Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Wojna w Iranie. USA zidentyfikowały zabitych w Jordanii żołnierzy

Wojna w Iranie. USA zidentyfikowały zabitych w Jordanii żołnierzy

22 lipca, 2026
Zmiany w WOT. Powstał Komponent Obrony Pogranicza

Zmiany w WOT. Powstał Komponent Obrony Pogranicza

22 lipca, 2026
„Gdy nie ma w domu dzieci, to jesteśmy niegrzeczni”. Polaków urlopy bez dzieci [TEKST ARCHIWALNY]

„Gdy nie ma w domu dzieci, to jesteśmy niegrzeczni”. Polaków urlopy bez dzieci [TEKST ARCHIWALNY]

22 lipca, 2026
Czas na debiut Roberta Lewandowskiego. Gdzie i kiedy oglądać mecz Polaka? – Piłka nożna – Sport Wprost

Czas na debiut Roberta Lewandowskiego. Gdzie i kiedy oglądać mecz Polaka? – Piłka nożna – Sport Wprost

22 lipca, 2026
Zarzuty UOKiK dla AAA Auto. Chodzi o kredyty i dodatkowe usługi – Biznes Wprost

Zarzuty UOKiK dla AAA Auto. Chodzi o kredyty i dodatkowe usługi – Biznes Wprost

22 lipca, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Wojna w Iranie. USA zidentyfikowały zabitych w Jordanii żołnierzy
  • Zmiany w WOT. Powstał Komponent Obrony Pogranicza
  • „Gdy nie ma w domu dzieci, to jesteśmy niegrzeczni”. Polaków urlopy bez dzieci [TEKST ARCHIWALNY]
  • Czas na debiut Roberta Lewandowskiego. Gdzie i kiedy oglądać mecz Polaka? – Piłka nożna – Sport Wprost
  • Zarzuty UOKiK dla AAA Auto. Chodzi o kredyty i dodatkowe usługi – Biznes Wprost
  • Leśnicy uratowali wodnego ptaka. W Polsce jest ich tylko kilka tysięcy
  • Państwa UE dyskutują o 21. pakiecie sankcji na Rosję. Unijni „buntownicy”
  • Tragiczna historia słynnej rodziny Batyckich. „Tomek zmanipulował nawet lekarzy psychiatrów” [TEKST ARCHIWALNY]
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Tragiczna historia słynnej rodziny Batyckich. „Tomek zmanipulował nawet lekarzy psychiatrów” [TEKST ARCHIWALNY]
Tragiczna historia słynnej rodziny Batyckich. „Tomek zmanipulował nawet lekarzy psychiatrów” [TEKST ARCHIWALNY]
Aktualności

Tragiczna historia słynnej rodziny Batyckich. „Tomek zmanipulował nawet lekarzy psychiatrów” [TEKST ARCHIWALNY]

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości22 lipca, 2026

Kiedy firma Batycki z powodu działań Tomasza, który wyprowadził z kont środki, straciła kilka milionów złotych, Bożena dowiedziała się o tym jako jedna z ostatnich. Publikujemy fragment książki „Batycka. Gorzki smak sukcesu”.

Przypominamy artykuł Magdaleny Kuszewskiej i Bożeny Batyckiej z 24 września 2025 r.

— Najgorsze było to, że nie miałam pojęcia, w jakie problemy wpadł mój syn Tomek — wzdycha Bożena.

Rozmowa o nim to jedno z naszych najtrudniejszych, najbardziej przejmujących nagrań. Za oknem rozbuchana przyroda, aura wakacyjna, słoneczny sierpień w swojej najlepszej formie. A my siedzimy przy okrągłym stole w pokoju dziennym. Dwie kobiety, dwie matki. Nie sposób nie wczuć się w emocje Bożeny. Tomasz, rocznik 1974, ponadprzeciętnie inteligentny. Mistrz kamuflażu, jak opisuje go sama matka. Na początku lat dwutysięcznych był już żonaty.

