Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Samolot z Warszawy do Oslo awaryjnie lądował. Przyczyną przegrzany telefon

Samolot z Warszawy do Oslo awaryjnie lądował. Przyczyną przegrzany telefon

6 lipca, 2026
Pociski Patriot dla Ukrainy. Czarnek uderza w szefa MON. Menzen z ripostą

Pociski Patriot dla Ukrainy. Czarnek uderza w szefa MON. Menzen z ripostą

6 lipca, 2026
Jest medal reprezentacji Polski na mistrzostwach! Ten sport nigdy nie zawodzi – Siatkówka – Sport Wprost

Jest medal reprezentacji Polski na mistrzostwach! Ten sport nigdy nie zawodzi – Siatkówka – Sport Wprost

6 lipca, 2026
Zerowy PIT dla marynarzy. Sejm uchwalił nowe przepisy – Biznes Wprost

Zerowy PIT dla marynarzy. Sejm uchwalił nowe przepisy – Biznes Wprost

6 lipca, 2026
Wojna na Ukrainie. Rosja uderzyła w obiekt Azerbejdżanu. Wzywają ambasadora

Wojna na Ukrainie. Rosja uderzyła w obiekt Azerbejdżanu. Wzywają ambasadora

6 lipca, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Samolot z Warszawy do Oslo awaryjnie lądował. Przyczyną przegrzany telefon
  • Pociski Patriot dla Ukrainy. Czarnek uderza w szefa MON. Menzen z ripostą
  • Jest medal reprezentacji Polski na mistrzostwach! Ten sport nigdy nie zawodzi – Siatkówka – Sport Wprost
  • Zerowy PIT dla marynarzy. Sejm uchwalił nowe przepisy – Biznes Wprost
  • Wojna na Ukrainie. Rosja uderzyła w obiekt Azerbejdżanu. Wzywają ambasadora
  • Warszawa. ZDM odpowiedział na nowe informacje. Reakcja na doniesienia mediów
  • Zmiany w PPK 2026. Co się zmieni, a czego nie będzie? – Biznes Wprost
  • Hirszfelda 2. Chaos po decyzji o ewakuacji. „Pakujemy kartony i ma nas tu nie być”
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » „Ona niszczy ludzi i jest bezkarna”. Ujawniamy, co dzieje się w warszawskich wodociągach
„Ona niszczy ludzi i jest bezkarna”. Ujawniamy, co dzieje się w warszawskich wodociągach
Aktualności

„Ona niszczy ludzi i jest bezkarna”. Ujawniamy, co dzieje się w warszawskich wodociągach

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości6 lipca, 2026

— Problem nie polega przecież na tym, że znajdziemy tego, kto napisał donos, tylko że weźmiemy pod uwagę, co napisał. A to jest sedno tego listu. Płacz i prośba: zróbcie coś, bo już nie możemy tak żyć — opowiada pracownik MPWiK. — Zawiadomiłam prokuraturę i ABW o tym anonimie dlatego, że jeżeli kiedyś mi się coś stanie, chciałabym mieć ślad, że informowałam — odpowiada prezeska.

— Od dawna się zastanawiam, jak doszliśmy do punktu, w którym nikt nie potrafi się sprzeciwić pani prezes. Aż się płakać chce — mówi wieloletni pracownik warszawskiego Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji, jednej z największych spółek komunalnych w Polsce. Miliardowe przychody, ponad 2,7 tys. pracowników, samych dyrektorów jest prawie 70. I to oni najczęściej obrywają, bo są najbliżej.

Innemu pracownikowi MPWiK jedna z dyrektorek zwierzyła się, że przez panią prezes miała chwile, gdy nie chciała dalej żyć. On sam też się wiele razy zastanawiał: może rzeczywiście jest taki beznadziejny, jak mówi pani prezes? — Ale najczęściej jest mi po prostu smutno, że nie ma sprawiedliwości na tym świecie. Ona niszczy ludzi i jest bezkarna. I to jest coś, na co nie ma zgody — zapewnia.

