i podzielił prezydentów na kategorie, takie jak: „great” („wielki”), „near great” („niemal wielki”), „average” („przeciętny”), „below average” („poniżej przeciętnej”) oraz „failures” („porażki”).
Wersja Trumpa zachowywuje więc większość pierwotnych ocen Schlesingera, przy czym dodaje samego siebie w osobnej kategorii „The Greatest” („największy”) i umieszcza byłych prezydentów: Joego Bidena, Baracka Obamę i Jimmy’ego Cartera wśród „porażek”.
Ranking prezydentów USA przygotowany przez Donalda Trumpa
Foto: Profil Donalda Trumpa w serwisie Truth Social / Truth Social
W oryginalnej ankiecie Schlesingera za „wielkich” prezydentów Ameryki — podobnie jak w autorskim rankingu Trumpa — uznano: Lincolna, Washingtona, F.D. Roosevelta, Wilsona, Jeffersona oraz Jacksona. Harry Truman nie został uwzględniony, ponieważ w chwili przeprowadzenia ankiety nadal był prezydentem.
Trump nie o wszystkich chce pamiętać
Trumpa wyróżnia kilku prezydentów, których chwalił podczas swojej kariery politycznej.
Andrew Jackson, którego podczas swojej pierwszej kadencji Trump wielokrotnie wskazywał jako jedno z prezydenckich wzorców, został zaliczony do kategorii „wielkich” obok Washingtona i Lincolna. William McKinley, na którego politykę celną Trump często się powołuje w kontekście handlu, został uznany za „przeciętnego”.
Wilson uplasował się wysoko — wśród „wielkich” — mimo coraz bardziej zróżnicowanych ocen wśród współczesnych historyków. W ostatnich latach debaty wokół jego spuścizny dotyczącej segregacji rasowej i praw obywatelskich sprawiły, że niektóre uniwersytety i instytucje zaczęły się zastanawiać, jak go upamiętniać.
Jednocześnie kilku znaczących prezydentów w ogóle nie znalazło się na liście: Reagan, Dwight D. Eisenhower, John F. Kennedy, Harry Truman, Richard Nixon, Gerald Ford, George H.W. Bush i George W. Bush.
Brak Reagana prawdopodobnie przyciągnie szczególną uwagę. Przez dekady wielu konserwatystów uznawało go za symbol współczesnego republikanizmu — status ten jest jednak coraz mocniej podważany przez dominację Trumpa w partii. Jednak Reagan nie jest jedyną istotną nieobecnością. Eisenhower regularnie zajmuje czołowe miejsca w nowoczesnych rankingach historyków, a Kennedy pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych i pamiętanych postaci w historii amerykańskiej polityki.
Ranking Trumpa wyraźnie różni się od tych opracowywanych przez historyków prezydenckich. W badaniu Presidential Greatness Project 2024 Abraham Lincoln zajął pierwsze miejsce, za nim uplasowali się F.D. Roosevelt, Washington, T. Roosevelt oraz Jefferson. Trump, który w swoim rankingu umieścił się na szczycie, według historyków znalazł się na ostatnim miejscu, podczas gdy Reagan był szesnasty.
Trump przed Reaganem i Lincolnem
Ostatnie sondaże pokazują, że wśród wyborców Partii Republikańskiej Trump wyprzedził wielu najbardziej cenionych przez partię prezydentów.
W badaniu CNN przeprowadzonym przez pracownię SSRS 53 proc. republikanów wskazało Trumpa jako najbardziej podziwianego przez siebie prezydenta republikańskiego, wobec 18 proc. dla Reagana i 8 proc. dla Lincolna. Z tego samego badania wynika, że Trump był także drugim najbardziej podziwianym prezydentem wśród wszystkich Amerykanów — tuż za Obamą.
Inny sondaż Uniwersytetu Elon prowadzi do podobnych wniosków. Prawie trzech na dziesięciu republikanów (29 proc.) uznało Trumpa za najlepszego prezydenta w historii USA. Przed Lincolnem (25 proc.) i Washingtonem (14 proc.).
Wyniki te podkreślają wyjątkową pozycję Trumpa we współczesnej Partii Republikańskiej. Podczas gdy ostatnie ogólnokrajowe sondaże pokazują, że jego ogólna akceptacja oscyluje w ok. 35 proc., wyborcy republikańscy nadal oceniają go wyżej niż wielu prezydentów, którzy dotychczas tworzyli „najwyższą półkę” partii, w tym Reagana i Lincolna.
W tym kontekście brak Reagana w rankingu Trumpa nabiera szczególnego znaczenia. Reagan przez lata był uważany za współczesny symbol amerykańskiego konserwatyzmu, jednak sondaże wskazują, że dla wielu republikanów to Trump stał się dominującą postacią w historii partii.
Trump pisze biografie prezydentów na nowo
Na przeciwnym biegunie rankingu — jako „porażki” — Trump umieścił byłych prezydentów: Bidena i Obamę”. Dołączyli do nich: Jimmy Carter, Warren Harding i Ulysses S. Grant.
Publikacja rankingu nie jest odosobnionym faktem, którym administracja Trumpa pokazuje na oficjalnej stronie Białego Domu swój stosunek do najnowszych prezydentów.
Biografia Obamy w internetowej „Hall of Presidents” stworzona przez administrację Trumpa opisuje byłego prezydenta jako „jedną z najbardziej dzielących postaci politycznych w historii Ameryki”, natomiast w profilu Bidena czytamy, że jest on „zdecydowanie najgorszym prezydentem w historii Stanów Zjednoczonych”. Biografie te zostały poddane krytyce przez historyków i komentatorów, którzy zwracają uwagę, że odbiegają one od neutralnego tonu, jaki zwykle przyjmowano w oficjalnych charakterystykach prezydentów.
Tekst opublikowany w amerykańskim „Newsweeku”. Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji „Newsweek Polska”.