— Miał niezwykle przyjemny, charyzmatyczny styl bycia. Był w stanie zakręcić i zmanipulować każdego — twierdzi Bożena. Każde słowo, każde wspomnienie przynosi ból, ale teraz trzeba o tym wreszcie opowiedzieć.

Manipulacja

— Wtedy jeszcze tego nie wiedziałam, ale w ten sposób przejawiała się u Tomka choroba dwubiegunowa. Często wpadał w stany euforyczne, błyszczały mu oczy, miał energię bez granic. Opowiadał piękne historie, kreował rzeczywistość, a każdy swój pomysł, w tym biznesowy, opisywał tak barwnie i tak racjonalnie, jak gdyby miał ocalić świat… Nie było osoby, która by mu wtedy nie zaufała, nie uwierzyła. Oczywiście w tym gronie byłam i ja, i Maciej, jego ojciec — mówi Batycka.

Grzegorz, młodszy syn, u którego zdiagnozowano chorobę dwubiegunową, też miewa stany euforyczne. Ale potem pojawia się druga strona medalu, czyli głęboki dół. Przejmujący smutek. Takie spadanie emocjonalne, które pochłania, zabiera, wyczerpuje. Trudne dla chorego i jego otoczenia. Tyle że matka nie widziała takiego Tomasza, bo on już miał swój dom, swój związek, swoje biznesy, które prowadził z ojcem.

— Tomek zmanipulował nawet lekarzy psychiatrów. Potrafił owinąć ich wokół palca — opowiada Bożena. W jaki sposób? — Był w stanie doskonale ukryć swoje spadki nastroju. Nie mówił im całej prawdy o swoim zdrowiu. Karmił się lekami tak, jak chciał. Miał wypisane recepty dokładnie na te lekarstwa, które chciał mieć, w ilości, której według siebie potrzebował. Zarządzał tym perfekcyjnie. Ja nic o tym wtedy nie wiedziałam, dopiero z czasem jakoś to wyłuskałam. To, że był młody, mądry, pewny siebie, z pewnością pomagało. Jego żona należała do skrytych osób, nigdy nie mówiła mi o tym, jak zachowuje się Tomek, z jakimi problemami się mierzą.

(…)

Nie miał nawet trzydziestu lat, a już stał na czele firmy. Oficjalnie był w zarządzie firmy Batyckich. Miał dostęp do finansów, mógł swobodnie robić różne operacje na wielkie kwoty. I świetnie z tego korzystał. Poza kontrolą rodziców. Poza ich wiedzą. Bożena ufała, że syn znakomicie działa w dziedzinie nieruchomości, a Maciej nie wtrącał się do firmy Batycki. Wierzył synowi i jego decyzjom. Więc Tomasz działał bez problemu i bez oporów. Nazwisko otwierało mu wszystkie drzwi, podobnie jak jego inteligencja,

pewność siebie, zdolność manipulacji, charyzma i urok osobisty. Wchodził w podejrzane relacje biznesowe, tworzył spółki. Brał pożyczki pod zastaw hipoteczny, ryzykując na przykład dom dziadków, którzy zmarli. Albo pod zastaw nieruchomości należących do firmy Batycki.

Miał też gest, kobiety go uwielbiały.

— Dwa lata walczył o swoją przyszłą żonę — wspomina matka. Opisuje wielkie bukiety kwiatów, jakie wręczał ukochanej.

— Zakochał się po prostu. Do szaleństwa.

— Czy to małżeństwo było szczęśliwe?

— Owszem, ale tylko do pewnego czasu. Tomek potem zaczął szaleć i pewnie żonę zdradzał. Przeszli w stan w separacji. Także dlatego, że on ją chciał ochronić przed swoimi problemami. Mieszkanie po moich rodzicach dałam młodej parze w prezencie. Ale kiedy udzieliłam decyzyjności Tomkowi, on od razu zapisał je na żonę. Po latach zrozumiałam, że nie wolno przekazywać dzieciom swojego majątku zbyt wcześnie. Ale do czego ja zmierzam przy okazji…

Jak różnie można chorować?

Tomek święcie wierzył w to, co robi. On nie chciał nikogo okłamać, pozbawić majątku. Dałby się pokroić za swoje działania. Nie widział zagrożenia, które niewątpliwie się pojawiało.

