Agnieszka Niesłuchowska, „Wprost”: 30 lat temu, wraz z mężem stworzyła pani giganta – Solaris produkował autobusy niskopodłogowe znane na całym świecie. Później wszystko sprzedaliście, a pieniądze zainwestowaliście w 36-hektarową Zagrodę Szczęśliwych Zwierząt w Wielkopolsce. Powstała agroturystyka, folwark, hotel, sklep z ekologiczną żywnością. Ile to dziś hektarów?
Solange Olszewska: Łącznie z wydzierżawionymi terenami mamy ponad 200 hektarów. Zaczęło się od Zagrody w Białęgach, później rozpoczęliśmy pracę nad inwestycją „Folwark Trojanowo”. To międzynarodowy projekt badawczy, czyli projekt, który ma szansę stać się ważnym punktem na europejskiej mapie nowoczesnego i odpowiedzialnego rolnictwa, a polega, o ironio, na zrobieniu kroku wstecz. Rozwijamy nowoczesne rolnictwo, uwzględniając plan odbudowania humusu. Dawniej na tych terenach były mokradła, dziś coraz częściej ziemia musi mierzyć się z dotkliwą suszą. Jeden z profesorów Uniwersytetu Rolniczego w Poznaniu powiedział mi: „Na tym piachu nic pani nie urośnie”.
A dziś jest zielono. Jak to pani zrobiła? Słyszałam, że ściągnęła pani nawet naukowców z Niemiec i Szwajcarii.
Na początku nie było tak łatwo, ziemia była martwa. Część gospodarstwa przeznaczyliśmy na nasadzenia śródpolne, które zatrzymują wodę, i już po roku pojawiły się ptaki. Takie cuda się zdarzają, ale póki co nie ma ich zbyt wiele – proces zajmie całe lata. Chcemy odbudować tę ziemię, by była taka jak dawniej, by dawała plony, a całość tworzyła samowystarczalny ekosystem. W miejscu starego gospodarstwa budujemy nowoczesną, dużą oborę oraz infrastrukturę dla ptactwa, podobnie jak w Zagrodzie Szczęśliwych Zwierząt. Oprócz tego mamy jeszcze pięć hektarów prawdziwego raju w Kowanówku, gdzie stoi dom, w którym mieszkałam kiedyś z mężem.
Nikt tam przez lata nie przebywał i ziemia leżała odłogiem, ale postanowiłam, że to miejsce musi znowu żyć. Wzięłam się za remont, kawałek po kawałku.
Co tu powstanie?













