Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Karl Lagerfeld zapisał 1,5 mln dolarów ukochanej. Spór o spadek trwa – Biznes Wprost

Karl Lagerfeld zapisał 1,5 mln dolarów ukochanej. Spór o spadek trwa – Biznes Wprost

2 czerwca, 2026
Wspólnoty energetyczne w Niemczech. Będzie można wymieniać się energią

Wspólnoty energetyczne w Niemczech. Będzie można wymieniać się energią

2 czerwca, 2026
Śląskie. Wypadek w Świerklańcu. Kierowcy mijali ranną nastolatkę

Śląskie. Wypadek w Świerklańcu. Kierowcy mijali ranną nastolatkę

2 czerwca, 2026
Porozumienie USA-Iran pod znakiem zapytania? Media o nowych doniesieniach

Porozumienie USA-Iran pod znakiem zapytania? Media o nowych doniesieniach

2 czerwca, 2026
Marcin Porzucek wyniesiony z samolotu. Poseł przeprasza, nowe oświadczenie

Marcin Porzucek wyniesiony z samolotu. Poseł przeprasza, nowe oświadczenie

2 czerwca, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Karl Lagerfeld zapisał 1,5 mln dolarów ukochanej. Spór o spadek trwa – Biznes Wprost
  • Wspólnoty energetyczne w Niemczech. Będzie można wymieniać się energią
  • Śląskie. Wypadek w Świerklańcu. Kierowcy mijali ranną nastolatkę
  • Porozumienie USA-Iran pod znakiem zapytania? Media o nowych doniesieniach
  • Marcin Porzucek wyniesiony z samolotu. Poseł przeprasza, nowe oświadczenie
  • Zełenski uhonorował UPA. Chełm i Przemyśl rozważają zwrot tytułów Miast Ratowników – Wprost
  • Emerytury mundurowe 2026. Ile wynoszą świadczenia funkcjonariuszy? – Biznes Wprost
  • Samuraje używali jego piór. Ptak za bardzo zaufał człowiekowi i zniknął
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Ekspertka: Nie chciałabym, żeby MEN koncentrowało się wyłącznie na zakazach. Potrzebujemy nowych zasad
Ekspertka: Nie chciałabym, żeby MEN koncentrowało się wyłącznie na zakazach. Potrzebujemy nowych zasad
Aktualności

Ekspertka: Nie chciałabym, żeby MEN koncentrowało się wyłącznie na zakazach. Potrzebujemy nowych zasad

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości2 czerwca, 2026

Rząd chce zakazu komórek w szkołach, a jednocześnie wprowadza mLegitymację. Trzeba się na coś zdecydować — mówi Magdalena Bigaj, medioznawczyni, badaczka i prezeska Fundacji „Instytut Cyfrowego Obywatelstwa”. Dodaje, że przestrzeganie zasad korzystania ze smartfonów powinno obowiązywać również nauczycieli.

Newsweek: Czy zakaz komórek w szkołach ma sens?

Magdalena Bigaj: Twardy, generalny zakaz przynoszenia smartfonu do szkoły jest w praktyce niewykonalny. Po pierwsze, to prywatna własność ucznia lub rodziców — szkoła nie może nią dowolnie dysponować, ani po prostu zabronić posiadania przy sobie. Po drugie, dla starszych uczniów to dziś podstawowe narzędzie codziennego funkcjonowania — dzięki niemu utrzymują kontakt z rodzicami, płacą za dojazd do szkoły czy kupują sobie obiad.

Wreszcie — rząd jednocześnie proponuje mLegitymację, trwają też prace nad platformą mObywatel Junior. Trzeba się zdecydować: albo traktujemy komórkę jak szkodliwą używkę, albo instalujemy na niej dokument szkolny. Tych dwóch rzeczy nie da się pogodzić.

Nie powinniśmy demonizować urządzeń samych w sobie.

Jeśli nie zakaz, to co?

Dużo lepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie zasad używania prywatnych urządzeń z dostępem do internetu. Takie rozwiązanie postulował Instytut Cyfrowego Obywatelstwa wraz z innymi organizacjami i ośrodkami badawczymi w wytycznych, które przekazaliśmy MEN w styczniu.

Jeśli nazwiemy coś „zakazem”, podzielimy ludzi na tych, którym się zakazuje i tych, którzy zakazują. To zawsze rodzi opór, poczucie niesprawiedliwości oraz nierówności. A przecież higiena cyfrowa ma dotyczyć nas wszystkich — dzieci i dorosłych, niezależnie od wieku.

