Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Tanie sposoby na piękne stopy. Domowe metody na pękające pięty – Zdrowie Wprost

Tanie sposoby na piękne stopy. Domowe metody na pękające pięty – Zdrowie Wprost

25 maja, 2026
Kara za macierzyństwo do likwidacji. Dwa składkowe lata do emerytury za każde dziecko – Biznes Wprost

Kara za macierzyństwo do likwidacji. Dwa składkowe lata do emerytury za każde dziecko – Biznes Wprost

25 maja, 2026
Masowo zabijał nosorożce. Baron kłusownictwa został zabity

Masowo zabijał nosorożce. Baron kłusownictwa został zabity

25 maja, 2026
Referendum w Krakowie. Sondażowe wyniki late poll. Co z Aleksandrem Miszalskim?

Referendum w Krakowie. Sondażowe wyniki late poll. Co z Aleksandrem Miszalskim?

25 maja, 2026
Referendum w Krakowie. Exit poll: Miszalski odwołany. Kto go zastąpi?

Referendum w Krakowie. Exit poll: Miszalski odwołany. Kto go zastąpi?

25 maja, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Tanie sposoby na piękne stopy. Domowe metody na pękające pięty – Zdrowie Wprost
  • Kara za macierzyństwo do likwidacji. Dwa składkowe lata do emerytury za każde dziecko – Biznes Wprost
  • Masowo zabijał nosorożce. Baron kłusownictwa został zabity
  • Referendum w Krakowie. Sondażowe wyniki late poll. Co z Aleksandrem Miszalskim?
  • Referendum w Krakowie. Exit poll: Miszalski odwołany. Kto go zastąpi?
  • Piękna roślina z sukcesem zastąpi trawnik. Tworzy zielony dywan cały rok
  • Referendum w Krakowie. Sondażowe wyniki exit poll. Co teraz czeka Kraków?
  • Referendum w Krakowie. Ekspert analizuje działania Miszalskiego.
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Zwolnili go po 12 latach, odprawa robiła wrażenie. „Myślałem, że zwariuję”
Zwolnili go po 12 latach, odprawa robiła wrażenie. „Myślałem, że zwariuję”
Aktualności

Zwolnili go po 12 latach, odprawa robiła wrażenie. „Myślałem, że zwariuję”

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości19 maja, 2026

Wysoka odprawa może nieźle namieszać w głowie — mówi 35-letni Wojciech. Czasem pozwala udawać, że nic się nie stało. Albo daje chwilę, żeby złapać oddech. Bo potem będzie tylko trudniej.

— W połowie ubiegłego roku zrozumiałem, że mój czas w firmie jest policzony. Nie miałem tylko pojęcia, kiedy i na jakich zasadach pójdę pod nóż — mówi 30-letni Ernest, księgowy międzynarodowej korporacji, która prowadzi w Krakowie tzw. centrum usług wspólnych.

Przez dział rachunkowo-księgowy Ernesta przechodziły finanse korpo i nic nie wskazywało, że firma będzie ciąć etaty. Zysk szybował, polska załoga słyszała od zarządu: dowozicie, jesteście wielcy. — Niedługo po jednym z takich spotkań dostaliśmy zaproszenie na pilny call — opowiada Ernest. — Oznajmiono nam, że firma planuje przeniesienie mojego działu do Indii. Zapewniono jednak, że dostaniemy szansę na pracę w innym dziale, że przyjmą nas w centrach usług sąsiadujących z nami korporacji. Zwalnianym obiecywano bardzo wysokie odprawy. Nie uwierzyłem w ani jedno słowo.

Trójka jego znajomych ze studiów ekonomicznych na własnej skórze doświadczyła zwolnień. Koleżanka z Warszawy jako ostatnia gasiła światło w stołecznym biurze bankowego giganta. Kolega z Krakowa zatrudniony w sieci dyskontów spożywczo‑przemysłowych o zwolnieniach grupowych dowiedział się podczas zebrania zwołanego nagle pod koniec miesiąca. Wiadomość o cięciach we wrocławskiej fabryce sprzętów AGD spadła na awansowanego chwilę wcześniej znajomego niczym grom z jasnego nieba. Mimo że od zwolnień minął prawie rok, wszyscy nadal szukają pracy w swojej branży.

