Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Kulisy ucieczki Ziobry. Rządowy samochód, intrygi żony i amerykańska uczelnia

Kulisy ucieczki Ziobry. Rządowy samochód, intrygi żony i amerykańska uczelnia

17 maja, 2026
Ten surowiec nadal sprowadzamy z Rosji. Recykling może nam pomóc

Ten surowiec nadal sprowadzamy z Rosji. Recykling może nam pomóc

17 maja, 2026
Tragedia w Smykowie. Samochód wbił się w ciężarówkę, zginęły trzy osoby

Tragedia w Smykowie. Samochód wbił się w ciężarówkę, zginęły trzy osoby

17 maja, 2026
Boliwia. Protestujący blokują drogi do La Paz. Służby użyły gazu łzawiącego

Boliwia. Protestujący blokują drogi do La Paz. Służby użyły gazu łzawiącego

17 maja, 2026
Sondaż: Udział w weselu mocno uderza po kieszeni. Polacy podali kwoty

Sondaż: Udział w weselu mocno uderza po kieszeni. Polacy podali kwoty

17 maja, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Kulisy ucieczki Ziobry. Rządowy samochód, intrygi żony i amerykańska uczelnia
  • Ten surowiec nadal sprowadzamy z Rosji. Recykling może nam pomóc
  • Tragedia w Smykowie. Samochód wbił się w ciężarówkę, zginęły trzy osoby
  • Boliwia. Protestujący blokują drogi do La Paz. Służby użyły gazu łzawiącego
  • Sondaż: Udział w weselu mocno uderza po kieszeni. Polacy podali kwoty
  • Nie dajcie się zwieść prezesowi. Prawo i Sprawiedliwość jest skazane na rozpad [OPINIA]
  • Kraków: Referendum ws. odwołania Aleksandra Miszalskiego. Nowy sondaż
  • Włochy. Wśród ofiar ataku w Modenie jest 69-letnia Polka
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » „Skoro świat jest zły, to trzeba go zniszczyć”. Tak wygląda werbunek nastolatków do grup przemocy
„Skoro świat jest zły, to trzeba go zniszczyć”. Tak wygląda werbunek nastolatków do grup przemocy
Aktualności

„Skoro świat jest zły, to trzeba go zniszczyć”. Tak wygląda werbunek nastolatków do grup przemocy

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości17 maja, 2026

To już nie są wyjątkowe historie. Wystarczy kilka tygodni, żeby wciągnąć nastolatka do grup ekstremistów — mówi dr Konrad Ciesiołkiewicz, kierownik Centrum Analiz Społeczeństwa Informacyjnego Uczelni Korczaka, współautor diagnozy „Młodzież 2026”.

Newsweek: Jak to się zaczyna, że dziecko wchodzi w świat przemocy?

Dr Konrad Ciesiołkiewicz: Wystarczy, że jest w sieci. Nie musi nawet wyszukiwać niczego konkretnego, bo i tak zobaczy tam materiały z wojny, skrajnej przemocy, przeplatane słodkimi filmikami z kotkami i pieskami. Kluczowe jest to, co mu podsuną platformy społecznościowe. Algorytmy nie uwzględniają etapu rozwojowego, dzieci dostają to samo co dorośli: treści, które najlepiej zatrzymują uwagę. Często wywołujące szok i lęk.

Badania amerykańskie i brytyjskie pokazują też, że nawet 80 proc. młodych regularnie styka się na platformach społecznościowych z teoriami spiskowymi. I bardzo wielu deklaruje, że przynajmniej w jedną z takich teorii uwierzyło.

Wniosek jest prosty: im więcej czasu spędzonego na platformach społecznościowych, tym większa podatność na takie narracje. Niebawem pokażemy wnioski z nowatorskich badań krajowych.

Kto za tym stoi?

— Z jednej strony chodzi o brak odpowiedzialności firm technologicznych. Ich modele działania opierają się na przyciąganiu uwagi, nie na ochronie użytkownika. Z drugiej jednak — żerują na tym konkretne grupy i społeczności ekstremistyczne. Ich cel nie musi być skomplikowany — wystarczą destabilizacja, niepokój i chaos.

Czyli 17-latka z Tczewa zaangażowana w zamach terrorystyczny to nie pojedynczy incydent?

