— Siadała na podłodze w jego gabinecie i turlała winogrona, aby kotka Fiona za nimi biegała — wspomina jeden z rozmówców z Nowogrodzkiej dawne lata. Anna Krupka wkradła się w łaski Jarosława Kaczyńskiego, który wiele jej wybacza, choć czasem wzdycha: „O Jezu”. W partii patrzą na jej karierę z niedowierzaniem, ale Krupka jest dziś jedną z najbardziej wpływowych kobiet w PiS.

Jarek, nie rób tego — ostrzegał prof. Ryszard Terlecki, kiedy prezes chciał awansować Krupkę, niegdyś swoją makijażystkę i „aniołka PiS”, na wiceprezesa PiS.

— A co? Ja mam swoje lata, mogę mieć swoje kaprysy — odparował Kaczyński. Od roku Krupka jest w elicie dziesięciu wiceprezesów PiS.

Bierze teraz udział w spotkaniach władz partii. Jest pełnomocniczką PiS ds. młodzieży. Gdy do partii należał jeszcze Mateusz Morawiecki, ludzie z jego frakcji wyzłośliwiali się, że ciasteczka więcej wnoszą do dyskusji na spotkaniach władz partii niż Krupka, pogardliwie nazywana „maślarką”. Ale ona ma tytuł do zajmowania krzesła przy prezesie. Rok temu z władz PiS wypadł Mariusz Kamiński (dziś europoseł), mocno, choć nie publicznie, skonfliktowany z Kaczyńskim. Do prezydium weszła Krupka. Podsiadła go też w Sejmie na sali plenarnej, gdy ten trafił do Parlamentu Europejskiego.

Z kolei „Psa” — to pseudonim Terleckiego z czasów hippisowskich — już nie ma w PiS. Odszedł z Morawieckim tworzyć Rozwój Plus — najpierw stowarzyszenie, a potem partię.

Krupka złośliwie nazywana jest w PiS „Elvisem”. Bo bardzo o siebie dba i lubi przykuwającą wzrok garderobę. Według osób z jej otoczenia w prywatnych rozmowach mówiła: — Uroda kosztuje.

W 2011 r. była jednym z „aniołków Kaczyńskiego” — grupki młodych, urodziwych działaczek partii, które kandydowały w wyborach. Przy ich pomocy w PiS chciano odmłodzić wizerunek partii.

I szła wciąż w górę w partyjnej hierarchii. Człowiek z długim stażem w PiS: — Zaczęła jako makijażystka prezesa, ale chciała się uczyć polityki. Zbliżała się do Kaczyńskiego, rozmawiała z nim, gdy go malowała. Zdobywała sympatię prezesa na różne sposoby.

— Siadała na podłodze w jego gabinecie i turlała winogrona, aby kotka Fiona [którą opiekował się prezes — red.] za nimi biegała — wspomina jeden z rozmówców z Nowogrodzkiej dawne lata.

Sprytu w partii nikt jej nie odmawia. Wiedziała, gdzie i kiedy być. Gdy jeszcze nie była wiceprezeską PiS, bardzo jej zależało, by się dobić do PKP (czyli spotkań prezydium partii). Jeden z naszych rozmówców: — Kiedy były te spotkania, to Anka akurat wpadała na Nowogrodzką. Przynosiła ciastka. Wpraszała się. W końcu ktoś mówił: „No to doprośmy Ankę”.

Dziś trzyma w garści bastion PiS — województwo świętokrzyskie, gdzie jest szefową partii. Człowiek znający się z Krupką: — Kaczyński doskonale zna jej słabości, ale to nie jest żadna przeszkoda do awansu. To nawet zaleta: skoro Krupka może być wiceprezesem PiS, to każdy może liczyć na awans, tylko musi być wierny.

Inny z PiS: — Jest pionkiem na szachownicy prezesa. Kaczyński chce pokazać, że nawet z pionka może zrobić królową.

Prezes dał jej władzę w Kielcach. I to tam doszło do wielkiego wyłomu w szeregach partii, gdy powstawał Rozwój Plus.

Krupka to rocznik 1981. Urodziła się w Warszawie. Skończyła socjologię na Uniwersytecie Warszawskim, a także studia podyplomowe — marketing internetowy w Szkole Głównej Handlowej. Z PiS jest związana od 2005 r. Zaczynała od pracy w sztabie wyborczym podczas kampanii parlamentarnej i prezydenckiej 2005 r., a potem w biurze ds. komunikacji internetowej partii. Współtworzyła program PiS dla młodzieży. Była też szefową partyjnego portalu. Jest bardzo oddana partii.

Człowiek z PiS wspomina: — Zaczęła pracę na Nowogrodzkiej ze 20 lat temu w biurze prasowym. Przychodziły maile, nie nadążała odpisywać. Coś źle wysłała, coś źle wydrukowała. Aż zaczęła walić torebką w komputer ze złości.

