Rosjanie drugi tydzień z rzędu zwiększają częstotliwość uderzeń. Osiągnęli pewne sukcesy na froncie. Wciąż jednak są to postępy gorsze od tych, które osiągano podczas I wojny światowej. Za to coraz poważniejsze są Ukraińskie ataki na rosyjskie głębokie zaplecze.

W poprzednim roku Rosjanie zdobywali teren w tempie rzędu kilkuset metrów dziennie, lokalnie do 1-2 km, ale bez ciągłości i z częstym cofaniem się linii frontu. Średnia więc wynosiła ok. 150 m dziennie na odcinkach, gdzie toczyły się walki. Trzeba bowiem pamiętać, że działania bojowe mają miejsce na kilku odcinkach, które łącznie liczą nie więcej niż 150 km szerokości, przy całej długości frontu liczącej ok. 1,5 tys. km.

Obecnie średnia spadła do 30-70 m dziennie w zależności od rejonu działań, a na froncie południowym Rosjanie nadal są na minusie. W trakcie I wojny światowej na Froncie Zachodnim podczas bitwy pod Verdun średnie tempo wynosiło ok. 100 m dziennie. Podobnie nad Sommą.

Wyjątkiem był rok 1918, kiedy niemiecka ofensywa wiosenna w pierwszych dniach rozpędziła tempo nawet do 5-10 km dziennie, choć średnie tempo całej operacji wyniosło 1-2 km dziennie. Było to jednak tempo krótkotrwałe. Po kilku tygodniach ofensywa załamała się z powodu strat i problemów logistycznych. Czyli jak u Rosjan w zeszłym roku.

I mimo propagandowych sukcesów, jak ostateczne zdobycie Hryszynego, tempo nadal jest niższe niż na froncie, który stał się symbolem stagnacji. Samo zdobycie wsi zajęło Rosjanom prawie dwa miesiące. Stworzyło jednak im dogodne pozycje wyjściowe.

Hryszyne leży na północ od Pokrowska i jest jednym z ważniejszych niewielkich węzłów komunikacyjnych w okolicy. Zajęcie wsi daje Rosjanom możliwość rozwijania natarcia w dwóch kierunkach – na zachód, w stronę Dobropilia, oraz na północny zachód, w kierunku Wodiańskiego.

Celem uderzeń w tych kierunkach będzie poszerzenie włamania i zagrożenie ukraińskim liniom komunikacyjnym, a przede wszystkim oddalenie ukraińskich linii od Pokrowska, który jest nie tylko regularnie ostrzeliwany, ale też wciąż przedzierają się do niego grupy szturmowe.

Pod Konstantyniwką Rosjanie wykorzystują pogorszenie warunków pogodowych, które ogranicza skuteczność ukraińskiego rozpoznania i uderzeń dronowych. Dzięki temu grupy szturmowe Rosjan mogły przeniknąć przez wysunięte pozycje i wejść na przedpola pierwszej linii umocnień polowych. Obecność rosyjskich żołnierzy na północ od Iliniwki i Berestoku wskazuje, że Ukraińcy utracili kontrolę nad częścią wysuniętych pozycji i zostali zmuszeni do skrócenia linii obrony.

Jednocześnie rosyjskie próby natarcia na południowy wschód od Kostiantyniwki, prowadzone z kierunków Ołeksandro-Szutyne i Stupoczki, kolejny raz zakończyły się niepowodzeniem nim Rosjanie dotarli na pozycje wyjściowe. Odcinek ten jest dobrze przygotowany pod względem inżynieryjnym, a ukraińska artyleria niszczy Rosjan jeszcze na podejściach do pozycji.

Na północnym odcinku frontu w Donbasie Ukraińcy przechodzą do obrony na przygotowanych pozycjach. Zgrupowanie obejmujące 81. Brygadę Aeromobilną, 54. Brygadę Zmechanizowaną oraz 10. Górską Brygadę Szturmową wycofuje się z pasa przesłaniania, którego zadaniem było opóźnianie przeciwnika, i zajmuje główną linię obrony w tzw. Pasie Twierdz.

System fortyfikacji na podejściach do Słowiańska i Kramatorska obejmuje rozbudowane pozycje polowe, schrony oraz przygotowane sektory ognia artylerii. Przejście do obrony na tej linii oznacza, że Ukraińcy przygotowuje się na długotrwałe utrzymywanie kluczowego obszaru przemysłowego Donbasu, który pozostaje jednym z głównych celów operacyjnych Rosji.

Ostatnio Instytut Studiów nad Wojną przeanalizował aktualny stan ukraińskich umocnień na wschodzie kraju. Patrząc z perspektywy lat i obserwacji na żywo ewolucji systemu umocnień inżynieryjnych, Ukraińcy poczynili ogromne postępy. W ostatnich latach zaczęto tworzyć nie jedną linię, ale całe strefy obrony. Okopy pogłębiano, schrony wzmacniano, a przede wszystkim wprowadzono elementy trwałe. Dziś główna linia obrony w Donbasie opiera się na prefabrykowanych żelazobetonowych schronach bojowych, pasach osłonowych i głęboko wkopanych przeszkodach przeciwczołgowych.

To około 50 km ciągłej przestrzeni obronnej opartej na przedpolach średnich i dużych miastach i ich zapleczu. Przed wojną mieszkało tam ponad 380 tys. ludzi. Dla wojska oznaczało to dostęp do rozwiniętej infrastruktury i terenu, który można było przygotować do obrony w sposób przemyślany, a nie doraźny. Najważniejszą zmianą ostatnich lat jest głębokość systemu. Dzisiejsze umocnienia nie kończą się na pierwszej linii. Za nią znajdują się kolejne pozycje, przygotowane do przejęcia walki w przypadku przełamania wysuniętych pozycji.

