Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Niemcy. USA wycofują żołnierzy, wielkie poruszenie. Jest oświadczenie

Niemcy. USA wycofują żołnierzy, wielkie poruszenie. Jest oświadczenie

2 maja, 2026
Wiatraki pod wodą. W Europie wzrasta znaczenie prądu z oceanu

Wiatraki pod wodą. W Europie wzrasta znaczenie prądu z oceanu

2 maja, 2026
Wojna na Ukrainie. Gorąco na froncie, Rosja śle dziwne komunikaty. „Fantazje”

Wojna na Ukrainie. Gorąco na froncie, Rosja śle dziwne komunikaty. „Fantazje”

2 maja, 2026
Polacy omijają i depczą ten „chwast”. Tymczasem jest smaczny i darmowy

Polacy omijają i depczą ten „chwast”. Tymczasem jest smaczny i darmowy

2 maja, 2026
Wojna na Ukrainie. Robert Fico zmienia narrację. „Wspólny interes”

Wojna na Ukrainie. Robert Fico zmienia narrację. „Wspólny interes”

2 maja, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Niemcy. USA wycofują żołnierzy, wielkie poruszenie. Jest oświadczenie
  • Wiatraki pod wodą. W Europie wzrasta znaczenie prądu z oceanu
  • Wojna na Ukrainie. Gorąco na froncie, Rosja śle dziwne komunikaty. „Fantazje”
  • Polacy omijają i depczą ten „chwast”. Tymczasem jest smaczny i darmowy
  • Wojna na Ukrainie. Robert Fico zmienia narrację. „Wspólny interes”
  • Dzień Flagi. Politycy świętują, wpisy prezydenta i premiera
  • Co się dzieje z rybami największych rzek? Część gatunków jest na granicy
  • Porwano tankowiec w Zatoce Adeńskiej. „Niezidentyfikowani napastnicy”
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Pociąg staje w polu. Maszynista wyskakuje na tory. Wraca i mówi, że na zderzaku są ludzkie szczątki
Pociąg staje w polu. Maszynista wyskakuje na tory. Wraca i mówi, że na zderzaku są ludzkie szczątki
Aktualności

Pociąg staje w polu. Maszynista wyskakuje na tory. Wraca i mówi, że na zderzaku są ludzkie szczątki

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości30 czerwca, 2025

Jesienią, kiedy powietrze pachnie dymem, wraca do niego obraz drobnego mężczyzny, który idzie w jego kierunku po torach. Z każdą stop-klatką czuje strach przed kolejną śmiercią.

  • Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”

Dziękujemy, że jesteś z nami!

Foto: Newsweek

Minęło kilkanaście lat, a Mariusz pamięta nie tylko rodzaj lokomotywy i liczbę wagonów, ale też zapach jesiennego dymnego powietrza. – Byłem pomocnikiem maszynisty w towarowym z Ostrowa Wielkopolskiego do Łodzi Kaliskiej – wspomina. – Kiedy wjechaliśmy na odcinek Sieradz – Zduńska Wola była godzina 18.56. Na łuku torów zobaczyłem człowieka. Do dziś widzę, jak w świetle reflektorów, ze spuszczoną głową idzie w moją stronę. Jest niewysoki i drobny. Ma na sobie robotniczy drelich. Dzielą nas sekundy, odruchowo naciskam sygnał dźwiękowy, maszynista uruchamia hamulec. Schodzimy do 40 km/h, stajemy. To, co było potem, przypomina film. Oglądam w nim sam siebie, ale na nic nie mam wpływu.