— To już nie są wyjątkowe historie. Widzimy coraz więcej takich przypadków — i wszystkie układają się w podobny schemat. W najnowszym raporcie o wyzwaniach dotyczących bezpieczeństwa państwa ABW alarmuje o rosnącym zainteresowaniu propagandą terrorystyczną wśród dzieci i młodzieży. To w skrajnych sytuacjach prowadzi to udziału w przygotowaniach do zamachów jak w przypadku tej 17-latki z Tczewa. ABW w ciągu dwóch lat prowadziła 19 takich postępowań. Na przykład dotyczyły trzech nastolatków z Olsztyna, 17-latka z Podkarpacia, 19-latka z Lublina. To akurat przykład wpływu organizacji dżihadystów Państwa Islamskiego. Ale ABW zwraca uwagę na radykalizację nieletnich bez podłoża ideologicznego. Na portalach społecznościowych i forach dla graczy ulegają fascynacji czystą przemocą, w tym masowymi morderstwami czy „kulturą” organizacji terrorystycznych.

Kiedyś częściej chodziło o spójne narracje ideologiczne, religijne czy polityczne, jak w przypadku terroryzmu islamistycznego albo skrajnej prawicy. To idea przekonywała i wciągała nowych wyznawców.

Dziś mamy do czynienia z innym zjawiskiem. Najczęściej to mieszanka fascynacji przemocą, treści typu true crime i teorii spiskowych krążących w sieciowych subkulturach.

Dopiero na tym buduje się gotowość do realnego działania przemocowego.

Skoro nie konkretna ideologia, to co działa?

— Wystarczy trafić w nastrój i podsunąć prosty komunikat: „świat jest zły”. Po jakimś czasie kolejny: „skoro świat jest zły, to trzeba go zniszczyć”. A potem już wciągnąć w konkretne działania. Celem nie jest zmiana rzeczywistości na lepszą w imię jakichś wartości, tylko destrukcja sama w sobie i wywołanie szoku. To ekstremizm nihilistyczny.

To zjawisko nie jest nowe, ale młodzi ludzie znacznie szybciej są wciągani w ekstremistyczne środowiska — według raportu Global Terrorism Index jeszcze dziesięć lat temu zajmowało to ponad rok, dziś wystarczą już tygodnie.

Co sprawia, że nastolatek wpada w taką sieć?

— Dużą rolę odgrywa sposób, w jaki działają komunikatory, z których korzystają dzieci. Funkcjonują w modelu szyfrowania typu end-to-end. To znaczy, że wiadomości widzą tylko nadawca i odbiorca. To daje młodemu człowiekowi poczucie intymności i prywatności. W praktyce jednak tworzy przestrzeń, w której bardzo trudno złapać dystans.

Nie ma punktu odniesienia, brakuje innych głosów — choćby rówieśników — które mogłyby jakąś myśl zakwestionować albo zatrzymać. Oczywiście nie ma też nad tym kontroli z zewnątrz.

Zostaje tylko indywidualna relacja cyfrowa — z kimś po drugiej stronie telefonu czy aplikacji.

Szersza wspólnota oczywiście istnieje, choć nie jest dostępna bezpośrednio. Dziecko może nie znać pozostałych członków tej wspólnoty, mimo to czuć przynależność.

I często są to wspólnoty, które kultywują brutalność i przemoc.

Jak przebiega wciąganie nastolatka?

— Zaczyna się bardzo niewinnie. Ktoś pisze, zagaduje, okazuje zainteresowanie. Nastolatek czuje się zauważony, doceniony i ważny.

Potem następuje faza tzw. groomingu — czyli uwodzenie, często z podtekstem seksualnym.

Na tym etapie już bardzo łatwo przekroczyć pierwsze granice. Zauroczone dzieci dają się namówić np. na wysłanie swojego zdjęcia. Najpierw to zwykły portret, potem zdjęcie w bieliźnie.

A kiedy takie materiały już są, zaczyna się kolejny etap — tzw. sextortion, czyli szantaż. Przesłane przez nastolatka materiały są archiwizowane i wykorzystywane potem jako narzędzie przymusu.

Wtedy zaczyna się tzw. zadaniowanie.

„Zadaniowanie” do czego?

— Pierwsze polecenia są pozornie niewinne: idź w określone miejsce, odezwij się do rodziców w konkretny sposób, powiedz coś zaczepnego nauczycielowi — chodzi o coś, co może wywołać konflikt.

To sprawdzian, na ile młody człowiek jest gotów się podporządkować i jak daleko może się posunąć — w którym momencie przekroczy granice, do których wcześniej nawet by się nie zbliżył.

Następne w kolejce zadań są samookaleczenia, a potem przemoc. Wobec zwierząt, w niektórych przypadkach także wobec innych ludzi. Zdarzają się więc polecenia, np. „zabij swojego chomika”. I nacisk: „jeśli tego nie zrobisz, materiały, które o tobie mamy, wyślemy do rodziców albo do szkoły”.

