Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
USA. Rekordowo niskie poparcie dla Donalda Trumpa. Amerykanie drżą o portfele

USA. Rekordowo niskie poparcie dla Donalda Trumpa. Amerykanie drżą o portfele

20 kwietnia, 2026
Efekt „rakiety” i „pióra” wpływa na ceny paliw. „Europa jest w szczególnie trudnej sytuacji”

Efekt „rakiety” i „pióra” wpływa na ceny paliw. „Europa jest w szczególnie trudnej sytuacji”

20 kwietnia, 2026
USA. Strzelanina w Luizjanie. Wśród ofiar najmłodsi

USA. Strzelanina w Luizjanie. Wśród ofiar najmłodsi

20 kwietnia, 2026
Wybory parlamentarne w Bułgarii. Pierwsze wyniki sondażu exit poll

Wybory parlamentarne w Bułgarii. Pierwsze wyniki sondażu exit poll

20 kwietnia, 2026
Austria. Trutka na szczury w słoiczkach. „Zewnętrzna ingerencja”

Austria. Trutka na szczury w słoiczkach. „Zewnętrzna ingerencja”

20 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • USA. Rekordowo niskie poparcie dla Donalda Trumpa. Amerykanie drżą o portfele
  • Efekt „rakiety” i „pióra” wpływa na ceny paliw. „Europa jest w szczególnie trudnej sytuacji”
  • USA. Strzelanina w Luizjanie. Wśród ofiar najmłodsi
  • Wybory parlamentarne w Bułgarii. Pierwsze wyniki sondażu exit poll
  • Austria. Trutka na szczury w słoiczkach. „Zewnętrzna ingerencja”
  • Cieśnina Ormuz. Trump: Irański statek ostrzelany przez marynarkę USA
  • Wybory w Bułgarii. Rekordowa liczba zgłoszeń nieprawidłowości
  • Sposoby na niższe rachunki za gaz – proste zmiany, duże oszczędności
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » „Syreny brzmiały jak ostatnie pożegnanie albo jęk umierającego zwierzęcia”. Tak tonął statek, którym płynęło 10 tys. osób
„Syreny brzmiały jak ostatnie pożegnanie albo jęk umierającego zwierzęcia”. Tak tonął statek, którym płynęło 10 tys. osób
Aktualności

„Syreny brzmiały jak ostatnie pożegnanie albo jęk umierającego zwierzęcia”. Tak tonął statek, którym płynęło 10 tys. osób

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości28 października, 2025

Ludzie na dolnych pokładach rzucili się do wyjść na górę. Przerażeni, próbując wydostać się za wszelką cenę, zaczęli spychać się ze schodów i tratować. MS Wilhelm Gustloff w czasach pokoju zabierał dwa tysiące osób. 30 stycznia 1945 r. z Gdyni wypłynęło cztery razy więcej, połowę z nich stanowiły dzieci.

  • Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”

Dziękujemy, że z nami jesteś!

Foto: Newsweek

Aleksandr Marinesko zasługiwał raczej na sąd polowy niż dowodzenie okrętem podwodnym. „Systematyczne pijaństwo i rozwiązłość obyczajowa” — napisał o 32-latku sam dowódca marynarki wojennej admirał Nikołaj Kuzniecow. O kapitanie Marinesce krążyły legendy, że kiedy się upije, potrafi zwymyślać nawet oficera politycznego, i że nieraz uniknął za to odpowiedzialności. Czuł się bezkarny, bo szła za nim sława odważnego awanturnika. Znali go dowódcy, podziwiali podkomendni. W trakcie ćwiczeń w 1940 r. jego okręt M-96 pobił rekord tempa zanurzenia, schodząc pod wodę w 20 sekund, czyli o 15 szybciej niż jednostki innych dowódców. Marinesko obnosił się potem ze złotym zegarkiem otrzymanym w nagrodę za ten wyczyn.

Jego kariery nie przerwał nawet incydent, który mógł skończyć się oskarżeniem o zdradę i sądem wojennym.

Na początku stycznia 1945 r., kiedy część floty podwodnej czekała na rozkazy w fińskim Turku, Marinesko wraz z przyjacielem wymknął się na ląd. Tam spędzili zakrapiany alkoholem wieczór w towarzystwie dwóch kobiet. Oczywiście w porcie zauważono ich nieobecność, więc kiedy wrócili, powinni byli trafić przed pluton egzekucyjny. Uratowało ich tylko to, że lada dzień miał nadejść rozkaz rozpoczęcia morskiej ofensywy, a okręty musiały mieć dowódców. Rosjanin ocalił życie, ale usłyszał, że w zamian musi wykazać się w boju.