Pociąg staje w szczerym polu. Maszynista wyskakuje na tory. Ogląda przód lokomotywy. Wraca i mówi, że na zderzaku są ludzkie szczątki. Nie pójdzie i nie sprawdzi, gdzie jest potrącony człowiek. Przekonuje, że to zadanie pomocnika. Mariusz idzie więc wzdłuż torów. Przy siódmym wagonie leży nienaturalnie wykręcony mężczyzna, przypomina połamany manekin. Na pierwszy rzut oka widać, że nie żyje, ale Mariusz sprawdza puls. Niedawno skończył 23 lata, wcześniej nie oglądał zwłok, ale nie czuje wstrętu ani lęku. Jakby ktoś wyprał go z emocji. Kiedy wraca do kabiny, maszynista przez radiotelefon dzwoni do dyżurnego ruchu, który wzywa policję i pogotowie. Dojeżdżają po godzinie, policjanci narzekają, że z trudem przebili się przez łąki. Mariusz dmucha w alkomat. Przez 40 minut, z prędkością 60 km/h jadą do Łodzi Kaliskiej. Przez całą drogę milczą. Jest tuż po północy, kiedy Mariusz wraca do domu. Opowiada żonie, że na torach doszło do zdarzenia, ale nie wchodzi w szczegóły. Bierze trzy dni wolnego. Kilka miesięcy później rezygnuje z pracy i przez kilkanaście lat szuka swojego miejsca w życiu. Jest konstruktorem maszyn włókienniczych, przedstawicielem handlowym firmy ogrodniczej, pracuje na budowach w Niemczech, Austrii, we Włoszech i w Belgii. Unika jazdy pociągiem, ale – szczególnie jesienią, kiedy powietrze pachnie dymem – wraca do niego obraz niewysokiego, drobnego mężczyzny, który idzie w jego kierunku po torach. Z każdą stop-klatką czuje ból w klatce piersiowej przypominający stan przedzawałowy.

Sekunda na życie

– Cierpienie maszynisty, który wziął udział w wypadku na torach, to temat tabu. Wymaga się, żeby był niezniszczalny. Ma być odporny na stres, zawsze gotowy do służby, a podczas pracy maksymalnie skupiony – mówi Daniel Biernacik, wiceprezydent Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych w Polsce. Jest maszynistą PKP Intercity z ośmioletnim stażem.

Twierdzi, że media nie ułatwiają sprawy. Powtarza się fraza: pociąg potrącił pieszego, pociąg uderzył w auto, pociąg staranował samochód, którym podróżowali ludzie. To, w połączeniu z informacją, że maszynista był trzeźwy albo poddany badaniom krwi na zawartość alkoholu, tworzy jego obraz jako sprawcy. – A przecież najczęściej winni są uczestnicy ruchu drogowego, którzy łamią przepisy: ignorują znak STOP, sygnalizację ostrzegawczą lub wymijają rogatki na przejeździe kolejowym – mówi Daniel Biernacik. – Do wypadków na torach dochodzi średnio co drugi dzień. W ubiegłym roku maszyniści uczestniczyli w 189, w wyniku których zginęło 46 osób, a ciężko rannych było 17. Do domu nie wróciło dwóch maszynistów i jeden rewizor.

Wypadków przybywa, bo pociągi są coraz nowocześniejsze i szybsze, a połączeń jest coraz więcej. Pociąg, który jedzie z prędkością 120 km/h, ma szansę wyhamować, jeśli maszynista zobaczy człowieka, samochód lub rower z odległości ok. 1 km. Wyższa prędkość zmniejsza szansę o kilkaset metrów. Często maszynista decyzję o czyimś życiu i zdrowiu musi podjąć w ułamku sekundy. Procedury mają w tym pomóc. Natychmiastowa reakcja maszynisty obejmuje tzw. hamowanie nagłe, sygnał ostrzegawczy (baczność) i – jeszcze w pociągach starego typu – błyskawiczną decyzję o ucieczce z fotela w „bezpieczne” miejsce, czyli do maszynowni. W nowoczesnym taborze najbezpieczniejszym miejscem jest kabina, w której w razie wypadku maszynista powinien zostać. Po zdarzeniu musi zabezpieczyć pociąg, żeby się np. nie stoczył, pozostawić wszystkie urządzenia w takiej pozycji, w jakiej były w momencie zdarzenia, zabezpieczyć odpowiednim przełącznikiem tzw. pamięć krótkotrwałą z parametrami pociągu. – Maszynista nie widzi ofiar wypadków – mówi Biernacik. – Lokalizacja ciała to zadanie kierownika pociągu. To nie znaczy jednak, że maszynista nie mierzy się z problemami psychicznymi, które są następstwem wypadków. Koledzy nie spali po kilka tygodni, mieli problemy z koncentracją, objawy somatyczne, które zaczęły występować po długim czasie od zdarzenia. Niektórzy nie poradzili sobie z lękiem przed kolejnym wypadkiem i zrezygnowali z pracy.

