Pierwszy zareagował Internet – na wielu forach dla zmotoryzowanych pojawiły się wpisy zdenerwowanych kierowców ciężąrówek i aut osobowych, którzy dostali informację o przekroczeniu prędkości na jednym z odcinków autostrady A6, mimo że byli święcie przekonani, że jechali przepisowo. W takiej sytuacji mandat boli podwójnie.
Na wezwaniach generowanych przez system CANARD w przypadku przekroczenia dozwolonej prędkości zawsze znajdują się dane dotyczące lokalizacji odcinka pomiarowego, jego długości i zmierzonego czasu przejazdu, na podstawie którego system oblicza średnią prędkość. Okazało się, że system naprawde się myli!
System CANARD źle oblicza prędkość – myli się na niekorzyść kierowców
Na wezwaniu opublikowanym w mediach społecznościowych przez Alvina Gajadhura (byłego ministra infrastruktury w dwutygodniowym rządzie Mateusza Morawieckiego, a wcześniej najpierw rzecznika, a później szefa Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego), widać, że odległość odcinka pomiarowego Szczecin — Rzęśnica znajdującego się na autostradzie A6 została określona na 3409 m.
Na podstawie godziny wjazdu i godziny zjazdu można wyliczyć, że czas przejazdu wyniósł 137 s, co oznacza, że mierzone auto poruszało się z prędkością 24,88 m/s czyli około 89,6 km na godz. Tymczasem według wezwania z GITD, zmierzona prędkość miała wynosić 97 km na godz.!
Wywołani do odpowiedzi przedstawiciele GITD sprawdzili urządzenie i okazało się, że rzeczywiście dochodziło do nieprawidłowości – do tego zawsze na niekorzyść kierowców.
Kierowcy otrzymają nową informację z systemu CANARD
Urząd poinformował, że do błędnych pomiarów prędkości dochodziło przez kilka dni na przełomie kwietnia i maja. Biorąc pod uwagę tylko majówkę, sprawa może dotyczyć tysięcy kierowców.
Na stronie CANARD-u pojawiło się oświadczenie, z którego wynika, że postępowania wszczęte na podstawie wadliwych pomiarów zostaną automatycznie umorzone: „Procedowanie spraw wykroczeń, które zostały zarejestrowane w okresie od 29.04.2026 od godziny 12:00 do dnia 4.05.2026 do godziny 9:27. zostało wstrzymane”.
Urząd zapewnia, że pechowi kierowcy dostaną informację o „zakończeniu czynności w sprawie”. Według GITD, sytuacja była miała charakter incydentalny i wynikała z „błędnej konfiguracji urządzenia przez dostawcę systemu, czemu CANARD nie mógł wcześniej zapobiec”.














