Prezes PiS Jarosław Kaczyński zwolnił dotychczas niezatapialnego Kazimierza Kujdę – ustalił „Newsweek”. TW „Ryszard” – bo Kujda został uznany za kłamcę lustracyjnego – został odwołany z funkcji prezesa majątkowego zaplecza PiS: spółki Srebrna.

  • Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”

– Każdy myślał, że Kazimierz Kujda jest nie do wywalenia – mówi człowiek związany z PiS.

Kazimierz Kujda to był fenomen w obozie PiS. Jest w samym sercu partii od lat 90. On i Jarosław Kaczyński byli jak splątane atomy. – Nawet za bardzo nie rozmawiają o polityce. Jarosław mu tylko mówi: „Kaziu, weź, przypilnuj Srebrną” albo „Kaziu, zrób muzeum”. Jarosław każe, Kaziu robi – mówił nam jeden z naszych informatorów, bliski PiS.

Kazimierz Kujda to więc człowiek-legenda. Teraz przechodzi do historii. Czym podpadł prezesowi?

W fotelu prezesa spółki Srebrna Kazimierza Kujdę zastąpił Tomasz Bartczak.

Bartczak to nie jest postać przypadkowa. Był m.in. pełnomocnikiem finansowym komitetu wyborczego Karola Nawrockiego, a także pełnomocnikiem finansowym komitetów Prawa i Sprawiedliwości w kilku ostatnich wyborach.

Bartczak cieszy się więc wielkim zaufaniem Nowogrodzkiej.

– Kulisy odwołania Kujdy są owiane tajemnicą. Nikt nie chce o tym mówić. Na pewno coś przeskrobał – mówi osoba bliska Nowogrodzkiej. Nasi rozmówcy wskazują, że może chodzić między innymi o to, że Kujda nie poradził sobie ze znalezieniem i kupnem willi pod kameralne muzeum prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Za to, że muzeum wciąż jest w powijakach (ale też za to, że – jak się mówi w PiS – „rozwaliła PiS w Łodzi”), fotel wiceprezeski Srebrnej wcześniej straciła Janina Goss.

– Ostatnio Kazimierz Kujda to się niczym innym nie zajmował, tylko książką, która go wybiela – śmieje się jeden z rozmówców z obozu PiS. Na początku roku do druku poszła książka autorstwa prof. Bogusława Górki „Sfabrykowana współpraca Kazimierza Kujdy”.

Wedle naszych informacji Jarosław Kaczyński podjął decyzję o dokonaniu rewolucji w spółce Srebrnej. A usunięcie prezesa to tylko element tych zmian.

Kujda uchodził za niezniszczalnego, bo… ma obsesję gromadzenia papierów – nawet takich sprzed pół wieku. Ma wiedzę o PiS i Porozumieniu Centrum – tak dogłębną, że może nawet lepszą niż sam Kaczyński. Dzięki temu może być nawet kłamcą lustracyjnym, a więc byłym tajnym agentem służb PRL.

Wedle naszych informacji Jarosław Kaczyński odwiedzał w ostatnich latach Kazimierza Kujdę w jego domu w Warszawie, a Kujda bywał w domu Kaczyńskiego na Żoliborzu. Prywatnie pożyczał pieniądze Kaczyńskiemu – 25 tys. zł. A prezes zwykł pożyczać tylko od najbardziej zaufanych ludzi. Reprezentował prezesa w rozmowach z austriackim biznesmenem Geraldem Birgfellnerem na temat budowy wieżowców, które miały powstać przy ul. Srebrnej.

Człowiek z kręgu PiS mówił nam niedawno: – Kujda nawet nie rości sobie prawa do wpływu na politykę. On jest od wykonywania poleceń i pilnowania.

Znany jest tylko osobom lubującym się w polityce. Szeregowy wyborca minąłby go na ulicy obojętnie. – Niepozorny, przygarbiony, starszy pan. Taki osiwiały Quasimodo – opisuje go człowiek z kręgu PiS. I faktycznie tak jest: niewysoki, tęgi, z bujną jak na 72-latka siwizną na głowie.

