– Emocje, które pozostają długotrwale tłumione, prędzej czy później zapisują się w ciele – mówi psycholożka i psychoterapeutka Agnieszka Nowogrodzka.

Jako rodzice chłopca często utykamy między chęcią wspierania jego emocji a głęboko zakorzenionym lękiem przed wychowaniem go na „mięczaka”. Ale jeśli dom będzie przystanią, gdzie nie musi niczego udawać, gdzie każde jego uczucie ma prawo wybrzmieć, chłopiec ma szansę wyrosnąć na prawdziwie, bo wewnętrznie silnego mężczyznę. Kontakt z własnymi emocjami to nie „miękkość”, lecz najlepsza wyprawka dla syna.

Agnieszka Nowogrodzka: Moje doświadczenia z gabinetu są identyczne. Nawet jeśli mężczyzna decyduje się na terapię, co już jest ogromnym aktem odwagi, często zderza się z brakiem kontaktu z własnym ciałem, nazywaniem tego, co się w nim dzieje. Proces uczenia chłopców zatrzymywania emocji zaczyna się bardzo wcześnie, prawdopodobnie już gdzieś w trzecim-czwartym roku życia. Dziecko zaczyna być wtedy bardziej otwarte na doświadczenia z zewnątrz, a jednocześnie mocno internalizuje przekazy od najbliższych — ojca i matki. Rodzice prezentują własny sposób radzenia sobie ze stanami wewnętrznymi, ale też reagują na emocje, którymi dziecko się z nimi dzieli. To się dzieje błyskawicznie — dziecko obserwuje i koduje: „Aha, tata w tej sytuacji sztywnieje, mama w tej sytuacji odwraca wzrok”. To są pierwsze cegiełki pod budowę pancerza.

— Pierwszymi przekazami są doświadczenia cielesne. Kiedy ojciec, doświadczając stresu rodzicielskiego, wykazuje sztywność ciała, dziecko zaczyna kodować to zachowanie jako element roli płciowej. W wieku trzech-czterech lat dziecko świadomie obserwuje rodzica, a ojciec jako model prezentuje sposoby radzenia sobie z emocjami. Badania pokazują, że rodzice — często nieświadomie — inaczej reagują na emocje dziewcząt i chłopców. Chłopcom częściej daje się przyzwolenie na złość, natomiast w przypadku emocji świadczących o „słabości”, takich jak smutek, lęk czy bezsilność, rodzice często używają komunikatów pomniejszających te stany. Słyszą: „Nie przesadzaj”, „Nic się nie stało”, „No już, przestań się mazać”. To uczy chłopca, że „wrażliwe” emocje są niechciane.

— Obserwuję, że podejście do wychowania chłopców zdecydowanie się zmienia, ale mam też wrażenie, że rodzice są bardzo zagubieni. Bo z jednej strony pokolenie dzisiejszych 30— i 40-latków bardzo nie chce powielać twardego modelu, którego samo doświadczyło, a z drugiej strony są zalewani poradami, wskazówkami z mediów społecznościowych i podcastów, które mówią o tym, że dziecku należy pozwolić na emocje, bo to jest kluczowe. I oni utknęli w rozkroku pomiędzy starym a nowym. To zagubienie powoduje, że oni czasami uciekają od emocji albo próbują je „załatwić” w sposób zadaniowy, kupując coś dziecku albo próbując odwrócić jego uwagę. Są zagubieni, bo sami nie do końca wiedzą, co z tymi emocjami syna zrobić, żeby go nie „zepsuć” w żadną ze stron.

— Ten podział wciąż jest bardzo obecny — czasem jawnie, a czasem w sposób bardziej subtelny. Matki częściej są tą osobą, przy której emocje są dopuszczane, a ojciec bywa kojarzony z wymaganiami, zasadami i dyscypliną. Problem pojawia się wtedy, gdy emocje zostają „przypisane” tylko do jednej relacji. Dziecko potrzebuje doświadczenia, że zarówno matka, jak i ojciec mogą być dostępni emocjonalnie, a jednocześnie stawiać granice. Kiedy emocjonalność jest domeną tylko jednego z rodziców, rozwój regulacji emocji staje się mniej spójny.