11 stycznia sowieckie jednostki wyszły z portu w Turku. Wśród nich był okręt podwodny S-13 dowodzony przez Marineskę.

Statek szpitalny Wilhelm Gustloff, I połowa lat 40. XX w.

Statek szpitalny Wilhelm Gustloff, I połowa lat 40. XX w.

Foto: fot. mauritius images GmbH/Alamy/BE&W

Lepiej utonąć, niż wpaść w ręce Rosjan

Helga Knickerbocker mieszkała w Królewcu. W ostatnich dniach stycznia 1945 r., gdy Armia Czerwona zaczęła zaciskać wokół miasta kleszcze okrążenia, uciekła ciężarówką z siostrą Ingą i ciotką Ruth, która była w trzecim miesiącu ciąży, na zachód, byle jak najdalej od Rosjan. Nie zdążyły na statek ewakuacyjny wypływający z Piławy, ruszyły więc do kolejnego portu — do Gdyni, czyli do niemieckiego Gotenhafen.

Potężna bryła jednostki cumującej przy nabrzeżu zrobiła na Heldze i jej siostrze duże wrażenie. Na jasnej, wysokiej burcie ciemne gotyckie litery układały się w napis: Wilhelm Gustloff. „Dobry statek do storpedowania — powiedziała Inga i dodała: — Ale lepiej utonąć, niż wpaść w ręce Rosjan”.

MS Wilhelm Gustloff był flagową jednostką organizacji KdF (Kraft durch Freude, czyli Siła przez Radość). KdF każdemu przeciętnemu obywatelowi III Rzeszy kojarzyła się z rozrywką i wolnym czasem, zajmowała się organizacją imprez turystycznych i sportowych. Statek, który otrzymał nazwę po zastrzelonym przez żydowskiego studenta fanatycznym działaczu nazistowskiej partii NSDAP, był również oczkiem w głowie Adolfa Hitlera. Przywódca III Rzeszy, choć nienawidził morza i trudno było go przekonać do wizytowania okrętów, w 1937 r. specjalnie przyjechał do Hamburga na wodowanie Gustloffa. Jednostka była luksusowo wyposażona. Miała 221 kabin dwuosobowych i 239 rodzinnych, przeznaczonych dla czterech osób. Przyjmowała na pokład prawie półtora tysiąca pasażerów i ponad pół tysiąca członków załogi.

Wnętrze statku Wilhelm Gustloff zbudowanego w latach 1937-1938, który należał do nazistowskiej organizacji Kraft durch Freude (Siła przez Radość)

Wnętrze statku Wilhelm Gustloff zbudowanego w latach 1937-1938, który należał do nazistowskiej organizacji Kraft durch Freude (Siła przez Radość)

Foto: fot. AKG/BE&W

Sytuacja zmieniła się po wybuchu wojny, kiedy to z wycieczkowca Gustloff stał się wojskową jednostką szpitalną i transportową. Pod koniec wojny włączono go do realizacji operacji Hannibal, czyli ewakuacji żołnierzy i cywilów z Prus Wschodnich, Kurlandii i Pomorza.

Tym, którzy wchodzili na jego pokład w ostatnich dniach stycznia 1945 r., kojarzył się już tylko z nadzieją na ocalenie przed nadciągającą Armią Czerwoną.

Połowę pasażerów stanowiły dzieci

W porcie kłębił się tłum, im bliżej statku, tym gęstszy. Tysiące ludzi próbowały dostać się do pilnowanego przez żołnierzy trapu. Największe szanse na wejście na pokład mieli wojskowi w mundurach, nazistowscy dygnitarze i urzędnicy. Na pokład weszło niemal tysiąc oficerów i marynarzy z dywizji szkolnej okrętów podwodnych, ponad 370 kobiet z pomocniczego korpusu marynarki wojennej Kriegsmarine i ponad 160 rannych żołnierzy Wehrmachtu.

Potem dopiero wpuszczano kobiety z dziećmi. Zdesperowani rodzice podawali dzieci obcym osobom stojącym bliżej rampy, słychać było krzyki i płacz, sanitariusze torowali sobie drogę noszami, tłum agresywnie falował, ale załadunek szedł sprawnie. Liczył się czas, w każdej chwili mogły nadlecieć sowieckie myśliwce.

