Uczczenie przez Wołodymyra Zełenskiego „bohaterów UPA” jest nieodpowiedzialne i oburzające. Ale odebranie mu Orderu Orła Białego nic w stosunkach z Ukrainą nie naprawi, nie osiągnie też nic istotnego dla polskiej polityki historycznej. Tyle że raczej nie o to chodzi prezydentowi Karolowi Nawrockiemu.
Prezydent Wołodymyr Zełenski nadał jednej z jednostek ukraińskich sił zbrojnych, Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ”, imię „Bohaterów UPA”. Ukraińska Powstańcza Armia to formacja odpowiedzialna za zbrodnie na polskiej ludności cywilnej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. W odpowiedzi prezydent Nawrocki ogłosił, że najbliższym posiedzeniu Kapituły Orderu Orła Białego zwróci z wnioskiem o odebranie Zełenskiemu tego najwyższego polskiego odznaczenia. W kwietniu 2022 r., w pierwszych miesiącach obrony przed rosyjską inwazją, order ten nadał prezydentowi Ukrainy Andrzej Duda.
Nazwanie ukraińskiej jednostki wojskowej imieniem bohaterów UPA jest bez wątpienia oburzające. Ma też fatalny wpływ na polsko-ukraińskie stosunki i — trudno nie zgodzić się tu z prezydentem Nawrockim — dostarcza paliwa rosyjskiej propagandzie. Można jednak wątpić, czy odebranie najwyższego polskiego odznaczenia prezydentowi Ukrainy faktycznie wpłynie na politykę historyczną tego państwa i świadomość ukraińskiego społeczeństwa w pożądanym przez nas kierunku. Trudno uwierzyć, by prezydent Nawrocki — zajmujący się przez wiele lat polityką historyczną jako pracownik i prezes IPN — nie zdawał sobie z tego sprawy. Tyle że w inicjatywie z orderem chodzi nie tyle o Ukrainę, ile o polską politykę wewnętrzną.
Order dla Zełenskiego to symbol. Miotamy się od ściany do ściany
Odebranie orderu Zełenskiemu byłoby ruchem bez precedensu w historii tego odznaczenia w III RP. W 2022 r. apelowano do Andrzeja Dudy, by odebrał Order Orła Białego byłemu kanclerzowi Niemiec Gerhardowi Schröderowi. Niemiecki polityk mimo napaści Putina na Ukrainę nie zmienił swojej prorosyjskiej i proputinowskiej postawy. Wtedy jednak Duda nie zdecydował się na ten ruch. Jego kancelaria tłumaczyła to proceduralnymi trudnościami.
Gdyby faktycznie doszło do odebrania orderu Zełenskiemu — zaledwie cztery lata po tym, gdy nadał mu go Duda — to polska polityka wobec Ukrainy symbolicznie odbiłaby się od jednej ściany do drugiej. I to w ramach tego samego obozu politycznego, bo zarówno Duda, jak i Nawrocki zostali prezydentami dzięki poparciu PiS. Kapituła Orderu Orła Białego, której opinii prezydent musi zasięgnąć, obraduje dziś w zasadzie w tym samym składzie, w jakim obradowała w czasach prezydenta Dudy, gdy Zełenski otrzymywał order. Ciekawe czy także Zofia Romaszewska, Bronisław Wildstein, Michał Kleiber, Wojciech Roszkowski zgodzą się z wnioskiem prezydenta.
Jednocześnie prezydent Nawrocki, w zasadzie od samego początku, sygnalizował, że nie będzie kontynuował polityki Andrzeja Dudy wobec Ukrainy. Jarosław Kaczyński namaścił Karola Nawrockiego na kandydata PiS, bo nie kojarzył się on z niepopularnymi w prawicowym i skrajnie prawicowym elektoracie decyzjami z lat 2015-23: z piątką dla zwierząt, Polskim Ładem, obostrzeniami pandemicznymi, wreszcie z polityką wobec Ukrainy. Prawicowy i skrajnie prawicowy elektorat uznawał tę ostatnią za zbyt ustępliwą, naiwną, zaniedbującą twarde polskie interesy.
