Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
USA. Stacja ABC pod nadzorem regulatora, poszło o żart Kimmela

USA. Stacja ABC pod nadzorem regulatora, poszło o żart Kimmela

28 kwietnia, 2026
Śmierć Łukasza Litewki. Karol Nawrocki weźmie udział w pogrzebie

Śmierć Łukasza Litewki. Karol Nawrocki weźmie udział w pogrzebie

28 kwietnia, 2026
Krąży plotka o dymisji Pełczyńskiej-Nałęcz. Sprawdziliśmy to. „Historia jest nawet smaczniejsza”

Krąży plotka o dymisji Pełczyńskiej-Nałęcz. Sprawdziliśmy to. „Historia jest nawet smaczniejsza”

28 kwietnia, 2026
Andrzej Poczobut uwolniony. Tomasz Siemoniak o kulisach wymiany więźniów – Wprost

Andrzej Poczobut uwolniony. Tomasz Siemoniak o kulisach wymiany więźniów – Wprost

28 kwietnia, 2026
Spór z sąsiadem o zalaną działkę – kiedy gmina nakaże rozbiórkę? – Biznes Wprost

Spór z sąsiadem o zalaną działkę – kiedy gmina nakaże rozbiórkę? – Biznes Wprost

28 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • USA. Stacja ABC pod nadzorem regulatora, poszło o żart Kimmela
  • Śmierć Łukasza Litewki. Karol Nawrocki weźmie udział w pogrzebie
  • Krąży plotka o dymisji Pełczyńskiej-Nałęcz. Sprawdziliśmy to. „Historia jest nawet smaczniejsza”
  • Andrzej Poczobut uwolniony. Tomasz Siemoniak o kulisach wymiany więźniów – Wprost
  • Spór z sąsiadem o zalaną działkę – kiedy gmina nakaże rozbiórkę? – Biznes Wprost
  • Homar o dwóch twarzach. Jeden taki przypadek na 50 milionów
  • Ukraina – USA. Amerykańska ambasador w Kijowie opuszcza stanowisko
  • Akt oskarżenia dla Adama Andruszkiewicza. Nowe informacje
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Pierwsze próby jądrowe. Dzieci łapały płatki, myśląc, że to śnieg. Potem skóra zaczęła je piec
Pierwsze próby jądrowe. Dzieci łapały płatki, myśląc, że to śnieg. Potem skóra zaczęła je piec
Aktualności

Pierwsze próby jądrowe. Dzieci łapały płatki, myśląc, że to śnieg. Potem skóra zaczęła je piec

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości6 sierpnia, 2025

Mimo prób oswojenia atomu po eksplozjach w Hiroszimie i Nagasaki i wielkich nadziei wiązanych z erą atomową, lęk przed bronią masowej zagłady narastał. Od końca lat 50. do połowy 60. Amerykanie zbudowali ponad 200 tys. domowych schronów przeciwatomowych. Strach minął wraz z upadkiem ZSRR, ale nadzieje się nie spełniły.

  • Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”

Zapraszamy do lektury!

Foto: Newsweek

Dla USA II wojna światowa dobiegła końca 14 sierpnia 1945 r. wraz z kapitulacją Japonii. Amerykańscy chłopcy mogli wreszcie wrócić do domu. Symbolem radosnej chwili stało się opublikowane przez magazyn „Life” zdjęcie marynarza George’a Mendosy całującego pielęgniarkę Gretę Zimmer na nowojorskim Times Square. Mało kogo przerażała cena zwycięstwa – unicestwienie 200 tys. japońskich cywilów. Zwłaszcza że władze początkowo cenzurowały doniesienia prasowe. Starały się odwrócić uwagę obywateli od rzezi i makabrycznych skutków choroby popromiennej, roztaczając sielskie wizje epoki atomu.

Ameryka się boi. I słusznie!

Rządowe broszurki obiecywały, że wkrótce znikną kopcące silniki spalinowe i wszystko – poczynając od wielkich elektrowni, na zegarkach kończąc – będzie zasilane paliwem jądrowym. „Zamiast dwa albo trzy razy w tygodniu tankować benzynę, użyjesz maleńkiej pigułki ze skondensowaną energią, której starczy na rok” – przekonywał ekspert David Dietz. Nawet późniejszy laureat Nobla, wybitny chemik Glenn Seaborg wieścił, że „nuklearne promy kosmiczne zaczną wozić wycieczki na Księżyc, nuklearne sztuczne serca zastąpią biologiczne, powstaną gigantyczne, ogrzewane plutonem baseny dla płetwonurków”.