To oznacza, że nawet udany atak nie daje Rosjanom swobody działania. Zajęcie jednego pasa okopów nie otwiera drogi do dalszego natarcia, bo kilka kilometrów dalej czeka kolejna linia. A dopiero daleko za nimi, główna linia umocnień, która jest najsilniejsza. Każdą z nich trzeba zdobywać osobno. Np. zajęcie jednej linii umocnień na przedpolu Pokrowska zajęło Rosjanom rok. Teraz od ok. pół roku próbują zdobyć kolejną. Do głównej linii mają jeszcze do zdobycia następne dwie. To oznacza, że raczej nie poprawią swojego średniego tempa natarcia.

W rejonie Stepnohirska Ukraińcy prowadzą lokalne kontrataki prowadzone na szczeblu kompanii i batalionu, ze sporym wsparciem artyleryjskim i systemów bezzałogowych. Działania te mają ograniczyć swobodę manewru rosyjskich grup szturmowych oraz zmusić przeciwnika do rozwijania ugrupowań w mniej dogodnych warunkach terenowych.

Najcięższe walki na tym odcinku koncentrują się na zachód i południowy zachód od Hulajpola, gdzie Rosjanie próbują wykorzystać stosunkowo płaski teren sprzyjający manewrowi oraz ograniczoną liczbę naturalnych przeszkód terenowych. Ukraińska kombinowana grupa bojowa, złożona z elementów 154. i 61. Brygad Zmechanizowanych oraz 108. Brygady Obrony Terytorialnej, została zmuszona do opuszczenia przygotowanych wcześniej pozycji w rejonie Myrnego.

Kluczowe znaczenie miało tutaj głębokie oskrzydlenie wykonane przez rosyjskie pododdziały zmechanizowane, które ominęły główne punkty oporu i zagroziły liniom zaopatrzenia oraz drogom odwrotu. Wycofanie miało charakter uporządkowany, ale oznacza utratę fragmentu przygotowanego pasa obrony.

Ukraińcy utrzymali natomiast Hulajpilskie, co ma spore znaczenie, ponieważ stanowi ona jeden z węzłów obrony na osi prowadzącej w kierunku Zaporoża. Problemem pozostaje jednak powstała luka pomiędzy punktami oporu. Rosyjskie grupy szturmowe z 127. Dywizji Strzelców Zmotoryzowanych wykorzystały ją do infiltracji i wyszły na tyły ukraińskich pozycji, docierając w rejon Nowoseliwki i Chariwnego.

Trwają za to intensywne walki o linię Hirke – Werchnia Tersa. Jeśli potwierdzą się doniesienia o zajęciu przez Rosjan Hirkiego, oznaczałoby to przesunięcie linii styczności o kilka kilometrów i pogorszenie położenia ukraińskiego zgrupowania broniącego podejść do Hulajpola od południa. Jednocześnie należy podkreślić, że rosyjskie postępy na tym odcinku pozostają ograniczone i okupione znacznymi stratami.

Z kolei w Obwodzie Dniepropietrowskim widoczny jest spadek intensywności działań, spowodowany brakiem sił, które rozdysponowano pomiędzy odcinek hulajpolski i pokrowski. Walki ograniczyły się do rejonu Nowoseliwki, gdzie Rosjanie prowadzili rozpoznanie bojem.

Kulminacją rosyjskich działań był zmasowany atak z 24–25 kwietnia, w którym użyto około 47 rakiet i aż 619 dronów, w tym bomb latających i wabików. Można było się spodziewać takiego dużego uderzenie, gdyż poprzednie dwa tygodnie Rosjanie ograniczali skalę ataków, oszczędzając pociski do dużego ataku.

Cele były typowe dla rosyjskich ataów, czyli infrastruktura energetyczna, zabudowa miejska oraz obiekty użyteczności publicznej. Uderzenia objęły m.in. Dniepr, Odessę i Charków, powodując straty wśród ludności cywilnej i znaczne zniszczenia wśród zabudowy mieszkalnej. Równolegle kontynuowano ataki na system energetyczny – stacje transformatorowe oraz elektrociepłownie.

Ukraina w tym samym czasie przeprowadziła serię głębokich uderzeń, których głównym celem były instalacje petrochemiczne. W atakowano Tuapse, gdzie jest jeden z najważniejszych terminali portowych nad Morzem Czarnym.

Atak z 28 kwietnia, który wymusił ewakuację cywili z zagrożonego rejonu, był trzecim atakiem na ten obiekt w ciągu dwóch tygodni. Uderzenie wykonano przy użyciu dronów dalekiego zasięgu, które doprowadziły do kolejnego rozległego pożaru, tuż po tym, jak udało się ugasić poprzedni.

Ataki objęły nie tylko samą rafinerię, ale także zbiorniki paliwowe, infrastrukturę portową i logistyczną.

Kreml robi cały czas dobrą minę, choć jej infrastruktura regularnie płonie i nie zanosi się na poprawę sytuacji. Rosyjskiej armii brakuje odpowiednich systemów przeciwlotniczych, a tych, które posiada, jest stanowczo za mało, aby odpowiednio zabezpieczyć rozległe terytorium i znaczną ilość obiektów infrastruktury krytycznej. I mimo zaklinania rzeczywistości i mówienia o setkach zestrzelonych ukraińskich dronów, to łun pożarów i kolumn ognia nie da się ukryć.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version