-
W wyniku pożaru w Drammen zniszczonych zostało ponad sto mieszkań i budynków, a ponad pół tysiąca osób nie może wrócić do swoich domów.
-
Ogień został opanowany; dogaszanie pogorzeliska potrwa jeszcze wiele godzin.
-
Wśród ewakuowanych z zagrożonych terenów byli też Polacy. – Mieliśmy kilka minut – mówi o konieczności ucieczki w rozmowie z PAP Grzegorz.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Pożar wybuchł w piątek po godz. 15, ale strażakom udało się opanować ogień dopiero w sobotę. Spłonęło ponad 100 domów i mieszkań na gęsto zabudowanym osiedlu Stenseth w Krokstadelva pod Drammen.
– Policjanci wezwali nas do natychmiastowej ewakuacji. Mieliśmy kilka minut. Noc spędziliśmy w hotelu w centrum Drammen – opowiada Grzegorz w rozmowie z PAP, który od dwóch miesięcy mieszka z rodziną na osiedlu, gdzie doszło do pożaru.
Norwegia. Potężny pożar pod Drammen, Polacy wśród ewakuowanych
Ogień niemal natychmiast objął kilkanaście szeregowców na osiedlu mieszkaniowym pod Drammen. Rodzina Grzegorza uciekła, gdy pożar dotarł na odległość kilkudziesięciu metrów od ich domu.
– Nie wiemy dokładnie, w jakim stanie jest dom. Nie mieliśmy jeszcze możliwości, by zobaczyć go na własne oczy. Przedstawiciele służb przekazali nam, że ogień zmienił kierunek i nie dotarł do naszego domu. Możliwe, że będziemy wiedzieć więcej w sobotę po południu. Na razie pozostajemy w hotelu – relacjonuje Grzegorz.
Pożar udało się opanować po ulewie, jaka przeszła nad Drammen w sobotę przed południem. Zgliszcza domów i pozostałości lasu obserwowane są przez lokalne służby ratunkowe z dronów. Według strażaków dogaszanie pogorzeliska potrwa jeszcze wiele godzin.
Policja poinformowała, że nie posiada informacji o jakichkolwiek osobach zaginionych w związku z pożarem. Nadal nie jest znana pełna skala strat materialnych.
– Jesteśmy gotowi pomóc każdej rodzinie potrzebującej wsparcia – powiedział agencji ks. Waldemar Bożek z katolickiej parafii św. Wawrzyńca w Drammen.
Norwegia nie widziała takiego pożaru od ponad 10 lat
W akcji ratunkowej wzięło udział kilkadziesiąt zastępów straży pożarnej z południowej Norwegii. Zmobilizowana została Obrona Cywilna, a z powietrza ogień gasiło sześć śmigłowców.
Pracę strażaków utrudniały 30-stopniowy upał i silny wiatr. Jeden strażak i sześciu policjantów trafiło do szpitala z objawami zatrucia dymem.
Do piątku największym powojennym pożarem w Norwegii było zdarzenie z 2014 roku z Laerdal, w wyniku którego doszczętnie spłonęło 17 mieszkań i 35 obiektów usługowych.
Chociaż Polacy stanowią – według szacunków – około 2-3 proc. populacji Norwegii, liczącej 5,6 mln mieszkańców, i są tam najliczniejszą mniejszością narodową, na osiedlu pod Drammen, gdzie doszło do pożaru, mieszka ich zaledwie kilkoro.
-
„Ciężka noc przed strażą pożarną”. Nowe doniesienia o pożarze na Mazowszu
-
Ogień objął ponad 100 hektarów. Trwa walka z pożarem lasu na Mazowszu














