Wicemistrz olimpijski (2024), mistrz Europy (2023) – generalnie ważna postać w drużynie trenera Nikoli Grbicia ostatnich lat. Norbert Huber ze względów zdrowotnych zdecydował jednak, że nie weźmie udziału w sezonie 2026, spoglądając na reprezentacyjne rozgrywki.
Środkowy występujący od sezonu 2025/26 w lidze japońskiej, oczywiście miał do tego prawo, podobnie jak kilku innych kadrowiczów w przeszłości. Zwłaszcza że do najważniejszej imprezy czterolecia, czyli turnieju olimpijskiego, pozostało jeszcze trochę czasu. Pytanie jednak, czy Huber stylem komunikacji swojej decyzji… nie zamknął sobie drzwi z napisem „Los Angeles 2028”? Takie można odnieść wrażenie.
Norbert Huber poza reprezentacją Polski. Czy to koniec tej historii?
Mocno zaskoczony decyzją środkowego był bowiem Nikola Grbić. Czyli szef reprezentacji, selekcjoner, który wpisał na listę powołanych – tzw. szeroką kadrę – również Hubera, obok 37. innych reprezentantów.
Sam zawodnik – wg relacji szkoleniowca – miał poinformować go o swojej nieobecności niecałą godzinę przed spotkaniem Grbicia z dziennikarzami w Warszawie, tuż po wylądowaniu w Polsce. Dodatkowo siatkarz umieścił oświadczenie w mediach społecznościowych.
Taka formuła „rozstania” z kadrą w sezonie 2026 wyraźnie nie spodobała się Grbiciowi. Czego zresztą dał wyraz w trakcie spotkania z dziennikarzami. Pytaniem bez odpowiedzi pozostaje, czy Huber jeszcze do reprezentacji wróci, czy niekoniecznie?
Opinię w tej sprawie, jak można zakładać, przelał w internetowej przestrzeni Jakub Bednaruk. Były trener, współpracujący również z seniorską reprezentacją Polski (za czasów Vitala Heynena, czyli poprzednika Grbicia) obecnie jest ekspertem i komentatorem Polsatu Sport.
„Trenerzy reprezentacji muszą być pewni, że zawodnik lub zawodniczka wskoczy za barwy w ogień i dla reprezentacji zrobi wszystko. Nie mogą być zaskakiwani telefonami w dniu ogłoszeń powołań informujących o rezygnacji. Wszyscy muszą być przekonani, że obie reprezentacje mają jeden wspólny cel – Igrzyska Olimpijskie w Los Angeles. Panowie jadą po złoto, a panie muszą walczyć o awans i uczestnictwo, a co turniej przyniesie, to zobaczymy. Na koniec dnia to czyny są ważne, a nie oświadczenia na social mediach” – napisał Bednaruk w tekście na stronie internetowej Polsatu Sport.
Kolejne rozdziały tej historii pozostają tak właściwie do… interpretacji, bo to przyszłość pokaże, co dalej z Huberem w drużynie narodowej.
Nikola Grbić gwarantem medali kadry Polski? Statystyka nie kłamie!
Serbski trener pracuje w reprezentacji Polski od początku 2022 roku. W przypadku Grbicia można śmiało przyznać, że czego nie dotknie się szkoleniowiec, zamienia w medal. Statystyka wskazuje jednoznacznie – w każdej z najważniejszych imprez (tj. igrzyska olimpijskie, mistrzostwa świata i Europy, Liga Narodów) Polacy pod batutą obecnego selekcjonera, stawali na podium.
Poczynając od rzeczonego 2022 rok: srebro MŚ i brąz VNL. Następnie rok 2023, zdecydowanie najbardziej udany dla Polaków – dwa złota, ME i Ligi Narodów. W 2024 roku za to brąz VNL i srebro w turnieju olimpijskim. Poprzedni sezon? Złoto VNL i brązowe medale MŚ.
Trudno się zatem dziwić, że Polacy są liderem rankingu światowego FIVB. Tę pozycję Polska piastuje zresztą, z małymi przerwami, od wielu lat. Pierwsza dłuższa dominacja w tym zestawieniu po biało-czerwonej stronie trwała od czerwca 2022 roku. Po lekkich perturbacjach w 2025 roku, kiedy na moment Polacy spadli na pozycję wicelidera, wszystko wróciło jednak „do normy” w lipcu ubiegłego roku.
Nie jest zatem niespodzianką, że niezależnie od składu osobowego reprezentacji Polski, ta jest wskazywana w każdym możliwym miejscu, jako jeden z faworytów do gry o najcenniejsze laury. To nie tylko zasługa trenera Grbicia, ale z pewnością konsekwentnie budowana pozycja, właściwie od momentu wicemistrzostwa świata z… 2006 roku.