Odprawy dawno przejedli. Nie były zresztą zbyt duże, bo w ich korporacjach — tak jak u Ernesta — nie działały związki zawodowe, które mogłyby o nie zawalczyć. Pieniądze dostali zgodnie z ustawą o zwolnieniach grupowych: miesięczne wynagrodzenie dla pracujących w firmie powyżej dwóch lat, dwukrotność pensji dla zatrudnionych od dwóch do ośmiu lat i trzykrotność wynagrodzenia dla pracujących dłużej niż osiem lat. Ernest miał dostać dwie pensje i jedną dodatkową za przeszkolenie wchodzącego na jego miejsce księgowego z Indii. W sumie niespełna 30 tys. zł.

Żyć chwilą

Nie narzekam — odpowiada na pytanie o wysokość odprawy 35-letni Zbigniew, były pracownik zamkniętego na początku roku Browaru Namysłów. — Dostaliśmy niezłe odprawy. Właściciel zakładu, Grupa Żywiec, rozliczył się z każdym indywidualnie. Odprawy zaczynały się od 100 tys. zł, dochodziły do pół miliona.

Zbigniew jako starszy operator maszyn pracował w rozlewni ponad 12 lat. Jak mówi, firma zawsze była fair. Za nadgodziny, noce i pracę w weekendy płacono godziwie. Do tego dochodziły darmowe skrzynki piwa, trzynastki, czternastki, karta Multisport i 300 zł miesięcznie dofinansowania do obiadów dowożonych do fabrycznej stołówki z niezłej knajpy w Namysłowie. Robota ciężka, ale za ponad średnią krajową. Dlatego Zbigniew chętnie oddałby te kilkaset tysięcy, byleby zachować pracę. — W branży piwowarskiej ze znalezieniem nowej roboty jest kłopot. Dwa lata temu pod nóż poszedł browar Grupy Żywiec w Leżajsku. Na odprawy poszło ponad 20 mln zł. Statystycznie na osobę przypadało ponad 200 tys. Znajomy operator maszyn z Leżajska do dziś nie ma pracy i po trochu cyka sobie pieniądze z odprawy — opowiada.

Zbigniew ponad 100 tys. zł odprawy odłożył na konto oszczędnościowe; 2 tys. przeznaczył na zdobycie uprawnień operatora koparkoładowarki i wózka widłowego; 6 tys. zł dopłaty do szkoleń zaoferowała Grupa Żywiec. Opłaciło się: na początku kwietnia jako operator wózka dostał pracę w zakładzie produkcyjnym niedaleko Żywca. Znajomych z browaru obserwuje na Facebooku. Koleżanka z laboratorium znalazła pracę w aptece. Kumple z rozlewni złapali etat w zagłębiu meblarskim, ale ­popracowali krótko i nadal szukają pracy. Kilku żyje chwilą. Ktoś kupił za część odprawy auto, inny ­chwali się wyjazdami na zagraniczne wycieczki — od zamknięcia browaru minęły trzy miesiące, a był już w Chorwacji i Turcji.

Byle nie kusiło

Wysoka odprawa może nieźle namieszać w głowie — mówi 35-letni Wojciech, były pracownik produkującego generatory do turbin wiatrowych opolskiego oddziału niemieckiej firmy Enercon. Przez osiem lat pracy słyszał, że jego zakład wychodzi na plus. A potem razem z ponad 200 członkami załogi dowiedział się, że fabryka idzie pod młotek i produkcja generatorów trafi do Niemiec. Chętni dostali szansę na przenosiny do zakładów w Magdeburgu. Z pensją niespełna 3 tys. euro i dwupokojowym mieszkaniem za 500 euro. Reszta, zgodnie z ustawą, miała dostać odprawy.

