O sytuacji powodziowej w Lądku-Zdroju w woj. dolnośląskim mówił na antenie Polsat News burmistrz miasta Tomasz Nowicki. Jak podkreślił, miasto nawiedziła taka fala wody, „której nie jesteście sobie państwo w stanie wyobrazić”.
– Ja przeżyłem powódź w 1997 roku i czegoś takiego, jak dzisiaj, nie widziałem – dodał samorządowiec. Nowicki zaznaczył też, że Lądek-Zdrój jest całkowicie zrujnowany, a miasto jest „odcięte od świata”. Obecnie mieszkańcy czekają na przyjazd pomocy od strony czeskiej, przez miejscowość Jawornik.
Powódź na Dolnym Śląsku. Tragiczne doniesienia z Lądka-Zdroju
Burmistrz Lądka-Zdroju podkreślił, że wcześniej udało im się ewakuować mieszkańców miasta, jednak teraz brakuje im zapasów żywności i picia, które muszą zapewnić ludziom.
– Jesteśmy bez prądu i gazu. W mieście ulatnia się gaz. Potrzebujemy pomocy – mówił Tomasz Nowicki, podkreślając przy tym, że „ciągną już resztką sił” i potrzebują wsparcia, ponieważ nie są w stanie samodzielnie opanować sytuacji.
W rozmowie z Polsat News burmistrz Lądka-Zdroju przekazał też tragiczne informacje. – Jedną ofiarę śmiertelną na pewno możemy już potwierdzić, ale nie wiemy, jak wygląda sytuacja w miejscach odciętych od naszego miasta. Pozrywało nam wszystkie mosty, został tylko mosto-wiadukt – mówił.
Więcej informacji wkrótce
Bądź na bieżąco i zostań jednym z ponad 200 tys. obserwujących nasz fanpage – polub Interia Wydarzenia na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!