Nie jest to obligatoryjne, ale część spółek kolejowych zapewnia maszynistom psychologa. W Polregio oraz Kolejach Mazowieckich wsparcie za zgodą maszynisty udzielane jest stacjonarnie, w PKP Intercity to trzy godziny konsultacji online. Z jednej strony – jak mówi Biernacik – wsparcie jest zapewnione, z drugiej zdecydowanie bardziej pomogłyby spotkania oko w oko. Problem w tym, że wielu przewoźników nie tylko nie zapewnia psychologicznej pomocy powypadkowej, ale sam temat wypadków uznaje za niepożądany. – W lipcu Związek Zawodowy Maszynistów Kolejowych w Polsce startuje z kampanią informacyjną „#Chcę żyć”. Oddamy głos maszynistom, którzy opowiedzą o psychicznych i niestety często fizycznych konsekwencjach wypadków – mówi Daniel Biernacik. – Pokażemy w ich świadectwach, że tragedie na torach to nie zgnieciona blacha, ale ludzkie dramaty. Może dzięki temu trafimy do uczestników ruchu, którzy dwa razy pomyślą, zanim wjadą na przejazd kolejowo-drogowy. Może usłyszą też o nas rządzący i rozważą potrzebę wprowadzenia systemowej psychologicznej pomocy powypadkowej oraz zadbają w należyty sposób o bezpieczeństwo na przejazdach.

Brzemię

Dziadek Andrzeja, maszynisty z kilkudziesięcioletnim stażem, też był maszynistą, ojciec pracował na kolei. Do dziś maszynistami są jego brat i córka. Wszyscy mieli do czynienia ze śmiercią na torach, ale trudnymi emocjami nie dzielili się z nikim. Andrzej też wszystko trzyma w sobie. Pomaga przekonanie, że wypadki są wpisane w życiorys kolejarza. Mimo to, wspominając połowę stycznia, piątek, godz. 22.35, czuje narastające napięcie.

Prowadził pociąg towarowy ze Zduńskiej Woli. Ruszył ze stacji Rybnik, przejechał 300 m. Przygasił reflektory. I wtedy, w odległości 50 m zobaczył mężczyznę, który schodził ze stopnia wagonu mijanego pociągu. Chwilę balansował na schodku, potem spadł na jego tor. Wcześniej Andrzej spojrzał mu w oczy i zobaczył w nich błaganie: nie rób tego. – Usłyszałem trzask łamanego kręgosłupa. Gorszy od dźwięku, jakie wydaje łamane drzewo – wspomina. – Zahamowałem. Wyskoczyłem z kabiny. Znalazłem go dwa wagony za lokomotywą. Po przesłuchaniu i wyznaczeniu podmianki poszedłem do dyżurnej ruchu. Płakała, że zginął jej kolega, kolejarz. Powiedziałem, że to właśnie mi się przytrafiło. A potem zrobiłem coś, czego nie powinienem, czyli zapytałem, czy miał rodzinę. Może nie przeżyłbym tego tak mocno, gdybym nie usłyszał, że miał dwóch małych synków.

Wiktor, maszynista kolei regionalnych, milczeć i o nic nie pytać uczy się od kolegi, który wjechał w stojący na przejeździe samochód osobowy. W aucie było pięciu chłopaków wracających z zabawy. Nie przeżył żaden. Kolega zdradził, że kiedy wspomnienia wypadku wracają, odwraca od nich uwagę, np. planując rodzinny wyjazd na urlop do Zakopanego. – W teorii wydaje się to proste, gorzej z praktyką – mówi Wiktor. – Chwała Bogu, nie uczestniczyłem jeszcze w wypadku, w którym ktoś zginął. Ale kilka lat temu w Nowy Rok miałem do czynienia z niedoszłym samobójcą. Jechałem trasą Kamień Pomorski – Szczecin. Kiedy ruszałem ze stacji Wysoka Kamieńska, ktoś nagle wyszedł zza słupa i rzucił się pod moją lokomotywę.

Miał dużo szczęścia, bo pociąg jechał po podkładach starego typu, z większą przestrzenią między główką szyny, a podkładem. Wpadł w tę lukę, skończyło się na połamaniach i urazie czaszki. A Wiktor nie wziął nawet wolnego. Tydzień później zaczął mieć koszmary. Śniło mu się, że samobójca stoi przed jego pociągiem i patrzy mu prosto w oczy. Budził się z kołataniem serca, skokami ciśnienia. Nie pomagało, że – jak kolega – patrzył w przyszłość. Poszedł do internisty. Wziął kilka dni zwolnienia. Oglądał seriale na Netfliksie, starał się rozchodzić stres, na weekend skoczył z żoną do Gdańska. Po tygodniu wrócił do pracy i wszedł do kabiny. Przez całą zmianę czuł, że drżą mu dłonie, drętwieją palce, a ramiona idą do góry. – Dziś jest lepiej, ale napięcie i lęk wracają – mówi. – Wytłumaczyłem sobie, że to brzemię, które jako maszynista muszę nieść. Bo co innego mogę z tym zrobić?