Przez długi czas Bożenie się wydawało, że mimo iż rodzina nie jest pełna (przez rozwód z Maciejem), to jednak tworzą coś ważnego, dużego. Są rodzinną firmą, która może się rozwijać jeszcze szerzej, bardziej. Nie tylko w branży kaletniczej, luksusowych produktów skórzanych, ale także w dziedzinie nieruchomości wymagających rewitalizacji. Kiedy zadawała synowi pytania o kolejne kroki biznesowe, w tym inwestycje, roztaczał przed nią idealne wizje, w których wszystko się zgadzało, co do joty.

— A tymczasem jego działania były tragiczne — przyznaje ze smutkiem Bożena. (…)

Tomek zaczął zarządzać największą kaletniczą firmą w Polsce. Dodajmy, że w wieku dwudziestu paru lat.

— W krótkim czasie pozbawił firmę wszystkich pieniędzy.

Jak on to zrobił?

Nie wiadomo. Inwestował. Ja myślę, że to był hazard, choć nikt tego głośno nie powiedział. Tomek stracił tak ogromne pieniądze, całe miliony, że to się w głowie nie mieści — mówi Bożena.

Tomasz Batycki zmarnował właściwie cały majątek rodzinny i firmowy przed 2004 rokiem.

Chrześniak

— Trzymałam go do chrztu — opowiada Grażyna. Jest poruszona. Tomasz był jej siostrzeńcem i chrześniakiem. — Zawsze, to znaczy dopóki nie zniknął, miałam z nim świetny kontakt. Zniknął podobno przez swoje oszustwa…

Bożenka już nie miała z nim od jakiegoś czasu kontaktu, a on jeszcze tu u mnie raz jeden był. — Grażyna chętnie wraca do wspomnień z czasów, kiedy wszystko wydawało się prostsze. — Tomek i Grzesio to naprawdę były fajne, kochane dzieciaki. Znakomicie wychowane. Znające języki, uprawiające sport, z wieloma pasjami — wylicza Grażyna.

(…)

Kiedy firma Batycki z powodu działań Tomasza, który wyprowadził z kont środki, straciła kilka milionów złotych, Bożena dowiedziała się o tym jako jedna z ostatnich.

— Tomek obiecywał rodzicom, Bożence i Maciejowi, że wszystko będzie dobrze, że maksymalnie za tydzień się ułoży. I ona tak czekała, czekała, pełna wiary — opowiada Grażyna. Dzwoniły wtedy do siebie. Bożena była podłamana, ale żyła nadzieją, jak to ona. — Dowiedziała się, dostając jakby obuchem w łeb, że firmy nie ma, fabryki też nie ma, a później, że nawet domu nie ma. Został zastawiony pod pożyczkę.

Ostatni raz Grażyna widziała siostrzeńca w 2004 roku. Przyjechał po nią pod jej sklep jubilerski w Gdyni. Zaprosił na kawę, chciał się pożegnać na pewien czas. Kiedy wyszli na zewnątrz, na Tomasza czekał rosły ochroniarz, który jednocześnie był jego kierowcą.

— W ogóle nie rozumiałam, co to znaczy. Po co mu ochroniarz? — zastanawia się Grażyna. Pojechali do kawiarni. — „Ciociu, wyjeżdżam do Warszawy, tam będę miał większe możliwości działania. Ja wszystko wyprostuję, spokojnie”, powtarzał przekonująco, jak to Tomasz.

Próbuję zrozumieć, co się stało, że dwóch inteligentnych, mających dobre życie i świetnie zapowiadających się młodych mężczyzn, popadło w takie problemy. Czy odpowiedzią w jednym i drugim przypadku jest zbyt późno zdiagnozowana (i może nieleczona) choroba dwubiegunowa? I, jak podejrzewa Bożena, także skrywana depresja?

(…)

— Bożenka latami szukała Tomka, który po prostu przepadł bez wieści — mówi Grażyna.

