Mecz, w którym zmierzyły się Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa z Bogdanką LUK Lublin, miał być jednym z największych, o ile nie największym hitem 1. kolejki PlusLigi. Pod Jasną Górą mierzyły się bowiem dwa zespoły, które w poprzednim sezonie można było okrzyknąć największymi rewelacjami. Częstochowianie niespodziewanie zdołali wejść do fazy play-off, natomiast klub z Lubelszczyzny zupełnie rozbił bank, ogrywając wszystkich i sięgając po mistrzostwo Polski oraz Puchar Challenge.
PlusLiga: Bogdanka LUK Lublin pokazała siłę. Udany powrót trenera Anitigi
Kiedy jednak przyszło do bezpośredniego starcia, Bogdanka LUK wyraźnie zdołała się zrewanżować częstochowianom. W poprzednim sezonie późniejsi mistrzowie kraju przegrali bowiem pod Jasną Górą 1:3, zaliczając jeden ze słabszych występów w fazie zasadniczej. Wówczas hala przy ulicy Żużlowej (bo stadion żużlowców Włókniarza zaraz obok) oszalała ze szczęścia, a Norwid wydawał się być zespołem rosnącym w siłę.
Tej energii nie było jednak na inaugurację nowego sezonu. Nawet Luciano De Cecco nie zdołał zaczarować na tyle, żeby podpiąć gospodarzy do bardziej wyrównanej rywalizacji. Co prawda drugi set skończył się na przewagi 26:28 na niekorzyść Steam Hemarpol Politechniki, ale duża w tym zasługa… chwilowego rozluźnienia mistrzów kraju.
Licznie zgromadzona na trybunach publiczność (oficjalnie w protokole widnieje liczba 4 tysięcy) mogła się zachwycać poszczególnymi, pojedynczymi akcjami. Druga odsłona wycisnęła jednak praktycznie wszystko, co mogli dołożyć tego dnia gospodarze w zderzeniu z jednym z głównych faworytów PlusLigi w grze o złote medale.
Z pewnością warto odnotować, że wygrana 3:0 w Częstochowie była idealnym powrotem do rozgrywek trenera Bogdanki LUK. Stephane Antiga to siatkarska legenda, od lat związana z polską siatkówką (z małą przerwą na epizod we Włoszech). Mistrz świata z 2014 roku z reprezentacją Polski siatkarzy, nie ukrywał zadowolenia z postawy swoich podopiecznych na trudnym, częstochowskim terenie.
– Oczywiście jestem zadowolony. Zarówno z tego, że wróciłem do PlusLigi, jak i z powodu zwycięstwa w tym pierwszym meczu nowego sezonu. I to z drużyną, która gra dobrze, a może grać bardzo dobrze. Nigdy nie jest łatwo na starcie rozgrywek. Mieliśmy dużo zawodników, którzy byli zaangażowani w okres kadrowy. Dlatego idealnie, że tak rozpoczęliśmy ligę. Dzisiaj zagraliśmy bardzo dobry mecz. Aspekt mentalny też mi się podobał. Wszystko było pozytywne w tym starciu – z zadowoleniem przyznał Antiga w rozmowie pomeczowej dla „Wprost”.
Co tu kryć, powrót Francuza do PlusLigi z przytupem! Antiga przyznał również w rozmowie dla „Wprost”, że obecnie zespół coraz lepiej się zgrywa, a tym wyzwaniem, na który mistrzowie chcą być gotowi już w stu procentach, będzie mecz 5 listopada o AL-KO Superpuchar Polski. W katowickim Spodku mistrzowie PlusLigi zagrają z triumfatorami w grze o Tauron Puchar Polski. Podczas turnieju finałowego najlepszy okazał się wówczas JSW Jastrzębski Węgiel. Co ciekawe, jastrzębianie w drodze po triumf ograli w półfinale… jakżeby inaczej, właśnie Bogdankę LUK Lublin.
Kilku liderów u mistrzów Polski. Norwid potrzebuje szybkiego resetu
Wracając jednak do starcia kawałeczek od Katowic, czyli w Częstochowie, liderów po stronie Bogdanki LUK było kilku. Mecz w pełnym wymiarze (pierwszy od MŚ na Filipinach) zanotował Wilfredo Leon, autor 16 punktów – w tym aż pięciu punktowych zagrywek. Reprezentant Polski miał obok siebie kolejnego, rozpędzonego kadrowicza, niemal równie skutecznego punktowo, Kewina Sasaka. Atakujący dorzucił 14 oczek.
A MVP meczu wybrano jeszcze jednego z zespołu trenera Nikoli Grbicia, czyli kapitana Bogdanki LUK – Marcina Komendę.
Co po stronie częstochowskiej? Osamotniony atakujący Patrik Indra (14 punktów), mocno rozregulowani przyjmujący i dopiero uczący się wspólnego tempa grania zawodnicy, biorąc pod uwagę to, co oferował De Cecco. Swojego debiutu Argentyńczyk wynikowo nie będzie pozytywnie wspominał, ale na pewno kilkukrotnie oczarował publiczność swoimi niekonwencjonalnymi pomysłami na drugie odbicie.
Inauguracja sezonu w Częstochowie może nie tyle pod względem wyniku, ile jego rozmiarami, była trochę zaskakująca. Wyłączając seta numer dwa i wspomnianej grze na przewagi, z setbolem dla Norwida w górze (26:25), dwie pozostałe partie gospodarze przegrali wyraźnie 16:25 i 17:25. A całe spotkanie trwało zaledwie 88 minut. Częstochowianie teraz potrzebują szybkiego resetu. PlusLiga zazwyczaj nie wybacza błędów, a kolejni konkurenci tylko czekają na słabsze momenty przeciwników. Czym miałby być ten reset? Krótko pisząc: ligową wygraną.
Bogdanka LUK będzie kroczyć własną ścieżką, zapewne głównie zwycięską, a w Częstochowie raczej nie wyobrażają sobie scenariusza, w którym zespół miałby spisać się gorzej niż w minionej kampanii. Nie pod Jasną Górą. Choć Norwid nie jest tą samą historią co mistrzowski przed laty AZS Częstochowa, to miasto dobrze pamięta, kiedy to złoto rozstrzygało się właśnie pomiędzy halą częstochowską (dawna Polonia) a kędzierzyńską. I to nastawienie z pewnością daje pewien mandat, wyjątkowy na skalę krajową, ale też może ciążyć, zwłaszcza przy takich wynikach, jak ten środowy.


