Warto przypomnieć, że kiedy potwierdziły się informacje związane z przenosinami Roberta Lewandowskiego do Stanów Zjednoczonych, ciekawym zagadnieniem był numer, z jakim Polak zagra w barwach Chicago Fire. Trudno było bowiem podejrzewać, że marka RL9 zostanie jakkolwiek zmieniona.
Numer 9 był jednak zajęty. Fire mieli bowiem w swoich szeregach najlepszego strzelca rozgrywek(!), Belga Hugo Cuypersa. Piłkarz bez większych problemów zdecydował się pójść na rękę, zarówno klubowi, jak i samemu Lewandowskiemu. Polak otrzymał numer 9, a w przypadku Belga – miało stanąć na 99. Pisaliśmy o tej zmianie szerzej na łamach WPROST.
Właśnie – Fire mieli w swoich szeregach, bo już Cuypersa nie mają.
Robert Lewandowski gwiazdą Chicago Fire. Kibice nie doceniają Polaka?
RL9 ma za sobą debiut w barwach klubu z Chicago, w przegranym (2:3) meczu z Interem Miami. Na rzetelne oceny względem dyspozycji Polaka jest za wcześnie, szczególnie biorąc pod uwagę, że kapitan reprezentacji Polski trenował z drużyną nieco ponad tydzień. Na automatyzmy w grze z nowymi kolegami – przyjdzie jeszcze czas.
Oprócz aktywności typowo piłkarskich Lewandowski pojawia się również w innych ważnych miejscach, z perspektywy Chicago. Najświeższy przykład? Baseball i drużyna Chicago Caps.
Wracając jednak do najlepszego napastnika, do przyjazdu RL9 do USA, w barwach Fire – co stało się z Cuypersem? Belg został sprzedany do Meksyku. Został już nawet powitany w nowym klubie, mianowicie w Club de Futbol Monterrey.
Z takiego obrotu sprawy nie są zadowoleni kibice klubu z Chicago. Co więcej, w komentarzach można wyczytać wyraźne niezadowolenie względem takiego obrotu spraw – i to jest delikatny opis treści, które funkcjonują w komentarzach.
Kibice nie mogą zrozumieć, dlaczego Fire sprzedali swojego najlepszego strzelca. To zresztą o tyle zaskakujące, że narracja po transferze RL9 do Chicago wskazywała, że Polak będzie raczej partnerem w ataku z Belgiem, aniżeli dojdzie do bezpośredniej rywalizacji o jedno miejsce w formacji, czyli Lewandowski vs Cuypers.
Wściekli kibice Fire sugerują nawet w komentarzach – choćby pod postem żegnającym Belga – że gdyby to on zagrał w meczu przeciwko Interowi Miami, wcale nie musiałoby się skończyć na porażce ich ulubieńców na Florydzie.
Ile jest w tym winy Lewandowskiego? Z pewnością – im dłużej RL9 nie będzie trafiał do siatki, tym więcej będzie niezadowolonych. Fire wykonali ryzykowny ruch z perspektywy oceny Polaka, już na starcie. Będzie on bowiem musiał błyskawicznie wejść w buty najlepszego (dotychczas) snajpera MLS, który w klasyfikacji strzelców wyprzedził nawet Lionela Messiego.













