„Robimy, nie gadamy” to hasło regularnie powtarzane przez polityków koalicji rządzącej. Słowa te nie trafiają jednak do wszystkich ugrupowań współtworzących rząd Donalda Tuska, czego wyraźny wyraz daje minister Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.
Dobitnie przekonali się o tym słuchacze Radia Zet. W trakcie rozmowy Bogdana Rymanowskiego z szefową resortu funduszy i polityki regionalnej, polityk retorycznie pytała o „wielkie reformy” zainicjowane przez rząd. – Bardzo dobre pytanie – stwierdził dziennikarz. – Cyk cyk cyk cyk – odparła Pełczyńska-Nałęcz.
„Polityczny WF”. Marcin Fijołek o powodach tarć w koalicji rządzącej
Temat postawy minister komentowany był w najnowszym odcinku podcastu Interii „Polityczny WF”. Zdaniem Marcina Fijołka, „szefowa Polski 2050 podgryza swoich kolegów z rządu„.
Powodem takiego zachowania ma być rzekomy strach koalicjantów przed wprowadzeniem znaczących zmian. Jednocześnie wykorzystując alibi, że takie próby zostaną zawetowane przez prezydenta Karola Nawrockiego.
Jeśli zaś nie rząd nie zareaguje i na przykład nie zdecyduje się na wprowadzenie obiecywanego drugiego progu podatkowego, to będzie się to wiązało z konsekwencjami ze strony Polski 2050.
– Jak rozumiem, to nie wybrzmiało tak jednoznacznie, ale w razie czego będą blokować budżet – stwierdził.
– Tak czy inaczej, idzie na przesilenie. Czy to przesilenie dokona się przed wakacjami, czy jesienią przy okazji budżetu, tego do końca oczywiście nie da się przewidzieć, bo jest tutaj za dużo emocji – dodał.
„Nie chce zostać zwasalizowana”. Liderka Polski 2050 problemem Donalda Tuska?
Kontynuując temat współautor „Politycznego WF-u” Piotr Witwicki zauważył, że działania Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz umotywowane są tym, że polityk „nie chce zostać zwasalizowana, jak inne części tej koalicji”.
– Tylko teraz pytanie, na ile ona jest rządowi potrzebna? Na ile dla Donalda Tuska to będzie do wytrzymania, bo dzisiaj narracja o ultrasprawczym, przynajmniej w zakresie zarządzania własną koalicją premierze, jest trochę rozbijana – dodał.
Zdaniem dziennikarza, otwarta krytyka całego rządu ze strony minister jest „wyjątkowo niewygodna”.
– Pierwsze dwa lata można było na to machnąć ręką, no bo perspektywa wyborów była daleka. W perspektywie roku 2027, który się zbliża wielkimi krokami, to zaczyna u polityków dojrzewać, w tym przypadku Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, że trzeba się orientować, trzeba się różnić (w koalicji) i ten serial będzie miał kolejne odcinki – podkreślił Marcin Fijołek.