Jesienią 1949 r. bombę atomową zdetonowali Rosjanie i czar prysł. Najtęższe umysły Ameryki, zamiast pracować nad komercyjnym wykorzystaniem reakcji jądrowych, przystąpiły do wyścigu zbrojeń. 4 października 1957 r. na orbitę ziemską doleciał sztuczny satelita Sputnik 1. Choć miał zaledwie 58 cm średnicy – nie licząc anten przypominających kocie wąsy – wzbudził przerażenie rządu i mieszkańców USA. „Poświęcamy cały potencjał przemysłowo-technologiczny na produkowanie nowocześniejszych aut, pralek i innych gadżetów, tymczasem Sowieci podbijają kosmos – alarmował „New York Herald Tribune”. – To oni, a nie my, wykazali dalekowzroczność, ruszyli ku gwiazdom, wkrótce sięgną Księżyca. Ameryka się boi, i słusznie!”.

Rdzenni mieszkańcy atolu Bikini na Pacyfiku przygotowują się do ewakuacji na początku 1946 r. w związku z planowanymi przez siły zbrojne USA testami bomb atomowych w ramach operacji Crossroads

Rdzenni mieszkańcy atolu Bikini na Pacyfiku przygotowują się do ewakuacji na początku 1946 r. w związku z planowanymi przez siły zbrojne USA testami bomb atomowych w ramach operacji Crossroads

Foto: fot. Jim Heimann Collection/Getty Images

Prezydent Dwight Eisenhower kazał przyspieszyć realizację programu kosmicznego. Pracownicy Narodowej Fundacji Naukowej sklecili 16-centymetrowego satelitę, a 6 grudnia 1957 r. podczas transmitowanego przez wszystkie telewizje startu rakieta osiągnęła wysokość 1,2 m, straciła ciąg, spadła i eksplodowała. Ambasador ZSRR przy ONZ zaoferował Stanom pomoc z funduszu dla krajów zapóźnionych gospodarczo. Dziennikarze prześcigali się w złośliwościach, pisząc o Kaputniku, Spóźniku, Pufniku, Dudniku, Oopsniku, Bubelniku, ale nikomu nie było do śmiechu.

Kto płaci dziennikarzom

Umieszczenie na orbicie broni jądrowej zapewniłoby komunistom światową dominację. Ludzie panikowali, że to koniec Ameryki. Eisenhower, chcąc nie chcąc, przekazał misję orbitalną ekipie Wernhera von Brauna – byłego majora SS, konstruktora rakiet V2, przewiezionego po wojnie wraz ze 126 niemieckimi fizykami do Nowego Meksyku, gdzie budował pociski balistyczne dla armii USA. Już 31 stycznia 1958 r. skonstruowana pod kierunkiem von Brauna rakieta umieściła na orbicie pierwszego amerykańskiego satelitę Explorer 1. Strach przed wybuchem ostatniej wojny w dziejach świata nie minął.

Termin „era atomowa” ukuł akredytowany wcześniej przy projekcie Manhattan dziennikarz „New York Timesa” William L. Laurence – naoczny świadek pierwszej próbnej eksplozji o kryptonimie Trójca i bombardowania Nagasaki. A właściwie opłacany przez Departament Obrony propagandzista opiewający blaski bomby, tuszujący cienie. Władze zatrudniły go, by zdyskredytować doniesienia australijskiego reportera wojennego Wilfreda Burchetta, który jako pierwszy zachodni dziennikarz znalazł się w Hiroszimie, po czym zgodnie z prawdą opisał makabryczne skutki radiacji i opadu promieniotwórczego.

Przydomowy schron przeciwatomowy w kształcie kopuły, San Francisco, 26 lutego 1951 r.

Przydomowy schron przeciwatomowy w kształcie kopuły, San Francisco, 26 lutego 1951 r.

Foto: fot. Bettmann Archive/Getty Images

Nagrodzony siedmioma Oscarami kasowy hit „Oppenheimer” (2023) pokazywał pierwszy wybuch atomowy 16 lipca 1945 r. w wersji generowanej komputerowo. Archiwalne, czarno-białe zdjęcia nie robią dziś wielkiego wrażenia, natomiast nie przestaje zadziwiać nonszalancja uczestników testu, który odbył się na pustynnym obszarze Jornada del Muerto (Droga Umarłego), czyli dzisiejszym poligonie White Sands Missile Range nieopodal Alamogordo (Nowy Meksyk).