Rozmówca z PiS: — Jak przyszła pracować na Nowogrodzką, to zaczęto się jej bać. Tam była rozrywkowa ekipa młodych gości jak Marcin Mastalerek [były szef gabinetu prezydenta Andrzeja Dudy — red.] i Paweł Szefernaker [szef gabinetu prezydenta Karola Nawrockiego — red.], oni nawet mieszkali razem w Warszawie. Bywały imprezy. PiS-owska młodzież się bawiła. Jak zaczęli brać Krupkę na te imprezy, to okazywało się, że to, co się dzieje w Vegas, wypływa z Vegas. Kaczyński zaczął się dowiadywać, jak wyglądają te imprezy. Jarosław lubi, jak się mu donosi.

W 2011 r. Krupka dostała szansę — była numerem 6 na liście w wyborach do Sejmu w Gliwicach. Zdobyła zaledwie 3 tys. głosów, choć była mocno promowana w kampanii. Mandatu nie uzyskała. Ale już w kolejnych wyborach, samorządowych do sejmiku mazowieckiego, zdobyła z pierwszej pozycji rekordowe w skali Polski poparcie — ponad 30 tys. głosów, czyli najwięcej spośród wszystkich kandydatów PiS do sejmików w kraju. Na tym budowała potem swój wizerunek wielkiego politycznego talentu i osoby pracowitej. W 2015 r. Kaczyński uczynił z niej liderkę listy PiS w Kielcach do Sejmu.

Prezes przywiózł ją „w teczce” z Warszawy. Chciał mieć świeżą osobę na pozycji lidera listy. Lokalne struktury — co naturalne — nie chcą kandydatów, którzy są narzucani z góry. Lokalni działacze się wściekali, ale nie mieli nic do gadania. Prezes nazywał ją „przedstawicielką wschodzącego pokolenia”. Ucałował Krupkę w policzek, ogłaszając, że będzie pierwsza na liście. Były kwiaty i flesze. A Mariusz Błaszczak zachwalał, że „pobierała nauki u prezesa Kaczyńskiego”. Obok Krupki i Kaczyńskiego stał wtedy uśmiechnięty poseł Krzysztof Lipiec — szef struktur PiS i wcześniej kandydat do jedynki na liście. Krupka mandat zdobyła i zadebiutowała w Sejmie. W czasie rządów PiS była wiceministrem sportu i turystyki. Chciała być ministrem. Po 21 latach od tej sceny, w której prezes obdarzał Krupkę całusem, Lipca już w PiS nie ma. Krupka zwalczała go tak długo, aż wygrała. Lipiec odszedł z PiS do Rozwoju Plus.

Ciepła wobec prezesa, ale twarda w swoim regionie. O wpływy walczy jak lwica. Ma swoich wiernych ludzi. Najważniejsza w województwie jest — obok niej — marszałek województwa Renata Janik. Do Kielc przyjechał kiedyś wiceprezes PiS prof. Piotr Gliński — chciał rozmawiać z Janik. Ale pani marszałek skontaktowała się szybko z Krupką, która nie zgodziła się na to spotkanie. I się nie odbyło.

Trzyma świętokrzyskie PiS za twarz. Polityk PiS: — I to prezes ceni w ­Krupce: że potrafiła mocno w ryzach trzymać strukturę partyjną, sejmik, panią marszałek województwa. Człowiek z PiS ze Świętokrzyskiego: — My, starzy PiS-owcy, nie możemy znieść, że wzięła sobie Kielce i rządzi razem z Janik, która niedawno była jeszcze w Platformie.

Janik należała do PO do 2016 r., przeszła potem do Porozumienia Jarosława Gowina, a później do PiS. Promotorem Janik jest wiceszef klubu PiS Marcin Ociepa. ­Janik, co ciekawe, ma swoje stowarzyszenie — Inicjatywa Świętokrzyska.

Panie tworzą zgrany duet — Krupka czasami wpadała na Nowogrodzką z marszałek Janik. A gdy Kaczyński powoływał zespół ds. tłustych kotów — osób ze środowiska PiS zajmujących stanowiska w strukturach państwa — Krupka przekonała prezesa, że w województwie świętokrzyskim nie ma afer ani spasionych kocurów, więc nie ma co się skupiać na tym regionie. Sama Krupka weszła do tego zespołu. Jednak za Janik ciągnie się sprawa milionowej dotacji — Prokuratura Rejonowa Kielce-Wschód zdecydowała parę tygodni temu o wznowieniu umorzonego w 2024 r. śledztwa dotyczącego pieniędzy dla firmy Ekoenergia. Janik, jako wicemarszałek województwa, w 2019 r. podpisała wraz z marszałkiem umowę na dofinansowanie dla tej firmy — jej szefem był późniejszy zięć Janik. Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych zakwestionował tę dotację, a Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej zażądało od zarządu województwa zwrotu 4,3 mln zł.