Luksus dla niewielu

– Maszyniści wpadają w pułapkę wypadku. Mają objawy zespołu stresu pourazowego (PTSD), ale nie wiedzą, że dzięki pracy ze specjalistą oswoją wspomnienia o tym, co się zdarzyło, nie doświadczając przy tym trudnych emocji – mówi psycholog Jakub Niklas. Jego firma IPRON od 15 lat prowadzi komercyjne projekty powypadkowego wsparcia dla pracowników kolei i zajęcia z prewencji. Uświadamia maszynistom, jak ich organizm może reagować na powypadkowy stres. Maszyniści często po raz pierwszy słyszą o objawach ASD, czyli ostrej reakcji na stres, i PTSD. Po raz pierwszy ktoś im mówi, że zespół stresu pourazowego to naturalna reakcja na nienaturalną sytuację i może pojawić się nawet po kilku miesiącach. I że przed traumą nie da się uciec, unikając miejsca zdarzenia czy uciekając w używki.

– Ze statystyk wynika, że na sto osób uczestniczących w wypadku osiem ma PTSD, a 21 ASD – mówi Jakub Niklas. – Maszyniści cierpią latami, tymczasem najlepsze wyniki w walce z PTSD można osiągnąć w pierwszym roku od wystąpienia objawów. Zwlekają z tym jednak średnio przez dwa lata i zgłaszają się dopiero, kiedy objawy wymykają się spod kontroli.

Pomoc to jednak luksus dla niewielu. Na rynku kolejowym działa kilkadziesiąt firm, dla których pracuje ok. 14 tys. maszynistów. Przewoźnicy szukają oszczędności najczęściej w szkoleniach z umiejętności miękkich. Bywa, że w ramach pakietów medycznych zapewniają maszyniście wizytę u psychologa, ale nie wszyscy psycholodzy specjalizują się w pracy z traumą. Tymczasem wielu maszynistów korzystających z projektów powypadkowego wsparcia psychologicznego prowadzonych przez IPRON ma po kilkanaście wypadków śmiertelnych. Jeden miał ich 23. Kolejny przeżył czarną serię, czyli trzy wypadki śmiertelne w ciągu jednego tygodnia. – Maszynista dostaje 16 godzin spotkań z terapeutą, w każdej chwili może też zadzwonić na linię wsparcia psychologicznego – opowiada Niklas. – Często jednak barierą przed korzystaniem z pomocy specjalisty jest lęk przed reakcją przełożonych i odsunięciem od pracy. Dlatego zapewniamy anonimowość. I do niczego nie zmuszamy. Na szczęście coraz więcej maszynistów zauważa problem i domaga się wsparcia. W PKP pojawia się nowe pokolenie. Zetki potrafią mówić o emocjach i nie wstydzą się szukać pomocy. Jest szansa, że pociągną za sobą starszych stażem, którzy wreszcie przestaną traktować pracę z terapeutą jako objaw słabości.

Szczęście

– Ale młodych maszynistów nie będzie bez nas, starych. Możemy czerpać z siebie nawzajem – mówi Grzegorz, maszynista PKP Intercity z 38-letnim stażem, nauczyciel przygotowania do zawodu maszynisty w warszawskim technikum kolejowym. Uczniowie dostają tu nie tylko pakiet wiedzy teoretycznej, ale też praktycznej. Podczas zajęć Grzegorz prowadzi też młodzież do lokomotywowni, gdzie mogą dotknąć lokomotywy, poczuć zapach smaru i zrobić rundkę po bocznicy. Widzi, jak to namacalne doświadczenie pracy maszynisty jest dla nich ważne. – Mówię chłopakom i dziewczynom, że na kolei nie ma dwóch takich samych dni. Ale też powtarzam, że wchodząc do kabiny maszynisty, będą musieli być maksymalnie skupieni nie tylko na tym, co widzą przed sobą, ale też na tym, co może się zdarzyć – mówi. – Przytaczam też sentencję, która pojawia się na każdym rozkładzie jazdy: „Maszynisto, nie bój się opóźnienia. Bezpieczeństwo jest najważniejsze”.