Helga, Inga i Ruth przepchnęły się, wspięły po trapie, ktoś z załogi wcisnął im kamizelki ratunkowe i zabronił je zdejmować. Poczuły się bezpieczne, znalazły kąt w jadalni, ułożyły się na lśniącej podłodze.

„Szef stewardów właśnie zakończył liczenie i stwierdza, że jest 7936 osób do wykarmienia, wliczając w to załogę” — wspominał Hans Rittner, lekarz pełniący służbę na Gustloffie. „Rolnicy, sklepikarze, robotnicy, prawnicy, profesorowie uniwersyteccy, zwykli, przeciętni ludzie — wyliczał i dodawał. — Obdarci, żałośni ludzie”. Niektórzy próbowali ratować się samodzielnie. „Całe rodziny — niektóre z dziesięciorgiem dzieci — wypływają małymi łódkami i kierują się wzdłuż wybrzeża Bałtyku, aby uciec przed armią sowiecką” — notował.

Heinz Schön miał 19 lat, był asystentem jednego z oficerów, zajmował się przyjmowaniem uchodźców na statek. Według jego obliczeń w ostatnich dniach stycznia 1945 r. na Gustloffa weszło około 10 tys. osób. „Mieliśmy wcześniejszy rozkaz, by przyjmować na pokład tylko kobiety z trojgiem lub więcej dzieci — relacjonował Schön. — Ale to zalecenie nie było już przestrzegane, więc zabieraliśmy też kobiety z jednym lub dwójką dzieci. Można założyć, że spośród 10 tys. pasażerów połowę stanowiły dzieci” — szacował.

Żadnych świateł

Paul Vollrath został włączony do korpusu oficerskiego na Gustloffie już podczas wojny. Przed nią nie służył w marynarce wojennej, pływał statkami handlowymi i jak wspominał, miał złe przeczucia co do tego rejsu. „Powiedziałem starszemu oficerowi, że nie podoba mi się pomysł utraty piątego statku, bo do tamtej pory straciłem cztery jednostki, z powodu min, bomb i ostrzału”.

29 stycznia wieczorem podniesiono trapy. Na nabrzeżu zostały tysiące ludzi, dla których zabrakło miejsca na pokładzie. Następnego dnia, kwadrans po południu, holowniki zaczęły wyciągać zakopanego na płyciźnie Gustloffa. „Jest wtorek, 30 stycznia 1945 r. (…) Temperatura poniżej zera, wiatr niewiarygodnie przenikliwy ze wschodu” — odnotował Rittner.

Helga, jej siostra i ciotka koczowały w jadalni, w tłumie innych uciekinierów. „Nie było stołów, krzeseł, a my leżałyśmy jak sardynki” — wspominała. Odczuły ulgę, kiedy przez kadłub przebiegło drżenie silników. Zaciemniony liniowiec wyszedł w morze w towarzystwie torpedowca Löwe. Wtedy jeszcze podpłynął do niego mały statek z uchodźcami. „Ci ludzie krzyczeli, żebyśmy ich zabrali. Opuszczono trap i pozwolono im wejść na pokład. To było jakieś 500-800 osób. Nie byli nawet zarejestrowani” — opowiadał Schön.

Było zimno, temperatura spadła do minus 18 stopni, zaczął padać gęsty śnieg. Wydawać się mogło, że sowieccy piloci nie zaryzykują lotu po zmroku, w trudnych warunkach i że w tej sytuacji nie należy obawiać się ataku z powietrza.

Oficer Vollrath pełnił wachtę od godziny 16 do 20. Szybko zapadł zmierzch. Wtedy zauważył, że na statku zapaliły się światła pozycyjne. Stanowiło to ogromne ryzyko, bo powolna, przeciążona i oświetlona jednostka była łatwym celem. Dodatkowo przy wychodzeniu z mielizny uszkodzeniu uległ element wału sterowego, przez co nie można było rozwinąć pełnej prędkości żeglugowej. „Pobiegłem do sterówki, aby zażądać wyjaśnień, powiedziano mi, że spodziewany jest przed nami konwój na zbieżnym kursie i aby uniknąć kolizji, włączono światła. Nigdy nie słyszałem takich bzdur podczas całej mojej wojennej kariery. Absolutnie żadnych świateł nie należało włączać w żadnych okolicznościach” — relacjonował. Ostatecznie światła zgaszono.