Banalne złego początki

W przeddzień eksperymentu nad górami Oscura szalała burza. Fizycy bali się, że radioaktywny pył zamiast ulecieć, spadnie z deszczem na okoliczne farmy i miasta. Kierujący projektem Manhattan generał Leslie Groves nie słuchał defetystów. Rozkazał przeprowadzić próbę o 2.00. Ładunek zwany Gadżetem (The Gadget) spoczywał na 30-metrowej, stalowej wieży, wokół wciąż biły pioruny, strugi wody groziły zwarciem. O północy szef ekipy naukowej, czyli właśnie Robert Oppenheimer, wysłał na wieżę kolegę, by wciśnięty między bombę a zwoje kabli monitorował sytuację. Generał przełożył test na 5.30.

Twórca pierwszego reaktora jądrowego Enrico Fermi przyjmował zakłady, jak silny okaże się wybuch. Niektórzy spece sądzili, że ładunek w ogóle nie eksploduje. Włoch żartował ponuro, że reakcja łańcuchowa obejmie atmosferę i Ziemia upiecze się jak kartofel. Słabo obeznani z fizyką żołnierze, słysząc jego wywody, mało nie narobili w portki. Kierownik projektu Kenneth Bainbridge kazał Fermiemu „zamknąć paszczę”. Nikt nie wiedział, co się wydarzy. Isidor Rabi, fizyk, który rok wcześniej otrzymał Nagrodę Nobla za opracowanie metody pozwalającej mierzyć magnetyczne właściwości jąder atomowych, wygrał, bo przystąpił do puli ostatni i została mu tylko opcja 18 kiloton, którą reszta kolegów odrzuciła jako zbyt ambitną.

Deszcz ustał. O 5.10 rozpoczęto odliczanie, bomba wybuchła 19 minut i 21 sekund później. W odległości 320 km od punktu zero pękały szyby. Wokół krateru stopił się piasek, tworząc zielonkawe, radioaktywne szkliwo nazwane trynitytem. Grzyb atomowy osiągnął wysokość 12 km. Kilka godzin później Oppenheimer i Fermi opuścili bunkry i podjechali dwoma czołgami do krateru, by naocznie stwierdzić, jakie skutki wywołała eksplozja.

Prasa dostała komunikat o wypadku w magazynie amunicji. Prawdę ujawniono dopiero po zrzuceniu bomby na Hiroszimę. Prezydent Harry Truman czekał na raport w Poczdamie, gdzie trwała konferencja pokojowa mocarstw. Przyszedł telegram: „Operacja odbyła się rano. Brak pełnej diagnozy, ale wyniki zdają się zadowalające, a nawet przekroczyły oczekiwania. Doktor Groves jest zadowolony”.

Fizycy przypuszczali, że ładunek wyzwoli energię taką jak 5-10 tys. ton trotylu. Wedle ostatecznych analiz Gadżet miał moc 22,1 kilotony. Radioaktywne pyły przemieszczały się z prędkością 16 km/h. Uruchamiały liczniki Geigera w Carrizozo, położonym 170 km dalej Vaughn, później punktów kontrolnych zabrakło, lecz chmura nadal rozsiewała opad promieniotwórczy. W odległym o 50 km Chapudera Mesa wszystko pokrył srebrzysty pył, wkrótce zaczęły łysieć krowy. Pracownicy Kodaka zauważyli, że zniszczeniu uległa cała partia nowych klisz, bo opad zanieczyścił rzekę, z której brała wodę fabryka opakowań położona 2 tys. km od Drogi Umarłego.

Uczeni okiełznali energię gwiazd, lecz nie przewidzieli skutków. Przy pierwszej stacjonarnej próbie termojądrowej (operacja Zamek) na atolu Bikini 1 marca 1954 r. spodziewano się osiągnąć 4-8 megaton, gruchnęło trzy razy mocniej. Powstała w wyniku zdetonowania ładunku Krewetka (Shrimp) ognista kula o średnicy 5 km wzniosła się na 11 km w ciągu minuty. Stalowa wieża i wysepka zniknęły. Ponieważ 10 Mt pochodziło z rozszczepienia, a tylko 5 Mt z syntezy, wystąpił ogromny opad radioaktywny rozchodzący się w kierunku zamieszkanych wysp.