Kto napisał donos?

Foto: Ilustracja Piotr Chatkowski

Niech go już nie męczy

O prezes MPWiK Renacie Tomusiak podwładni mówią właśnie tak: „ona”. Ona mówi, że praca w wodociągach to służba, a spółka jest ważniejsza niż rodzina. Ona powtarza, że każdy dyrektor ma nienormowany czas pracy i musi być dyspozycyjny 24 godziny na dobę. Ona zleca zadania na już i każe siedzieć po godzinach oraz w weekendy. Ma powiedzenie, że dobry opierdol trzeba zrobić pracownikowi w piątek po południu, żeby przez weekend o nim myślał.

Utrudnia wykorzystywanie urlopów, nawet tych zaległych. — Nie możemy złożyć wniosku urlopowego, jeżeli nie uzgodnimy tego z bezpośrednim przełożonym. A on z kolei musi to uzgodnić przez dyrektora organizacyjnego z panią prezes. Tymczasem ona do końca trzyma nas w niepewności: dostaniemy ten urlop czy nie? Nie ma żadnego poszanowania — wzdycha wieloletni pracownik. Dodaje, że wszyscy się pani prezes boją, łącznie z członkami zarządu. I nikt nie śmie się jej sprzeciwić.

Inny opowiada o wyjeździe kadry kierowniczej do hotelu Pałac Romantyczny w podtoruńskim Turznie jesienią zeszłego roku. W czasie uroczystej kolacji wiceprezydent Warszawy Tomasz Mencina, który nadzoruje spółkę, powiedział, że pani prezes trzyma wszystko twardą ręką. — Rozumiem rządy twardej ręki, ale nie można uderzać publicznie w pracownika tak, by odbierać mu poczucie wartości. A panią prezes najmniejszy błąd potrafi wyprowadzić z równowagi i wtedy używa słów, które są niegodne menedżera — mówi pracownik.

Najgorsze jest publiczne poniżanie. Szydzenie: gdzie wy macie mózgi, włączcie wreszcie myślenie. I to, że nie ma szansy, by się wytłumaczyć. — Bo ona od razu podnosi głos, nie pozwala się wypowiedzieć, tylko od razu osądza, krytykuje. Mówi: to nie tak, ja chcę inaczej. Nie powie, jak chce, ale potem wszyscy są rozliczani, że nie zrobili tak, jak sobie życzyła. I zawsze jej się spieszy, wszystko ma być na cito — dodaje inny.

— Ostatnio jej ofiarą padł jeden z dyrektorów. Wystarczyło, że na posiedzeniu zarządu wtrącił jakieś słowo, a pani prezes przypuszczała atak: pan się do tej roboty nie nadaje, nie ma pan pojęcia o niczym. Każdy myślał: niech mu da wypowiedzenie, niech go zdegraduje, ale niech go już nie męczy. Tymczasem jak obchodziliśmy 140-lecie wodociągów, przyznała mu odznaczenie za szczególne osiągnięcia dla rozwoju spółki. Najpierw człowieka upokorzyła, a później dała mu statuetkę — opowiada kolejny pracownik.

Od innych słyszę, że pani prezes ­potrafi pochwalić i człowiek jest wtedy dumny, że ta wymagająca pani prezes pogłaskała po główce, może będzie lepiej. Ale nie jest lepiej, tylko jeszcze gorzej.

Osoba niezatapialna

Dyrektorom pani prezes zwróciła kiedyś uwagę, że zbyt głośno oddychają. I szurają krzesłami, a jej to przeszkadza, mają przestać. Na którymś z posiedzeń zespołu zarządzania kryzysowego oświadczyła, że mogą nie odbierać telefonów od niej tylko wtedy, gdy uprawiają seks. Słyszeli to wszyscy dyrektorzy i zarząd, w sumie ok. 20 osób.