— W moim przypadku to prawie 30 tys. zł — mówi Wojciech. — Błyskawicznie znalazłem nową pracę w branży metalurgicznej, a pieniądze wykorzystałem na polepszenie bytu. Tuż przed ­zamknięciem fabryki kupiłem za 200 tys. zł 30-metrową kawalerkę. Odprawa wystarczyła na remont mieszkania i odmalowanie pokoiku dziecka. Pracę znalazłem w branży metalurgicznej, ale gdybym nie miał w Opolu rodziny, pewnie przeprowadziłbym się — jak kilku kolegów — tam, gdzie wciąż jest rynek pracownika.

Znajomy Wojciecha ponad 10 tys. zł odprawy przeznaczył na nowy start na Pomorzu: usłyszał od kuzyna, że w porcie we Władysławowie rusza rekrutacja do pracy przy budowie farmy wiatrowej na Bałtyku. Szukają takich jak on, z doświadczeniem w pracy przy turbinach wiatrowych. Ma też plan B: Urząd Pracy w Pucku oferuje darmowe dotacje i stypendium na podjęcie szkoleń na kwalifikowanego pracownika ochrony. W elektrowni w Żarnowcu szukają ponad 50 ochroniarzy z pozwoleniem na broń. Chętnych obecnie brak, co działa na jego korzyść. Na razie jednak, czekając na wynik rekrutacji do farmy wiatrowej, żyje z odprawy. Wynajęcie kawalerki we Władysławowie kosztuje go 1999 zł miesięcznie. Żywi się zupkami chińskimi. Nie chodzi po mieście, żeby nie kusiło kupić gofra lub piwo.

Czarna godzina

Młodzi, zdrowi i bez rodzin jakoś sobie poradzą. Gorzej ze starszymi. Wyeksploatowani przez lata ciężkiej pracy często nie mają siły ani zdrowia na szukanie nowego zatrudnienia — mówi Dariusz Brzęczek, przewodniczący NSZZ Solidarność regionu Śląsk Opolski i były pracownik zlikwidowanej dwa lata temu Walcowni Rur Andrzej w Zawadzkiem. — W wyniku zamknięcia naszej walcowni pracę straciły 432 osoby. Początkowo, również dzięki spotkaniom z urzędami pracy, mieliśmy nadzieję, że w okolicy uda się coś znaleźć. Niestety, szybko okazało się, że przez nasz rejon przechodzi fala zwolnień — dodaje. — Zatrudniająca ponad 40 osób odlewnia żeliwa w Nysie zakończyła działalność w tym samym czasie co my. W zakładzie stolarki okiennej w Kędzierzynie-Koźlu pracę straciło tysiąc osób. Producent foteli samochodowych zamyka swój oddział w Skarbimierzu. Na bruku wyląduje 650 osób.

Brzęczek przyznaje, że serce go boli, kiedy widzi, jak koledzy z walcowni starają się utrzymać na powierzchni. Prawie wszyscy pracowali w fabryce ponad 30 lat. W ramach odpraw dostali równowartość trzech pensji: niewiele ponad 12 tys. zł brutto. Po zamknięciu zakładu większość poszła na bezrobocie, potem około setce byłych pracowników, głównie mężczyzn przed sześćdziesiątką, przyznano świadczenie przedemerytalne. Przez lata pracy w walcowni ­utrzymywali się za najniższą krajową, a teraz na miesiąc musi im wystarczyć niewiele ponad 1700 zł. — Mają szczęście, jeśli małżonek gdzieś jeszcze pracuje. Gorzej, jeśli etaty w walcowni stracili mąż i żona, oboje tuż przed osiągnięciem wieku emerytalnego. Nikła szansa, że za niewiele ponad 3 tys. zasiłku uda im się godnie przeżyć — mówi Brzęczek. — Kilkudziesięciu kolegów walczy o wcześniejszą emeryturę z ZUS.

