Na tegorocznej edycji CPAC, która odbędzie się w najbliższy weekend w Dallas, wystąpi Karol Nawrocki. Ta impreza przeszła długą ewolucję. Aż stała się zlotem trumpowskiej międzynarodówki z coraz to bardziej skrajnymi propozycjami.
W trakcie zeszłorocznej edycji Conservative Political Action Conference (CPAC) Elon Musk wymachiwał na scenie piłą łańcuchową. Obiecywał radykalne cięcia w amerykańskiej biurokracji, których miał dokonać jego Departament Efektywności Rządu (DOGE). Musk wytrwał na jego czele zaledwie pięć miesięcy, a sam departament Trump rozwiązał w listopadzie zeszłego roku — do czego zachęcał go także goszczący na imprezie prezydent Argentyny Javier Milei. DOGE nie odniósł niemal żadnych sukcesów w dziedzinie, którą miał się zajmować.
Steve Bannon wygłosił przemówienie, w którym porównywał Trumpa do Waszyngtona i Lincolna. Przekonywał, że Trump, wbrew konstytucji, powinien walczyć o trzecią kadencję oraz wykonał gest wyglądający jak hitlerowski salut. Włoska premier Giorgia Meloni zapewniała przez wideołącze, że Trump także w Europie ma wiernych sojuszników. Zaś sam amerykański prezydent wygłosił długie przemówienie, w którym zachwalał własne sukcesy i w niewybrednych słowach atakował swojego poprzednika.
Na tegorocznej edycji CPAC, która odbędzie się w najbliższy weekend w Dallas, wystąpi Karol Nawrocki. Można spodziewać się, że jako polski franczyzobiorca MAGA, prezydent Polski będzie się tam czuł jak w domu. CPAC przekształcił się dziś bowiem w pudło rezonansowe trumpizmu i lokalnych franczyz tego ruchu.
Od fuzjonizmu do trumpizmu
Korzenie imprezy i stojącej za nią organizacji — American Conservative Union (ACU) — sięgają jednak znacznie głębiej w przeszłość. ACU narodziła się w połowie lat 60. Była reakcją na klęskę republikańskiego kandydata Barry’ego Goldwatera w wyborach prezydenckich w 1964 r. oraz politykę głównego nurtu Partii Republikańskiej. Zdaniem założycieli ACU republikanie byli niezdolni do przedstawienia realnej, konserwatywnej alternatywy dla rządów demokratów lat 60., z ich wparciem dla ruchu praw obywatelskich czy rozbudowanymi programami socjalnymi.
Wśród założycieli ACU znajdziemy między innymi Williama F. Buckleya Jr. i wielu autorów z kręgu założonego przez niego pisma „National Review”. Buckley i inni bliscy mu intelektualiści postulowali politykę łączącą zdecydowany zimnowojenny antykomunizm z obroną konserwatywnych, chrześcijańskich wartości oraz zdecydowanie wolnorynkowym podejściem do gospodarki. Chcieli partii, która z jednej strony stoi na straży „wartości rodzinnych”, a z drugiej do minimum ogranicza regulacje gospodarki i zapewnianą przez państwo sieć zabezpieczeń społecznych. Ta filozofia, nazywana często „fuzjonizmem” — od fuzji głębokiego konserwatyzmu ze zdecydowanym gospodarczym liberalizmem — zyskała decydujący wpływ na amerykańską politykę w latach 80., gdy w Białym Domu zasiadał Ronald Reagan.
I to właśnie Reagan — wtedy kończący drugą kadencję jako gubernator Kalifornii — wygłosił główną mowę w trakcie pierwszej edycji CPAC w roku 1974. Przez długi czas impreza miała silnie reaganowski charakter. Reprezentowała „fuzjonistyczne” myślenie o polityce i związany z nim nurt partii.
Reagan wygłaszał swoje przemówienie do niewielkiego grona konserwatywnych aktywistów. W ciągu ponad pół wieku swojej historii ranga, skala i koszt imprezy rosły. Wielu komentatorów politycznych traktowało CPAC jako barometr pokazujący, co myśli Partia Republikańska i stojący za nią ruch społeczny. Inni przestrzegali, że reprezentuje ona najbardziej ideologicznie zaangażowane skrzydło partii i nie należy utożsamiać emocji, jakie dochodzą na niej do głosu, z myśleniem przeciętnych republikanów.