— Nie, nigdy tak się nie wypowiedziałam — zaprzecza Renata Tomusiak. — Poprosiłam tylko, aby pamiętać, że nasza spółka to infrastruktura krytyczna, mamy podwyższone stopnie alarmowe. Jesteśmy jak pogotowie ratunkowe, awaria nie wybiera dnia ani godziny. Dlatego na tych piątkowych odprawach meldujemy, czy jesteśmy gotowi na weekend. Więc jeżeli spotykamy się, żeby coś uzgodnić, a ktoś nie odbiera telefonu, to mówię: rozumiem, każdy z nas ma swoje sprawy. Ale uprzejma prośba: oddzwaniajcie, abyśmy mogli pomóc ludziom pozbawionym dostępu do wody, zareagować w razie poważnej awarii czy ataku. Specjaliści wojskowi i policyjni od bezpieczeństwa ostrzegają, że wojna hybrydowa w Polsce już trwa. Nie mogę, nie chcę i nie będę tego lekceważyć — tłumaczy Renata Tomusiak, która stoi na czele warszawskiego MPWiK od września 2016 r.

To za jej kadencji doszło do dwóch awarii kolektora przesyłającego ścieki do oczyszczalni Czajka. Najpierw w 2019 r., a potem niemal rok później. To był potężny kryzys, ścieki wypłynęły do Wisły. Prezes Tomusiak niemal codziennie organizowała wtedy konferencje prasowe, zapewniając, że woda nie została skażona, Warszawiacy mogą ją bezpiecznie pić.

NIK wskazała później na błędy przy projektowaniu, budowie i eksploatacji podziemnego kolektora, który transportuje ścieki z lewobrzeżnej części stolicy do oczyszczalni. MPWiK złożyło ponad 150 stron zastrzeżeń do raportu NIK i zawiadomiło prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez część ekspertów współpracujących z Izbą.

— Nie wyciągnięto wobec niej żadnych konsekwencji. Pani Tomusiak słynie z tego, że jest chroniona przez partyjne struktury Koalicji Obywatelskiej. To osoba niezatapialna — mówi radny stowarzyszenia Miasto Jest Nasze Jan Mencwel.

— Jako mieszkańcowi stolicy jest mi bardzo przykro, że stworzono sitwę, która stara się ukrywać problemy. To układ, w którym wszyscy się nawzajem chronią. Pani prezes ma osobistą relację z wiceprezydentem Menciną z Koalicji Obywatelskiej, który był w MPWiK członkiem zarządu, a potem przeszedł do rady nadzorczej — tłumaczy pracownik.

Donos i laurka

W marcu 2025 r. do prezydenta Rafała Trzaskowskiego poszedł anonimowy donos. Jego autorzy domagali się odwołania prezeski zarządu MPWiK, pisali, że traktuje spółkę jak swój folwark.

Pracowników traktuje „nieludzko, przedmiotowo, pretensjonalnie, z wyższością, poniża, deprecjonuje, gnębi psychicznie i publicznie straszy, mówiąc co rusz, że przecież nie musimy tu pracować”. Efekt? Wiele osób leczy się psychiatrycznie, część wylądowała na zwolnieniach z diagnozą: załamanie nerwowe, wypalenie, stany lękowe, ataki paniki, nadciśnienie tętnicze.

List szybko trafił do prezeski, odczytała go publicznie. A potem zaczęło się poszukiwanie jego autorów, zaangażowano do tego pion bezpieczeństwa spółki. Bez skutku.

— Ale problem nie polega przecież na tym, że znajdziemy tego, kto napisał donos, tylko że weźmiemy pod uwagę, co napisał. A to jest sedno tego listu. Płacz i prośba: zróbcie coś, bo już nie możemy tak żyć — tłumaczy wieloletni pracownik. Opowiada, że jeden z dyrektorów przygotował pismo w obronie pani prezes. — To była laurka: jest cudowna, wspaniała, pracownicy nie mają do niej zastrzeżeń. Kazali nam to podpisywać — mówi.

