Prezydent i rząd byli bardzo zaskoczeni decyzją Amerykanów o wstrzymaniu nowej rotacji marines do Polski. Z ustaleń „Newsweeka” wynika, że Karol Nawrocki ma bezpośredni numer telefonu do Donalda Trumpa. Choć do rozmowy nie doszło, to wysłał mu wiadomości tekstowe. Potem Trump publicznie napisał: 5 tys. amerykańskich żołnierzy ma trafić do Polski.

— My wisimy na samym Trumpie — przyznaje jeden z ważnych polityków znający kulisy tej historii.

Ujawniamy kulisy tego, jak w ostatnich dniach o żołnierzy USA w Polsce starał się Karol Nawrocki. Kluczem są jego SMS-u do Donalda Trumpa.

Kilkanaście dni temu najpierw amerykańskie serwisy zajmujące się tematyką militarną informowały o wstrzymaniu przerzutu żołnierzy USA do Polski. Później sprawę podchwyciły największe media w Stanach Zjednoczonych. Pentagon nie tylko zawrócił — będących już w drodze do Europy — żołnierzy i sprzęt, ale zaczął też wycofywać marines z nowej rotacji, którzy zdążyli już dotrzeć do Polski.

Dla Warszawy był to potworny cios — szczególnie dla prezydenta Karola Nawrockiego, ale także dla szefa MON, wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza oraz całego rządu.

— Nie było wiedzy w Pałacu Prezydenckim, że USA zawracają żołnierzy i chcą w ten sposób zmniejszyć liczebność marines w Europie — słyszymy od jednego z informatorów.

— Wstrzymanie przyjazdu Amerykanów było zaskoczeniem — potwierdza polityk z Pałacu.

Najbardziej zaskoczony był sam sam Karol Nawrocki. Polski prezydent od września 2025 r., czyli od swojej pierwszej wizyty w Białym Domu u Donalda Trumpa, starał się bowiem o utrzymanie liczebności marines w Polsce, a wręcz jej zwiększenie. Zabiegał również o zmianę formuły obecności wojsk USA — z rotacyjnej ciągłej na stałą.

Gdy wybuchła sprawa zmniejszenia obecności Amerykanów nad Wisłą, był to poważny cios dla Nawrockiego. Współpracownicy prezydenta próbowali docierać do otoczenia Donalda Trumpa i przekonywać, by Pentagon nie ograniczał skali obecności wojsk USA w Polsce.

Jednocześnie pojawiło się zasadne pytanie: skoro Nawrocki deklaruje tak dobre relacje z Trumpem, to dlaczego nie dzwoni bezpośrednio i nie próbuje załatwić sprawy na najwyższym szczeblu? Politycy rządu Donalda Tuska wręcz się tego domagali.

Nawrocki nie zdołał „załatwić” długiej rozmowy z Donaldem Trumpem. Zresztą w ostatnich dniach Trump był skupiony na wizycie w Chinach i na wojnie z Iranem.

Nawrocki zrobił coś innego. „Newsweek” potwierdził, że polski prezydent pisał do Donalda Trumpa wiadomości tekstowe.

Z ustaleń „Newsweeka” wynika, że w SMS-ach do Donalda Trumpa Nawrocki powoływał się na ich rozmowę z września 2025 r. — tę, podczas której za zamkniętymi drzwiami mieli rozmawiać o możliwości stałej obecności w Polsce nawet kilku tysięcy amerykańskich żołnierzy. Publicznie po tej wizycie wybrzmiało przede wszystkim zapewnienie, że USA nie zmniejszą liczebności już istniejącego kontyngentu.

Prezydent miał też odwoływać się do kolejnych kontaktów z Trumpem — rozmowy z 3 maja oraz wcześniejszego spotkania podczas Forum Ekonomicznego w Davos.

— Karol Nawrocki napisał do Donalda Trumpa. Ale późno. Wtedy, gdy był już syf — mówi jeden z naszych rozmówców z Pałacu.

Jak jednak słyszymy, SMS-owy kontakt Nawrockiego był skuteczny. Niedługo potem Trump napisał na platformie Truth Social: „W związku z sukcesem wyborczym obecnego prezydenta Polski, Karola Nawrockiego, którego z dumą poparłem, oraz naszymi relacjami z nim, z przyjemnością ogłaszam, że Stany Zjednoczone wyślą do Polski dodatkowe 5000 żołnierzy”.

Jak udało nam się ustalić, Pałac Prezydencki zabiega o wizytę Nawrockiego w Białym Domu i może dojść do niej w ciągu paru miesięcy.

Wedle naszych informacji pierwotny plan Nawrockiego, omawiany od miesięcy z Białym Domem, był ambitny. Podczas wizyty w Waszyngtonie Nawrocki i Trump mieli wspólnie ogłosić przerzucenie kilku tysięcy marines z Niemiec do Polski. Kryzys wokół wstrzymania rotacji amerykańskich żołnierzy sprawił jednak, że Pałac zaczął naciskać, by decyzję o przeniesieniu wojsk ogłosić wcześniej.

— Wybuchło takie zamieszanie, że trzeba było to gasić — tłumaczy ważny polityk.

Nie jest jasne, czy relokowani z Niemiec marines stanowiliby dodatkowe wzmocnienie — ponad około 10 tys. żołnierzy obecnych dziś w Polsce rotacyjnie — czy też zastąpiliby część obecnych sił, utrzymując łączną liczebność na podobnym poziomie.

Po wpisie Trumpa Nawrocki ogłosił w triumfalnym tonie: „Stoję i będę stać na straży sojuszu polsko-amerykańskiego — ważnego filaru bezpieczeństwa każdego polskiego domu i całej Europy. Dobre sojusze to sojusze oparte na współpracy, wzajemnym szacunku i dbaniu o nasze wspólne bezpieczeństwo. Dziękuję Prezydentowi Stanów Zjednoczonych Donaldowi Trumpowi za przyjaźń wobec Polski i za decyzje, których praktyczny wymiar widzimy dziś bardzo wyraźnie. Bezpieczeństwo Polski i Polaków jest dla mnie najważniejsze!”.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version