Dzieci wybiegły na dwór, łapały i łykały białe płatki, myśląc, że to śnieg. Potem skóra zaczęła je piec, robiła się czerwona, maluchy wymiotowały krwią i żółcią, dostawały biegunki. Przylepione do skóry płatki odchodziły wraz z tkanką. Dopiero cztery dni później Waszyngton zdecydował się ewakuować atol. I kontynuował próby, do 22 kwietnia przeprowadzając jeszcze sześć. Nie wiadomo, ile osób zginęło.

Media pod presją władz wyciszyły sprawę, by nie lać wody na młyn sowieckiej propagandy i nie drażnić Amerykanów w większości przeciwnych testom. Na jaw wyszły jednak losy japońskiego kutra Szczęśliwy Smok Numer Pięć (Daigo Fukuryū Maru). Znajdował się 150 km od punktu zero. Cała załoga zapadła na chorobę popromienną. Radiooperator zameldował, że widzi drugie słońce, i zmarł chwilę potem. Japońskie media okrzyknęły go pierwszą ofiarą bomby H, a Bikini – drugą Hiroszimą.

Chcieliby i bali się

Wyspiarzy przesiedlono na niezamieszkany atol Utirik. W 1960 r. Amerykanie uznali Bikini za czyste. Pierwsze rodziny wróciły 10 lat później, aby w 1978 r. opuścić wyspy na stałe z powodu utrzymującego się skażenia cezem, wchłanianym przez palmy kokosowe i powodującym epidemię nowotworów. Sąd nakazał, by administracja Stanów Zjednoczonych zrekompensowała szkody sumą 100 mln dol. Nawet najbardziej optymistyczne prognozy apologetów energii jądrowej z lat 50. budzą dziś dreszcz przerażenia. Powstały m.in. projekty jądrowego odsalania wody morskiej, a następnie irygowania nią pustyń, co doprowadziłoby do niewyobrażalnych zmian klimatu.

W 1958 r. Ford zaprezentował koncept pierwszego samochodu poruszanego minireaktorem. Pozostał w sferze rojeń, tak jak samolot o napędzie atomowym, na zaprojektowanie którego Pentagon wydał 1,5 mld dol., nim generałowie zrozumieli, że pieniądze idą w błoto. W 1955 r. szef US Atomic Energy Commission Lewis Lichtenstein Strauss prognozował: „Za 15 lat prąd będzie tak tani, że zniknie potrzeba instalowania liczników”. Zapowiedział projekt Lemiesz (Plowshare, od biblijnego „przekuwania mieczy na lemiesze”), czyli m.in. poszerzenie przy użyciu eksplozji jądrowych Kanału Panamskiego i budowę nowego, przecinającego Nikaraguę Kanału Panatomowego (Pan-Atomic Canal). Świetnym pomysłem zdawało mu się także wydobywanie tym sposobem ropy naftowej, węgla oraz innych bogactw naturalnych. Media ochoczo powtarzały bzdury.

Mimo prób oswojenia atomu lęk przed bronią masowej zagłady narastał. Od końca lat 50. do połowy 60. Amerykanie zbudowali ponad 200 tys. domowych schronów przeciwatomowych. „Jak chodziłem do pierwszej klasy, nasza wychowawczyni pani Loving uczyła, że musimy być czujni, bo atak może nastąpić w każdej chwili – pisał Bill Ayers, współzałożyciel neolewicowej organizacji Weather Underground. – Każdy sześciolatek wiedział, że gdy na niebie pojawi się błysk, należy okryć głowę, wejść pod łóżko czy ławkę, przeczekać falę uderzeniową, a potem dokładnie się umyć”.

Komentatorzy coraz częściej zastępowali określenie „era atomowa” tytułem poematu W.H. Audena „Era lęku”. Hollywood straszył widzów zmutowanymi pod wpływem promieniowania gigantycznymi dinozaurami („Bestia z głębokości 20 000 sążni”, 1953), mrówkami („One!”, 1954), ośmiornicami („To przyszło z głębin morza”, 1955). W sierpniu 1962 r. napromieniowany pająk ukąsił Petera Parkera, przekazując mu nadludzką siłę, zręczność, instynkt antycypowania zagrożeń, umiejętność chodzenia po ścianach. Nastolatek z nowojorskiego Queensu własnoręcznie uszył czerwono-czarny kostium i został Spider-Manem.

