Trudno sobie dziś wyobrazić noszenie walizki w rękach, ale tak właśnie bardzo długo wyobrażano sobie podróż. Świat nie chciał się rozstać z tym stereotypem męskości i już.
Mimo że pierwsze patenty na torby i walizki z kółkami pojawiały się już na początku XX wieku, a oficjalny patent Bernarda Sadowa pochodzi z 1972 roku, na prawdziwy przełom trzeba było czekać aż do lat 90. Oprócz szeregu innych rzeczy, musiał się także zmienić klimat kulturowy.
Dźwiganie ciężarów to przejaw siły. Rączka i dwa kółka zmieniają sytuację
Kiedy Bernard Sadow próbował sprzedać swój pomysł domom towarowym w latach 70., spotkał się z ogromnym oporem. Producenci i sprzedawcy byli przekonani, że żaden mężczyzna nie kupi walizki na kółkach, ponieważ ucierpiałaby na tym jego męskość. Dźwiganie ciężarów uważano za przejaw siły i prawdę mówiąc niewiele się w tej sprawie zmieniło, prawda?
Jeśli mężczyzna podróżuje z żoną, jego obowiązkiem jest noszenie bagażu – to realia lat 70. i 80. W takim klimacie samotny mężczyzna z walizką na kółkach byłby postrzegany po prostu jako „słaby”, dlatego torba z kółkami musiała poczekać pół wieku na swój czas!
Najpierw trzeba było się rozprawić z infrastrukturą, czyli z nierównymi, często wybrukowanymi chodnikami, a potem z samą konstrukcją torby na kółkach. Pierwsza oficjalna walizka Bernard Sadowa miała cztery małe kółka i była ciągnięta za pomocą elastycznego paska – jak na smyczy, więc chwiała się na boki, przewracała na zakrętach i uderzała podróżnych w kostki.
Trzeba było pilota Roberta Platha, który zamontował w walizce dwa stabilne koła i sztywną, wysuwaną rączkę – prawdziwy gamechanger. A skoro pilot ma taką walizkę, to reszta społeczeństwa już nie miała oporów.
Co ciekawe, pilot nie jest w tej opowieści tak zupełnie przypadkowy. W latach 80. i 90. na Zachodzie rozpocząl się boom na tanie loty pasażerskie. Lotniska rozrosły się do gigantycznych rozmiarów, odległości między terminalami zaczęły być liczone wręcz w kilometrach, a z listy płac na dobre zniknęli tragarze.
Pieszo na zakupy. To nie narzędzie, tylko świadomie wybierany produkt
Kto przegapił rewolucję z lat 90., może spokojnie wziąć udział w nieco innej, ale również związanej z torbą i kółkami. Tym razem chodzi o torbę na zakupy, która w Polsce wciąż kojarzy się z stylem życia seniorów. Ale na Zachodzie już nie!
Za zachodanią granicą inaczej postrzega się praktyczną torbę, którą po prostu ciągnie się za sobą, zamiast dźwigać w rękach ciężkie zakupy. W Wielkiej Brytanii, Hiszpanii i Włoszech jej popularność rośnie wśród młodych ludzi, a producenci oferują dziś modele, które znacznie różnią się od tradycyjnej torby babci.
Jak zauważył brytyjski „The Guardian”, sprzedaż tych produktów w domu towarowym John Lewis wzrosła aż o 80 procent. Tajemnica sukcesu? Młodzi ludzie mieszkający w miastach, którzy nie mają samochodów, chodzą na zakupy pieszo. Dlatego nowoczesne modele toreb z kółkami nie przypominają już prostych toreb w kratkę. Mają nowoczesne wzornictwo i odważne kolory kojarzone powszechnie z młodością. Nie są już tylko narzędziem, ale produktem, który świadomie wybiera się na podstawie jego wyglądu i przeznaczenia.
Nie trzeba ich ukrywać przed otoczeniem. Przeciwnie – można się nimi pochwalić.