— Ten dyrektor po kolei wszystkich zapraszał. I my podpisywaliśmy to pismo, a potem patrzyliśmy sobie w oczy i się zastanawialiśmy, kiedy staliśmy się tacy posłuszni. To było żenujące, ale wiem, że gdybym nie podpisał, pani prezes pierwsza by się dowiedziała. I nie chodzi o to, że by mnie zwolniła, tylko zaczęłaby gnębić. A to jest takie gnębienie, że człowiek chce popełnić samobójstwo — mówi inny.

Nie każdy wytrzymuje

Dyrektorzy sami z siebie napisali to oświadczenie — twierdzi Renata Tomusiak. Przypomina, że donosów było więcej, pierwszy już w 2020 r. Oba były analizowane przez radę nadzorczą, a zawarte w nich zarzuty nie zostały potwierdzone. Owszem, kadra kierownicza, zwłaszcza ta uczestnicząca w zarządzaniu kryzysowym, ma obowiązek pozostawania w kontakcie telefonicznym również poza godzinami pracy. Bo MPWiK to operator infrastruktury krytycznej, który działa 24 godziny na dobę przez siedem dni w tygodniu. Ale to nieprawda, że pracownicy pełnią dyżury bez wynagrodzenia: od sierpnia 2025 r. za dyżur domowy wypłacany jest dodatek do pensji, 10 zł brutto za godzinę. A dyrektorzy pracujący w weekendy są dodatkowo wynagradzani, m.in. dostają nagrody kwartalne.

— Ale faktem jest, że żyjemy w szalonym świecie. A to nie jest praca dla każdego, niektórzy nie wytrzymują tego, że bez względu na porę nocy i dnia mamy obowiązek być w gotowości. To praca dla ludzi, którzy kochają służbę publiczną, rozumieją, jakie ona niesie wyzwania, i potrafią współpracować. Ja robię wszystko, co w mojej mocy, żeby takie środowisko wytwarzać — mówi prezes Tomusiak. Więc tym bardziej jej przykro, że są ludzie, którzy nie chcą się ujawnić, nie chcą porozmawiać, tylko wypisują o niej straszne rzeczy.

Była tym donosem poruszona, uważa, że musiał go napisać któryś z dyrektorów. — Tej osobie nie zależy na wyjaśnieniu ani na skonfrontowaniu się, tylko na niszczeniu mnie. I dlatego zawiadomiłam prokuraturę i ABW o tym anonimie z 2020 r. Nie dlatego, żeby ujawnić tę osobę, tylko dlatego, że jeżeli kiedyś mi się coś stanie, chciałabym mieć ślad, że informowałam — tłumaczy prezeska. W MPWiK — deklaruje — są procedury antymobbingowe i antydyskryminacyjne oraz system ochrony sygnalistów i compliance. Wszystko po to, by wykrywać i wyjaśniać nieprawidłowości.

Renata Tomusiak nalega, by napisać, że z dyrektywy UE o sygnalistach wynika, że należy ze szczególną ostrożnością podchodzić do zgłoszeń anonimowych, bo często służą do pomówień. Zaprasza do siedziby MPWiK, zorganizuje spotkanie z pracownikami, będę mogła zweryfikować opowieści moich informatorów z faktami. Bardzo na to nalega, choć odbyłyśmy ponadgodzinną rozmowę telefoniczną, a poza tym dostałam obszerne odpowiedzi na wszystkie pytania.

