Podczas zjazdu Klubów „Gazety Polskiej” Jarosław Kaczyński mówił, że z niektórymi rozłamowcami żadnej współpracy być nie może. Nigdy. To osoby, które zawiodły prezesa szczególnie. Publicznie nie wymienił nazwisk, jednak „Newsweek” poznał ich listę. Na jej szczycie jest europoseł Waldemar Buda, ale „skreślonych” jest znacznie więcej.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński wrócił właśnie z urlopu. Jedną z pierwszych rzeczy, które zrobił, było przekazanie współpracownikom „czarnej listy” byłych polityków PiS.
— Prezes posiedział w lesie, nad wodą. Emocje po rozłamie opadły. Przemyślał wszystko. Wrócił z listą osób, z którymi nie chce już mieć nic wspólnego — słyszymy od posła PiS z jego kręgu.
Publicznie powiedział jedynie o tym, że z niektórymi byłymi kolegami żegna się na amen. Podczas weekendowego zjazdu Klubów „Gazety Polskiej” mówił o możliwości zbudowania wspólnej listy prawicy. Stwierdził, że zamierza postawić wyraźną granicę, a właściwie skreślić niektórych znanych polityków. Mówił wprost o ich „zdradzie”.
— Jeżeli chodzi o tę część, która wyszła z Prawa i Sprawiedliwości i która dzisiaj się nazywa Rozwojem Plus, to wiemy, że tam działa taki mechanizm: nic się nam nie stanie, chociaż te wyniki w tej chwili są skromne, dlatego że będziemy mieli wspólną listę z Prawem i Sprawiedliwością — mówił. I dodał: — Ja chciałem powiedzieć, że dla pewnych ludzi, którzy odegrali bardzo dużą rolę w tym rozbiciu partii, przecież my wiemy kto, to w ogóle nie ma mowy. To od razu z góry mówię: nie ma mowy. (…) Ci, którzy w trudnej dla Polski sytuacji robią takie rzeczy, powinni wypaść z polityki, a przynajmniej z polityki obozu patriotycznego. Koniec tego. Koniec tego dobrego.
Prezes PiS pytał: „w jaki sposób ja jako szef partii mam przekonywać moje koleżanki i moich kolegów, żeby ustępowali dobrych miejsc tym, którzy zdradzili?”. — Jakim sposobem ktoś, kto jest lojalny, ciężko pracuje, może być ustawiony na listach wyborczych niżej niż ktoś, kto po prostu w pewnym momencie przeszedł na inną stronę? — dodawał.
„Czarna lista” Jarosława Kaczyńskiego. Z tymi politykami nie chce współpracować
Kaczyński nie wymienił nazwisk tych „zdrajców”, z którymi nie ma zamiaru budować wspólnych list. Ale „Newsweek” poznał ze źródeł bliskich otoczeniu prezesa listę byłych polityków PiS, którzy znaleźli się na cenzurowanym.
Najbardziej Kaczyńskiemu podpadł Waldemar Buda. Europoseł z Rozwoju Plus jest liderem „czarnej listy Kaczyńskiego”. To osoby, których prezes PiS nie chce widzieć na żadnej z list wyborczych, które PiS może współtworzyć (czy byłaby to szeroka współpraca całej prawicy, czy jedynie Prawa i Sprawiedliwości z Rozwojem Plus).
Kolejny polityk skreślony przez prezesa to Krzysztof Szczucki. Poseł Rozwoju Plus był jeszcze niedawno ważnym człowiekiem w kręgu Kaczyńskiego. Pisał program PiS kilka lat temu i był „prawniczym mózgiem” partii. Na Nowogrodzkiej mają mu za złe to, że robi wywiady z takimi osobami jak Ryszard Kalisz (to członek Państwowej Komisji Wyborczej) czy Anna Maria Żukowska (szefowa klubu Nowej Lewicy), a także krytykę polityki PiS.
Robert Gontarz — on też jest politykiem, którego Kaczyński skreślił. Gontarz jest nieformalnym adiutantem byłego premiera Mateusza Morawieckiego, jego bardzo zaufanym współpracownikiem. Na Nowogrodzkiej mają do niego pretensje — choć nie zdradzają szczegółów — za zachowanie wobec posła PiS Leonarda Krasulskiego. Obaj są posłami z tego samego okręgu — Elbląga.
Na „czarnej liście” Kaczyńskiego jest też Szymon Szynkowski vel Sęk — on był w obozie PiS gołębiem, dyplomatą. Jednak na Nowogrodzkiej uchodzi za polityka, który zbyt daleko odszedł od linii PiS. Prezes „skreślił” też Michała Dworczyka. Europoseł Rozwoju Plus często wchodził w publiczne polemiki z PiS. Kaczyński uważa go za jednego z głównych winowajców rozłamu w PiS.
Morawiecki mógłby startować z PiS. Ale jest warunek
— Jeśliby Mateusz Morawiecki przyszedł skruszony i chciał startować razem z PiS w wyborach, to prezes by się zgodził, ale bez tych, którzy podpadli najmocniej — mówi jeden z polityków PiS.
Kaczyński jest gotów „ułaskawić” niektórych współpracowników byłego premiera. Przykładem może być Olga Semeniuk, posłanka Rozwoju Plus bliska Morawieckiemu. Kaczyński uważa, że jest szansa, by jej nie skreślać z ewentualnej wspólnej listy.
W centrali PiS na Nowogrodzkiej identyfikują polityków Rozwoju Plus różnie. Jednych już jako wrogów — to osoby z „czarnej listy”. Innych — jako osoby, które mogłyby wrócić do PiS. Wśród nich jest na przykład Łukasz Schreiber, do którego Jarosław Kaczyński publicznie deklarował uznanie.

