-
Projekt ustawy przewiduje wprowadzenie statusu artysty oraz dopłaty do składek na ubezpieczenia społeczne dla profesjonalnych twórców o niskich dochodach.
-
Część posłów wyraża wątpliwości dotyczące finansowania systemu z budżetu państwa oraz jego sprawiedliwości wobec innych grup zawodowych.
-
Przeciwnicy ustawy argumentują, że wsparcie powinno obejmować osoby rzeczywiście utrzymujące się z twórczości, a nie traktujące działalność artystyczną jako hobby.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Sejm rozpoczął w czwartek pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny.
– Projekt wprowadza dwa podstawowe rozwiązania. Po pierwsze: status artysty. Osoba ubiegająca się o status będzie musiała wykazać realne, profesjonalne i stałe wykonywanie zawodu artystycznego. Będzie musiała przedstawić udokumentowany dorobek i aktywność zawodową – powiedziała Marta Cienkowska.
Jak podkreśliła, „ważnym bezpiecznikiem” jest w tym przypadku fakt, że status będzie przyznawany na pięć lat, z możliwością przedłużenia do ośmiu.
Ustawa o artystach. Cienkowska: To nieprawda
Minister kultury zaznaczyła, że ustawa nie obejmuje osób przypadkowych. – Nie obejmuje epizodycznej aktywności artystycznej. Nie tworzy otwartego mechanizmu dla każdego, kto jednorazowo wystąpił, namalował obraz albo opublikował tekst. Mówimy o osobach, które z kultury żyją, zawodowo, stale i profesjonalnie – podkreśliła.
Przekazała, że drugi element projektu to dopłata do składek. – Będzie trafiała bezpośrednio do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Jej celem będzie wyłącznie uzupełnienie brakującej części składki do poziomu minimalnego wynagrodzenia. To oznacza, że państwo nie płaci za artystę wszystkiego – wyjaśniła.
Na mocy ustawy państwo miałoby dopłacać różnicę wtedy, kiedy dochody artysty są zbyt niskie, aby mógł samodzielnie utrzymać ciągłość składek. – Pomoc będzie więc proporcjonalna i zależna od realnych dochodów – podkreśliła Cienkowska.
– Prawo do dopłaty będzie przysługiwało tylko tym twórcom, których średnie przychody z ostatnich trzech lat nie przekroczą 125 proc. minimalnego wynagrodzenia. (…) Nieprawdą jest, że ustawa będzie wspierała najbogatszych artystów. Nieprawdą jest, że będzie wspierała celebrytów. Nieprawdą jest, że obejmie każdego, kto funkcjonuje w kulturze – mówiła szefowa resortu kultury.
Dodała, że koszt funkcjonowania systemu w pełnym roku szacowany jest na 320-380 mln zł.
Państwo dopłaci artystom do składek? Debata w Sejmie
Nie wszyscy posłowie byli jednak tak pozytywnie nastawieni do projektu jak szefowa MKiDN. Poseł PiS Norbert Kaczmarczyk podał, że „według badań 80 proc. obywateli opowiada się przeciwko tej ustawie”.
– A dlaczego? Dlatego że przecież w Polsce funkcjonują miliony przedsiębiorców, którzy również mają nieregularne dochody, którzy muszą zadbać o odprowadzanie swoich składek, i trzeba zadać sobie pytanie: czy budżet państwa stać na tego typu finansowanie? – powiedział.
Jego zdaniem rząd chce doprowadzić do tego, by polski obywatel „kolejną daninę odprowadzał na artystów„.
Poseł PiS przekonywał, że z ustawy będą korzystać także celebryci. – Twarze bardzo znane w internecie, w artystycznym świecie mediów mówią, że nie zdążyli odłożyć na swoją emeryturę. Każdy polski pracownik, każdy polski obywatel musi odłożyć, a celebryta nie zdążył odłożyć – mówił.
Państwowa pomoc dla artystów. „Nasz obowiązek”
– Ta ustawa to nasz obowiązek wobec ludzi, którzy dzielą się z nami swoimi zdolnościami, inteligencją, kreatywnością, pasjami. Wobec ludzi, którzy wprowadzają w nasze życie piękno, wartości, inspirują i budzą emocje – mówiła z kolei Urszula Augustyn w imieniu Koalicji Obywatelskiej.
Posłanka podkreśliła, że projekt „nie wypłaci pieniędzy żadnym celebrytom”. – Pomagamy rolnikom, duchownym, służbom mundurowym, studentom, nianiom… Dlaczego nie chcemy pomóc artystom? Tym, którzy są w trudnej sytuacji i którym pomóc należy? – pytała Augustyn.
– Uważam, że powinniśmy pracować nad tą ustawą ponad podziałami – właśnie po to, żeby słuchając środowisk ludzi kultury i sztuki, móc powiedzieć: państwo staje na wysokości zadania – dodała.
Gorąca debata w Sejmie. Chodzi o ustawę o artystach
Przeciwko proponowanej przez stronę rządową ustawie opowiedziała się Konfederacja. Klub złożył w Sejmie wniosek formalny o odrzucenie projektu.
– Jeśli czyjaś twórczość nie znajduje odbiorców i nie pozwala na samodzielne utrzymanie, to nie mamy do czynienia z zawodem artysty, lecz z prywatnym hobby, które nie powinno być dotowane przez państwo. Tworzenie dzieł, których nikt nie chce oglądać ani kupować, nie daje nikomu moralnego ani prawnego mandatu do sięgania do kieszeni podatników – powiedział Bartłomiej Pejo.
Poseł przypomniał, że artyści mają zapewniony przywilej 50 procent kosztów uzyskania przychodu. Podkreślił również, że proponowany projekt ustawy wprowadzający dopłaty i emerytury dla wybranej grupy twórców jest skrajnie niesprawiedliwy.
– Bo, powiedzmy sobie szczerze, jeśli ktoś nie ma pieniędzy na to, aby sfinansować swoje składki, to zajmuje się tylko hobby i może zmienić swój zawód. Jeśli ktoś nie ma odbiorcy, nie zarabia, no to musi znaleźć inną pracę – dodał w imieniu Konfederacji poseł Witold Tumanowicz.
-
Zwrot w sprawie Dawida Kacprzyka. Szpital wydał komunikat
-
„Bizancjum w szpitalach”. Polityczna awantura wokół SOR-u w Warszawie