— Proszę zauważyć, jak silnie działa to słowo „powinniśmy”. Ja bym przede wszystkim nie mówiła rodzicom, że coś muszą i coś powinni, bo to rodzi ogromne poczucie winy. Najważniejsza w kontakcie z dzieckiem jest autentyczność rodzica w przeżywaniu własnej złości, smutku czy lęku oraz przyznawanie się do błędów. Rodzic, który rozumie siebie i swoje emocje, jest w stanie lepiej przyjąć emocje dziecka. Jeśli tata potrafi powiedzieć: „Słuchaj, przepraszam cię, zareagowałem zbyt ostro, bo miałem trudny dzień w pracy i byłem zdenerwowany”, to on wykonuje gigantyczną pracę dla syna. Uczy go, że emocje się zdarzają, że można o nich mówić i że one nie niszczą relacji. Warto też dopytywać dziecko: „Gdzie to czujesz w ciele? W brzuchu cię gniecie? A może w gardle?”. To uczy chłopca lokalizowania emocji w organizmie, zanim one zostaną „odcięte”.

— Dokładnie tak. Przez wiele pokoleń emocje chłopców były wyśmiewane lub zabraniane, co sprawiało, że obecnie mężczyźni często zamrażają te uczucia w ciele. Rodzic, który mówi o wstydzie czy lęku, przyzwala na te stany u syna, a przede wszystkim pozwala na bycie w relacji. Relacje są tym, co buduje nasze zdrowie psychiczne. Jeśli syn widzi, że tata płacze, to dostaje komunikat: „Mój najważniejszy wzorzec mężczyzny jest silny, a jednocześnie płacze — więc ja też mogę”. To jest najbardziej uwalniające doświadczenie, jakie chłopiec może wynieść z domu.

— Przekazałabym takiemu tacie, że regulacja emocjonalna i rozumienie własnych stanów wewnętrznych to nie słabość, ale prawdziwa siła. To pozwala na dostrojenie do otoczenia i o wiele skuteczniejsze radzenie sobie z trudnościami. Używam często metafory źdźbła trawy: to, co jest sztywne i twarde, łamie się najłatwiej pod wpływem wiatru. To, co jest elastyczne, co potrafi się nagiąć, czuć i dostosować, przetrwa każdą burzę. Chłopiec, który ma kontakt ze swoimi emocjami, potrafi postawić granice, powiedzieć „nie”, bo czuje, że coś mu nie pasuje. Mężczyzna „zamrożony” często „czuje” dopiero wtedy, gdy wybucha, co wcale nie świadczy o sile, tylko o braku kontroli.

— Skoro dziecko używa mięśni do zatrzymywania emocji — bo płacz czy złość to są impulsy płynące z ciała, które my blokujemy napinaniem się — to ciało zacznie wysyłać sygnały. Pojawiają się bóle głowy, bóle brzucha. To są somatyzacje. Inne sygnały to wycofanie: syn, który wcześniej był kontaktowy, nagle spędza cały czas w pokoju, unika rozmów albo staje się dziwnie „sztywny” w ruchach. Czasem sygnałem są zachowania opozycyjne. Jest to często oceniane jako „złe zachowanie”, a to wynik przeciążenia układu nerwowego, który nie znajduje innego ujścia dla skumulowanych emocji.

— I to ma swoje odbicie w tragicznych statystykach dotyczących dorosłych mężczyzn — znacznie częstsze uzależnienia czy skuteczniejsze próby samobójcze. Mężczyźni są też częściej sprawcami przemocy. To jest ta straszna cena, jaką mężczyźni płacą za brak umiejętności regulowania emocji na bieżąco.

— Stres wpływa na funkcjonowanie naszych układów krwionośnego czy endokrynnego, co skutkuje odkładaniem płytek miażdżycowych. Badania biologa Roberta Sapolsky’ego nad stadem pawianów pokazują, że dominujący samiec, który stale „trzyma gardę” i bierze na siebie odpowiedzialność, powoduje podwyższony poziom napięcia i kortyzolu nie tylko u siebie, ale i w całym swoim otoczeniu. Dlatego nauka czucia i nazywania emocji to dosłownie profilaktyka ratująca życie. Bo emocje, które pozostają długotrwale tłumione, prędzej czy później zapisują się w ciele.

