— Nic nam nie ubyło — przekonują jednym głosem Jarosław Kaczyński i Przemysław Czarnek. PiS jest poobijany już na samym starcie nowego sezonu politycznego. Przez kryptoaferę i oddzielenie się Rozwoju Plus. Na ratunek prezes zawezwał młodych polityków PiS.
— Nie możemy latać za piłką, którą rzuca Donald Tusk. Nie można koncentrować się na kryptoaferze — mówi nam jeden ze znanych polityków Prawa i Sprawiedliwości.
Inny dodaje: — Mateusz Morawiecki tworzy wrażenie, że wraz z jego odejściem nie ma już w PiS ośrodka, który byłby w stanie tworzyć jakiś porządny program. My pokazujemy, że PiS to nie jest partia starych dziadów, ale mamy młodych ludzi o wiedzy w różnych obszarach, którzy są w stanie tworzyć nowy program.
PiS w dołku
PiS chce więc uciekać i od problemu z zewnątrz, a więc przed kryptoaferą. I od tego wewnątrz prawicy — po rozpadzie PiS na… PiS i Rozwój Plus.
Z jednej strony premier Donald Tusk wyprowadził atak na PiS i prezydenta. W piątek szef rządu cytował w Sejmie zeznania Przemysława Krala. Składając wyjaśnienia, szef upadłej Zondacrypto mówił, że 450 tys. zł przekazał Zbigniewowi Ziobrze w zamian za „ukręcenie łba” śledztwom dotyczącym Zondy. Twierdził, że od pośrednika usłyszał, iż Karol Nawrocki miałby go ułaskawić, jeśli zostałby skazany. Prezydent wyśmiał rewelacje dotyczącego ewentualnego ułaskawienia.
Z drugiej strony PiS jest w sondażowym dołku. Po rozpadzie i powołaniu przez Mateusza Morawieckiego Rozwoju Plus notowania ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego spadły w okolice 20 proc. (wedle jednych sondaży poniżej, wedle innych powyżej). Były premier publicznie mówi o PiS jako „funduszu emerytalnym” obecnego otoczenia Kaczyńskiego. Zresztą Morawiecki cały czas organizuje jakieś wydarzenia przykuwające uwagę mediów i publikuje raporty, a teraz także książkę.
„Sam Przemek kampanii nie uciągnie”
Przemysław Czarnek podczas wydarzenia pod hasłem „Przebudzenie. Program dla Polski” w Warszawie, 7 września 2026 r.
Foto: Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl
Na starcie nowego sezonu politycznego PiS chce uciekać z narożnika. Partia zorganizowała „wydarzenie medialne” o nazwie „Przebudzenie. Program dla Polski”. Kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek zaprezentował również nowych członków swojego sztabu — to młodzi politycy, którzy mają zadać kłam twierdzeniom, że najzdolniejsi politycy młodego pokolenia odeszli do Rozwoju Plus.
Z przemówień tak Kaczyńskiego, jak i Czarnka wybrzmiewała więc fraza „nic nam nie ubyło”. Przy Czarnku stanęli m.in.: Krzysztof Ciecióra, Anna Gembicka, Małgorzata Golińska, Daniel Milewski, Kacper Płażyński, Katarzyna Sójka, Andrzej Śliwka, Michał Woś, Magdalena Filipek-Sobczak, Małgorzata Wassermann, Radosław Fogiel.
— Sam Przemek kampanii nie uciągnie — mówi człowiek z PiS.
Bo PiS bez Morawieckiego sobie poradzi
Inny poseł PiS: — Przesłanie było takie, że skoro twarz PiS-u, jaką był Morawiecki, zniknęła, to jest zastępowana przez młodych polityków. Chcieliśmy pokazać, że PiS ma długą ławkę i jeśli ktoś odejdzie z partii, to szybko będzie zastąpiony.
PiS chce organizować kolejne konwencje programowe. Na pierwszy ogień ma iść rolnictwo — konwencja odbędzie się 12 września. Potem planowane jest wydarzenie o programie dla młodzieży — 20 września. A 26 września — konferencja o armii. Z kolei 3 października — o ekonomii. Jeszcze później o służbie zdrowia. Mają być pokazywane kolejne punkty „Planu Czarnka” — łącznie jest ich 21. Plan jest gotowy w zarysie, ale jest dość płynny i nim coś nie zostanie ogłoszone, może wypaść z listy.
— To jest nasze nowe otwarcie. Tusk wyjechał z Zondą, a my z konwencjami programowymi — mówi jeden z polityków PiS.