Godzilla narodził się za sprawą zagłady wspomnianego kutra Szczęśliwy Smok. Japończycy odreagowali, kreując smoka, który bez trudu rozdeptywał czołgi i przewracał wieżowce. Pierwotnie miał być wielką ośmiornicą, lecz Iwao Mori, jeden szefów wytwórni Tōhō, przekonał reżysera Ishirō Hondę, że większe wrażenie zrobi jaszczur. A konkretnie hybryda tyranozaura, iguanodona, stegozaura oraz aligatora. Wygląd Godzilli zmieniał się nieraz z filmu na film, podstawowe założenia konstrukcyjne przetrwały.

Zniszczenie wzajemne gwarantowane

W 12 odcinkach serii (1954-1972) gumowy kostium nosił legendarny Haruo Nakajima, okazyjnie grający także inne potwory: Rodana, Meganulona, Moguerę, Varana, Mothrę, Magmę, Matango, Baragona, Gailę, King Konga, Gezorę, Ganimego, Griffina. Kombinezon ważył ponad 100 kg, w środku było gorąco, więc trudno się dziwić niezdarnym ruchom Godzilli. Nakajima wspominał, że podczas zdjęć tracił do 10 kg wagi.

Nazwa Gojira to zbitka japońskich słów oznaczających goryla (gorira) i wieloryba (kujira). Gorylowieloryb nadciągnął ze wschodu jak samolot B-29, który zbombardował Hiroszimę. Później stał się antybohaterem wciąż groźnym dla ludzkości, lecz walczącym z innymi zagrażającymi jej monstrami. Ostatecznie zaś nabrał cech antropomorficznego superherosa, naszego przyjaciela i obrońcy.

Doktryna wzajemnie gwarantowanego zniszczenia (Mutual Assured Destruction – MAD) zakładała, że wyrównanie potencjału militarnego mocarstw na poziomie pozwalającym każdemu z nich unicestwić planetę odstraszy ZSRR od użycia broni nuklearnej. W praktyce stała się przyczyną niekontrolowanej eskalacji wyścigu zbrojeń. I miała zasadniczą lukę: nie brała pod uwagę awarii, błędów technicznych, pomyłek ludzi obsługujących wyrzutnie. A także opacznych kalkulacji polityków. Świat stanął na krawędzi zagłady jesienią 1962 r. Po nieudanej inwazji w Zatoce Świń, czyli próbie obalenia Fidela Castro przez CIA, Chruszczow usiłował rozmieścić na wyspie rakiety z głowicami jądrowymi. Argumentował, że to pociski obronne mające jedynie zapobiec kolejnym zamachom stanu. John F. Kennedy wiedział, że przywódca partii i państwa kłamie. Przemówił do narodu – a w gruncie rzeczy Moskwy – wypowiadając sławetne: „Nie pozwolimy!” („This will not stand!”).

Napięcie rosło, sytuacja w każdej chwili mogła wymknąć się spod kontroli. Wojskowi nakłaniali Kennedy’ego do inwazji i przejęcia rakiet. On żądał gwarancji, że da się unieszkodliwić wszystkie równocześnie. W przeciwnym razie Chruszczow odpowiedziałby kontruderzeniem, używając pocisków, które zostały na Kubie, a wtedy Ameryka musiałaby odpalić rakiety międzykontynentalne wymierzone w ZSRR. Ostatecznie prezydent USA wybrał łagodniejszą metodę konfrontacji, czyli blokadę morską, co miało dodatkową zaletę: potwierdziło wstępne ustalenia wywiadu. Na rosyjskich okrętach faktycznie znajdowały się potężne pociski z pełnym oprzyrządowaniem.

„Stanęliśmy oko w oko i zdaje mi się, że przeciwnik spuścił wzrok” – stwierdził sekretarz stanu Dean Rusk. Chruszczow rozpoczął negocjacje. Kennedy obiecał, że w zamian za usunięcie rakiet z Kuby wycofa rozmieszczone w Turcji. Obaj przywódcy dotrzymali słowa, ale układ był tajny. Powstało wrażenie, że Moskwa ustępuje, nie dostając nic w zamian. Sprawa miała też drugie dno. Podczas dyplomatycznej przepychanki wyspę odwiedził Anastas Mikojan, drugi po genseku człowiek w ZSRR. Uznał, że Castro może zaatakować Amerykę bez zgody Rosji, i nakłaniał Chruszczowa do zmiany planów. Tak czy inaczej, historycy są zgodni, że dwa tygodnie października 1962 r. były najgroźniejszymi w dziejach ludzkości.