I jeszcze jedno: nie możemy ograniczać się wyłącznie do telefonów. Jeśli dziś wprowadzimy ograniczenia tylko dla nich, zaraz będziemy się spierać o smartwatche czy inne urządzenia. A przecież dzieci już dziś korzystają z nich do komunikacji czy nawet ściągania na sprawdzianach, a ostatnio nastolatki opowiadały mi o tym, że na smartwatchu można oglądać filmy pobrane wcześniej na urządzenie.

W projekcie MEN mówi o „warunkach wnoszenia telefonów komórkowych i innych urządzeń elektronicznych umożliwiających porozumiewanie się na odległość lub rejestrowanie obrazu lub dźwięku” . To wyklucza nawet dyktafony — do nagrywania notatek. A przecież są takie już w długopisach — nikt tego nie wyciągnie uczniom z tornistrów.

Istnieją również inteligentne soczewki — „wniesienia” takich do szkoły również nie da się skutecznie zabronić. Jednak można i należy uzgodnić zasady korzystania z wszelkich prywatnych urządzeń z dostępem do internetu na terenie szkoły. I to właśnie postulujemy. MEN zaprosiło nas do konsultacji, będziemy jeszcze o tym dyskutować i mam nadzieję — jest szansa, aby zaproponowane rozwiązania modyfikować.

Wielu rodziców przyjęło zapowiedź zakazu entuzjastycznie.

W badaniach widzimy interesujące zjawisko: ponad 90 proc. dorosłych deklaruje poparcie dla ograniczeń mediów społecznościowych dla dzieci, a jednocześnie — jak pokazuje raport „Internet dzieci” — 58 proc. dzieci w wieku 7-12 lat z nich korzysta. Z tego wniosek, że dorośli często mówią jedno, a robią drugie. Spodziewam się raczej dużego sprzeciwu wobec zakazu — nie tylko wśród rodziców, ale też w środowisku naukowym i wśród edukatorów.

Nie mamy tu konsensusu — właśnie dlatego, że mówimy o zakazie. Gdybyśmy zaczęli rozmawiać o mądrych zasadach używania, przenieślibyśmy tę dyskusję na poziom rozwiązań. W wytycznych przygotowanych wspólnie z ekspertami z różnych obszarów jeden z zapisów brzmi: możesz przynieść do szkoły prywatne urządzenie z dostępem do internetu, ale na jej terenie obowiązują określone reguły.

Jakie to mogą być zasady?

Na przykład taka, że szkoła jest przestrzenią edukacji i relacji — jej zadaniem jest uczyć i budować więzi. Ponieważ prywatne urządzenia często w tym przeszkadzają, wprowadzamy zasadę ich deponowania na czas lekcji i przerw. Ale musi temu towarzyszyć druga zasada: w sytuacjach szczególnych można z nich skorzystać.

Na przykład wtedy, gdy nauczyciel wykorzystuje je do celów edukacyjnych, a szkoła nie ma własnego sprzętu. Albo gdy dziecko potrzebuje skontaktować się z rodzicem — choćby z powodów emocjonalnych. Takie sytuacje można naprawdę sensownie rozwiązać i mądrze komunikować.

Jak to wygląda w praktyce? Jak szkoły rozwiązują kwestię depozytów?

Najskuteczniejsze są takie, które nie wymagają częstego przenoszenia smartfonu z miejsca na miejsce. Z naszych obserwacji — a odwiedzamy rocznie ponad 200 szkół w całej Polsce — najlepiej sprawdzają się szafki. Duże, w których uczniowie trzymają również inne swoje rzeczy albo małe szafki, przypominające skrytki pocztowe.

Nie sprawdzają się np. filcowe kieszonki wiszące w klasach czy przegródki na biurku nauczyciela, bo kontaktują dziecko z urządzeniem dwa razy w ciągu każdej godziny — na początku i na końcu lekcji. Wiele szkół wykorzystuje też specjalne pokrowce na komórki, blokowane magnetycznie na czas pobytu w szkole. Obserwujemy na razie, jak to się będzie sprawdzało.

Dlaczego właściwie mamy ograniczać dostęp do komórek w szkole?

Z wielu badań wynika, że ekran skutecznie przyciąga uwagę. Wystarczy powiadomienie, by pojawiła się silna potrzeba sięgnięcia po urządzenie. Co więcej, badania pokazują, że wystarczy, gdy telefon leży w zasięgu wzroku, by nas rozpraszał, nawet jeśli jest wygaszony.