Grzegorz w trasę zabiera różaniec. Wiara pomaga, uspokaja, pozwala ufać Opatrzności. Dwa lata temu, na początku stycznia prowadził pociąg. Dyżurna stacji Baby poinformowała o wprowadzeniu procedury 112, czyli zawiadomienia o potencjalnym samobójcy. Młoda dziewczyna zostawiła list, że chce się rzucić pod pociąg. – Przyciemniłem światła w kabinie. Padał deszcz – wspomina. – W intencji dziewczyny odmówiłem dziesiątkę różańca. Kiedy mijałem Piotrków Trybunalski, pojawiła się informacja: procedura 112 odwołana. To był jeden z piękniejszych dni w mojej karierze maszynisty. Czasem myślę o tej dziewczynie i mam nadzieję, że jest szczęśliwa.

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
27

29.06.2025

undefined

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Mieszkańcy tych miast mają dość turystów. Problem nie omija Polski

Mieszkańcy tych miast mają dość turystów. Problem nie omija Polski

Kostka masła za 88 groszy? Oto co naprawdę stoi na niskimi cenami

Kostka masła za 88 groszy? Oto co naprawdę stoi na niskimi cenami

Mit Piasta Kołodzieja obalony. Nowe badania ujawniły nieznane fakty o pochodzeniu o Mieszka I

Mit Piasta Kołodzieja obalony. Nowe badania ujawniły nieznane fakty o pochodzeniu o Mieszka I

Donald Trump wycofuje 5 tys. żołnierzy z Niemiec. Zagórski: dla USA to strzał w kolano

Donald Trump wycofuje 5 tys. żołnierzy z Niemiec. Zagórski: dla USA to strzał w kolano

Magda Gessler: nie przypuszczałam, że zdjęcie, na którym cieszę się swoją urodą, wywoła tyle nienawiści

Magda Gessler: nie przypuszczałam, że zdjęcie, na którym cieszę się swoją urodą, wywoła tyle nienawiści

Janowska: dlaczego sami uciekając przed bólem na wszystkie sposoby, godzimy się na cierpienie zwierząt?

Janowska: dlaczego sami uciekając przed bólem na wszystkie sposoby, godzimy się na cierpienie zwierząt?

Sztuczna inteligencja zmienia Kraków. Mieszkańcy korzystają z nowych technologii

Sztuczna inteligencja zmienia Kraków. Mieszkańcy korzystają z nowych technologii

Stankiewicz: Bielan ma nową misję. Opowiada dziennikarzom, że na Czarnka jest cała szafa haków

Stankiewicz: Bielan ma nową misję. Opowiada dziennikarzom, że na Czarnka jest cała szafa haków

Varga: Czarnek wie, co musi robić. Gdy wkracza na scenę, staje się innym człowiekiem

Varga: Czarnek wie, co musi robić. Gdy wkracza na scenę, staje się innym człowiekiem

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Wiatraki pod wodą. W Europie wzrasta znaczenie prądu z oceanu

Wiatraki pod wodą. W Europie wzrasta znaczenie prądu z oceanu

2 maja, 2026
Wojna na Ukrainie. Gorąco na froncie, Rosja śle dziwne komunikaty. „Fantazje”

Wojna na Ukrainie. Gorąco na froncie, Rosja śle dziwne komunikaty. „Fantazje”

2 maja, 2026
Polacy omijają i depczą ten „chwast”. Tymczasem jest smaczny i darmowy

Polacy omijają i depczą ten „chwast”. Tymczasem jest smaczny i darmowy

2 maja, 2026
Wojna na Ukrainie. Robert Fico zmienia narrację. „Wspólny interes”

Wojna na Ukrainie. Robert Fico zmienia narrację. „Wspólny interes”

2 maja, 2026

Najnowsze Wiadomości

Dzień Flagi. Politycy świętują, wpisy prezydenta i premiera

Dzień Flagi. Politycy świętują, wpisy prezydenta i premiera

2 maja, 2026
Co się dzieje z rybami największych rzek? Część gatunków jest na granicy

Co się dzieje z rybami największych rzek? Część gatunków jest na granicy

2 maja, 2026
Porwano tankowiec w Zatoce Adeńskiej. „Niezidentyfikowani napastnicy”

Porwano tankowiec w Zatoce Adeńskiej. „Niezidentyfikowani napastnicy”

2 maja, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.