Półtora roku temu Kujda został prezesem Srebrnej – zastąpił… swoją żonę Małgorzatę Kujdę, której dokonania zawodowe nie są znane. Za jej kadencji realnie rządziła w spółce Janina Goss (teraz już była przyjaciółka Jarosława Kaczyńskiego). Kujda, obejmując na początku 2024 r. stanowisko, dostał dwa arcyważne zadania.

Pierwsze: dbanie o to, aby finansowe zaplecze PiS – a więc spółka Srebrna z o.o. – trwała, bo już wcześniej pozwalała przetrwać środowisku Kaczyńskiego w ciężkich dla partii czasach. A dziś znów idą ciężkie czasy.

Drugie: stworzenie kameralnego muzeum prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Bo dzisiaj jest to tylko mała izba pamięci. Ale było też kolejne: Kujda miał spróbować wykupić działki będące dziś w użytkowaniu wieczystym Srebrnej, ale należące do władz Warszawy. Spółka złożyła wniosek o wykup, ale na tym się skończyło, bo od władz miasta zależy kwota wykupu.

Dla Jarosława Kaczyńskiego jedną z najistotniejszych rzeczy w życiu jest pamięć o zmarłym bracie, Lechu. Do dziś tragicznie zmarły prezydent nie ma swojego muzeum, skromna izba pamięci mieści się w klitkach w drugiej połowie domu bliźniaka, w którym mieszka Kaczyński.

Prezes PiS marzy o muzeum, które będzie jednocześnie miejscem spotkań środowiska PiS. Według naszych informacji Kujda szukał lokalu dla muzeum w stolicy i w najbliższej okolicy, bo nie może wykorzystać całych oszczędności Srebrnej, by kupić jakąś wielką willę blisko centrum Warszawy. Poszukiwania skończyły się jednak niczym.

Kujda jest kłamcą lustracyjnym. Najpierw sąd I instancji uznał go za winnego kłamstwa lustracyjnego. Kujda się odwołał, ponad dwa lata czekał na wyrok sądu apelacyjnego. I 29 stycznia usłyszał prawomocny wyrok – złożył niezgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne.

To, jak teczka Kujdy ujrzała światło dzienne, jest historią jak z filmów. Bo to ekipa PiS zlikwidowała „Zetkę”, czyli zbiór zastrzeżony IPN. Teoretycznie to były materiały szczególnie ważne, których ujawnienie mogło zagrozić interesom państwa. W praktyce w tej najtajniejszej części trzymano także papiery, które chciano ukryć. Tak było z teczką Kazimierza Kujdy. Gdy zbiór zastrzeżony zlikwidowano, jego nazwisko trafiło do publicznego rejestru IPN.

Jego teczka to 105 stron dokumentów. Sam Kujda twierdził, że mógł podpisać jakieś papiery i uznaje to za błąd. Ale podkreślał, że „nigdy nie podjął z SB współpracy, która prowadziłaby do krzywdzenia kogokolwiek lub naruszania czyichś dóbr”.

Z jego teczki wynika, że został zwerbowany w 1979 r. w wieku 27 lat. Od 1983 r. niechętnie spotykał się z SB, a w 1987 r. wykreślono go z rejestru. Chciał jeździć do pracy na Zachód. Na spotkaniu z SB podpisał zobowiązanie: „Ja, Kazimierz Kujda, wyrażam zgodę na nawiązanie dialogu z pracownikiem Służby Bezpieczeństwa. Fakt ten zachowam w ścisłej tajemnicy przed rodziną oraz przed sądem, prokuraturą, milicją i osobami trzecimi. W dialogu tym będę przekazywał wiadomości autentyczne i zgodne z prawdą. Dialog dotyczy spraw o charakterze naukowym (gospodarka energetyczna), wynikających z moich kontaktów z zagranicą”. Wybrał pseudonim Ryszard. Mógł jeździć po Europie, ale potem zdawał relacje SB, spotykając się z oficerem prowadzącym w warszawskich hotelach. W teczce jest np. relacja z jego podróży do Włoch, jest też kilka donosów, w tym na przyjaciela Jerzego Tchórzewskiego.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version