-
Zamykane elektrownie węglowe można wykorzystać na magazyny energii, farmy fotowoltaiczne i nowe centra energetyczne, co pokazuje przykład Malezji.
-
Najważniejszą zaletą dawnych elektrowni jest istniejące przyłącze do sieci i infrastruktura przemysłowa, co ułatwia realizację nowych projektów energetycznych.
-
Przekształcanie starych elektrowni węglowych ma także znaczenie społeczne, gdyż nowe inwestycje mogą częściowo zagospodarować kompetencje dotychczasowych pracowników.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Na całym świecie coraz więcej państw będzie musiało odpowiedzieć na to samo pytanie: co zrobić z elektrowniami węglowymi, które przestają pracować? Ich zamknięcie nie oznacza tylko wyłączenia kotłów i turbin. Zostają rozległe tereny przemysłowe, przyłącza do sieci, drogi, hale, place składowe i ludzie, którzy przez lata pracowali w energetyce.
Właśnie dlatego coraz częściej pojawia się pomysł, by nie traktować takich miejsc jak problemu po węglu, ale jak gotową bazę pod nowy system energetyczny. Tam, gdzie wcześniej spalano paliwa kopalne, mogą powstawać magazyny energii, farmy słoneczne, instalacje obsługujące sieci elektroenergetyczne albo inne inwestycje związane z niskoemisyjną energetyką.
Taki kierunek zapowiedziała Malezja, która chce opracować ramy przekształcania wyłączanych elektrowni węglowych w centra odnawialnych źródeł energii i magazynowania energii.
Elektrownia węglowa ma coś, czego potrzebuje OZE
Największą wartością dawnych elektrowni nie zawsze są same budynki. Często ważniejsze jest to, że takie obiekty są już wpięte w system elektroenergetyczny. Mają dostęp do infrastruktury przesyłowej, tereny przemysłowe i lokalizacje przystosowane do pracy dużych instalacji energetycznych.
To może skrócić czas przygotowania nowych projektów. Budowa farmy fotowoltaicznej lub magazynu energii w miejscu, które już ma zaplecze techniczne i połączenie z siecią, bywa prostsza niż rozpoczynanie inwestycji od zera.
Wicepremier Malezji i minister transformacji energetycznej oraz gospodarki wodnej Datuk Seri Fadillah Yusof mówił, że takie aktywa nie powinny zostać porzucone. Jego zdaniem wybrane lokalizacje mają potencjał, by nadal wspierać lokalne gospodarki, już bez spalania węgla.
Transformacja nie może polegać tylko na zmianie paliwa
Najtrudniejszy moment pojawia się wtedy, gdy węgiel znika szybciej, niż przybywa czystych źródeł energii. W takiej sytuacji kraj może ograniczyć spalanie węgla, ale zwiększyć zależność od importowanego gazu.
Na ten problem zwrócił uwagę Fadillah Yusof. Ostrzegł, że jeśli rozwój OZE nie będzie nadążał za wyłączaniem elektrowni węglowych, zależność od węgla może zostać zastąpiona większą zależnością od skroplonego gazu ziemnego. To oznaczałoby większą podatność na wahania cen paliw i napięcia geopolityczne.
To lekcja ważna nie tylko dla Azji. Prawdziwa transformacja energetyczna nie polega na tym, by jedno importowane paliwo kopalne zastąpić drugim. Jej sens polega na ograniczeniu zależności od paliw, których cena i dostępność zależą od światowych kryzysów.
Magazyny energii będą potrzebne coraz bardziej
Przekształcanie dawnych elektrowni węglowych w centra energetyczne ma szczególne znaczenie w systemach, w których rośnie udział słońca i wiatru. Te źródła są zależne od pogody, dlatego wymagają elastyczności: magazynów energii, lepszych sieci, zarządzania popytem i połączeń transgranicznych.
Stare elektrownie mogą pomóc w tej zmianie. Ich lokalizacje często nadają się pod duże baterie, które przechowują energię wtedy, gdy produkcja z OZE jest wysoka, i oddają ją do sieci w godzinach większego zapotrzebowania.
Malezja zapowiada rozwój wielkoskalowej fotowoltaiki, magazynów energii, inteligentnych sieci i mechanizmów pozwalających firmom kupować zieloną energię. W planach jest także większy handel energią w regionie ASEAN, co ma ułatwić integrację odnawialnych źródeł.
Drugie życie terenów po węglu
Przekształcanie dawnych elektrowni ma również wymiar społeczny. Zamknięcie dużego zakładu oznacza ryzyko utraty miejsc pracy i osłabienia lokalnej gospodarki. Nowe inwestycje energetyczne mogą częściowo wykorzystać kompetencje pracowników, którzy znają infrastrukturę, procedury bezpieczeństwa i pracę w sektorze energetycznym.
Nie każdą elektrownię da się łatwo zamienić w farmę słoneczną lub magazyn energii. Część obiektów będzie wymagała rekultywacji, oczyszczenia gruntu, nowych zezwoleń i kosztownych modernizacji sieci. Mimo to sam kierunek jest coraz bardziej oczywisty: infrastruktura po węglu może mieć wartość także po zakończeniu spalania węgla.
Malezja deklaruje, że nie będzie budować nowych elektrowni węglowych, chce odejść od energii z węgla do 2044 r. i dojść do 70 proc. mocy zainstalowanej w OZE do 2050 r. To lokalne cele, ale problem jest globalny. W miarę jak kolejne państwa będą wygaszać bloki węglowe, pytanie o drugie życie tych miejsc będzie wracać coraz częściej.


