— Wzrosną koszty żywności, budowy domów czy sprzedaży naszych najbardziej znanych produktów — przyznaje Susan Collins, republikańska senator ze stanu Maine. „Błędem” nazywa decyzję Donalda Trumpa o ponownym wprowadzeniu 50-proc. ceł na import z Kanady do USA. Swoja decyzją Trump zaszkodzi interesom Amerykanów. A i tak Kanada nie powiedziała jeszcze swojego ostatniego słowa.
W weekend Donald Trump rozpisywał się w serwisie Truth Social „absurdalnie wysokich” cłach narzuconych przez Kanadę na amerykańskich rolników i produkty rolne. To z kolei — oceniał — „uniemożliwiły życie” farmerom, których nazwał „wspaniałymi amerykańskimi patriotami”. Zapowiedział, że nowe 50-proc. cła zostaną nałożone na samochody, ciężarówki, części samochodowe i stal od 1 stycznia 2027 r.
„Kanada nie będzie już traktowana jak jeden ze Stanów!” — napisał prezydent. — „W handlu i na innych polach to jeden z najtrudniejszych krajów do prowadzenia interesów. Uważają, że im się wszystko należy, a przecież TO NIE MY POTRZEBUJEMY KANADY, TO ONI POTRZEBUJĄ NAS!
USA i Kanada „w stanie wojny”
Z kolei premier Kanady Mark Carney ocenił w weekend, że w kwestiach handlowych Kanada jest „w stanie wojny” ze Stanami Zjednoczonymi. Agencja AP poinformowała, że Kanada ma ogłosić cła odwetowe.
— W szerszej perspektywie każdy konflikt handlowy między Kanadą a Stanami Zjednoczonymi prawdopodobnie będzie miał większy wpływ na gospodarkę Kanady, biorąc pod uwagę udział handlu w PKB tych krajów — mówi „Newsweekowi” Alfredo Carrillo Obregon, analityk polityczny z libertariańskiego Cato Institute.
Donald Trump i Mark Carney
Foto: Al Drago/Marcin Obara / THE WASHINGTON POST POOL/PAP
Z Białego Domu płyną komunikaty popierające stanowisko Trumpa. Rzecznik Białego Domu Kush Desai powiedział „Newsweekowi”, że amerykańscy pracownicy, przedsiębiorcy i rolnicy byli przez dziesięciolecia poszkodowani przez nieuczciwe praktyki handlowe.
— Kanada zerwała niezwykle korzystny i sprawiedliwy układ handlowy zawarty z administracją Trumpa, by zamiast tego żądać nieograniczonego dostępu do amerykańskiej gospodarki, jednocześnie blokując amerykański eksport na swój rynek — przekonywał Desai w poniedziałek. — Prezydent Trump nigdy nie ustąpi w stawianiu Amerykanów i USA na pierwszym miejscu.
W poniedziałkowej rozmowie z dziennikarzami Carney podkreślał z kolei, że celem tych negocjacji zawsze było zapewnienie najlepszych warunków dla Kanadyjczyków.
— Choć w ostatnich tygodniach poczyniliśmy pewne postępy, ostatecznie ten impet się odwrócił i nie mogliśmy zaakceptować propozycji USA, ani spełnić ich żądań — zaznaczył. — Stojąc jednak na straży naszych wartości i skupiając się na tym, na co mamy wpływ, będziemy próbować dalej.
Wpływ na branżę motoryzacyjną
Ostatnia groźba Trumpa jest wymierzona w jeden z najbardziej zintegrowanych łańcuchów dostaw na świecie. Przez dekady amerykański i kanadyjski sektor motoryzacyjny funkcjonował jako jeden system produkcyjny, oparty na różnych porozumieniach.
Zanim samochód trafi do salonu, poszczególne komponenty często przekraczają granicę wielokrotnie. Przedstawiciele branży oraz badacze rynku podkreślają, że nałożenie 50-proc. ceł na kanadyjskie pojazdy, części i stal nie uderzyłoby wyłącznie w kanadyjskich producentów. Podniosłoby koszty w całym północnoamerykańskim łańcuchu produkcji, także dla fabryk w USA korzystających z kanadyjskich podzespołów.
Chociaż Trump przedstawia te relacje jako jednostronne, najnowsze badania wskazują, że wymiana handlowa w branży motoryzacyjnej jest bardziej zrównoważona, niż sugeruje analiza wyłącznie gotowych pojazdów. W handlu częściami samochodowymi USA mają wyraźną nadwyżkę wobec Kanady, a sektory motoryzacyjne obu krajów są ze sobą głęboko powiązane. Analitycy Lawrence Centre for Policy and Management opisują te relacje jako „integrację i wzajemną zależność”, a nie prostą wymianę import-eksport.
Kanadyjska branża motoryzacyjna pozostaje ściśle powiązana z amerykańskim rynkiem — co roku przez granicę przewożone są miliony pojazdów i części. Wiele kanadyjskich fabryk powstało z myślą o produkcji na rynek w USA. Choć wielu konsumentów utożsamia Detroit z centrum północnoamerykańskiej motoryzacji, część popularnych modeli sprzedawanych w USA jest składana w Ontario. Dane branżowe pokazują, że Kanada niezmiennie pozostaje liczącym się eksporterem samochodów osobowych do Stanów Zjednoczonych, zwłaszcza SUV-ów, minivanów i niektórych pickupów.
Transgraniczny łańcuch dostaw oznacza, że nawet pojazdy składane w Kanadzie często zawierają istotne komponenty produkowane w USA, a wiele aut składanych w Stanach opiera się na częściach z Kanady.