Od 2004 roku nie było z nim żadnego kontaktu. Telefon wyłączony, maile zablokowane, social mediów nie miał.

Tomasz po prostu zniknął z Trójmiasta, nikomu nie powiedziawszy dokładnie, dokąd i na jak długo jedzie. Cioci wspomniał coś o Warszawie, ale mógł to zrobić dla zmyłki. Rodzice myśleli, że może wylądował gdzieś za granicą, aby przeczekać finansowe burze.

Ucieczka

— Zniknięcie Tomka było ucieczką? — pytam jego mamę.

— Oczywiście, na sto procent. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Dziś wiem też, że był wtedy chory.

— A próbowaliście wcześniej to z Tomkiem jakoś wyjaśnić, zanim zniknął?

— Tak, zapraszałam go na obiad do domu, ciągle odmawiał, ale raz udało mi się. Tego dnia Tomek przyszedł, zaczęliśmy rozmowę, do której natchnął mnie fragment Biblii: „Wiara nawet tak maleńka jak ziarno gorczycy może zdziałać cuda”. I ja chciałam tę wiarę przekazać Tomkowi. Wcześniej dzwoniłam do różnych zakonów, gdzie mógłby schronić się na pewien czas, by odnaleźć siebie, spokój wewnętrzny. Przekazałam mu te informacje, przekonując, że jeśli zostanie na miejscu, nie wyplącze się z problemów.

Powiedziałam, że w niego wierzę, że on to wszystko wyprostuje. Przytuliliśmy się mocno i Tomek wyszedł. To był ostatni raz, gdy go widziałam.

— Dokąd uciekł?

— Nie mam pojęcia — mówi Bożena. — Powiedział, że do Warszawy, ale kto wie?

Kiedy Tomasza nie było i nie było, Bożena i Maciej zaczęli się bardzo niepokoić. Może ktoś zrobił mu krzywdę? Może został uprowadzony dla okupu? To wcale nie było takie rzadkie. Zatroskani, przejęci, obdzwaniali znajomych, bliskich i dalekich, wypytywali o syna, kogo tylko się dało.

Prosili o pomoc różne osoby; bezskutecznie. Tomasz przepadł jak kamień w wodę. Nie odezwał się ani do matki, ani do cioci? Ani do ojca? Brata? Dlaczego? Co się stało? Czy on tak bardzo się wstydził tego, że naraził rodzinną firmę na milionowe straty? A może coś mu się stało, może wpadł w jakieś tarapaty? — zadaję wiele pytań osobom z otoczenia Bożeny.

Osoby, które się wypowiadają, chcą pozostać anonimowe. Słyszę, że podobno związał się z zamożną kobietą, znacznie starszą od siebie, prawie w wieku matki. Słyszę, że Tomasz był znanym w trójmiejskim świecie bon vivantem.

Miał aurę. Ludzie mu wierzyli. Umiał się nosić, prezentować. Czasem epatował bogactwem. Luksusowe auto, świetne ubrania, dodatki, drogie zegarki. Miał gest, miał wielki urok. Wchodził do trójmiejskich lokali, a wszyscy mu się kłaniali. Niektórzy poczytywali sobie za wielki zaszczyt przebywać w jego towarzystwie. Kobiety do niego lgnęły. Potrafił w lokalu zamówić za kilka tysięcy złotych szampana, którym szczodrze częstował.

(…)

Król

Nikt tak naprawdę nie wie, jakie dokładnie interesy prowadził Tomasz. Jasne, nieruchomości to jedno, ale jest jeszcze sfera, o której nic nie wiadomo lub którą lepiej przemilczeć. Podobno wkręcił się w ruletkę, grywał na wielkie kwoty. Podobno miał pomysły na nietypowe biznesy, dlatego potrzebował naprawdę wielkiej gotówki, którą zamierzał szybko oddać do firmowych kas.

Fakty są takie: Tomasza nie było od 2004 roku. Nikt z rodziny ani przyjaciół nie miał pojęcia, co z nim się stało, gdzie przebywał, z kim. Bożena wynajęła detektywa, aby odnalazł syna. Bezskutecznie.