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
1

30.07.2025

undefined

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Krąży plotka o dymisji Pełczyńskiej-Nałęcz. Sprawdziliśmy to. „Historia jest nawet smaczniejsza”

Krąży plotka o dymisji Pełczyńskiej-Nałęcz. Sprawdziliśmy to. „Historia jest nawet smaczniejsza”

Laureat Pokojowej Nagrody Nobla o uwolnieniu Andrzeja Poczobuta: cała ta wymiana to robota KGB, w Mińsku nikt tego nawet nie kryje

Laureat Pokojowej Nagrody Nobla o uwolnieniu Andrzeja Poczobuta: cała ta wymiana to robota KGB, w Mińsku nikt tego nawet nie kryje

Dotarliśmy do zeznań Sutryka w sprawie jego studiów. „Nie pamięta”, na jakie zajęcia chodził

Dotarliśmy do zeznań Sutryka w sprawie jego studiów. „Nie pamięta”, na jakie zajęcia chodził

„Łomiarz” odsiedział już trzeci wyrok za ataki na kobiety. „Służba więzienna spodziewa się, że zaatakuje ponownie”

„Łomiarz” odsiedział już trzeci wyrok za ataki na kobiety. „Służba więzienna spodziewa się, że zaatakuje ponownie”

Andżelika Borys o Poczobucie: jak będzie chciał, może wrócić na Białoruś

Andżelika Borys o Poczobucie: jak będzie chciał, może wrócić na Białoruś

Pamiętacie? W takim świecie za Andrzejem Poczobutem zamknęły się drzwi aresztu

Pamiętacie? W takim świecie za Andrzejem Poczobutem zamknęły się drzwi aresztu

Wybitny historyk o szansie dla Europy. „Historia rzadko daje tak oczywisty sygnał”

Wybitny historyk o szansie dla Europy. „Historia rzadko daje tak oczywisty sygnał”

Ten ssak żyje w głębokich norach. I jest nieprawdopodobnie wybredny

Ten ssak żyje w głębokich norach. I jest nieprawdopodobnie wybredny

Ta gąsienica zamiast odnóży ma przyssawki. Lepiej jej nie dotykać

Ta gąsienica zamiast odnóży ma przyssawki. Lepiej jej nie dotykać

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Śmierć Łukasza Litewki. Karol Nawrocki weźmie udział w pogrzebie

Śmierć Łukasza Litewki. Karol Nawrocki weźmie udział w pogrzebie

28 kwietnia, 2026
Krąży plotka o dymisji Pełczyńskiej-Nałęcz. Sprawdziliśmy to. „Historia jest nawet smaczniejsza”

Krąży plotka o dymisji Pełczyńskiej-Nałęcz. Sprawdziliśmy to. „Historia jest nawet smaczniejsza”

28 kwietnia, 2026
Andrzej Poczobut uwolniony. Tomasz Siemoniak o kulisach wymiany więźniów – Wprost

Andrzej Poczobut uwolniony. Tomasz Siemoniak o kulisach wymiany więźniów – Wprost

28 kwietnia, 2026
Spór z sąsiadem o zalaną działkę – kiedy gmina nakaże rozbiórkę? – Biznes Wprost

Spór z sąsiadem o zalaną działkę – kiedy gmina nakaże rozbiórkę? – Biznes Wprost

28 kwietnia, 2026

Najnowsze Wiadomości

Homar o dwóch twarzach. Jeden taki przypadek na 50 milionów

Homar o dwóch twarzach. Jeden taki przypadek na 50 milionów

28 kwietnia, 2026
Ukraina – USA. Amerykańska ambasador w Kijowie opuszcza stanowisko

Ukraina – USA. Amerykańska ambasador w Kijowie opuszcza stanowisko

28 kwietnia, 2026
Akt oskarżenia dla Adama Andruszkiewicza. Nowe informacje

Akt oskarżenia dla Adama Andruszkiewicza. Nowe informacje

28 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.