Według rosyjskich ekonomistów w 2026 r. w Rosji może zniknąć 250–300 tys. małych i średnich przedsiębiorstw. Władze zbytnio się tym nie przejmują. Ministerstwo Obrony już rozpoczęło kampanię „Straciłeś pracę? Zaciągnij się!”.
Od ponad dwóch lat wojna na froncie przypomina tę na froncie zachodnim I wojny światowej. Obie strony przesuwają się w najlepszym wypadku o kilkaset metrów. Obecny konflikt ma wielkie szanse, aby skończyć się podobnie, jak ten sprzed wieku. Wówczas głównym powodem przegranej Rzeszy Niemieckiej były problemy ekonomiczne i spadek morale, a nie porażki militarne. Niemcy przegrali choć wciąż zajmowali terytorium Francji.
Teraz wojna na Ukrainie jest na podobnym etapie, jak w końcówce lata 1918 r. — Rosjanie zajmują terytorium, ale gospodarczo radzą sobie coraz gorzej. Zwłaszcza, że nie mogą sprzedawać swoich paliw kopalnych, które stanowiły główny dochód państwa.
Krótkoterminowo państwowa polityka fiskalna i silne wpływy z sektora wydobywczego i petrochemicznego umożliwiły Rosji utrzymanie wzrostu w latach 2023–2024, mimo sancji. Wówczas, dzięki dofinansowaniu, przejadaniu środków z poduszki finansowej i rozpędzeniu się przemysłu zbrojeniowego, PKB rosło szybciej niż w wielu zachodnich krajach.
W 2024 r. był to wzrost o ok. 4,3 proc. według szacunków agencji i banków centralnych, jednak tempo wzrostu gwałtownie spowolniło w 2025 r., kiedy środki z poduszki się wyczerpały, a gospodarka pozbawiona centralnego finansowania i siły roboczej zaczęła łapać zadyszkę. Obecnie różne instytucje szacują, że w związku z polityką monetarną Kremla mającą zdławić inflację i kurczeniem się dochodów budżetowych z eksportu surowców, wzrost gospodarczy wynosi ok. 0-1 proc.
Zabijanie klasy średniej
Tymczasem Putin ostro zakwestionował opinie, iż nastąpiło znaczące spowolnienie gospodarki. Nazwał takie głosy przesadzonymi i podkreślił, że celem jest osiągnięcie równowagi przy zachowaniu”niezbędnego tempa wzrostu” i minimalnej inflacji.
Dlatego system podatkowy i fiskalny był w 2025 r. modyfikowany tak, by zrekompensować spadek wpływów z paliw kopalnych. Ministerstwo Finansów skorygowało prognozy dochodów z ropy i gazu znacząco w dół, a publikowane w państwowych mediach analizy wskazywały, że przychody z sektora paliwowego spadły rok do roku nawet o około 20-23 proc.
Tak dłużej być nie mogło, stąd wzrost opłat komunalnych, które w niektórych regionach Federacji sięgnęły nawet 60 proc. średniej pensji, a przede wszystkim nałożenie nowych obciążeń podatkowych na przedsiębiorstwa. Rosja trzykrotnie obniżyła próg przychodów, po przekroczeniu którego małe i średnie firmy muszą płacić VAT. Wcześniej limit wynosił 10 mln rubli rocznie, teraz spadł do 3 mln rubli rocznie.
Oznacza to, że firma, która w zeszłym roku zarobiła 5 mln rubli i nie musiała płacić VAT, teraz nagle jest zobowiązana odprowadzać 20 proc. podatku od sprzedaży. To oznacza dla wielu przedsiębiorców drastyczny wzrost kosztów. Dla części firm staje się to nieopłacalne, więc w naturalny sposób mogą zbankrutować lub zamknąć działalność. Według rosyjskich ekonomistów w 2026 r. może w efekcie zniknąć 250–300 tys. małych i średnich przedsiębiorstw. Najbardziej zagrożone są mikrofirmy i lokalne biznesy, które działają na niskich marżach i nie mają rezerw finansowych na dodatkowe podatki.
Władze zbytnio się tym nie przejmują. Ministerstwo Obrony już rozpoczęło kampanię „Straciłeś pracę? Zaciągnij się!”. W ten sposób armia niedługo stanie się największym pracodawcą w Federacji, a pracownicy i właściciele upadających firm będą nowym mięsem armatnim, wysyłanym na front na Ukrainie.
Stabilizacja
Na przełomie lutego i marca sytuacja na froncie wyraźnie ustabilizowała się w porównaniu ze styczniem. Skala rosyjskich postępów terytorialnych była najniższa od półtora roku, a częstotliwość starć znacznie spadła. Walki nie ustały, ale mają obecnie charakter lokalnych, intensywnych starć o konkretne pozycje, bez prób głębokiego przełamania na szerokim froncie.
W ostatnim tygodniu intensywność walk spadła o niemal połowę. Rosjanie znacznie rzadziej atakują, a skoncentrowali się przede wszystkim na przegrupowaniu wojsk w Donbasie i na Zaporożu i obrony tego ostatniego. Nie potrafią opanować sytuacji na południe, gdzie Ukraińcy powoli napierają. Nie jest to kontruderzenie na poziomie operacyjnym, takich nie obserwujemy z obu stron od połowy 2023 r., ale na poziomie taktycznym Ukraińcy radzą sobie całkiem nieźle.