W trakcie kampanii Nawrocki co prawda deklarował, że w naszym interesie jest wspieranie walki obronnej Ukrainy z rosyjską agresją, ale jednocześnie zapowiadał twardą politykę wobec Kijowa. Poparcie dla akcesji Ukrainy do Unii Europejskiej miało być uzależnione od rozwiązania kwestii historycznych w relacjach z Polską. Nawrocki zapowiadał też ograniczenie świadczeń socjalnych dla Ukraińców przebywających w Polsce. Grał w ten sposób na pozyskanie elektoratu, który, niesiony antyukraińskimi emocjami, odpłynął z PiS do obu Konfederacji. Tych wyborców nie udało się co prawda odzyskać już w pierwszej turze, ale udało się to w drugiej. Dziś Nawrocki stara się konsekwentnie pozycjonować jako prezydent całej prawicy — niemal aż po Konfederację Korony Polskiej. W tych wysiłkach bardzo istotną rolę odgrywa jego stosunek do Kijowa, wyraźnie odmienny od prezentowanego przez Andrzeja Dudę.
Zanim 29 maja prezydent ogłosił chęć odebrania orderu Zełenskiemu, z apelem w tej sprawie zwrócił się do niego Grzegorz Płaczek, przewodniczący sejmowego klubu Konfederacji Wolność i Niepodległość (tej Bosaka i Mentzena). I, jak można sądzić, kalkulacje prezydenta wobec Konfederacji i jej elektoratu odegrały istotną rolę w decyzji prezydenta.
Nowa linia polaryzacji z rządem?
By odebrać Order Orła Białego, konieczna jest kontrasygnata premiera. Tusk na razie napisał na swoim koncie na portalu X: „Jeśli pokłócimy się o przeszłość, ktoś inny wygra przyszłość. Prezydent Ukrainy powinien to wreszcie rozumieć. Polski też. Zanim będzie za późno!” — co nie wygląda na zapowiedź, by takiej kontrasygnaty udzielił. Gdyby tak się stało, kwestia orderu Zełenskiego stanie się kolejnym przedmiotem polaryzacji na linii rząd — Pałac Prezydencki. Otoczenie prezydenta i PiS będą zarzucać Tuskowi, że broni prezydenta Ukrainy, gdy ten „czci sprawców zbrodni na Polakach”.
Wplatanie spraw polityki zagranicznej w wewnętrzną polaryzację nie jest dobrą praktyką. Prezydent Nawrocki wielokrotnie już pokazał, że nie zamierza się w tej kwestii w żaden sposób ograniczać. Weto do ustawy o SAFE pokazało, że w imię polaryzacji, by zablokować sukces rządu, jest w stanie wywrócić ustawę dającą polskim siłom zbrojnym potężny i potrzebny impuls inwestycyjny. Niepokojące jest też to, jak prezydent zachowuje się w kwestii polsko-brytyjskiego traktatu, zarzucając rządowi, że rzekomo „nie był z nim konsultowany”.
Nikogo więc nie zdziwi, jeśli także emocje związane z Kijowem zostaną podporządkowane tej logice. Tym bardziej że emocje antyukraińskie narastają w Polsce od dłuższego czasu. Początkowy entuzjazm i dobra wola we wzajemnych relacjach ustąpiły zmęczeniu i napięciu, które pojawiły się wraz z długotrwałą obecnością Ukraińców w Polsce, podsycane przez antyukraińskie środowiska w kraju i za granicą.
Obaj prezydenci zachowują się nieodpowiedzialnie
Działania prezydenta Nawrockiego podsycą antyukraińskie nastroje. Akcja z orderem zostanie też zauważona przez rosyjską propagandę i wykorzystana w generowanych przez nią treściach. Prezydent Nawrocki zachowuje się nieodpowiedzialnie. Jego działania nie osiągną żadnego celu istotnego dla polskiej polityki historycznej. Podsycą za to polsko-ukraińskie konflikty i wzajemne pretensje, ułatwiając zadanie od dawna grającej na skłócenie Kijowa i Warszawy Moskwie.
Nieodpowiedzialnie zachowuje się także prezydent Zełenski. Nadając imię Bohaterów UPA ukraińskiej jednostce wojskowej, wykazał się albo skrajną arogancją i lekceważeniem wobec Polski, albo całkowicie błędnym odczytaniem polskich nastrojów wobec Ukrainy, Ukraińców i ukraińskiej polityki historycznej. Nawet biorąc poprawkę na to, że kult UPA niekoniecznie jest dziś antypolski, całą specyfikę ukraińskiej historii, wreszcie wewnętrzne warunki, w jakich działa Zełenski, mamy prawo oczekiwać od Ukraińców większego zrozumienia dla naszej wrażliwości historycznej.
Jednocześnie w sytuacji, gdy obu państwom zagraża rewizjonistyczna, imperialistyczna, coraz bardziej niestabilna i nieprzewidywalna Federacja Rosyjska, najgorsze, co można zrobić, to podzielić się przez przeszłość.