USA-Kanada — kto kogo bardziej potrzebuje?
Trump twierdzi, że „Kanada robi 95 proc. swojego biznesu ze Stanami Zjednoczonymi, a odwrotna relacja nie istnieje”. Rzeczywiście, Kanada jest znacznie bardziej uzależniona od rynku amerykańskiego niż USA od Kanady. Jednak najnowsze dane wskazują, że liczba 95 proc. jest mocno zawyżona względem obecnych realiów.
Statystyki Kanady oraz analizy sektora prywatnego pokazują, że ok. 72 proc. kanadyjskiego eksportu towarów trafiło w 2025 r. do Stanów Zjednoczonych — to spadek z ok. 76 proc. rok wcześniej, gdy kanadyjskie firmy zaczęły szukać alternatywnych rynków zbytu w związku z napięciami handlowymi. Mimo to USA wciąż są zdecydowanie najważniejszym partnerem handlowym Kanady.
Jednocześnie Kanada pozostaje jednym z najważniejszych partnerów gospodarczych USA. Według amerykańskich danych handlowych w 2025 r. Kanada była drugim największym partnerem handlowym Stanów Zjednoczonych, z obrotami sięgającymi niemal 880 mld dol. rocznie. USA zaimportowały z Kanady towary i usługi warte ok. 454 mld dol., a wyeksportowały dobra warte ok. 426 mld dol. Jak podkreśla w rozmowie z „Newsweekiem” Alfredo Carrillo Obregon, siła kanadyjsko-amerykańskich łańcuchów dostaw wykracza poza suche dane PKB.
— Wojna celna może dotkliwie zaszkodzić również amerykańskim firmom korzystającym z tych sieci produkcyjnych — zauważa. — Cła uderzą najmocniej w stany i społeczności położone przy naszej wspólnej granicy: w tym Michigan (np. przemysł motoryzacyjny Detroit-Windsor), Maine (np. przetwórstwo homarów z Nowego Brunszwiku) oraz Nowy Jork. Co więcej, w przypadku 13 stanów Kanada jest rynkiem docelowym dla ponad jednej czwartej całego ich eksportu. Kanadyjskie cła odwetowe mogą mocno uderzyć w firmy i mieszkańców tych regionów.
W poniedziałek Susan Collins, republikańska senator ze stanu Maine, powiedziała dziennikarzom, że uważa wprowadzenie ceł na Kanadę za „błąd”, m.in. z powodu wzajemnie korzystnych relacji jej stanu z tym krajem.
— W Maine dużo produkujemy. Nasze borówki, homary, drewno. Wszystko to trafia do przetwórstwa za granicą — podkreśliła Collins. — Jeżeli wróci to do nas z potężnym cłem, sięgającym nawet 50 proc., wzrosną koszty żywności, budowy domów czy sprzedaży naszych najbardziej znanych produktów.
Obecne kluczowe spory handlowe
Ostatnia groźba pojawia się po miesiącach pogarszających się relacji handlowych między oboma krajami. Niedawno prowadzone negocjacje, mające na celu obniżenie ceł na stal, aluminium i samochody, zakończyły się fiaskiem w zeszłym tygodniu, przy wzajemnym publicznym obwinianiu się obu rządów. Kanada ogłosiła odwetowe taryfy, a administracja Trumpa zarzuca Ottawie, że żąda dodatkowych ustępstw podczas negocjacji.
Spór obejmuje obecnie kilka sektorów.
- Motoryzacja: Administracja Trumpa domaga się przeniesienia produkcji pojazdów do USA. Kanada utrzymuje, że zintegrowane łańcuchy dostaw nie pozwalają na takie uproszczenie.
- Stal i aluminium: Branże te były wielokrotnie przedmiotem sporów celnych i znalazły się w centrum nieudanych negocjacji.
- Rolnictwo i produkty mleczarskie: Trump ponownie wskazał na kanadyjskie bariery dla amerykańskich produktów rolnych — to zarzut powracający od czasów NAFTA i USMCA.
- Alkohol i towary konsumpcyjne: Wcześniejsze decyzje celne dotyczyły również importu alkoholu i innych produktów.
- Przegląd USMCA/CUSMA: Przyszłość północnoamerykańskiego porozumienia handlowego pozostaje niepewna, co wywiera presję na obie strony przed kolejną rundą negocjacji.
Jak mówi „Newsweekowi” Douglas Holtz-Eakin, prezes American Action Forum, „wojna na cła” z obu stron to niebezpieczny kierunek.
— Pocieszające jest to, że nowe taryfy mają wejść w życie dopiero w styczniu. Być może do tego czasu wypracowane zostaną zasady współpracy respektowane przez obie strony — ma nadzieję. — Te cła mogą zostać też ograniczone poprzez wyłączenie towarów zgodnych z USMCA, tak jak miało to miejsce wcześniej w relacjach Meksyk-Kanada-USA.
Obregon zauważa, że poniedziałkowa eskalacja jeszcze bardziej komplikuje możliwość przedłużenia porozumienia United States—Mexico—Canada Agreement (USMCA).
— To największa słabość całego sporu i potencjalnych dalszych eskalacji, bo firmy korzystające ze zintegrowanego rynku Ameryki Północnej mogą nie chcieć inwestować długoterminowo bez pewności, że umowa, która obecnie obowiązuje przez kolejne 10 lat, zostanie wydłużona — zwraca uwagę.
Tekst opublikowany w amerykańskim „Newsweeku”. Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji „Newsweek Polska”.