Dariusz, były brygadzista walcowni, w styczniu skończył 60 lat i ma coraz mniej siły do walki. Żyje za 1700 zł zasiłku przedemerytalnego, ale 12 tys. zł odprawy nie rusza. Trzyma na czarną godzinę, czyli konieczność wykupienia większej ilości leków, opatrunków i suplementów. Kiedyś może przyjść ta czarna godzina, bo od dwóch lat czeka w kolejce na refundowaną przez NFZ operację usunięcia migdałków. Po 156 dniach oczekiwania udało mu się niedawno dostać do ortopedy, który namawia go na operację wstawienia sztucznego stawu do zniszczonego przez chorobę zwyrodnieniową palucha u stopy. Prywatnie do zrobienia na cito. Na NFZ najprędzej we wrześniu 2030 r.

— Organizm wystawia rachunek za 35 lat pracy na produkcji rur, po osiem godzin dziennie w drganiach i ciągłym huku przekraczającym 95 decybeli — mówi Dariusz. — Przez te lata natargał się człowiek milionów ton złomu, nieraz przychodził do pracy nażarty tabletkami przeciwbólowymi. Ale nie narzekał, bo wiedział, że produkcja musi iść. Kto pomyśli o takich jak my, ofiarach losu, które wypchnięto na bezrobocie tuż przed emeryturą?

Lista wyrzeczeń

— Potencjalny pracodawca zwolnionych grupowo zna rynek i wie, na ile może sobie pozwolić. W praktyce: jak bardzo zbliżyć się do minimalnej krajowej za maksymalną liczbę godzin w pracy — mówi 25-letnia Wiktoria, była team leaderka w fabryce amerykańskiej firmy Lear Corporation w Pikutkowie pod Włocławkiem.

Pracę przy produkcji mat grzewczych do foteli samochodowych m.in. Porsche i Toyoty znalazło tam ponad tysiąc osób. Głównie kobiet, dobrych w pracach manualnych wymaganych przy klejeniu części. Wiktoria zarządzała kilkoma liniami produkcyjnymi, na których pracowały montażystki. Jej przełożoną była 30-letnia Aneta. Kiedy kilka lat temu Lear Corporation zainwestował w Pikutkowie, lokalne media pisały o globalnym awansie małej wioski. W 2024 r., gdy pojawiły się informacje o zamknięciu fabryki i przeniesieniu produkcji do Tunezji, media zaczęły pisać o gigantycznym strachu.

W sąsiedztwie zamykanej fabryki, w Brzeskiej Strefie Gospodarczej, działają inne zakłady, ale nie było szans, żeby przyjęły prawie tysiąc osób zwolnionych z Lear Corporation. — Fabryka pracowała na tyle krótko, że prawie wszyscy zatrudnieni mieli dostać odprawy o równowartości dwumiesięcznej wypłaty. Związki zawodowe wywalczyły dodatkowe 6 tys. brutto dla pracownika zatrudnionego powyżej pięciu lat. Na moje konto wpłynęło niespełna 20 tys. zł — mówi Wiktoria. — Nie ruszałam tych pieniędzy. Przez kilka miesięcy żyłam z zasiłku dla bezrobotnych. Potem przyjaciółka poleciła mnie do pracy w salonie optycznym, w sąsiednim miasteczku.

Jako doradca klienta pracowała od 10 do 18, po 200 godzin w miesiącu, łącznie z sobotami, za niespełna 4 tys. zł miesięcznie. Widziała w mediach społecznościowych, że młodsze koleżanki zwolnione z firmy — pewnie wyciągając kasę z odprawy — pozwalały sobie na afroloki i tatuaże. Ona zrobiła listę wyrzeczeń, czyli rzeczy, bez których mogłaby się obejść. Wylądowały na niej m.in. świeże wędliny, żywność bio, karnet na siłownię, kosmetyki, fryzjer. Czasem kusiło, żeby uszczknąć odrobinę z odprawy i pojeździć konno (wcześniej robiła to co tydzień), ale szybko to wypierała. Odłożone pieniądze ruszyła dopiero, gdy poczuła się bezpiecznie. Czyli przeprowadziła się do chłopaka, do Dąbrowy Górniczej i znalazła nieźle płatną pracę w recepcji. — Połowę odprawy wydałam na roczny kurs logistyki. Kilkaset złotych poszło na naprawę auta — mówi. — Doceniam, że mam pracę. Moja szefowa Aneta od roku siedzi w domu. Przestała wierzyć, że jej kompetencje są coś warte.

