-
Rdzenni mieszkańcy Marind sprzeciwiają się budowie drogi w indonezyjskiej części Nowej Gwinei i związanemu z nią wyrębowi lasu.
-
Budowa 135-kilometrowej drogi wiąże się z planowanym wycięciem 2,7 miliona hektarów lasów deszczowych oraz powstaniem plantacji trzciny cukrowej, ryżu i palm olejowych.
-
Projekt ten wywołał protesty lokalnych społeczności, blokady, a także reakcję ONZ i petycję podpisaną przez ponad 80 tysięcy osób.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Nowa Gwinea to druga co do wielkości wyspa świata. Podzielona między dwa państwa: Indonezję (zachodnia część wyspy) i Papuę-Nową Gwineę (część wschodnia) w większości porośnięta jest wilgotnymi lasami deszczowymi. Odkąd Nowa Gwinea straciła lądowe połączenie z Australią pod koniec ostatniej epoki lodowcowej osiem tysięcy lat temu, powstał tu unikalny ekosystem wraz z niezwykłymi zwierzętami.
Kuskus plamisty jest przedstawicielem tej niezwykłej fauny. To nieco podobny do małp (i pełniący ich rolę w ekosystemie) nadrzewny torbacz z rodziny pałanek. Jest mieszkańcem nowogwinejskich lasów i bez drzew sobie nie poradzi. To bowiem gatunek nadrzewny. Poza nim Nowa Gwinea to wyspa rajskich ptaków, ogromnych gryzoni, nadrzewnych kangurów zwanych drzewiakami i wielu unikalnych zwierząt.
Spojrzenie kuskusa plamistego staje się symbolem
Platformy społecznościowe i media pokazały zdjęcie kuskusa plamistego, który rozpaczliwie przygląda się swemu dawnego lasowi, w którym żył i który runął pod ciężkim sprzętem budującym drogę w tym rejonie Nowej Gwinei.
Jak podaje Rainforest Rescue, projekt budowy tej drogi w indonezyjskiej części Nowej Gwinei zakłada wycięcie 2,7 miliona hektarów lasów deszczowych i innych ekosystemów pod plantacje trzciny cukrowej, ryżu i palmy olejowej. Minister obrony określa drogę jako „infrastrukturę przeciwko globalnemu kryzysowi żywnościowemu”. Przeludniona Indonezja cierpi na niedostatki w produkcji żywności i chce to zmienić.
Od 2024 r. na miejscu gromadzony był ciężki sprzęt – setki koparek i buldożerów. Statki przywiozły też żołnierzy, którzy zabezpieczają największą, państwową operację wylesiania w ostatnim, naprawdę rozległym lesie deszczowym Indonezji, będącym domem dla unikalnego ekosystemu torbaczy i rajskich ptaków, jak podkreślają ekologowie.
W ich miejsce powstają plantacje trzciny cukrowej, ryżu i palm olejowych na obszarze 2,7 miliona hektarów – tyle ma województwo wielkopolskie. Celem jest produkcja oleju palmowego i etanolu na potrzeby ambitnego programu biopaliw w Indonezji. Planowane są również rozległe pola ryżowe, które zostaną zmechanizowane i uprawiane przez żołnierzy – podaje Rainforest Rescue
Plan budzi obawy i wielkie protesty. Manifestacje miały miejsce w Merauke oraz Dżakarcie. Rdzenne społeczności Marind i Yei postawiły blokady, aby powstrzymać wylesianie i prace budowlane. Wyjaśnień od Indonezji zażądała także ONZ. 80 646 osób podpisało petycję wzywającą do zakończenia „Narodowego Projektu Strategicznego Merauke”, zaprzestania wylesiania i poszanowania rdzennych Papuasów.