I dzieci to robią.

— Tną się. Podejmują próby samobójcze. Jednym z najbardziej jaskrawych przykładów jest tzw. sieć 764 — coś w rodzaju cyfrowej sekty. W praktyce to międzynarodowa sieć przestępcza, która wciąga dzieci i nastolatków w przemoc i samookaleczenia. Problem w tym, że takie struktury są rozproszone. Znikają jedni liderzy, pojawiają się kolejni. Grupy działają dalej — pod innymi nazwami.

Jeśli szukać porównań, podobnie działał QAnon — ruch bez jednego centrum, dlatego trudno go było zatrzymać.

Z jaką grupą była związana 17-latka z Tczewa zatrzymana za pomoc w przygotowaniu zamachu na szkołę w Kanadzie?

— Wszystko wskazuje na to, że funkcjonowała w środowisku tzw. true crime community (TCC). To dziś popularny trend — opowieści typu true crime są w mainstreamie, w serwisach streamingowych, w mediach. Mamy też instytucje i organizacje, które próbują zrozumieć przemoc po to, żeby jej zapobiegać i przed nią ostrzegać. Ale jest druga strona tego medalu.

Gdzie to się wymyka spod kontroli?

— Bardzo łatwo jest przejść od opowiadania o przestępczości do jej estetyzowania. Sprawców zaczyna się otaczać kultem.

Powstają hagiografie zamachowców — opowieści, które ich gloryfikują. Są też grupy, które żywią się przemocą: obrazami krzywdy, dramatem, brutalnymi aktami — tzw. gore community.

Podobny mechanizm widać w części środowisk związanych z true crime. Nie mówi się: „to był morderca”, tylko: „to był niezwykle inteligentny człowiek”, „został skrzywdzony”. I część młodych zaczyna się z tym identyfikować.

Sprawcy okrutnych przestępstw często rzeczywiście byli wcześniej krzywdzeni.

— Założyciel tzw. sieci 764 też miał za sobą doświadczenia przemocy i odrzucenia.

Trzeba to wiedzieć — nie po to, żeby usprawiedliwiać przemoc, tylko żeby zrozumieć ten mechanizm.

Przeciwdziałanie nękaniu rówieśniczemu nie jest tylko kwestią dobrostanu dziecka. To także element bezpieczeństwa całego społeczeństwa. Bo ktoś wypchnięty z relacji w świecie realnym zaczyna szukać przynależności gdzie indziej — często w ekstremistycznych grupach w sieci.

Dlaczego tak trudno to zatrzymać?

— Bo to trafia w bardzo konkretny moment rozwojowy.

Starsze dzieci i nastolatki są naturalnie skupione na sobie, dopiero uczą się uwzględniać perspektywę i potrzeby innych ludzi. I właśnie w tym momencie wchodzą w środowisko w sieci.

Dawniej empatii i kompetencji społecznych uczyli się w bezpośrednich relacjach — w rodzinie, szkole, w grupie rówieśniczej. Dziś na ten proces nakładają się mechanizmy cyfrowe, w dużej mierze nieregulowane i poza kontrolą. W efekcie wzmacniają tę naturalną koncentrację na sobie, a jednocześnie wystawiają młodych ludzi na bodźce, do których nie powinni mieć dostępu: skrajną przemoc czy manipulujące treści. I są grupy, które to świadomie wykorzystują.

Nie wystarczy więc dzieciom odciąć dostępu do przemocowych treści?

— Nowa fala radykalizacji to nie są już toporne hasła ani otwarta propaganda, którą łatwo wyłapać i zablokować.

Te środowiska działają tak, żeby przemoc nie była rozpoznawalna na pierwszy rzut oka.

Nastolatki wiedzą, że treści wprost rasistowskie, nazistowskie czy brutalne są niedozwolone i mogą oznaczać kłopoty. Najczęściej trzymają się od nich z daleka. Dlatego pierwszy kontakt jest delikatny, często oparty na ciekawości albo estetyce. Zamiast otwartej propagandy pojawiają się treści typu: „jakie zwierzęta lubili naziści” albo „jak wygląda życie prywatne zamachowców”. Dużą rolę odgrywa też forma — memy, dopracowane wizualnie grafiki, atrakcyjne wideo. Mówią o „wartościach”, „tradycji”, ale są tworzone i promowane przez środowiska ekstremistyczne.

Najpierw buduje się atrakcyjny obraz świata. Dopiero potem wpływa na zmianę sposobu myślenia.

