-
Ratownicy we Włoszech prowadzą poszukiwania mężczyzny oraz kobiety, którą próbował uratować przed lawiną błotną.
-
Osuwisko spowodowały intensywne ulewy, które nawiedziły północne Włochy w ostatnich godzinach.
-
Miejscami w 12 godzin spadło tyle samo deszczu, co zwykle w dwa miesiące. W poniedziałek ulewy mają wrócić do tej części kraju.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
W nocy z niedzieli na poniedziałek lawina błotna zmiotła dom w miejscowości Brazzano di Cormons, w rejonie Gorycja na północnym wschodzie Włoch. Choć jedną osobę udało się uratować, dwie uznaje się za zaginione. Cały czas trwają też poszukiwania fińskiego base jumpera.
Dwa miesiące deszczu w 12 godzin. Akcja ratunkowa trwa
Obecnym na miejscu ratownikom udało się wydobyć na powierzchnię jedną żywą osobę, która ze złamaną nogą trafiła do szpitala w Udine. Dwie osoby uznaje się za zaginione.
Ratownicy poszukują 35-letniego mężczyzny i starszej kobiety. Jak powiedziała serwisowi ANSA prefekt Gorycji, Ester Fedullo, mężczyzna został przygnieciony lawiną błota, kiedy próbował ratować kobietę przed nadciągającym zagrożeniem.
Na miejscu pracują ratownicy i zespoły poszukiwawcze z psami tropiącymi, szukające ocalałych pod gruzami. Ulewy doprowadziły do powodzi w praktycznie całej Gorycji, czyli części regionu Friuli-Wenecja Julijska na północnym wschodzie Włoch.
Burmistrz Cormons, Roberto Felcaro, nakazał zamknięcie miejscowych szkół w poniedziałek, ze względu na „warunki ruchu drogowego i ryzyko”. Tam w ciągu sześciu godzin spadły 152 litry wody na metr kwadratowy. Mieszkańcom zalecił szczególną ostrożność, ponieważ niektóre drogi zostały zalane.
Cały czas trwają też poszukiwania 35-letniego Fina, który zaginął w rejonie Belluno w regionie Wenecja Euganejska, również na północy Włoch. Zaginięcie mężczyzny zgłosił jego znajomy. Z Finem, który uprawia base jumping (skakanie ze spadochronem z rozmaitych obiektów, takich jak mosty czy budynki), kontaktu nie ma od piątku. Jego pojazd znaleziono zaparkowany w Capanna Trieste.
Północne Włochy od dłuższego czasu zmagają się z intensywnymi ulewami. Na obszarze między Palmanovą, Manzano, Dolegną del Collio i Cormons miejscami w ciągu 12 godzin spadło ponad 240-260 litrów wody na metr kwadratowy. To tyle, ile zazwyczaj pada w tym regionie przez dwa miesiące – informuje telewizja Rai.
Pogoda się nie uspokoi. Nadciągają kolejne ulewy
Pogoda we Włoszech jest bardzo niebezpieczna. Minionej doby tylko w Genui strażacy interweniowali z tego powodu sto razy. Doszło do wielu osuwisk ziemi, silny wiatr łamał również drzewa, które blokowały ruch na drogach.
Prognozy nie są optymistyczne. Według włoskich synoptyków w poniedziałek nad północne Włochy nadciągną nowe ulewy. Późnym popołudniem i wieczorem północno-wschodnia część kraju znowu będzie się zmagać z kolejnymi nawałnicami. Ulewy prognozowane są znowu w regionach Friuli-Wenecja Julijska oraz Wenecja Euganejska.
Źródło: Ilmeteo.it, Rainews.it, ANSA, Ildolomiti.it













