Gdy Natan Rotszyld dowiedział się o klęsce Napoleona pod Waterloo dzień przed rządem brytyjskim, zarobił fortunę na londyńskiej giełdzie. To streszcza pierwszą zasadę kapitalizmu: kto wie wcześniej, wygrywa. Rotszyld potrzebował gołębi pocztowych i sieci wywiadowczej. Dwa wieki później znaleziono lepszy sposób.
Wielu z państwa zauważyło zapewne, że polityka obecnie dzieli się na dwa rodzaje: demokracja czy dyktatura różnią się poważnie, ale w gruncie rzeczy politykę robi się tam podobnie. Drugi rodzaj to Donald Trump. W tym wypadku politykę uprawia się tweetami, i to z własnej platformy Truth Social. Gdy prezydent USA pisze, że zaatakuje Iran, konsekwencje są natychmiastowe. Światowi przywódcy przerywają program dnia, cena ropy leci w górę, kurs dolara też gwałtownie się zmienia, giełda na czerwono. Jeden tweet, a tryliony dolarów przelewają się z jednego końca świata finansów na drugi. Po kilku godzinach pojawia się tweet odwołujący alarm, parę dni później znów wszystko w drugą stronę. I tak dalej.
Przypomnijmy, że sam Trump jest inwestorem zaangażowanym w różne biznesy, nawet stworzył własną kryptowalutę. Zbudował też dynastię z rodziny, która handluje na rynkach finansowych na potęgę. Natrętnie powraca więc myśl: a gdyby tak dowiedzieć się chwilę wcześniej, co prezydent ogłosi, to można by zbić fortunę? Kupić ropę, gdy spadnie, jak wielokrotnie się zdarzało podczas wojny USA — Iran. A potem sprzedać o 10, 20, 30 proc. drożej. Wokół Trumpa biznesmenów jest tak wielu, że często z jednego albo drugiego robi dyplomatów.



