Polska jest największym producentem porzeczek w Unii Europejskiej i drugim – po Federacji Rosyjskiej – ich producentem na świecie. A raczej była, bo przyszłość porzeczki w Polsce jest niepewna. Sezon na porzeczki trwa od początku lipca do połowy sierpnia, ale niektórzy rolnicy już załamali ręce. Lepiej nie będzie.
– Sezon porzeczkowy zakończył się w tym roku, zanim na dobre się zaczął. Owoce ugotowały się na krzakach podczas upałów. Później przyszedł nawalny deszcz i dokończył zniszczenia – tłumaczy Dariusz Pawlica, który od ponad dwóch dekad prowadzi plantację czarnej porzeczki w rejonie Sandomierza. Na łamach Tygodnika Rolniczego opowiedział dlaczego po ponad 20 latach w 2026 roku podjął decyzję o zakończeniu uprawy porzeczek.
To nie jest sezon na porzeczki. Wielokrotnie mniejsze plony
Porzeczki czarne dojrzewają w lipcu, a czerwone i białe do połowy sierpnia. Rolnikowi spod Sandomierza jedyny zbiór owoców udało się przeprowadzić 1 lipca.
– Zebraliśmy około 3 ton z 2 hektarów. Kombajn zbierał jedną stronę krzewów, bo z drugiej owoce pod wpływem drgań same spadały na ziemię. Wieczorem przyszedł deszcz i następnego dnia nie było już czego zbierać – relacjonował plantator. Normalnie zbiera 14 do 15 ton z hektara. W 2026 roku wielu plantatorów miało około 2 ton albo jeszcze mniej.
Podobna sytuacja dotyczyła większości gospodarstw w tym regionie, więc rolnicy nie wyjechali w ogóle w pole.
– Nie było to już ekonomicznie uzasadnione, bo już na tydzień przed falą upałów owoce wczesnych odmian nadawały się do zbioru – wyjaśniał rolnik dodając: – W mojej ocenie przetwórnie zbyt późno rozpoczęły skup, a oferowane na początku sezonu ceny były zbyt niskie. Cena około 4 zł za kilogram nie pokrywa nawet kosztów produkcji – mówił Dariusz Pawlica.
Ekonomia pokonała porzeczki. Rolnik zakończył produkcję
Ceny porzeczek w sezonie 2026 już osiągnęły rekordowo wysokie poziomy z powodu małych zbiorów. Na warszawskich Broniszach czarna porzeczka kosztuje od 18 zł do 30 zł za kilogram, a czerwona od 10 zł do 15 zł za kilo. W sklepach i na targowiskach będzie oczywiście jeszcze drożej.
Ile z tego trafia do rolnika? Za mało, dlatego Dariusz Pawlica postanowił zawiesić produkcję porzeczek. – Ten rok zakończyłem z bardzo dużą stratą i nie stać mnie na to, żeby kolejny sezon również zamknąć pod kreską – tłumaczy.
Specjalistycznych maszyn, ani ziemi sprzedawać nie chce. – Pola wydzierżawię, ale być może za osiem czy dziesięć lat wrócę do porzeczek. Lubię tę produkcję, tylko dzisiaj ekonomia nie pozwala mi jej dalej prowadzić – rozkłada ręce rolnik.