Trzeba jednak pamiętać, że wpływ smartfonów na uczniów — ich koncentrację czy wyniki w nauce — nigdy nie wynika z jednego czynnika. Zależy od higieny cyfrowej w domu, kapitału społeczno-kulturowego i indywidualnych zdolności uczenia się. Jednych więc telefon będzie stale kusił, dla jednych jednak nie będzie stanowił problemu. Właśnie dlatego szkoła powinna być miejscem wyrównywania szans — czyli przestrzenią, w której można się uczyć bez ciągłego rozpraszania.

Muszę też przypomnieć, że nowe urządzenia cyfrowe odgrywają istotną rolę w przemocy rówieśniczej. Skala przemocy nie rośnie, ale zmienia się jej zasięg. Smartfon stał się nowym narzędziem: ten sam odsetek uczniów krzywdzi innych, ale dziś ma do dyspozycji medium, które zwiększa skalę tej krzywdy i pozwala na jej utrwalanie.

Usunięcie komórek rozwiąże te problemy?

Oczywiście, że nie. Dlaczego nie chciałabym, żeby MEN koncentrowało się wyłącznie na zakazach. Potrzebujemy nowych zasad , ale też dobrej edukacji cyfrowej. Dopiero jedno razem z drugim — i konsekwencja we wprowadzaniu — daje szansę, że po kilku latach kultura szkoły zacznie się zmieniać. To już widać w placówkach, które takie zasady wprowadziły.

W dodatku nie chodzi tylko o szkoły. Problem wymaga współpracy między resortami i podejścia systemowego. Już w żłobkach i przedszkolach widać przebodźcowanie. A wykładowcy — także na renomowanych uczelniach — głowią się, jak pracować ze studentami, którzy podczas zajęć scrollują i nie potrafią utrzymać uwagi.

Potrzebujemy całościowej strategii zdrowego funkcjonowania w świecie cyfrowym — takiej, która obejmuje edukację od żłobka po studia, ale też dom i pracę. Brak higieny cyfrowej u dorosłych często wynika ze stylu pracy: ciągłej dostępności i zacierania granic między życiem zawodowym a prywatnym. Wtedy ekran staje się najłatwiejszym rozwiązaniem, także w relacji z dzieckiem.

Przerwy bez telefonu są równie ważne jak lekcje?

Żeby to zrozumieć, trzeba najpierw wiedzieć, po co dzieci sięgają po ekran. Uczeń wychodzi z lekcji, która jest dla niego zawsze w jakimś stopniu sytuacją stresową: na lekcji może być sprawdzian, ktoś może być pytany, trzeba się skoncentrować. W czasie przerwy naturalnie chce to napięcie szybko obniżyć. Jeśli ma pod ręką smartfon, który daje rozrywkę i oderwanie od stresu, sięgnie po niego.

Dlatego jeśli zabierzemy uczniom komórki na przerwie, musimy dać im coś w zamian.

Mamy dzieciom organizować czas podczas przerwy?

Nie tyle organizować, ile stworzyć warunki, żeby przerwa mogła być spędzona tak, jak powinna — jako czas rozprężenia i relaksu.

To moment, w którym uczniom potrzebny jest ruch. Nie muszą biegać — wystarczy, że pochodzą, rozciągną się. Dlatego stoły do ping-ponga, które w wielu szkołach już stoją, są bardzo dobrym rozwiązaniem.

Wiele szkół tworzy też sale do cichej przerwy, co również jest dobrym rozwiązaniem: na każdym piętrze wyznacza się pomieszczenia, w których uczniowie mogą w spokoju i ciszy spędzić ten czas. To ważne zwłaszcza dla dzieci ze specjalnymi potrzebami, które źle znoszą hałas.

Przede wszystkim jednak powinniśmy otworzyć szkoły na boiska i tereny na zewnątrz. W krajach zachodnich, zwłaszcza skandynawskich, przerwy spędza się na świeżym powietrzu, bez względu na pogodę. U nas wciąż się tego boimy — od jesieni do wiosny wolimy dzieci nie wypuszczać, bo naniosą błota i trzeba będzie sprzątać.

Czy te zasady powinny obowiązywać również nauczycieli?

Nauczycieli, a również rodziców, którzy czekając na dzieci, stoją z twarzą w ekranach. Moim zdaniem, źle świadczy o nauczycielu, jeśli nie rozumie, że zasada nieużywania prywatnych urządzeń podczas lekcji i przerw obowiązuje także jego — wtedy, kiedy jest z uczniami.