W lutym odzyskali więcej terytorium, niż udało się zdobyć Rosjanom. Putinowcy zajęli ok. 126 km kw., wobec nieco ponad 240 km kw. w styczniu. W tym czasie Ukraina na styku obwodów zaporoskiego i dniepropietrowskiego odzyskała do 180 km kw. Największe postępy osiągnęły 95. Samodzielna Brygada Desantowo-Szturmowa i 425. pułk szturmowy, które przełamały rosyjską obronę pod Werbowym i kontynuują natarcie na południe. Rosjanie bronią się obecnie na linii Jehoriwka-Nowomykołajiwka-Berezowe-Ternowe.
W głębi obwodu zaporoskiego sytuacja pozostaje trudniejsza dla strony ukraińskiej. Rosjanie wycofali się za rzekę Janczur w rejonie Pryłuk i Dobropilia, jednak utrzymują silne zgrupowanie w Hulajpolu na zachodnim brzegu rzeki. Jednocześnie kontynuują działania zaczepne w kierunku Werhniej Tersy i Hirkiego, aby odciążyć oddziały walczące pod Werbowym.
Rejon ten jest silnie umocniony, a rosyjskie natarcia wspierane są przez artylerię, wyrzutnie termobaryczne TOS-1 i lotnictwo. W ostatnich dniach Rosjanie prawdopodobnie opanowali Hirkie, częściowo oskrzydlając ukraińskie pozycje. W rejonie Stepnohirska do walk weszły ukraińskie wojska specjalne, jednak nie przełożyło się to na dalsze postępy.
Na południu, na kierunku tokmackim, 1 marca Siły Zbrojne Ukrainy odparły zmasowany rosyjski atak pancerny w rejonie Cwitkowego. Utrzymano kontrolę nad trasą do Werbowego, uniemożliwiając Rosjanom rotację sił. Według danych ukraińskich Rosja poniosła tam istotne straty w czołgach, bojowych wozach piechoty i artylerii. Była to jedna z nielicznych prób użycia większych zgrupowań pancernych w ostatnich tygodniach. Rosjanie w tym ataku stracili przynajmniej sześć czołgów i około 10 bojowych wozów piechoty.
W sumie na południowym froncie dochodzi do ok. 25 kontaktów bojowych dziennie, co jak na dotychczasową częstotliwość prowadzenia działań, jest bardzo niskim wynikiem.
Uspokojenie frontu
Częstotliwość walk na froncie zmalała w porównaniu ze styczniem, zwłaszcza jeśli chodzi o duże operacje ofensywne. Obie strony koncentrują się przede wszystkim na utrzymaniu pozycji i przeprowadzaniu nielicznych lokalnych kontrataków. Rosja ma ograniczoną zdolność do prowadzenia szerokich natarć, a Ukraina skupia się na punktowych kontruderzeniach tam, gdzie rosyjska obrona jest najsłabsza.
Front wszedł w fazę względnej stabilizacji, w której zmiany linii styczności są powolne i okupione wysokimi stratami. W centralnym Donbasie głównym obszarem walk pozostaje rejon Pokrowsk i Myrnohrad. W Pokrowsku Rosjanie po zajęciu ruin centrum miasta nie zdołali rozwinąć natarcia w kierunku Rodynśkiego.
Próba wyjścia na północny zachód została zatrzymana przez 47. Samodzielną Brygadę Zmechanizowaną na linii Riwne-Świtłe. Przestrzeń pomiędzy Pokrowskiem a Rodyńskim została silnie zaminowana, co skutecznie ograniczyło możliwość dalszego manewru. Walki w tym rejonie mają obecnie charakter pozycyjny, z lokalnymi kontratakami ukraińskimi i ograniczonymi rosyjskimi postępami w rejonie Hryszynego.
Pod Myrnohradem Rosjanie podjęli próbę przełamania linii pozycji leżących wzdłuż nasypu kolejowego. Atak został jednak odparty przez żołnierzy 47. Brygady. Kolejnego dnia Rosjanie wprowadzili odwody i ponowili natarcie na węzeł kolejowy, jednak kontratak 110. Samodzielnej Brygady Zmechanizowanej z Korpusu Rezerwowego z kierunku Hrodiwki zepchnął rosyjskie grupy szturmowe z nasypu.
Spokój na innych odcinkach
O ile częstotliwość kontaktów bojowych na głównych odcinkach frontu spadła z ok. 50 dziennie do ok. 25, to na tych, które aktualnie stały się drugorzędne, średnia spadła do 5-7 kontaktów bojowych w ciągu doby.
Pod Kupiańskiem w ostatnich dniach Ukraińcy notowali kilka ataków przeciwnika w rejonie Petropawliwki, Nowoplatonówki i Kurylówki, które zostały odparte przez obrońców przy użyciu dronów FPV. Ogółem na tym odcinku odnotowano pięć prób natarcia w ciągu ostatniej doby.
Rosjanie wciąż próbują wysyłać niewielkie grupy, które mają się przedrzeć przez słabo obsadzone ukraińskie linie i dostać się do miasta. Ukraińcy posiadają jednak znaczną przewagę w środkach rozpoznania obrazowego, co ułatwia im udaremnienie każdej próby przedarcia się. W dodatku rosyjskie siły zostały dość mocno uszczuplone z powodu przerzucenia oddziałów na południe, więc Ukraińcy mają ułatwione zadanie.
Podobnie dzieje się w rejonie Łymania, gdzie pod Ludzińskiem Rosjanie próbowali przełamać ukraińskie pozycje w kierunku miejscowości takich jak Szyikiwka, Stawky i Drobyszewe, ale ataków tych nie udało się przekształcić w jakiekolwiek sukcesy taktyczne. Wszystkie próby były rozbijane już na starcie przy wykorzystaniu bezzałogowców. Z kolei Ukraińcy w Lasach Serebriańskich odrzucili Rosjan o 200 metrów, zajmując kluczowe wzgórza pozwalające kontrolować okolicę.

