-
Larwa muchy śrubowej z gatunku Cochliomyia hominivorax znów pojawiła się po 60 latach w rejonie, gdzie ma się odbyć mundial, atakując bydło i ludzi.
-
Muchy te atakują zarówno zwierzęta, jak i ludzi z otwartymi ranami, a w przeszłości ich plaga powodowała śmiertelne zakażenia oraz poważne straty w produkcji mięsa w Ameryce.
-
Obecność larwy wykryto w Teksasie w 2024 roku, w odpowiedzi wprowadzono kwarantannę i planuje się powrót do metody zwalczania pasożyta poprzez sterylizowane samce.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
To dość bliska krewniaczka naszej muchy domowej czy znanej z Afryki muchy tse-tse. Jej larwy wyposażone są w ostre ząbki, którymi wgryzają się w tkanki ofiary i wkręcają do środka jej ciała jak śruby. Robią tak zwłaszcza wtedy, gdy próbuje się je usunąć z powierzchni ciała żywiciela. Wówczas larwa wkręca się głębiej.
To bardzo niebezpieczne, bowiem takie sytuacje kończyły się już śmiercią i to nie tylko zaatakowanego bydła czy innych zwierząt, ale również ludzi. Także ludzkie tkanki były atakowane przez te owady, a przez wiele lat mucha śrubowa była plagą, której w Ameryce Łacińskiej bardzo się obawiano.
Plaga związana z tą muchą, a właściwie jej mięsożernymi larwami, pojawiła się w latach pięćdziesiątych w Stanach Zjednoczonych. Później owad zaatakował w pozostałych państwach Ameryki, zwłaszcza na Karaibach, w Ameryce Środkowej i Południowej, tam gdzie hodowano bydło. Mucha śrubowa z gatunku Cochliomyia hominivorax jest bowiem owadem, którego larwy żywią się mięsem, ale nie tylko mięsem bydła. Potrafi atakować także człowieka.
Muchę śrubową przyciągają otwarte rany i obtarcia
Owady te mogą być groźne dla osób z otwartymi ranami czy obtarciami. Chętnie składały też jaja na noworodkach, w okolicach ich pępków. Jedna samica tej muchy zostawia nawet ponad 400 jaj, a wyklute larwy pożerały tkanki i często doprowadzały do śmierci żywiciela.
Amerykanie wdrożyli już w latach pięćdziesiątych plan walki z tym pasożytem. Zastosowano dość nowatorską metodę walki z muchą poprzez sterylizację zwaną SIT. To metoda podobna do tej, jaką teraz stosuje się wobec komarów przenoszących różne choroby. Bezpłodne samce much wypuszczano na wolność, aby kopulowały z samicami. Dawało to świetne efekty. Ludzie odetchnęli z ulgą.
Lata badań, miliony wydanych dolarów i projekty, które miały na celu pozbycie się tego owada – wszystko to wydawało się przynosić efekty jeszcze ćwierć wieku temu. To wtedy wiele państw latynoamerykańskich ogłosiło, że pogłowie ich bydła i produkcja wołowiny są uratowane. W 1982 r. USA ogłosiły się krajem wolnym od pasożyta, a metodę stosowano w kolejnych państwach latynoamerykańskich. Gwatemala i Belize ogłosiły, że pozbyły się muchy w 1994 r.u, Salwador – rok później, a Honduras w 1996 r. Owada pozbyły się też Meksyk, Nikaragua, Kostaryka. W zasadzie problem zniknął. Plaga wyniszczających je larw muchy śrubowej z gatunku Cochliomyia hominivorax została powstrzymana. Tak przynajmniej uznano – przedwcześnie.

Mucha śrubowa była zwalczona, ale teraz powraca
Informowaliśmy już w Zielonej Interii, że w czerwcu 2024 r. miał miejsce pierwszy od wielu lat przypadek zainfekowania człowieka przez larwy tych much. W Kostaryce zmarła osoba niepełnosprawna, a poza nią znaleziono jeszcze kilka przypadków infekcji. Te osoby zostały wyleczone.
Stan alertu w związku z obecnością muchy podniesiono w Panamie, Nikaragui i Kostaryce. W listopadzie 2024 r. Główny Lekarz Weterynarii Meksyku potwierdził wykrycie muchy śrubowej w stanie Chiapas na południu kraju., a o obecności owada poinformowało też Belize. Teraz zaś mamy informację o pierwszym od 60 lat pojawieniu się owada w Teksasie w Stanach Zjednoczonych. Zatem tam, gdzie za tydzień rusza piłkarski mundial.

Ostatni raz mucha śrubowa była tam widziana w 1966 r. Służby weterynaryjne w Teksasie oraz USDA, czyli Departament Rolnictwa Stanów Zjednoczonych poinformowały, że larwę owada znaleziono w ciele cielęcia w La Pryor w Teksasie, na południowy zachód od San Antonio i 80 kilometrów od granicy amerykańsko-meksykańskiej.
Sprawa jest poważna i zajmują się nią służby medyczne USA. Narażone jest bowiem bydło w całej okolicy, a przemysł mięsny w Teksasie to ogromna i dochodowa gałąź rolnictwa. Tymczasem, jak podaje w Associated Press Stephen Diebel, prezes stowarzyszenia hodowców bydła Texas & Southwestern Cattle Raisers Association, wszystkie zranienia i obtarcia u zwierząt mogą zwabić tę muchę. Nawet skaleczenia wielkości miejsc po ukąszeniu kleszcza.
Główny lekarz weterynarii w Teksasie ustanowił 20-kilometrowuy obszar kwarantanny wokół miejsca, gdzie znaleziono zakażone cielę. Zdaniem entomologów, mucha powraca po latach, gdyż sprzyjają jej okoliczności. Globalne ocieplenie i zmiana klimatu pozwalają jej łatwiej przetrwać i przemieszczać się na północ, a duże skupiska krów czy owiec ułatwiają jej rozmnażanie się. Raz jeszcze trzeba podjąć walkę z owadem, a Stany Zjednoczone już wznoszą w Teksasie laboratorium i farmę bezpłodnych much, które pomogły zwalczyć plagę w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych.













