Policjanci z „Archiwum X” wrócili do sprawy zabójstwa z 1999 r. i doprowadzili do zatrzymania zleceniodawcy. Okazał się nim syn zamordowanego. O tym, jak udało się tego dokonać, rozmawiają Dominika Długosz i Mariusz Gierszewski w podcaście „W związku ze śledztwem”.
"Grozi nam międzynarodowy skandal". Czy Banaś wyniósł ważną umowę z NIK?
Otóż w Nowym Mieście nad Pilicą w 1999 r. doszło do zabójstwa. 27 lat temu zabójstwa dopuścił się pan Robert C. Zabił ojca swojego kumpla. Pan Sławomir K., który był tym kumplem, był w konflikcie ze swoim ojcem i po prostu przekonał kolegę, żeby go zamordował — mówi Dominika Długosz o sukcesie funkcjonariuszy z polskiego Archiwum X. To specjalne zespoły w policji zajmujące się wyjaśnianiem nierozwikłanych od wielu lat spraw.
Motyw — jak często w takich sprawach — był banalny: chodziło o konflikt o majątek.
— Pan Robert C., który dokonał zabójstwa, miał adres, miał narzędzie zbrodni. Ukrył to narzędzie zbrodni w łazience na dworcu PKS w Nowym Mieście i się oddalił. Wyjechał od razu do Francji — ciągnie Długosz.
Robert C. służył wówczas w Legii Cudzoziemskiej, gdzie poznał się ze Sławomirem K. — Ja nie wiem, jak to jest, ale w latach 90. ta francuska Legia Cudzoziemska była niezwykle popularna wśród Polaków. Bardzo wiele historii kryminalnych z lat 90. zawiera w sobie jakiś ślad związany z Legią Cudzoziemską — zauważa Długosz.
Dopiero 6 grudnia 2018 r. prokurator zdecydował o postawieniu Robertowi C. zarzutu zabójstwa. Robert C. posiadał jednak obywatelstwo francuskie i Francja odmówiła wydania go polskim służbom, mimo wydania Europejskiego Nakazu Aresztowania.
Śledczy nie poprzestali jednak na tym, bo chcieli dowieść, że za zbrodnią stał tak naprawdę syn ofiary — relacjonuje Długosz. W końcu się udało. Pod koniec maja Sławomir K. został zatrzymany przez policjantów Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu i postawiono mu zarzuty. Mężczyźnie grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.
W komunikacie prokuratury czytamy, że zarzuty udało mu się przedstawić „dzięki zaangażowaniu prokuratora, nowego referenta śledztwa”. Jak podaje policja, śledczym pomogły również „ponowne analizy materiału dowodowego, w tym badań genetycznych i daktyloskopijnych”, które pozwoliły precyzyjnie odtworzyć przebieg zbrodni.
Mariusz Gierszewski żartuje, że na końcu komunikatu policja powinna dopisać „przestępcy, bójcie się, bo kara jest nieunikniona!”.
— Tak, dokładnie — przytakuje Długosz. — No ale Francja nadal nie chce pana mordercy wydać. Pan zleceniodawca natomiast trafił do aresztu. Bardzo lubię takie historie, bo to jest trochę też o tym […], że prędzej czy później cię znajdą. Może się wydawać, że sprawa już się przedawniła, że się nie uda znaleźć…
— Ale też technika idzie do przodu. I nie było dowodów, a nagle są dowody — dopowiada Gierszewski.
„W związku ze śledztwem”
Ona jest czołową dziennikarką polityczną, a on — uznanym reporterem śledczym. Prywatnie Dominika Długosz i Mariusz Gierszewski są małżeństwem z niemal 20-letnim stażem, a teraz łączą siły również jako współprowadzący podcast „W związku ze śledztwem”.
Nowe odcinki podcastu będą ukazywać się w każdy wtorkowy wieczór na stronie Newsweek.pl, w aplikacji Onet Audio, a także na kanałach Radia Zet i „Newsweek Polska” na YouTube.