— W przypadku ADHD sama przymusowa pozycja w ławce szkolnej, bezruch, jest dla układu nerwowego ogromnym obciążeniem. Układ nerwowy próbuje sobie z tym poradzić właśnie poprzez zachowania, które my interpretujemy jako agresywne czy niegrzeczne. Nasza biologia wyposaża nas w różne strategie przetrwania. Czasem odcięcie się jest dla dziecka jedynym sposobem, żeby przetrwać trudny czas, kiedy nie ma wspierającego dorosłego. Ale my chcemy, żeby chłopiec miał wybór — żeby nie musiał być zawsze odcięty.

— To mężczyzna, który jest odpowiedzialny, rozumie swoje emocje i potrafi je komunikować bez lęku o swój status. Jest otwarty emocjonalnie, potrafi być spontaniczny, potrafi się cieszyć i bawić, bo ma kontakt ze swoim wrażliwym wewnętrznym dzieckiem. Nowa męskość to dla mnie przede wszystkim przepływ. Zdolność do bycia stanowczym, kiedy sytuacja tego wymaga, ale bez konieczności niszczenia innych czy siebie poprzez zamrożenie. To człowiek, który nie potrzebuje zbroi, żeby czuć się bezpiecznie.

— Bardzo interesujące są też badania nad dobrostanem w związkach. Wynika z nich, że mężczyźni, którzy są w związkach, radzą sobie znacznie lepiej niż kobiety, które często zachowują wysoki poziom dobrostanu, nawet gdy są singielkami. To pokazuje, jak bardzo mężczyźni potrzebują relacji do regulacji, choć często się do tego nie przyznają. Mężczyznom związek zdecydowanie poprawia parametry zdrowia i szczęścia. Często tłumaczy się to tym, że to kobiety wnoszą do związku ładunek emocjonalny, opiekę i regulację, której mężczyźni sami nie zostali nauczeni.

Dlatego uczenie synów empatii i kontaktu ze sobą to też dawanie im szansy na lepsze, trwalsze związki w przyszłości. Żeby nie musieli szukać w partnerkach „zewnętrznego procesora emocji”, tylko sami potrafili o siebie zadbać.

— Myślę, że najważniejsza jest autentyczność rodzica i dawanie synowi prawa do bycia w pełni sobą, z całą paletą emocji. Niech dom będzie bezpieczną przystanią, gdzie nie trzeba niczego udawać. Zachęcałabym rodziców do budowania relacji opartej na zaufaniu, w której każde uczucie dziecka jest ważne i ma prawo wybrzmieć. Bo to właśnie z poczucia akceptacji i bycia usłyszanym płynie prawdziwa, wewnętrzna siła mężczyzny.

Dr n. o zdr. Agnieszka Nowogrodzka — psycholog, psychoterapeutka, trenerka oraz wykładowczyni w Akademii Poznania (współtwórczyni programów w Akademii Wymiaru Sprawiedliwości). Specjalizuje się w terapii indywidualnej oraz pracy nad nieadaptacyjnymi schematami emocjonalnymi. Laureatka prestiżowej nagrody International Society of Schema Therapy. Doświadczenie kliniczne zdobywała m.in. w jednostkach penitencjarnych, prowadząc autorskie programy resocjalizacyjne i diagnostykę

Anna Czarnecka — psychoterapeuta, psycholog. Pracuje w nurcie integracyjnej psychoterapii doświadczeniowej, głównie w oparciu o terapię schematów, terapię skoncentrowaną na emocjach (EFT), Gestalt i Focusing. Ukończyła również szkolenie z terapii skoncentrowanej na współczuciu (CFT), jest także terapeutą systemu wewnętrznej rodziny (IFS), EMDR (Eye Movement Desensitization and Reprocessing) oraz Brainspotting. Współtwórczyni Ośrodka Psychoterapii i Coachingu Inner Garden w Warszawie. Posiada certyfikat terapeuty schematów. Członkini The International Society of Schema Yherapy (ISST)

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version