Zaciemnienie wiele nie pomogło. Śladem niemieckiego liniowca podążał już okręt podwodny S-13 dowodzony przez Aleksandra Marineskę. Sowieci namierzyli Gustloffa na wysokości Łeby i od tego miejsca śledzili. Rosyjski kapitan nakazał zachowywać bezpieczną odległość i przez peryskop obserwował jego potężną, zaciemnioną sylwetkę. Czekał na dogodny moment do ataku. Dla niego to była okazja, by odkupić u dowódców wszystkie przewiny. Wreszcie mógł się wykazać.

Obraz namalowany współcześnie przez Władimira Kosowa,  przedstawiający zatopienie niemieckiego statku pasażerskiego MS Wilhelm Gustloff przez radziecki okręt podwodny 30 stycznia 1945 r.

Obraz namalowany współcześnie przez Władimira Kosowa, przedstawiający zatopienie niemieckiego statku pasażerskiego MS Wilhelm Gustloff przez radziecki okręt podwodny 30 stycznia 1945 r.

Foto: fot. Vladimir Kosov/CC BY-SA 4.0

Cztery torpedy

Hans Rittner wrócił do swojej kajuty po godzinie 19.00. Był wyczerpany, marzył tylko, żeby zasnąć. „Hałas statku staje się symfonią, która mnie usypia. Śnię o dzieciństwie spędzonym w Berlinie” — wspominał. Ze snu wyrwały go gwałtowny wstrząs i trzy głuche detonacje. Wydawało mu się początkowo, że rozległy się gdzieś w oddali, ale wtedy zgasły wszystkie światła, a Gustloff zaczął przechylać się na lewą burtę.

Paul Vollrath odruchowo spojrzał na zegarek, kiedy poczuł pierwsze uderzenie. Wskazywał godzinę 21.09. „Druga i trzecia eksplozja niemal rozerwały statek. Nie było wątpliwości, że to były torpedy” — przyznał oficer.

Marinesko rozkazał wystrzelić torpedy, kiedy niemiecki statek osiągnął wysokość Ławicy Słupskiej i miał pewność, że towarzyszący mu torpedowiec nie będzie w stanie zagrozić jego okrętowi. Zaatakował z nietypowej pozycji. Najpierw ścigał Wilhelma Gustloffa, płynąc po płyciźnie, na wpół wynurzony, a potem niespodziewanie odpalił torpedy od strony lądu. Załoga wiele ryzykowała, bo w każdej chwili S-13 mógł zostać dostrzeżony i nie miałby się gdzie ukryć. Ale Marinesko postawił wszystko na jedną kartę.

Pierwsza torpeda trafiła w przednią część niemieckiego liniowca. Druga eksplodowała mniej więcej w połowie kadłuba, w miejscu, gdzie znajdował się basen pływacki, w którym w czasach świetności Wilhelma Gustloffa pasażerowie zażywali kąpieli na rejsach wycieczkowych. Tym razem basen był opróżniony, ulokowano w nim kobiety z pomocniczego korpusu Kriegsmarine. Niemal wszystkie zginęły od razu. Trzecia zniszczyła maszynownię. Przez potężne wyrwy w kadłubie zaczęła wdzierać się lodowata woda.

Ludzie na dolnych pokładach rzucili się do wyjść na górę. Przerażeni, próbując wydostać się za wszelką cenę, zaczęli spychać się ze schodów i tratować. „Kobiety krzyczą, starzy mężczyźni jęczą, dzieci kwilą” — opisywał Hans Rittner rozgrywające się przed nim dantejskie sceny.

Wyrwać się z dolnego pokładu starał się także Heinz Schön. Do końca życia nie potrafił zapomnieć widoku zadeptanych ciał, leżących warstwami, jedne na drugich. „Ci, którzy upadli, nie mogli się podnieść” — opowiadał. Jak to określił, idąc po schodach, „szedł po dywanie z trupów i wciąż żywych ludzi”.

Ja jeszcze żyję

Rittner przedzierał się zatłoczonym korytarzem w stronę tylnej części statku, z coraz większym trudem, bo Gustloff przechylał się coraz mocniej. „Idąc na rufę, jedną nogą na ścianie, drugą na tym, co było podłogą, słyszałem wystrzały z pistoletu dochodzące z kabin. Jestem przekonany, że pasażerowie w środku, bojąc się utonięcia, popełniali samobójstwo” — relacjonował.