Pani prezes lubi rozmach

Kolejny anonimowy list został wysłany do prezydenta Warszawy i głównego inspektora pracy miesiąc temu. Tym razem autorzy alarmowali, że mobbing trwa w najlepsze, a dotychczasowe kontrole miały charakter działań pozorowanych. „Destabilizacja kadry zarządzającej, rotacja kluczowych pracowników oraz atmosfera strachu bezpośrednio wpływają na zdolność spółki do realizacji jej strategicznych zadań” — napisali.

— Ludzie boją się cokolwiek zgłosić pani prezes, a to paraliżuje spółkę i ma realny wpływ na jej bezpieczeństwo. Bo człowiek pod wpływem stresu może popełnić błąd — tłumaczy jeden z dyrektorów, któremu pokazuję donos.

Był w nim również zarzut marnotrawienia publicznych pieniędzy. „Spółka, pomimo tego, że ma wieloosobowy dział prawny, współpracuje na stałe z wieloma kancelariami prawnymi, na których porady wydaje miliony złotych” — tłumaczyli autorzy.

Pytam o te wydatki panią prezes. Odpowiada, że planowane koszty obsługi prawnej realizowanej przez kancelarie zewnętrzne w 2026 r. wynoszą 4,877 mln zł netto (5,998 mln zł brutto). A łączna wartość prowadzonych przez nie spraw na rzecz MPWiK to prawie 1,5 mld zł.

Pani prezes lubi rozmach. Na Dzień Wodociągowca w maju zaprosiła wszystkich pracowników spółki. — Ponieważ zawsze konkuruje z wodociągami w Krakowie, a tam na uroczystości przychodzi 100 proc. zatrudnionych, chciała pokazać, że nie jest gorsza. Kazała zrobić listę i co tydzień sprawdzać, ile osób się zapisało — opowiada jeden z pracowników.

— Cel to minimum 90 proc. obecności. Co piątek się tłumaczyliśmy, dlaczego nie wszyscy potwierdzili, że będą. Nie przyjmowała do wiadomości, że ktoś ma komunię, urlop. Przecież teraz można ubezpieczyć zagraniczną wycieczkę i przełożyć wyjazd. A potem się szczyciła, bo przyszło ok. 2 tys. osób — dodaje inny.

Przemówił prezydent Trzaskowski, wręczono nagrody, było wspólne zdjęcie. Cały plac ozdobiono niebieskimi hortensjami, ustawiono karuzele, zabytkowe samochody i fotobudkę. Gości witał kwartet smyczkowy, potem były gry i zabawy. Na wrzesień zaplanowano oficjalną galę z okazji 140-lecia spółki, tym razem na 500 osób.

To jest skandal

W donosie znalazł się też wątek wydawania publicznych pieniędzy na liczne wyjazdy służbowe. Pracownicy, z którymi rozmawiałam, potwierdzają: na początku czerwca pięcioosobowa delegacja MPWiK pojechała do Monachium na największe w Europie targi wodociągowo-kanalizacyjne. ­Zatrzymali się w jednym z najdroższych monachijskich hoteli Bayerischer Hof.

Renata Tomusiak wyjaśnia: cała piątka zamieszkała w tym hotelu, bo niespodziewanie odwołano im rezerwację w Mercure, więc trzeba było coś na szybko znaleźć, a w czasie targów dostępność hoteli była bardzo ograniczona. Koszt był porównywalny. — Jest to koszt marginalny wobec przychodów przedsiębiorstwa i konieczny, bo MPWiK musi uczestniczyć w takich wydarzeniach, jeżeli chce rozwijać się jako firma działająca dla dobra mieszkańców Warszawy. Ale spółka zawsze stara się postępować gospodarnie — zapewnia prezes. A poza tym — dodaje — takie wyjazdy nie zdarzają się często: w ciągu dekady jej rządów w MPWiK było ich zaledwie dziesięć.

Tymczasem z informacji „Newsweeka” wynika, że znacznie więcej: tylko w ostatnich dwóch latach pani prezes była w Paryżu, Londynie, Brukseli, Atenach, Weronie i Porto. A koszt delegacji do Monachium, razem z biletami lotniczymi i wstępem na targi, wyniósł 13 tys. zł na osobę, czyli w sumie 65 tys. zł.