Mamy dużo sygnałów od uczniów i rodziców, że nauczyciel daje zadanie, a sam siada ze smartfonem. Uczniowie widzą, że przegląda Zalando albo siedzi na Vinted czy Messengerze — po kolorach rozpoznają aplikacje. I to podkopuje autorytet dorosłych.

Czy taka zmiana ma szansę wyjść poza szkołę?

To złożony problem i nie rozwiążemy go punktowo. Warto jednak regulować to w szkołach, bo to sygnał dla społeczeństwa : skoro wprowadzamy zmianę wobec dzieci, to znaczy, że „coś musi być na rzeczy”. Jeśli jednak chcemy głębszej zmiany — nowych norm społecznych — to musi się wydarzyć znacznie więcej.

Na poziomie indywidualnym chodzi o podstawową świadomość, że urządzenia cyfrowe są narzędziem codziennym, ale wysokiego ryzyka. I że dotyczy to dzieci, ale także dorosłych. Podobnie było ze zdrowym odżywianiem — dziś nie trzeba kończyć dietetyki, żeby wiedzieć, że z cukrem trzeba uważać.

Na poziomie społecznym ta wiedza musi stać się powszechna. Wtedy rodzice, którzy chcą ograniczać dzieciom dostęp do mediów społecznościowych, nie będą pod presją: „Jak to, twoje dziecko nie ma WhatsAppa, skoro ma go cała klasa?”

I wreszcie poziom systemowy — czyli rozwiązania prawne, które pomagają te normy utrwalać. Zasady wprowadzone wyłącznie w szkole nie „naprawią” od razu wszystkich rodziców i całego społeczeństwa. Jednak szkoła ma wciąż duży wpływ. Musimy się więc uzbroić w cierpliwość. Dobrze byłoby też, żeby te cząstkowe działania stały się częścią spójnej strategii. Dziś tak nie jest — i dlatego idzie nam to jak po grudzie.

Ograniczanie mediów społecznościowych do określonego wieku — jak w Australii — ma sens? Już wiemy, że łatwo to obejść.

To, co zrobiła Australia, jest na pewno krokiem pionierskim. To eksperyment, któremu trzeba się uważnie przyglądać i wyciągać wnioski. Już fakt wprowadzenia ograniczeń coś zmienił — niektórzy użytkownicy obchodzą blokady, ale wiele kont zostało zamkniętych. To uderzyło finansowo we właścicieli platform. Mam nadzieję, że taki nacisk zadziała podobnie jak kiedyś w przemyśle spożywczym obowiązek podawania składu produktów — wtedy część konsumentów zaczęła wybierać zdrowsze opcje, a producenci musieli poprawiać skład.

Nie da się pozbyć problemu inaczej. Bo nie da się dziś uczciwie powiedzieć, że jako społeczeństwo możemy funkcjonować bez mediów społecznościowych. Indywidualnie — tak. Ale zbiorowo staliśmy się od tych platform zależni, odbywa się tam mnóstwo potrzebnej komunikacji. Problemem są jednak nieuczciwe praktyki: algorytmy podsycające emocje i lęk, mechanizmy o charakterze hazardowym, dopuszczanie treści jednoznacznie szkodliwych.

Wystarczy jeden przykład: Meta, właściciel Facebooka i Instagrama, wiedziała, że w jej serwisach reklamują się firmy scammerskie, oszukujące użytkowników — i zarabiała na tym miliardy dolarów. Dlatego być może takie regulacje skłonią platformy do tego, by ich produkty były mniej szkodliwe — tak jak stało się to w przemyśle spożywczym. A wtedy ograniczenia być może nie będą już potrzebne albo będzie można je złagodzić.

Jak powinny wyglądać takie regulacje, żeby odniosły skutek?

Problemem w rozwiązaniu australijskim jest zamknięty katalog platform i produktów objętych regulacją — młodzież bardzo szybko uciekła do tych, które pozostają poza kontrolą.

Dlatego postulujemy wprowadzenie powszechnej klasyfikacji produktów i usług cyfrowych pod względem czynników ryzyka. Tak jak RODO zobowiązało firmy do oceny swoich produktów pod kątem ochrony danych, tak samo powinien istnieć obowiązek oceniania ryzyka i jasnego komunikowania go użytkownikom.

Na produktach spożywczych podaje się skład. Podobnie powinno być w przypadku platform internetowych — powinny informować o ryzyku. Gdyby Facebook musiał napisać wprost: możesz natknąć się na treści traumatyzujące, pornografię, reklamy oszustów, a nasz algorytm będzie podsuwał ci treści wzbudzające silne emocje — bylibyśmy w zupełnie innym miejscu. Oczywiście brzmi to brutalnie i nikt nie sformułuje tego w ten sposób. Ale właśnie na tym polega problem: dziś tego się nie komunikuje wcale.