Na górze zrozumiał, że nie ma nadziei dla Gustloffa. Statek pogrążał się coraz szybciej w czarnej kipieli, niebo rozświetlały wystrzeliwane czerwone race, ludzie krzyczeli, spychali się z przechylającego się pokładu, skakali w fale. Części szalup ratunkowych nie udało się odczepić, bo zamarzły żurawiki, na których wisiały, inne zrywały się i spadały w tłum, miażdżąc znajdujące się pod nimi osoby. Jedną z wypełnionych ludźmi szalup zgniotło działo przeciwlotnicze, które oderwało się od części rufowej.

Helga zjechała po linie do wody, ktoś wciągnął ją na tratwę. Widziała, jak jej siostra Inga traci przytomność i tonie, widziała ich ciotkę Ruth, która bała się skoczyć i została na zanurzającym się coraz szybciej statku. Także Ritterowi udało się chwycić tratwę: „Moje ręce zamarzły, nie mogę poruszyć palcami. Przechylam ramię na bok, zaczepiając łokciem o podpórkę. Nałykałem się słonej wody i czuję, jak pali mi żołądek. Prawdopodobnie był w niej olej. Zaczynam wymiotować”.

Kto już wpadł do wody, miał niewielkie szanse na przeżycie. Lodowaty Bałtyk uśmiercał w kilka minut. Kto znalazł się w łodzi albo tratwie ratunkowej, czekał na ratunek w nadziei, że najpierw nie zamarznie.

Gustloff zniknął pod wodą około godziny 22.30. Vollrath zapamiętał, że na tonącym statku jeszcze „zawyły syreny, co brzmiało jak ostatnie pożegnanie albo jęk umierającego zwierzęcia”.

Ci, którym udało się przetrwać, opowiadali, że miejsce katastrofy przypominało piekło. Unoszące się na wodzie ciała, fragmenty poszycia, połamane deski, rozlegające się krzyki i płacz zamarzających ludzi, nawołujących ratunku ostatkiem sił.

Wielu rozbitków, którzy znaleźli miejsca w łodziach i na tratwach, nie doczekało nadejścia pomocy. Schön opisywał, że w jednej z szalup, w której zmieściło się 35 osób, do rana zmarło 30. „Widziałem, jak wyrzucali ciała za burtę. Chwycili dziewczynę, która krzyknęła: ja jeszcze żyję! Trudno było odróżnić, kto jest żywy, a kto martwy”.

Pochówek w solnej urnie

Początkowo rozbitkom na ratunek ruszył towarzyszący Gustloffowi torpedowiec Löwe. Wkrótce do akcji dołączyły kolejne jednostki. Udało się uratować 1215 osób. Jeszcze przez wiele dni Bałtyk wyrzucał ciała na plaże niedaleko Ustki i Łeby. Często trudno było ustalić tożsamość ofiar, składano je więc do bezimiennych grobów. Część pogrzebano na wydmach.

Aleksandr Marinesko uznał zatopienie Wilhelma Gustloffa za wielki sukces. Biorąc pod uwagę przepisy o prowadzeniu wojny, podwodny atak na uzbrojoną w działa jednostkę ewakuacyjną płynącą w zaciemnieniu i w eskorcie marynarki wojennej był zgodny z prawem, niezależnie od faktu, że większość jej pasażerów stanowili cywile. Tego sukcesu było mu jednak mało, bo dziesięć dni później, również w pobliżu Ławicy Słupskiej, wytropił i zaatakował niemiecki transportowiec SS Steuben, posyłając na dno niemal 4,5 tys. osób, w większości żołnierzy próbujących wydostać się z Prus Wschodnich. Ale nie doczekał się chwały, jakiej oczekiwał. Dowódcy nie puścili w niepamięć jego alkoholowych ekscesów i formalnej dezercji, kiedy noc zamiast w kajucie na swoim okręcie spędził w objęciach kochanki. Karnie przeniesiono go do floty handlowej, a potem postawiono mu pomniki, m.in. w Królewcu i Odessie. Jego imię nosi także muzeum okrętów podwodnych w Sankt Petersburgu.

Helga Knickerbocker po wojnie przeniosła się do USA. Do Stanów Zjednoczonych wyemigrował także Hans Rittner i tam kontynuował karierę lekarską. Z kolei Paul Vollrath zamieszał w Irlandii, w nadmorskim mieście Tramore.

