Premier Donald Tusk wziął w piątek udział w odprawie ze Strażą Graniczną. Po wydarzeniu szef rządu uczestniczył w konferencji prasowej, podczas której odniósł się do kwestii obecności amerykańskich żołnierzy w Polsce i Europie. Jak podkreślił, jest „w stałym kontakcie” z szefem Dowództwa Europejskiego gen. Alexusem Grynkewichem oraz z sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte.
– USA od lat zapowiadały pewną korektę w ich polityce, większe zainteresowanie innymi tematami i tymi apelami, na które Polska odpowiedziała natychmiast i odpowiada skutecznie także dziś. Apelami, by Europa brała na siebie większą odpowiedzialność za swoje bezpieczeństwo i Polska jest tutaj absolutnie wiodącym krajem, nic się tu nie zmieni – zapewnił premier.
Tusk o obecności żołnierzy USA w Europie. „Decyzje mają charakter logistyczny”
Szef rządu podkreślił przy tym, iż otrzymał „zapewnienie, że te decyzje mają charakter logistyczny i one nie wpłyną bezpośrednio na możliwości odstraszania i nasze bezpieczeństwo”.
– Polska była, jest i będzie najbardziej stabilnym, najbardziej lojalnym i skutecznym sojusznikiem zarówno Stanów Zjednoczonych, jak i innych państw NATO – zaznaczył.
Donald Tusk ocenił też, że „będziemy mogli liczyć dziś i w przyszłości – także w tej sprawie – na wzajemność”. – Wszystko jest pod kontrolą i pragnę państwa uspokoić, że nasze bezpieczeństwo będzie nadal dla nas i naszych sojuszników priorytetem – zakończył.
Przypomnijmy, że – jak wynikało z doniesień CNN – Pete Hegseth podjął w tym tygodniu decyzję o wstrzymaniu wysłania dwóch jednostek amerykańskich żołnierzy do Europy oraz wycofania innych wojsk będących już na kontynencie.
USA. Hegseth podjął decyzję o wstrzymaniu wysłania dwóch jednostek żołnierzy do Europy
Obok wysyłanej do Polski brygady pancernej, której część już jest na miejscu i teraz musi wrócić do Teksasu, chodzi o planowane jeszcze przez administrację Joe Bidena stałe rozmieszczenie batalionu artylerii dalekiego zasięgu (wraz m.in. z rakietami Tomahawk) w Niemczech.
Jak dotąd resort publicznie nie wytłumaczył decyzji – albo odmawiając komentarza, albo nie odpowiadając. Jedynym wyjątkiem jest wypowiedź p.o. rzecznika prasowego Pentagonu Joela Valdeza dla Politico, który przeczył, by decyzja była nagła.
„Decyzja o wycofaniu wojsk jest efektem kompleksowego, wielowarstwowego procesu, który uwzględnia opinie kluczowych dowódców amerykańskich sił zbrojnych w Europie i całego łańcucha dowodzenia” – powiedział w oświadczeniu cytowanym przez portal. „Nie była to nieoczekiwana decyzja podjęta w ostatniej chwili„.
Według źródeł CNN decyzje miały na celu redukcję liczby żołnierzy w Europie w związku z krytyką Trumpa wobec postawy europejskich sojuszników w obliczu wojny z Iranem. Chodzi m.in. o słowa niemieckiego kanclerza Friedricha Merza, który sugerował, że Irańczycy „upokarzają” Amerykę.
Według wewnętrznych instrukcji dla urzędników Pentagonu w sprawie uzasadniania decyzji („talking points”), z którymi zapoznała się CNN, decyzja jest bezpośrednio powiązana z frustracją wobec Europy, a Niemiec w szczególności.
„Państwa europejskie nie stanęły na wysokości zadania, gdy Ameryka ich potrzebowała”, a „niedawna retoryka Niemiec była niestosowna i nieproduktywna” – głosiły dokumenty.
Wkrótce więcej informacji…