Albo zwariuję, albo wyjdę do ludzi

Byłem po obu stronach: zwalniających i zwalnianych. To doświadczenie nauczyło mnie, że zwolnienie nie zawsze ma związek z brakiem kompetencji. Czasem człowiek po prostu zostaje przesunięty z kategorii „wartość” do kategorii „koszt” — mówi Marcin Wiśniewski, dyrektor działającej na Pomorzu firmy z branży drzewnej, laureat dwóch Diamentów „Forbesa”. — Odprawa bywa myląca — dodaje. — Kilka lub kilkanaście tysięcy złotych wygląda jak poduszka bezpieczeństwa. Dla osoby, która latami żyła od wypłaty do wypłaty, to może być największa jednorazowa kwota na koncie. Ale nie zawsze daje spokój. Czasem działa jak znieczulenie, pozwala przez chwilę udawać, że nic się nie stało. Spłacić zaległości, kupić coś dzieciom, odsunąć decyzję o szukaniu pracy. To nie musi być nieodpowiedzialność, ale pierwszy od dawna moment, w którym człowiek próbuje złapać oddech.

Wiśniewski z poprzedniej pracy w branży spożywczej został zwolniony 12 lat temu. Tak jak miliony innych: dostał wypowiedzenie, karton na rzeczy osobiste, podpisał protokół oddania służbowego auta, wyszedł bocznymi drzwiami, żeby nie niszczyć morale załogi. Przez kolejny rok nie mógł pracować dla konkurencyjnej firmy z tej samej branży. Pieniądze z odprawy — 150 tys. zł — miały wystarczyć na przetrwanie. Na szczęście żona pracowała, a on miał oszczędności. — Odprawa nie była nagrodą, ale elegancko zapakowanym komunikatem: dziękujemy, proszę sobie poradzić samemu — wspomina. — A to nie jest łatwe. Człowiek opuszcza firmę jednego dnia, ale psychicznie wychodzi z niej miesiącami. Kontakt z byłymi kolegami z pracy słabnie: wspólnota była zbudowana wokół codziennego rytuału, zmiany, hali, biura, wspólnych przerw. Kiedy znika praca, znika też naturalny pretekst do bycia razem. Do tego dochodzi wstyd. Człowiek nie zawsze chce opowiadać, że wciąż szuka pracy, nie wie co dalej i czuje się niepotrzebny. To potrafi upokorzyć bardziej niż sama decyzja o zwolnieniu. I pogłębić poczucie beznadziei i samotności.

Po kilku tygodniach w domu Wiśniewski pomyślał: albo zwariuję, albo wyjdę do ludzi. Zatrudnił się w firmie produkującej materiały reklamowe. Przez osiem godzin dziennie obsługiwał suwnicę wycinającą ulotki. Zarabiał najniższą krajową, dojeżdżał do pracy autobusem. — Ale dzięki byciu wśród ludzi wróciłem do żywych i nabrałem siły do szukania pracy w swojej branży — mówi. — Część odprawy wydałem na szkolenia, m.in. audytora i coacha menedżerskiego. Chodziłem też na kursy angielskiego i niemieckiego. Po roku wróciłem na stanowisko kierownicze, tym razem w branży drzewnej. Ale doświadczenie zwolnienia z pracy mnie zmieniło: wiem, co znaczy być kosztem do usunięcia, i staram się nie budować swojego poczucia wartości wyłącznie na robieniu wyników i lojalności pracodawcy.

