W skrócie
-
Doradca ukraińskiego ministra obrony ostrzegł, że chińscy producenci mają zdalny dostęp do systemów zasilania awaryjnego podłączonych do internetu na Ukrainie.
-
Eksperci z Europy oraz PISM sygnalizowali zagrożenia związane z chińskimi urządzeniami z dostępem do internetu, m.in. możliwość szpiegowania na rzecz chińskiego rządu.
-
W Polsce wprowadzono restrykcje wobec pojazdów chińskiej produkcji, zakazując ich wjazdu na teren jednostek i obiektów wojskowych ze względu na ryzyko gromadzenia danych.
Doradca ministra obrony Ukrainy i specjalista w dziedzinie technologii radiowych Serhij Beskrestnow zasugerował ukraińskim agencjom rządowym poważne zastanowienie się nad wykorzystywaniem systemów zasilania awaryjnego posiadających podłączenie do internetu.
Jak wskazał, niemal wszystkie nowoczesne urządzenia tego typu używane zarówno w przedsiębiorstwach jak i prywatnych domach produkowane są przez chińskich wytwórców. To – jak informuje – stanowi podstawy do wątpliwości w kwestii ich bezpieczeństwa.
„Mają zdalny dostęp do urządzeń”
„Chińscy producenci mają zdalny dostęp do wszystkich urządzeń podłączonych do internetu” – ostrzegł Beskrestnow, wskazując, że mogą oni bez zgody właściciela urządzenia zarządzać nimi, a nawet je wyłączyć.
Specjalista zalecił agencjom rządowym korzystającym z chińskiego sprzętu stałe odłączenie go od internetu. „W przeciwnym razie ryzykujecie napotkanie problemów w najmniej odpowiednim momencie” – napisał.
Doradca ministra powiadomił też, że już jakiś czas temu przekazał swoje zalecenia ukraińskiej armii. Wojsko zastosowało się do jego wskazówek.
Ukraina nie jest odosobniona w kwestii obaw dotyczących chińskich urządzeń posiadających dostęp do internetu. Również europejscy eksperci od lat przestrzegali przed popularyzacją technologii Państwa Środka i wskazywali na zagrożenie związane z aktywnością szpiegowską, pozyskiwaniem danych na rzecz rządu Chińskiej Republiki Ludowej, a nawet wykorzystaniem ich w działaniach hybrydowych.
Cyfrowy koń trojański w Europie. Polski instytut od dawna alarmuje
Marcin Przychodniak z PISM (Polski Instytut Spraw Międzynarodowych) już dwa lata temu wskazywał na zagrożenia związane z rosnącą ilością danych zagranicznych przetwarzanych przez chińskie przedsiębiorstwa kontrolowane przez rząd ChRL.
Zwracał uwagę na zwiększającą się popularność chińskiej motoryzacji, aplikacji zakupowych, mediów społecznościowych oraz urządzeń mających podłączenie do internetu.
Chińskim autem nie wjedziesz wszędzie. Polska wprowadza restrykcje
„Przetwarzanie zagranicznych danych stwarza także możliwość dzielenia się informacjami i narzędziami ich analizy z Rosją, która może to wykorzystać w działaniach wobec UE i NATO” – ostrzegał Przychodniak.
Ekspert wskazywał na konieczność wprowadzenia regulacji mających m.in. ograniczyć produkowanym w Chinach pojazdom poruszanie się w okolicy obiektów administracji i infrastruktury krytycznej z uwagi na możliwość gromadzenia przez nie danych lokalizacyjnych i informacji o okolicy.














