Trzy nowe książki — Zyty Rudzkiej, Jędrzeja Morawieckiego i Katarzyny Michalczak — opowiadają o życiu w jego najostrzejszych odsłonach: od intymnych relacji po zbiorowe fantazje o zbawieniu. To literatura, która pyta o granice wolności, o cenę wiary i o to, jak odnaleźć się w świecie pełnym napięć.
- Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”
Dziękujemy, że z nami jesteś!
Foto: Newsweek
Wolność, hedonizm i cicha wywrotowość
Zyta Rudzka w swojej nowej powieści kreśli portret kobiety, która „pływa i żyje stylem swobodnym”. Lida — nauczycielka wychowania fizycznego, z fryzurą jak tort i figurą jak lizak — wybiera życie pełne przyjemności, ale nie w jego konsumpcyjnej, banalnej odmianie. Jej hedonizm nie jest ucieczką od rzeczywistości, lecz świadomą formą wolności. Nie ma w niej skłonności do żałoby ani do użalania się — jest ciekawość życia i odwaga, by smakować je bez oglądania się wstecz.
Rudzka opowiada historię miłosną, która wymyka się konwencjom. Lida tworzy związek z dwoma mężczyznami — Ziutem i Rochem — i choć można by pomyśleć, że to literacka prowokacja, u Rudzkiej okazuje się zwyczajną codziennością, zbudowaną na miłości i porozumieniu. Dla jednych będzie to manifestacja odwagi, dla innych — opowieść o przekroczeniu granic.
Autorka od lat tworzy portrety kobiet, które biorą odpowiedzialność za własne życie („Krótka wymiana ognia”, „Ten się śmieje, kto ma zęby”). W „Tylko durnie żyją” do końca dopisuje kolejną odsłonę tej literackiej galerii — kobiet, które wybierają wolność podszytą przyjemnością, nie godząc się na życie bez smaku. Smakowita literacka uczta!
Zyta Rudzka, „Tylko durnie żyją do końca”, W.A.B.
„Tylko durnie żyją do końca”
Foto: Wydawnictwo WAB
Prawdziwa historia sekty, która miała ocalić Rosję
Były milicjant drogówki, który w trolejbusie doznał objawienia, ogłosił się Chrystusem. Tysiące ludzi porzuciło swoje dawne życie, by w syberyjskiej tajdze stworzyć świat bez przemocy i pieniędzy. Co było potem? Możemy sobie to łatwo wyobrazić — nastąpił upadek utopii i zamiana wspólnoty w opresyjny system przypominający państwo Putina.
Jędrzej Morawiecki przez ponad dwie dekady śledził losy Wissariona i jego wyznawców. „Szykuj sanie latem” to reportaż totalny — wielowarstwowa opowieść o Rosji, w której nadzieja na duchową odnowę zderza się z mechanizmami przemocy i manipulacji. Autor pokazuje, jak cienka jest granica między wiarą a zniewoleniem, wspólnotą a sektą, mesjańskim uniesieniem a politycznym koszmarem.
Morawiecki nie zatrzymuje się na rekonstrukcji historii sekty. Zadaje pytanie o współczesną Rosję: dlaczego społeczeństwo szukające alternatywy dla reżimu Putina znalazło się w innym, równie bezwzględnym systemie? I czy „szykowanie sań latem” — rosyjskie powiedzenie oznaczające przygotowanie na katastrofę — jest dziś jedyną możliwą postawą wobec przyszłości?
Książka ukazuje się w nowej serii wydawnictwa Znak Literanova „Znaki na ziemi”, prowadzonej przez Pawła Goźlińskiego. To cykl poświęcony literackiej non-fiction, która odważnie opisuje świat i jego pęknięcia. Morawiecki otwiera serię brawurową opowieścią gęstą od groteski, absurdu i historycznej grozy — i boleśnie aktualną w czasie rosyjskiej agresji na Ukrainę.
Jędrzej Morawiecki, „Szykuj sanie latem. Syberyjski mesjasz i podróż do kresu rosyjskiego snu o zbawieniu”, Znak Literanova
„Szykuj sanie latem. Syberyjski mesjasz i podróż do kresu rosyjskiego snu o zbawieniu”
Foto: Znak Literanova
Macierzyństwo, granice empatii i obcy w naszym domu
Kinga, czterdziestoletnia matka kilkuletniego Malinka, przyjmuje pod swój dach cztery Ukrainki uciekające przed wojną. Wśród nich jest Katia — surogatka nosząca dziecko dla szwedzkiej pary — której historia budzi coraz więcej pytań i wątpliwości. Wraz z przyjazdem uchodźczyń do domu Kingi pojawiają się tematy, które trudno oswoić: gdzie kończy się pomoc, a zaczyna ingerencja? Jak pomagać, nie pozbawiając drugiego człowieka godności? Czy potrafimy naprawdę zobaczyć cudzy punkt widzenia, tak różny od naszego?
Michalczak prowadzi czytelnika przez gęstą sieć emocji i trudnych pytań, nie dając łatwych odpowiedzi. To opowieść o macierzyństwie w wielu odsłonach — o miłości i odpowiedzialności, ale też o lęku, poczuciu winy i samotności w relacji. W tle pobrzmiewa refleksja nad czasem, który nieubłaganie zmienia ludzi i relacje: „Starzeliśmy się tak szybko, jak szybko ulatuje z balonu hel”.
„Zwiezda” jest powieścią, która jednocześnie boli i daje nadzieję. Michalczak pisze pięknym, klarownym językiem, z wrażliwością, która pozwala czytelnikowi zanurzyć się w doświadczeniach bohaterów. To książka, która nie tylko opowiada o uchodźczyniach, surogacji czy rodzinnych sekretach, ale przede wszystkim stawia pytania o naszą własną empatię, o to, jak otwieramy się (lub nie) na obecność innych w naszym życiu.
Katarzyna Michalczak, „Zwiezda”, Wydawnictwo Literackie
„Zwiezda”
Foto: Wydawnictwo Literackie