Co sprawia, że to nabiera większego znaczenia?

— Działa tu kilka mechanizmów. Pierwszy możemy nazwać lansem na przemoc. Spełnia on potrzebę bycia zauważonym i widoczności — to dziś ważny element kultury cyfrowej. Dlatego wiele działań się nagrywa, streamuje, dokumentuje. Inny mechanizm to grywalizacja — im bardziej brutalny czyn, tym wyższy status w grupie. Twoje działania są komentowane, oceniane i przekazywane dalej.

W efekcie przemoc zaczyna funkcjonować jak sposób na zbudowanie pozycji — jak zdobywanie punktów. Najpierw dostajesz zadania polegające na przekraczaniu granic — sprawdzenie, czy się postawisz, czy zrobisz coś ryzykownego. Potem te granice są przesuwane. Znamy w Europie przypadki, że ataki z nożem były nagrywane i transmitowane, a obserwatorzy podpowiadali sprawcy, co ma robić dalej, żeby zdobyć ich większy aplauz.

Destrukcyjność dostała turbodoładowanie: możliwość działania na oczach globalnej, nagradzającej publiczności.

To zagrożenie dotyczy każdego dziecka?

— Nie każdego, ale znacznie większej grupy, niż chcielibyśmy przyznać.

Najważniejszym czynnikiem ryzyka jest samotność i tu mamy zasadniczy problem, bo według badań większość nastolatków korzystających z mediów społecznościowych mówi o silnym poczuciu osamotnienia. Czuje się też przygnieciona nadmiarem informacji.

To paradoks — platformy, które miały łączyć, w praktyce tę samotność pogłębiają.

Są też, rzecz jasna, grupy szczególnie wrażliwe. Środowiska cyfrowe sprawnie wychwytują młodych ludzi w kryzysie psychicznym, osoby w spektrum autyzmu, uczestników grup wsparcia. Tych, którzy mają trudność z dystansem, osądem sytuacji, samooceną. Łatwiej tracą zdolność krytycznej oceny i wpadają w zawężone, tunelowe myślenie.

Nie możemy więc powiedzieć rodzicom: „twojego dziecka z kochającej rodziny to nie spotka”?

— To już nie jest problem jednej rodziny ani jednego środowiska. Część ryzyka jest po prostu wpisana w ten etap życia. U nastolatków to bardzo intensywny moment — emocjonalnie, poznawczo, społecznie. I to jest moment rozwojowy, o ile odbywa się w bezpiecznym środowisku. Ale dziś tym środowiskiem w dużej mierze jest internet — tam przeniosła się baza relacji młodych ludzi. A to już nie jest neutralne otoczenie.

Skoro zakazy nie wystarczą, to co możemy jeszcze zrobić?

— Na poziomie społecznym kluczowe jest budowanie relacji i wspieranie dzieci w rozwoju emocjonalnym.

Kiedy dzieci robią coś razem — uczą się współpracy, cierpliwości, bycia w relacji. A to właśnie te kompetencje sprawiają, że nie muszą sięgać po przemoc, żeby zaistnieć w grupie.

W wielu krajach to już rozumieją — po doświadczeniach z radykalizacją młodzieży czy zamachach w szkołach systemowo pracuje się nad budowaniem zdrowego środowiska rozwoju dla dzieci. W Polsce ostatnia strategia państwa na rzecz młodzieży wygasła w 2012 r. W MEN dopiero trwają prace nad nową.

Kiedy dziecko jest prześladowane, pytamy szkołę, co zrobiła. Kiedy się okalecza — rozliczamy rodziców. Dlaczego to nie działa?

— Rodzice i szkoła są na pierwszej linii, ale mają ograniczone możliwości zatrzymania tego, co naprawdę dzieje się w sieci. A my wciąż traktujemy to jak problem prywatny — choć to problem publiczny.

Dzieci i młodzież są dziś jedną z głównych grup oddziaływania w cyberprzestrzeni. Nie tylko dlatego, że są na to bardziej podatne, ale także dlatego, że można na nie wpływać długofalowo. Jeśli dziś oddziałujesz na 13— czy 15-latka, to za kilka lat masz wpływ na wyborcę, pracownika, żołnierza.

To pierwszy moment w historii, gdy dostęp do młodych ludzi jest właściwie nieograniczony. Kiedyś ograniczeniem była geografia — szkoła, rodzina, lokalna społeczność. Dziś każda grupa — przestępcza, ekstremistyczna czy obcego państwa — bez przeszkód dotrze do każdego.