Dlatego nie powinniśmy traktować mediów społecznościowych jako jednego monolitu. Pytanie, czy wpływają negatywnie na zdrowie psychiczne, jest zbyt ogólne — odpowiedź brzmi: i tak, i nie. To zależy od wieku, kondycji psychicznej i tego, jakie treści oglądamy. Dla mnie sedno jest inne: czy platformy dopuszczają dziś obecność treści, które mogą krzywdzić? Odpowiedź brzmi: tak. I to jest sedno problemu.

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Błaszczak zadłużył Polskę. I rzucił kłody pod nogi przemysłowi obronnemu

Błaszczak zadłużył Polskę. I rzucił kłody pod nogi przemysłowi obronnemu

Nawrocki rozszerza wpływy w armii? „Wojsko wie, skąd wieją wiatry”

Nawrocki rozszerza wpływy w armii? „Wojsko wie, skąd wieją wiatry”

Stawiamy sobie bardzo szerokie cele – nie tylko, jeśli chodzi o propagowanie muzyki operowej

Stawiamy sobie bardzo szerokie cele – nie tylko, jeśli chodzi o propagowanie muzyki operowej

To był fatalny trend dla kobiet. Teraz powraca w nowym, groźnym wydaniu [OPINIA]

To był fatalny trend dla kobiet. Teraz powraca w nowym, groźnym wydaniu [OPINIA]

„Nie zdążysz wysłać CV, a już do ciebie dzwonią z ofertą”. Pielęgniarki zarabiają teraz po kilkanaście tys. zł miesięcznie

„Nie zdążysz wysłać CV, a już do ciebie dzwonią z ofertą”. Pielęgniarki zarabiają teraz po kilkanaście tys. zł miesięcznie

„Moje dzieci nie chodzą już do szkoły”. Wśród Chińczyków szał na punkcie nowej metody nauczania

„Moje dzieci nie chodzą już do szkoły”. Wśród Chińczyków szał na punkcie nowej metody nauczania

Wojna o Arktykę coraz bliżej? Wybitny geostrateg: Putin nie pozostawia złudzeń

Wojna o Arktykę coraz bliżej? Wybitny geostrateg: Putin nie pozostawia złudzeń

Ćwiklak: Mordobicie przed Białym Domem to prezent dla Trumpa. Ale jest pewien zgrzyt

Ćwiklak: Mordobicie przed Białym Domem to prezent dla Trumpa. Ale jest pewien zgrzyt

Obstawiając jej upadek, wielu straciło fortuny. Ale tym razem to naprawdę może być koniec

Obstawiając jej upadek, wielu straciło fortuny. Ale tym razem to naprawdę może być koniec

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Wspólnoty energetyczne w Niemczech. Będzie można wymieniać się energią

Wspólnoty energetyczne w Niemczech. Będzie można wymieniać się energią

2 czerwca, 2026
Śląskie. Wypadek w Świerklańcu. Kierowcy mijali ranną nastolatkę

Śląskie. Wypadek w Świerklańcu. Kierowcy mijali ranną nastolatkę

2 czerwca, 2026
Porozumienie USA-Iran pod znakiem zapytania? Media o nowych doniesieniach

Porozumienie USA-Iran pod znakiem zapytania? Media o nowych doniesieniach

2 czerwca, 2026
Marcin Porzucek wyniesiony z samolotu. Poseł przeprasza, nowe oświadczenie

Marcin Porzucek wyniesiony z samolotu. Poseł przeprasza, nowe oświadczenie

2 czerwca, 2026

Najnowsze Wiadomości

Zełenski uhonorował UPA. Chełm i Przemyśl rozważają zwrot tytułów Miast Ratowników – Wprost

Zełenski uhonorował UPA. Chełm i Przemyśl rozważają zwrot tytułów Miast Ratowników – Wprost

2 czerwca, 2026
Emerytury mundurowe 2026. Ile wynoszą świadczenia funkcjonariuszy? – Biznes Wprost

Emerytury mundurowe 2026. Ile wynoszą świadczenia funkcjonariuszy? – Biznes Wprost

2 czerwca, 2026
Samuraje używali jego piór. Ptak za bardzo zaufał człowiekowi i zniknął

Samuraje używali jego piór. Ptak za bardzo zaufał człowiekowi i zniknął

2 czerwca, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.