Kompetencje. Co może im się przydać, co może się przydać do czego, po co ma się czegoś nauczyć, w co warto zainwestować, na co koniecznie postawić?
Takie pytania rodzice zadają sobie od zawsze, od kiedy ludzie mają dzieci, bo wiedzą, że dzieci zawsze dorastają i stają przed wyborami czy decyzjami podobnymi do tych, które wcześniej były ich udziałem. I zawsze osią tych rozmyślań są własne życiowe doświadczenia – jako punkt odbicia do tego, co jest teraz. Bo nie zawsze i nie wszyscy chcą czy potrafią odciąć się od swojego dorastania i nadchodzącego nieuchronnie startu w dorosłość.
Najnowszy Newsweek Psychologia już w sprzedaży!
Foto: Materiały prasowe
Ale to nie jest już dzisiaj takie proste jak kiedyś, kiedy przejmowaliśmy pałeczkę w sztafecie pokoleń. Kiedy świat wydawał się mniej skomplikowany, a życie mniej zaborcze. Potrzeby się nie zmieniły: nasze młode potomstwo pragnie jakiejś – możliwej do ogarnięcia – wizji przyszłości, która przyniesie poczucie bezpieczeństwa; takiego życia, które nie wyrasta z lęku i niepewności; takich wyzwań, które są możliwe do udźwignięcia.
Powiemy zapewne, że nam też było trudno; że każde pokolenie mierzy się z nowym, nieoswojonym wcześniej przez starszych, którzy uczą nas życia. To prawda, która kryje w sobie poczucie pokoleniowej sprawiedliwości: taka jest kolej rzeczy, wszyscy musimy sobie radzić, każdy musi przez to przejść. A jednak myślę, że wcale nie jest sprawiedliwe, że to oni mają płacić za to, co zrobiliśmy ze światem, i za to, że nie potrafiliśmy się zatrzymać, goniąc za życiem, do którego sami nie umiemy się przystosować.
Iwona Zabielska-Stadnik,
redaktor naczelna

