Można jednak odnieść wrażenie, że dzieje się dokładnie to, o czym na samym starcie sezonu reprezentacyjnego mówił trener Nikola Grbić. Szeroki skład, który serbski szkoleniowiec Polaków przedstawił w połowie kwietnia dziennikarzom zgromadzonym na specjalnym spotkaniu w Warszawie, nie pozostawiał wątpliwości.
Sezon 2026 to ostatni moment, w którym można wskoczyć do szatni kadry siatkarzy. I jakkolwiek spróbować zacząć marzyć o wyjeździe na turniej olimpijski do Los Angeles w 2028 roku. W końcu – zakładając, że Polacy tam pojadą – polska drużyna będzie bronić wicemistrzostwa, zdobytego w Paryżu.
Turbulencje na VNL w Gliwicach. Polacy „poszarpali się” z Belgami
Do turnieju olimpijskiego pozostało jednak jeszcze sporo czasu, a w świadomości większości kibiców liczy się to, co tu i teraz. Nie ma bowiem przypadku w tym, że już podczas pierwszego dnia turnieju VNL w Gliwicach, PreZero Arena mocno się wypełniła.
Dodajmy, ze Polacy na powitanie, pierwszego dnia zagrali z Belgami. Rywal solidny, ale z pewnością piętro niżej od takich potęg, jak Włosi, Francuzi, Brazylijczycy, czy Amerykanie.
Trener Grbić tym razem postawił na wyjściowe ustawienie: Marcin Komenda na rozegraniu, duet przyjmujących Aleksander Śliwka i Artur Szalpuk, do tego środkowi Bartłomiej Lemański i Jakub Nowak, atakujący Aliaksei Nasevich oraz libero Maksymilian Granieczny. Jak się jednak szybko okazało, selekcjoner Polaków szybko sięgnął po zmiany.
Na pozycji najprędzej boisko opuścił Nasevich. Atakujący Trefla Gdańsk, który zaliczył solidny turniej VNL w Chinach, został zmieniony przez Bartłomieja Bołądzia. Nasevich wrócił jeszcze na boisko przy stanie 21:22 w drugim secie, ale przy 22:24 już tego siatkarza nie było, a ponownie grał Bołądź. Pozycja atakującego to zresztą jeden z największych znaków zapytania, biorac pod uwagę nieobecność Bartosza Kurka. Tzn. teoretycznie, bo w praktyce szef legendarnego #ganguŁysego, razem ze swoją małżonką, kibicował na trybunach w Gliwicach swoim kolegom z boiska.
Sporo dobrej energii dał drużynie Szalpuk. Siatkarz, który w zestawie z nieobecnymi tego dnia Tomaszem Fornalem czy Wilfredo Leonem, raczej nie ma prawa wbić się do wyjściowego składu reprezentacji. Ale jeśli rzeczywiście miałby dać tyle dobrego drużynie, to Grbić może mieć ważny plus na swojej długiej liście.
Polacy mocno falowali w trakcie rywalizacji z Belgami. Taki to jednak etap sezonu i trudno jest udawać zaskoczenie. Choć słyszalne były jęki zawodu, kiedy to topniała przewaga gospodarzy, czy dwa pierwsze sety padały łupem Belgów (do 21 i 23). Ogromna nerwówka była też w secie czwartym, ostatecznie wyciągniętym na 28:26 przez Polaków. Wtedy właśnie punktowym blokiem popisał się rzeczony wcześniej Szalpuk.
Dodajmy, że Polska prowadziła 23:18 i 24:20… Co najlepiej pokazuje, że obecnie trudno jest mówić o pewności grania po stronie mistrzów Europy z 2023 roku. Falowanie i spadanie, to właściwy dobór słów.
Personalnie trener Grbić wstawił również na rozegranie Jana Firleja, a na środku siatki próbowani byli Mateusz Poręba i Szymon Jakubiszak. Najwięcej grania – i słusznie – otrzymał Jakub Nowak. Ten, który zachwycił w sezonie 2025, przebijając się do wąskiego składu najważniejszej siatkarskiej drużyny w kraju z… pierwszoligowej Lechii Tomaszów Mazowiecki.
Nowak odpłacił zresztą Grbiciowi, solidnym występem.
A na koniec? Na koniec Gliwice mogły świętować. Polacy wygrali bowiem 3:2 całe spotkanie, pokazując, że choć skład może być różny, to jednak ciągle waleczne serca są po polskiej stronie. I biją mocniej, wspierani świetnymi, niezastąpionymi kibicami.
Liga Narodów: Gdzie i kiedy reprezentacja Polski gra kolejne mecze?
Polacy w Gliwicach zagrają jeszcze trzy mecze. Już w czwartek z Turcją (g. 20:00) i następnie w weekend – sobota i starcie z Niemcami (17:00) oraz na koniec turnieju w Gliwicach – Polska kontra Argentyna (20:00).
Ostatnim turniejem interkontynentalnym, w którym wezmą udział Polacy, będą zmagania w Chicago (15-19 lipca).
Finały Ligi Narodów odbędą się w chińskim Ningbo (30 lipca – 2 sierpnia).
Gdzie oglądać mecze siatkarzy? Transmisje są dostępne na antenach Polsatu Sport. Dodatkowo internetowo można skorzystać m.in. z platformy Polsat Box Go.