Ernest, księgowy z krakowskiego centrum usług wspólnych światowego giganta, odszedł sam tuż przed pierwszą falą zwolnień i wypłat odpraw. — Nie chciałem wylądować w tłumie szukających pracę, zamierzałem ten tłum wyprzedzić — mówi. — Udało się. Po kilku miesiącach poszukiwań znalazłem zatrudnienie w dziale księgowym dużej firmy działającej na Pomorzu. Pracuję zdalnie, trzy razy w miesiącu jeżdżę do biura. Nie żałuję, że prawie 30 tys. zł odprawy przeszło mi koło nosa. Grunt, że odszedłem z podniesioną głową i na własnych warunkach.

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
21

17.05.2026

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Kto zdecyduje o pomocy Polsce? Pawlicki: chaos w Waszyngtonie budzi strach

Kto zdecyduje o pomocy Polsce? Pawlicki: chaos w Waszyngtonie budzi strach

Szadkowski: Unia Europejska to świetny produkt, ale nie umie się sprzedać

Szadkowski: Unia Europejska to świetny produkt, ale nie umie się sprzedać

Ratują zwierzęta pod bombami. „Ruszają prawie pod linię zero, do piekła”

Ratują zwierzęta pod bombami. „Ruszają prawie pod linię zero, do piekła”

Życie na styk. „Gdy mam mało zleceń, muszę wybierać – czynsz czy jedzenie”

Życie na styk. „Gdy mam mało zleceń, muszę wybierać – czynsz czy jedzenie”

Jak zakończy się wojna w Iranie? Obie strony twierdzą, że mają szansę na wygraną

Jak zakończy się wojna w Iranie? Obie strony twierdzą, że mają szansę na wygraną

Zwierzęta też potrafią się przyjaźnić. Gdy szympans przegra walkę o władzę, koledzy go pocieszają

Zwierzęta też potrafią się przyjaźnić. Gdy szympans przegra walkę o władzę, koledzy go pocieszają

Gdzie na czerwcówkę? Oto nasze propozycje: pięć nieoczywistych kierunków

Gdzie na czerwcówkę? Oto nasze propozycje: pięć nieoczywistych kierunków

Setki tysięcy dzieci na ślubnym kobiercu. Małżeństwa dzieci są wciąż legalne w większości stanów USA

Setki tysięcy dzieci na ślubnym kobiercu. Małżeństwa dzieci są wciąż legalne w większości stanów USA

Mieszali syrop z winem. Nieświadomi niczego, otrzymywali niemal truciznę

Mieszali syrop z winem. Nieświadomi niczego, otrzymywali niemal truciznę

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Kara za macierzyństwo do likwidacji. Dwa składkowe lata do emerytury za każde dziecko – Biznes Wprost

Kara za macierzyństwo do likwidacji. Dwa składkowe lata do emerytury za każde dziecko – Biznes Wprost

25 maja, 2026
Masowo zabijał nosorożce. Baron kłusownictwa został zabity

Masowo zabijał nosorożce. Baron kłusownictwa został zabity

25 maja, 2026
Referendum w Krakowie. Sondażowe wyniki late poll. Co z Aleksandrem Miszalskim?

Referendum w Krakowie. Sondażowe wyniki late poll. Co z Aleksandrem Miszalskim?

25 maja, 2026
Referendum w Krakowie. Exit poll: Miszalski odwołany. Kto go zastąpi?

Referendum w Krakowie. Exit poll: Miszalski odwołany. Kto go zastąpi?

25 maja, 2026

Najnowsze Wiadomości

Piękna roślina z sukcesem zastąpi trawnik. Tworzy zielony dywan cały rok

Piękna roślina z sukcesem zastąpi trawnik. Tworzy zielony dywan cały rok

25 maja, 2026
Referendum w Krakowie. Sondażowe wyniki exit poll. Co teraz czeka Kraków?

Referendum w Krakowie. Sondażowe wyniki exit poll. Co teraz czeka Kraków?

25 maja, 2026
Referendum w Krakowie. Ekspert analizuje działania Miszalskiego.

Referendum w Krakowie. Ekspert analizuje działania Miszalskiego.

24 maja, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.