W ostatnich latach impreza, tak jak cała Partia Republikańska, została jednak skolonizowana przez ruch MAGA, wiążąc się na dobre i na złe z Donaldem Trumpem.
Wielki powrót
Także w okresie, gdy po klęsce w 2020 r. i sprowokowanym przez byłego prezydenta ataku na Kapitol polityczne akcje Trumpa stały rekordowo nisko. W połowie kadencji Bidena mogło się wydawać, że CPAC — zdominowany przez najwierniejszych wojowników MAGA, powtarzających w kółko kłamstwa o „sfałszowanych wyborach” — skazuje się na coraz większą polityczną marginalizację. Wizerunkowi imprezy nie pomagały problemy szefa ACU, Matta Schlappa, który w 2023 r. został pozwany o molestowanie seksualne przez mężczyznę pracującego dla republikańskiego kandydata do Senatu. Prasa donosiła o kilku podobnych przypadkach. Schlapp — pozostający w związku małżeńskim z kobietą — zaprzeczał oskarżeniom, a pozew zakończył się pozasądową ugodą.
Reporter portalu Vox, Ben Jacobs, relacjonując edycję z 2023 r., porównywał klimat na imprezie do tego z „Bulwaru zachodzącego słońca” — podobno jednego z ulubionych filmów Trumpa. Uczestnicy tamtego CPAC-u, podobnie jak bohaterka filmu — była gwiazda filmowa, dawno mająca za sobą najlepsze lata — zajmowali się głównie zgorzkniałym rozpamiętywaniem dawnych sukcesów.
Jacobs kończył swoją relację pytaniem: jaki procent wyborców republikanów reprezentuje CPAC? Jak okazało się w 2024 r. — przytłaczającą większość. Trump nie miał w prawyborach konkurencji, bez problemu zapewnił sobie nominację, a następnie wygrał wybory.
Dzięki jego zwycięstwu CPAC przestał być marginalny. Impreza w 2025 r., zorganizowana miesiąc po powrocie Trumpa do Białego Domu, przebiegała w triumfalnych nastrojach. Ciekawe, jaka atmosfera będzie w tym roku, gdy poparcie dla Trumpa jest rekordowo niskie, a koalicja, która wybrała go w 2024 r. coraz bardziej trzeszczy.
Międzynarodówka MAGA
W ciągu ostatniej dekady CPAC stał się też imprezą o charakterze globalnym, jej lokalne edycje zaczęły być organizowane w wielu państwach, na kilku kontynentach. Pierwszy CPAC poza Stanami miał miejsce w Japonii w 2017 r. Następnie były między innymi takie państwa jak Australia, Brazylia i Argentyna, Meksyk czy Węgry.
Także w Polsce mieliśmy własną edycję CPAC, zorganizowaną w Jasionce pod Rzeszowem tuż przed drugą turą wyborów prezydenckich w zeszłym roku. Na Podkarpacie zjechało się wielu influencerów amerykańskiego ruchu MAGA — choć raczej drugiego garnituru — oraz ówczesna sekretarz bezpieczeństwa wewnętrznego Stanów Zjednoczonych, Kristi Noem. Polityczka otwarcie poparła Nawrockiego w wyborach, a cała impreza miała zresztą głównie na celu namaścić obecnego prezydenta jako lokalnego przedstawiciela ruchu MAGA. Wariacje CPAC najczęściej organizowane są bowiem przez lokalne odłamy MAGA, brylują na nich różni lokalni naśladowcy i sojusznicy Trumpa: Jair Bolsonaro w Brazylii, Javier Milei w Argentynie, Santiago Abascal w Hiszpanii, Viktor Orbán na Węgrzech, Alice Weidel w Niemczech.
Ta trumpowska międzynarodówka sytuuje się zdecydowanie na prawo od głównego nurtu europejskiej prawicy — dominują wśród niej politycy antyeuropejscy, antyukraińscy i chętni do dialogu z putinowską Federacją Rosyjską. Można tylko mieć nadzieję, że prezydent Nawrocki wykorzysta swoją obecność w tym CPAC-owym towarzystwie, by bronić polskiego punktu widzenia na politykę na wschodniej flance NATO, a nie po to, by przejmować trumpowską retorykę w sprawie Unii Europejskiej. Niestety, zwłaszcza w tym drugim obszarze, to, co do tej pory robił Nawrocki, nie pozostawia wiele nadziei.

