Gdzieś może istnieć równoległa rzeczywistość, w której obecność tego samego menedżera w aferze podsłuchowej i we władzach giełdy kryptowalutowej z rosyjskimi śladami to czysty przypadek. Ale to chyba nie ten przypadek.

Historia giełdy kryptowalutowej Zondacrypto i jej poprzednika — BitBaya — nie przestaje zadziwiać. Już wskazywane przez premiera Tuska (na podstawie informacji ze służb) związki z rosyjską mafią z Tambowa, która w okolicach 2017 r. miała zainwestować w BitBay, powinny zjeżyć włos na głowie, zwłaszcza tym, którzy obficie korzystali z pieniędzy od Zondacrypto — a firma obficie reklamowała się w TV Republika, sponsorowała Polski Komitet Olimpijski i konwencję CPAC w Jasionce, na której przedstawicielka administracji USA poparła Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich.

Ale to był dopiero wierzchołek góry lodowej.

Jacek Harłukowicz z Onetu ujawnił, że i Sylwester Suszek, założyciel BitBaya, i Przemysław Kral, jego prawnik, a po tajemniczym zniknięciu Suszka szef giełdy, byli tylko słupami, a za sznurki pociągał niejaki Marian W., czyli „Maniek”. Postać o tyle ciekawa, że podąża jak cień za Przemysławem Kralem (miał być z nim w Monako, a teraz ponoć w Izraelu, dokąd Kral się przeniósł). Przede wszystkim jednak „Maniek” był właścicielem bazy paliwowej, na terenie której w marcu 2022 r. zaginął bez wieści Suszek. Okoliczności tego zaginięcia (np. niedziałający monitoring) skłoniły prokuraturę do podejrzeń, że „Maniek” ma związek ze zniknięciem założyciela BitBaya. Na dodatek w styczniu tego roku katowicka prokuratura oskarżyła „Mańka” o kierowanie mafią paliwową.

Już to, że pod nosem „szeryfa” Zbigniewa Ziobry i jego zaufanych śląskich prokuratorów przez lata działała mafia paliwowa, każe parsknąć śmiechem. Mniej jest do śmiechu, kiedy dodamy, że owa mafia mogła stać za giełdą kryptowalut, która już w 2018 r. wzbudziła zastrzeżenia Komisji Nadzoru Finansowego, jednak prokuratorzy Ziobry przez cztery lata nic z tym nie zrobili. I mocny akcent na koniec: prezes tej giełdy jesienią zeszłego roku przelał prawie pół miliona złotych na rzecz fundacji Ziobry.

Ale to tylko rozgrzewka, bo Anna Mierzyńska z OKO.press pisze, że inwestycja mafii tambowskiej to w istocie wkład służb, bo w Rosji Putina żaden mafijny biznes nie działa bez wiedzy ani zgody FSB, a mafia tambowska była już wtedy mocno rozbita. Co więcej, Mierzyńska wytropiła we władzach BitBaya niejakiego Pawła S. (nazwisko skrócone ze względu na dwa procesy karne). Kierował nią w czasie, kiedy Suszek przeniósł biznes na Maltę i kiedy giełda otrzymała zastrzyk pieniędzy od tajemniczego zagranicznego inwestora. I tu prawdziwy hit: ten sam Paweł S. przewijał się we władzach spółek Marka Falenty, tego od nagrań w restauracji Sowa i Przyjaciele. Był i w SkładyWęgla.pl, które zadłużyły się u Rosjan, sprowadzając węgiel ze Wschodu, i potem w spółce telekomunikacyjnej Hawe, z której Falenta i S. mieli podjąć próbę wyprowadzenia pieniędzy, m.in. dzięki kontaktom z przedstawicielem rosyjskiego oligarchy objętego sankcjami.

Oczywiście gdzieś może istnieć równoległa rzeczywistość, w której obecność tego samego menedżera w aferze podsłuchowej „pisanej obcym alfabetem” i we władzach giełdy kryptowalutowej z rosyjskimi śladami to czysty przypadek. Ale to chyba nie ten przypadek.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version