— To jest skandal. Pani prezes ciągle mówi o służbie, o tym, żeby się oddać bezpieczeństwu wody, pracować w weekendy, być cały czas na telefonie. A sama nie potrafi rozgraniczyć tego, co służbowe, od tego, co prywatne, choć przecież niemało zarabia — ubolewa wieloletni pracownik.

W ubiegłym roku Renata Tomusiak zarobiła w MPWiK 566 tys. zł. Kolejne 49,8 tys. jako członek rady nadzorczej w Szpitalu Praskim i 71,5 tys. w spółce Aquanet SA.

Nikt nie pyta

Autorzy ostatniego donosu ­prosili prezydenta Trzaskowskiego i głównego inspektora pracy o przeprowadzenie w MPWiK niezależnej kontroli, odbycie poufnych rozmów z pracownikami i sprawdzenie działań rady nadzorczej. A przede wszystkim odsunięcie Renaty Tomusiak do czasu wyjaśnienia sprawy.

Pytam warszawski ratusz, czy zlecił kontrolę w MPWiK. Rzeczniczka Marzena Gawkowska odpowiada, że tak, właśnie się zaczęła. Miasto poinformuje o jej wynikach. Główny inspektor pracy ­milczy.

— O ile na ten pierwszy anonim z roku 2025 była reakcja miasta, bo się pojawiło oświadczenie, o tyle teraz wiadomo, że coś do ratusza wpłynęło, ale jest totalna cisza. Nawet o te finanse nikt nie pyta — mówi jeden z pracowników.

Wszyscy są tym rozczarowani. Ale nie myślą o proteście, boją się. — Co się z nami zrobiło? Nie może być przecież tak, że pozwalamy się terroryzować jednemu człowiekowi — dodaje kolejny. Jest wykształcony i kompetentny, a mimo to czuje się bezradny. — Człowiek nie jest w stanie się odezwać, choć wie, że ma rację. Próbuje coś z panią prezes uzgodnić, a ona zwleka z decyzją. A jak już wszystko jest uzgodnione i potrzebujemy jej zgody, ona mówi: a co wy żeście mi tu przynieśli? Kto o tym zdecydował? I nikt nie jest w stanie powiedzieć: zrobiliśmy to zgodnie z pani wytycznymi — wzdycha ciężko.

A potem pyta: — Myśli pani, że ktoś coś z tym wszystkim zrobi? Przecież nie może być tak, że jeden człowiek krzywdzi tak wielu. I to nie jest tak, że my jesteśmy leniwi, mimo że ciągle jesteśmy o to posądzani. My nie boimy się tej pracy, staramy się, żeby wodociągi funkcjonowały jak najlepiej. A ona nam przeszkadza, wprowadzając chaos decyzyjny. Ja się czasami czuję, jakbym był jakimś matołem — mówi.

Tymczasem prezes Tomusiak powtarza: to nie jest robota dla każdego. — Bo jeżeli ktoś słyszy rzeczy, których nie mówię, i czuje się dotknięty, to warto, by nad sobą popracował — sugeruje. Twierdzi, że jest otwarta na krytykę, gotowa do weryfikowania własnych działań i wprowadzania zmian. A doskonalenie relacji ze współpracownikami to jeden z jej priorytetów. — Ja się czuję nękana, gonię się z cieniem, z kimś, kto się nie chce ujawnić — mówi. Spodziewa się kolejnego anonimu, a potem następnego, bo ktoś w spółce ewidentnie jej nienawidzi.