Krupka broni swoich ludzi. Chyba że przewiny są oczywiste. Na przykład Kamila K. nie mogła już bronić — wedle prokuratury wydał polecenie zniszczenia gniazd i zabicia około 70 jaskółek w Ośrodku Edukacji Przyrodniczej w Umianowicach.

Potrafi zwalczać konkurencję, ale nie zawsze jej się udaje. Grudzień zeszłego roku. Ta scena przeszła do historii i odbiła się ogólnopolskim echem: podczas otwarcia obwodnicy Nowego Korczyna wyrwała mikrofon posłowi Michałowi Cieślakowi — swojemu wrogowi. By dopaść do mikrofonu, Krupka nie wahała się potrącić minister Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Chwyciła mikrofon i zaczęła wylewnie zapraszać księdza, który miał święcić obwodnicę. Potem stanęła tak, by Cieślak nie miał szansy dostać się do mikrofonu, nawet jeszcze delikatnie zepchnęła go na bok. Ksiądz zaczął od słów, które zabrzmiały jak żart: — Jestem zachwycony wspaniałą atmosferą tej uroczystości.

Upokorzony Cieślak stwierdził potem w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”: „Pani poseł ewidentnie źle znosi zamknięcie »baru za kratą« [to legendarny bar w Sejmie, gdzie można było pić alkohol — red.]”. Krupka odczytała to jako zarzut, że nadużywa alkoholu.

Chciała za to ukarać Cieślaka. Na spotkaniu PKP, a więc ścisłych władz partii, Krupka powiedziała Kaczyńskiemu, że Cieślak powinien zostać wyrzucony z PiS, bo ją obraża i szkodzi partii. Ale skończyło się niczym — prezes nawet go nie zawiesił. Dlaczego? Kaczyński na tym PKP dostał nagranie z „bitwy o mikrofon”. Obejrzał. — O Jezu — miał westchnąć, gdy zobaczył, co się wydarzyło, i oszczędził Cieślaka.

Wybaczył jednak Krupce tę tragifarsę, którą pokazywały wszystkie telewizje. A Cieślak, by się pogodzić z Krupką, kupił jej potem nawet kwiaty. Nie ma go już jednak w PiS — odszedł do Rozwoju Plus. Wiedział, że Krupka zadba o to, by nie dostał się do przyszłego Sejmu.

Krupka ma coraz mniej wrogów w województwie świętokrzyskim, ale jednocześnie PiS ma tu coraz mniej posłów. Dwa najmocniej dotknięte rozłamem w PiS regiony to Świętokrzyskie i Dolny Śląsk. Na Dolnym Śląsku PiS ma teraz sześciu posłów, a Rozwój Plus — siedmiu. W Świętokrzyskiem PiS — pięciu, a R+ — trzech. Wrocław to bastion Morawieckiego. Dolny Śląsk to też region, z którym związany był jeszcze jako PiS-owiec Michał Dworczyk, jeden z najbliższych współpracowników Morawieckiego.

Kto nie chce być na marginesie partii w Kielcach, musi trzymać z Krupką. W PiS przekonują, że nie można jej nie doceniać. Modelowym przykładem, jak należy doceniać szefową, jest poseł Mariusz Gosek. Ziobrysta. Rozpływa się nad posłanką. Erupcja jego uwielbienia była widoczna po tym, gdy — co w PiS nie jest tajemnicą — sama Krupka animowała plotkę, że mogłaby być kandydatką PiS na premiera. PAP nawet napisała, że znalazła się na liście kilku osób rozważanych przez Kaczyńskiego na szefa rządu w 2027 r. Na wewnętrznej grupie świętokrzyskiego PiS Gosek pisał na wieść o tym tak: „Pani Prezes trzymam kciuki, nie znam — bo oczywiście znać nie powinienem, ale byłaby to piękna informacja dla Polski. Poza wszystkim, ukłony — za tak silną pozycję Naszej Prezes w polityce ogólnopolskiej. A od siebie — ściskam Anulka” (pisownia oryginalna).

— Jakie to były jaja, gdy Krupkę zaczęto wymieniać jako kandydatkę. Był śmiech na Nowogrodzkiej z „premier Krupki” — mówi osoba z kręgów PiS. Prywatnie jest skryta. Pilnuje swojej prywatności. Poświęciła się polityce. Nie założyła rodziny. W oświadczeniach majątkowych nie wykazuje domu ani mieszkania, ale za to oszczędności: 520 tys. zł. Ani kredytów, ani samochodu. Prezes się na nią czasami wścieka, ale zawsze jej wybacza.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version