-
Tan Dhesi uznał, że groźby Argentyny wobec Falklandów powinny skłonić rząd Wielkiej Brytanii do zwiększenia wydatków na obronność.
-
Donald Trump zasugerował możliwość zmiany amerykańskiego stanowiska wobec przynależności wysp w kontekście stosunków z Wielką Brytanią.
-
Javier Milei ocenił, że zmiana zachodniej polityki sprzyja argentyńskim roszczeniom do Falklandów, a brytyjscy ministrowie podkreślili, że status wysp zależy od mieszkańców.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Tan Dhesi, brytyjski parlamentarzysta z ramienia Partii Pracy, stwierdził, że groźby prezydenta Argentyny Javiera Mileiego wobec Falklandów powinny zachęcić rząd do podniesienia wydatków na obronę do trzech proc. PKB do 2030 roku.
Polityk dodał, że w sprawie tej panuje chaos komunikacyjny. Premier Andy Burnham początkowo zapewniał go bowiem, że cel na rok 2030 zostanie osiągnięty. Później jednak Downing Street wycofało się z tych deklaracji.
Spór o Falklandy. Brytyjski polityk wezwał gabinet Burnhama do działania
– Ważne jest, aby premier i minister finansów nie odkładali tych decyzji na przyszły rok – powiedział Tan Dhesi w rozmowie z „The Guardian”.
– Widzieliśmy, jak Niemcy publicznie potępiły Rosję za incydent z dronem (w Lipsku – red.). Teraz mamy groźbę ze strony Argentyny, która twierdzi, że zamierza przejąć Falklandy. Jesteśmy to winni mieszkańcom Falklandów – oni twierdzą, że mają prawo do samostanowienia. Ważne jest, abyśmy również bronili ich przed tym zagrożeniem – kontynuował.
Dhesi – jak podkreślił „The Guardian” – zabrał głos po tym, jak w środę uzyskał od premiera obietnicę wzrostu wydatków na obronność, co wiązałoby się z szacowanym dodatkowym kosztem w wysokości 10 miliardów funtów (około 50 miliardów złotych) rocznie.
Polityk zapytał Burnhama, czy popiera zobowiązanie na 2030 rok, ostrzegając, że „same dobre intencje po prostu nie wystarczą„. – Brakowało jasności (w sprawie polityki obronnej rządu – red.), dlatego zadałem to pytanie – podkreślił.
– Po sesji pytań do premiera wyjaśniono, że nie ma porozumienia w sprawie osiągnięcia poziomu trzech proc. do 2030 roku. Nie miałem świadomości, że w tej kwestii panuje jasność, co zresztą potwierdziło się później. Nadal znajdujemy się w podobnej sytuacji. Moje pytanie jest uzasadnione i ważne dla kraju – dodał.
Trump zmienia stosunek do przynależności Falklandów? W tle wojna w Iranie
Przypomnijmy, że głos w sprawie Falklandów zabrał w zeszłym tygodniu Donald Trump, który – jak podał „The Guardian” – zdawał się podważać amerykańskie poparcie dla brytyjskiej suwerenności nad wyspami.
Stany Zjednoczone wcześniej zachowywały neutralność w kwestii przynależności wysp, akceptując jednocześnie faktyczną kontrolę Wielkiej Brytanii nad nimi. Prezydent USA zasugerował jednak, że stanowisko to może ulec zmianie w odwecie za brak poparcia ze strony Wielkiej Brytanii dla jego wojny w Iranie.
– Nie zapominajcie, że znaczna część waszej ropy pochodzi z cieśniny Ormuz, a nie byliście tam, by mi pomóc – mówił w wywiadzie dla GB News. – Wasz kraj nie był tam, by mi pomóc – dodał.
Argentyna – Wielka Brytania. Milei wspomniał o „wietrze zmian”
Wypowiedzi Trumpa na temat Falklandów „dodały odwagi” prezydentowi Argentyny, który w czwartek wieczorem stwierdził, że „wiatr zmian” sprzyjający roszczeniom jego kraju wobec wysp „wieje na całym świecie”.
– Stany Zjednoczone rozważają tę zmianę stanowiska, ponieważ zdają sobie sprawę, że Argentyna jest wiarygodnym partnerem, podzielającym zachodnie wartości, zajmującym strategicznie ważną pozycję, który może stać się cennym sojusznikiem w nadchodzących dziesięcioleciach – mówił.
Javier Milei stwierdził również, że firmy wydobywające ropę „za plecami argentyńskiego rządu” zostaną pozbawione możliwości prowadzenia działalności w Argentynie.
W piątek brytyjscy ministrowie potępili wypowiedzi Mileiego, stwierdzając, że Falklandy pozostaną brytyjskie tak długo, jak długo będą tego chcieli ich mieszkańcy. Dodajmy, że w referendum w 2013 roku 99,8 proc. mieszkańców wyspy opowiedziało się za pozostaniem brytyjskim terytorium zamorskim.
Źródło: The Guardian