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
28

05.07.2026

undefined

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Majmurek: Pęka ponadpartyjna zgoda w sprawie Ukrainy. To fatalna wiadomość

Majmurek: Pęka ponadpartyjna zgoda w sprawie Ukrainy. To fatalna wiadomość

Czują się oszukane przez swatkę-celebrytkę. „Zapłaciłam 35 tys. zł, nie miałam żadnej randki” [UJAWNIAMY]

Czują się oszukane przez swatkę-celebrytkę. „Zapłaciłam 35 tys. zł, nie miałam żadnej randki” [UJAWNIAMY]

Złote Anioły wręczone. Gala zamknięcia 24. MFF BellaTOFIFEST za nami

Złote Anioły wręczone. Gala zamknięcia 24. MFF BellaTOFIFEST za nami

Decydujące mecze mundialu tuż-tuż. Te maszynki do popcornu sprawdzą się podczas wspólnego kibicowania
                
            
    W tekście i na zdjęciach znajdują się linki reklamowe sponsorowane przez
    
    Media Expert

Decydujące mecze mundialu tuż-tuż. Te maszynki do popcornu sprawdzą się podczas wspólnego kibicowania W tekście i na zdjęciach znajdują się linki reklamowe sponsorowane przez Media Expert

Ten szczyt pokaże, czy NATO może przetrwać w obecnej formie. „Europa jest zirytowana”

Ten szczyt pokaże, czy NATO może przetrwać w obecnej formie. „Europa jest zirytowana”

Donald Trump walczy z imigracją. Eksperci przedstawiają trzy scenariusze

Donald Trump walczy z imigracją. Eksperci przedstawiają trzy scenariusze

Wybitny profesor o Trumpie: najbardziej boi się wewnętrznego buntu przeciwko sobie

Wybitny profesor o Trumpie: najbardziej boi się wewnętrznego buntu przeciwko sobie

Sierakowski: zamiast Bandery z przeszłości, sami stworzymy sobie Banderę w przyszłości

Sierakowski: zamiast Bandery z przeszłości, sami stworzymy sobie Banderę w przyszłości

Andrzej Duda i jego nowe Porsche. Gądek: chce pokazać, że coś mu się w życiu udało

Andrzej Duda i jego nowe Porsche. Gądek: chce pokazać, że coś mu się w życiu udało

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Pociski Patriot dla Ukrainy. Czarnek uderza w szefa MON. Menzen z ripostą

Pociski Patriot dla Ukrainy. Czarnek uderza w szefa MON. Menzen z ripostą

6 lipca, 2026
Jest medal reprezentacji Polski na mistrzostwach! Ten sport nigdy nie zawodzi – Siatkówka – Sport Wprost

Jest medal reprezentacji Polski na mistrzostwach! Ten sport nigdy nie zawodzi – Siatkówka – Sport Wprost

6 lipca, 2026
Zerowy PIT dla marynarzy. Sejm uchwalił nowe przepisy – Biznes Wprost

Zerowy PIT dla marynarzy. Sejm uchwalił nowe przepisy – Biznes Wprost

6 lipca, 2026
Wojna na Ukrainie. Rosja uderzyła w obiekt Azerbejdżanu. Wzywają ambasadora

Wojna na Ukrainie. Rosja uderzyła w obiekt Azerbejdżanu. Wzywają ambasadora

6 lipca, 2026

Najnowsze Wiadomości

Warszawa. ZDM odpowiedział na nowe informacje. Reakcja na doniesienia mediów

Warszawa. ZDM odpowiedział na nowe informacje. Reakcja na doniesienia mediów

6 lipca, 2026
Zmiany w PPK 2026. Co się zmieni, a czego nie będzie? – Biznes Wprost

Zmiany w PPK 2026. Co się zmieni, a czego nie będzie? – Biznes Wprost

6 lipca, 2026
Hirszfelda 2. Chaos po decyzji o ewakuacji. „Pakujemy kartony i ma nas tu nie być”

Hirszfelda 2. Chaos po decyzji o ewakuacji. „Pakujemy kartony i ma nas tu nie być”

6 lipca, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.