Dlatego brak poważnej polityki wobec młodych ludzi to nie jest tylko błąd wychowawczy. To odpowiedzialność państwa.

I co państwo może realnie zrobić?

— Nie może po prostu nakazać platformie usunięcia treści, jeśli nie udowodni, że są nielegalne. A już wiemy, że organizacje przestępcze potrafią to obejść. Dlatego tak ważne są regulacje — jak europejski Akt o usługach cyfrowych. To próba stworzenia narzędzi, które pozwolą reagować w sieci szybciej i skuteczniej. Polski projekt ustawy zakładał wprowadzenie tzw. zaufanych podmiotów — organizacji, które mogłyby szybko zgłaszać niebezpieczne treści do urzędu. A ten w określonych przypadkach mógłby żądać ich blokowania. Projekt został jednak zawetowany przez prezydenta pod hasłem rzekomej walki z cenzurą.

Konrad Ciesiołkiewicz

Foto: Paweł Wodzyński / East News

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Kulisy ucieczki Ziobry. Rządowy samochód, intrygi żony i amerykańska uczelnia

Kulisy ucieczki Ziobry. Rządowy samochód, intrygi żony i amerykańska uczelnia

Nie dajcie się zwieść prezesowi. Prawo i Sprawiedliwość jest skazane na rozpad [OPINIA]

Nie dajcie się zwieść prezesowi. Prawo i Sprawiedliwość jest skazane na rozpad [OPINIA]

Jak uniknąć demencji? Ważna jest praca nad zmysłami, pomagają proste ćwiczenia

Jak uniknąć demencji? Ważna jest praca nad zmysłami, pomagają proste ćwiczenia

Mają dość najmu krótkoterminowego w swoich blokach. „Ta branża rozwija się jak choroba zakaźna”

Mają dość najmu krótkoterminowego w swoich blokach. „Ta branża rozwija się jak choroba zakaźna”

Fizjologia dzieci uległa niepokojącym przemianom. Chemikalia wichrują ich geny

Fizjologia dzieci uległa niepokojącym przemianom. Chemikalia wichrują ich geny

Biskup oskarżany o molestowanie. Kardynał Ryś obiecał powołanie komisji, ale się z tego wycofuje

Biskup oskarżany o molestowanie. Kardynał Ryś obiecał powołanie komisji, ale się z tego wycofuje

Bycie singlem szkodzi zdrowiu? Naukowcy nie mają wątpliwości

Bycie singlem szkodzi zdrowiu? Naukowcy nie mają wątpliwości

Macron dostał w twarz, bo zdradzał żonę? Miało chodzić o SMS-a. „Wiadomości posuwały się dość daleko”

Macron dostał w twarz, bo zdradzał żonę? Miało chodzić o SMS-a. „Wiadomości posuwały się dość daleko”

Katarzyna Kasia: prawdziwa sztuka zginęła w Wenecji, a świat mody sprzedał duszę za datek od Bezosa

Katarzyna Kasia: prawdziwa sztuka zginęła w Wenecji, a świat mody sprzedał duszę za datek od Bezosa

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Ten surowiec nadal sprowadzamy z Rosji. Recykling może nam pomóc

Ten surowiec nadal sprowadzamy z Rosji. Recykling może nam pomóc

17 maja, 2026
Tragedia w Smykowie. Samochód wbił się w ciężarówkę, zginęły trzy osoby

Tragedia w Smykowie. Samochód wbił się w ciężarówkę, zginęły trzy osoby

17 maja, 2026
Boliwia. Protestujący blokują drogi do La Paz. Służby użyły gazu łzawiącego

Boliwia. Protestujący blokują drogi do La Paz. Służby użyły gazu łzawiącego

17 maja, 2026
Sondaż: Udział w weselu mocno uderza po kieszeni. Polacy podali kwoty

Sondaż: Udział w weselu mocno uderza po kieszeni. Polacy podali kwoty

17 maja, 2026

Najnowsze Wiadomości

Nie dajcie się zwieść prezesowi. Prawo i Sprawiedliwość jest skazane na rozpad [OPINIA]

Nie dajcie się zwieść prezesowi. Prawo i Sprawiedliwość jest skazane na rozpad [OPINIA]

17 maja, 2026
Kraków: Referendum ws. odwołania Aleksandra Miszalskiego. Nowy sondaż

Kraków: Referendum ws. odwołania Aleksandra Miszalskiego. Nowy sondaż

17 maja, 2026
Włochy. Wśród ofiar ataku w Modenie jest 69-letnia Polka

Włochy. Wśród ofiar ataku w Modenie jest 69-letnia Polka

17 maja, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.