Heinz Schön resztę życia poświęcił dokumentowaniu historii Wilhelma Gustloffa i jego ostatniego rejsu. Zbierał relacje rozbitków, rekonstruował ich losy, odkrywał nazwiska nieznanych ofiar. Jego ostatnim życzeniem było spocząć we wraku i dopełnić losu ze stycznia 1945 r. Po jego śmierci w 2013 r. płetwonurkowie złożyli w szczątkach Gustloffa wykonaną z soli urnę zawierającą prochy Schöna. To był ostatni pochówek na tym największym morskim cmentarzu.

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
2

22.10.2025

undefined

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Efekt „rakiety” i „pióra” wpływa na ceny paliw. „Europa jest w szczególnie trudnej sytuacji”

Efekt „rakiety” i „pióra” wpływa na ceny paliw. „Europa jest w szczególnie trudnej sytuacji”

Ozempic nie działa na wszystkich tak samo. Nowe badanie wskazuje na kluczową kwestię

Ozempic nie działa na wszystkich tak samo. Nowe badanie wskazuje na kluczową kwestię

Mąż Martyny wywiózł ich córkę do innego miasta. „SMS-em mi oświadczył, że się ze mną rozwodzi, że Julki już nie zobaczę”

Mąż Martyny wywiózł ich córkę do innego miasta. „SMS-em mi oświadczył, że się ze mną rozwodzi, że Julki już nie zobaczę”

Szadkowski: w PiS nie ma już złudzeń. Czarnek powie wszystko, co mu się opłaci

Szadkowski: w PiS nie ma już złudzeń. Czarnek powie wszystko, co mu się opłaci

Donald Trump zleca publikację dokumentów o UFO. Czy życie pozaziemskie istnieje?

Donald Trump zleca publikację dokumentów o UFO. Czy życie pozaziemskie istnieje?

Jak to możliwe, że nikt nie zatrzymał Jankowskiego? „Ta parafia była salonem politycznym III RP”

Jak to możliwe, że nikt nie zatrzymał Jankowskiego? „Ta parafia była salonem politycznym III RP”

Aż roi się tutaj od kościołów, które są bezcennymi świadkami burzliwej polskiej historii

Aż roi się tutaj od kościołów, które są bezcennymi świadkami burzliwej polskiej historii

Kevin Aiston: W młodości mieszkałem z ludźmi, którzy gwałcili, napadali i kradli. Mam o to ogromny żal do Anglii

Kevin Aiston: W młodości mieszkałem z ludźmi, którzy gwałcili, napadali i kradli. Mam o to ogromny żal do Anglii

Były ambasador USA w Polsce: Trump atakuje Europejczyków i NATO, bo jest sfrustrowany

Były ambasador USA w Polsce: Trump atakuje Europejczyków i NATO, bo jest sfrustrowany

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Efekt „rakiety” i „pióra” wpływa na ceny paliw. „Europa jest w szczególnie trudnej sytuacji”

Efekt „rakiety” i „pióra” wpływa na ceny paliw. „Europa jest w szczególnie trudnej sytuacji”

20 kwietnia, 2026
USA. Strzelanina w Luizjanie. Wśród ofiar najmłodsi

USA. Strzelanina w Luizjanie. Wśród ofiar najmłodsi

20 kwietnia, 2026
Wybory parlamentarne w Bułgarii. Pierwsze wyniki sondażu exit poll

Wybory parlamentarne w Bułgarii. Pierwsze wyniki sondażu exit poll

20 kwietnia, 2026
Austria. Trutka na szczury w słoiczkach. „Zewnętrzna ingerencja”

Austria. Trutka na szczury w słoiczkach. „Zewnętrzna ingerencja”

20 kwietnia, 2026

Najnowsze Wiadomości

Cieśnina Ormuz. Trump: Irański statek ostrzelany przez marynarkę USA

Cieśnina Ormuz. Trump: Irański statek ostrzelany przez marynarkę USA

20 kwietnia, 2026
Wybory w Bułgarii. Rekordowa liczba zgłoszeń nieprawidłowości

Wybory w Bułgarii. Rekordowa liczba zgłoszeń nieprawidłowości

19 kwietnia, 2026
Sposoby na niższe rachunki za gaz – proste zmiany, duże oszczędności

Sposoby na niższe rachunki za gaz – proste zmiany, duże oszczędności

19 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.