Jarosław Kaczyński wyrzucił połowę klubu PiS w sejmiku na Dolnym Śląsku. Przekonała go do tego trzęsąca regionem była marszałek Sejmu Elżbieta Witek. Na Nowogrodzką ruszyli ludzie Mateusza Morawieckiego i lokalni politycy PiS, by odkręcić tę awanturę. Ze źródeł bliskich Nowogrodzkiej słyszymy, że prezes PiS może zdecydować, aby klub na nowo skleić.
Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”
Dziękujemy, że z nami jesteś!
Foto: Newsweek
– Od momentu, gdy gruchnęło, że Jarosław Kaczyński wyrzucił siedmiu radnych PiS, wszyscy w partii dzwonią i pytają, co się dzieje – mówi jeden z polityków PiS.
Sytuacja jest tym bardziej niejasna, że na awanturę we Wrocławiu można spojrzeć na różne sposoby. Jedni widzą ledwie lokalny konflikt radnych, którzy mają swoich patronów – z jednej strony była marszałek Sejmu Elżbietę Witek, a z drugiej europosła Michała Dworczyka. Drudzy, że Jarosław Kaczyński dał zielone światło – jak słyszymy – „na dojeżdżanie” frakcji Mateusza Morawieckiego. Bo patronem większości wyrzuconych radnych jest Dworczyk, a za nim stoi oczywiście Morawiecki.
– Nie wszyscy ci radni są od Dworczyka, ale na pewno wszyscy są w konflikcie z Witek – przekonuje jeden z lokalnych polityków PiS. Niemniej wyrzucenie lokalnych radnych odbiło się potężnym echem w całym PiS. A wszystko zaczęło się od drobiazgu.
Elżbieta Witek rozdaje karty na Dolnym Śląsku. Jest w aliansie z europosłanką Anną Zalewską. Między nimi a Michałem Dworczykiem toczy się regularna wojna o wpływy. Dzieli ich nienawiść, która w PiS jest już legendarna.
– Konflikt na Dolnym Śląsku jest potężny – przyznaje człowiek z PiS.
W poniedziałek Wrocław – w ramach dziękczynnej trasy po zwycięstwie Karola Nawrockiego – odwiedził Jarosław Kaczyński. Po przemówieniu prezes PiS poszedł do – szumnie można by powiedzieć – VIP-roomu. – Elżbieta Witek i Anna Zalewska wbiły tam – opisuje jedne z rozmówców. Była marszałek Sejmu zaczęła gwałtownie naciskać na prezesa PiS, że trzeba zrobić porządek w sejmikowym klubie partii. – Kaczyński posłuchał. Następnego dnia podpisał papiery o wyrzuceniu połowy radnych – mówi.
– Kaczyński zawsze chętnie rozmawia ze starszymi paniami – szydzi jeden z dolnośląskich radnych.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas spotkania z byłą marszałek Sejmu Elżbietą Witek w lipcu 2025 r.
Foto: Paweł Supernak / PAP
Elżbieta Witek przekonała Jarosława Kaczyńskiego, że radni, których przynajmniej część jest powiązana z Michałem Dworczykiem, to buntownicy i sieją zamęt. W PiS krążą różne teorie co do konkretnych zarzutów. Pierwsza jest taka, że radni mogą być zalążkiem nowego ugrupowania Mateusza Morawieckiego. W PiS żywe jest przekonanie, że Morawiecki może kiedyś wyjść z partii (wiele mówiło się o tym przed wyborami, gdy nie było jasne, czy Karol Nawrocki nie przegra sromotnie, a pozycja Jarosława Kaczyńskiego i PiS będą bardzo słabe). Są też teorie, że wyrzuceni radni mogą spróbować pójść na układ z lokalną Platformą Obywatelską.
Ostry konflikt w PiS na Dolnym Śląsku. Oskarżenia o spiskowanie i zdradę
Zarzewiem awantury, która wstrząsa teraz całą partią, był szef klubu radnych PiS w dolnośląskim sejmiku. Jest nim Piotr Karwan, a stanowisko to pełni z rekomendacji… Elżbiety Witek. – Karwan dziwnie się zachowywał. Tak jakby grał na Platformę. Dwa razy blokował próbę odwołania przewodniczącego sejmiku z PO [jest nim Jerzy Pokój – przyp. red.] – mówi człowiek z Dolnego Śląska. I dodaje, że Karwan nie chciał też wnioskować o informację ws. usuwania skutków powodzi, choć to biło w PO.
O spiskowanie albo tajoną współpracę z Platformą oskarżają się wzajemnie obie strony konfliktu w dolnośląskim PiS.
– Jeszcze przed wakacjami radni w klubie PiS [siódemka wyrzucona później z klubu – przyp. red.] się w końcu wściekli i interweniowali u Elżbiety Witek. Pojechali do niej i mówili, że dalej tak być nie może. Chcieli odwołania Karwana – słyszymy. W połowie roku go nawet odwołali, ale tylko na chwilę. – Niezłe jaja z tym były, bo najpierw on zniknął jako szef klubu, a zaraz potem wrócił – wspomina nasz rozmówca. – Było tak, bo Witek wezwała wszystkich radnych do siebie. Zrugała ich. Zażądała cofnięcia dymisji jej człowieka. Ale obiecała, że coś zrobi z Karwanem, tylko potrzeba na to czasu, żeby pomyśleć co – mówi nasz rozmówca. – Ale nic się nie działo. Radni się wściekli, bo poczuli się oszukani – dodaje.
– Witek zaprasza radnych, a potem są przez nią tylko op*********. Mieli dość – słyszymy z szeregów PiS.
Przed wrześniowym posiedzeniem sejmiku radni PiS już się szykowali do odwołania Karwana. – Na to Witek zwołała radnych do siebie do biura. Dała im znać na dzień przed spotkaniem, że mają się stawić. Pojechali. Witek ich zrugała, ale oni nie ustąpili i dalej chcieli odwołać Karwana – słyszymy od jednego z szeregów lokalnego PiS. Radni i tak odwołali Karwana, a na jego miejsce wybrali Łukasza Lacha.
Jarosław Kaczyński wyrzuca dolnośląskich radnych. Ale może ich przywrócić
To po tym otwartym buncie radnych przeciwko Witek interweniowała ona u Jarosława Kaczyńskiego. Siedmiu radnych – decyzją Kaczyńskiego – wyrzucono z klubu PiS i zawieszono w partii. Sześciu radnych pozostało w klubie PiS, a na fotel szefa został przywrócony Piotr Karwan.
Radni wyrzuceni z klubu wydali oświadczenie. Nie napisali wprost, że to Elżbieta Witek stoi za ich rzezią. „Naszym priorytetem pozostaje możliwość przedstawienia rzeczywistej sytuacji w dolnośląskich strukturach PiS Panu Prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu. Wierzymy, że dzięki jego wsparciu będziemy mogli powrócić do pracy w ramach formacji, z którą wszyscy się identyfikujemy” – napisali wyrzuceni radni.
Na Nowogrodzką zaczęły się pielgrzymki i telefony przedstawicieli frakcji.
Według naszych informacji Jarosław Kaczyński może znowu wykonać zwrot o 180 stopni i wydać polecenie, aby na nowo skleić cały klub.