Pomogła wspomniana wcześniej zamożna, sporo starsza od Tomasza kobieta. Podobno partnerka (niektórzy mówią, że współinwestorka). Powiedziała, że Tomasz mieszkał w Warszawie, że leczył się długo w szpitalu.

Tyle że on już nie żył.

Obietnica

— Poznałam kobietę, która przez pewien czas towarzyszyła Tomkowi. Wskazała mi jakieś tropy, nie chcę o wszystkim już teraz mówić. Dzięki niej dowiedziałam się o nim choć trochę: jak i gdzie żył. I podobno miał się całkiem dobrze, jednak zaczął poważnie chorować. Bywał w różnych miejscach, głównie w Warszawie i we Wrocławiu. A ja długo myślałam, że uciekł za granicę — opowiada Bożena.

Tomasz zmusił tę kobietę do złożenia obietnicy, że ona nigdy się z jego matką nie skontaktuje. A jednak zrobiła, choć już po śmierci Tomasza. Dzięki niej osoba, która umierając w wieku czterdziestu czterech lat, została określona jako NN, odzyskała imię i nazwisko.

— Ta kobieta skierowała prokuratora do mnie, bo wiedziała, że jestem matką — mówi Bożena. — A ja trzymam to wszystko w sercu. Przecież to moje dziecko, mój syn, naprawdę w sumie dobry człowiek, który robił koszmarne rzeczy, zranił wiele osób, oszukał… Skala jego działań była ogromna, bo Tomek miał fantazję i odwagę, ale on był chory, trzeba pamiętać. Był chory. I potrafił działać tak, że ludzie mu ulegali. Uciekł, bo nie miał czym się pochwalić.

Czuł, że bardzo zawiódł.

Ślady

Ostatni raz, kiedy się spotkaliśmy, to był rok 2004. Nawet nie pamiętam, kiedy dokładnie to było. Potem cisza. Żadnego znaku życia, żadnej informacji. Miałam nadzieję, że żyje. Pielęgnowałam w sercu tę myśl. Chciałam wierzyć, że spotkamy się ponownie. Mijały lata, żadna wiadomość czy informacja nie pojawiła się.

W listopadzie 2018 roku zapukało do moich drzwi dwóch policjantów. Poinformowali mnie, że mój syn Tomek nie żyje. Zmarł w szpitalu w Warszawie podczas dializy nerek. Potem działania prokuratury w celu wyjaśnienia okoliczności śmierci.

I długo pustka i cisza. Dopiero teraz mogę zająć się pochówkiem. Załatwiam sprawy urzędowe. Próbuję odkryć ślady jego życia. Jest ich niewiele.

Najtrudniejsze chwile to odbiór jego rzeczy ze szpitala. Bluzy sportowe, spodnie i buty do treningu. Kilka innych rzeczy. I to wszystko. Jak żył, co robił, czy miał przyjaciół, bliskich sobie ludzi? Nie wiem, czy uda się odkryć ślady jego życia. Nie wiem, czy nawet ich szukać. Niewiele to już zmieni. Był tak blisko i tak daleko. Mam go w sercu i żegnam z miłością.

Łzy kapią i koją smutek.

To jedyny fragment wypowiedzi, który Bożena napisała i wysłała mi mailem. Nie była w stanie wypowiedzieć tych słów na głos.

Fragment książki „Batycka. Gorzki smak sukcesu” Magdaleny Kuszewskiej i Bożeny Batyckiej wydanej przez Wydawnictwo Otwarte. Tytuł, lead i skróty od redakcji „Newsweeka”. Książkę można kupić tutaj.

Okładka książki „Batycka. Gorzki smak sukcesu”

Foto: Wydawnictwo Otwarte

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

„Gdy nie ma w domu dzieci, to jesteśmy niegrzeczni”. Polaków urlopy bez dzieci [TEKST ARCHIWALNY]

„Gdy nie ma w domu dzieci, to jesteśmy niegrzeczni”. Polaków urlopy bez dzieci [TEKST ARCHIWALNY]

„Nie bądź niewolnikiem zdrowych nawyków”. Czym grozi ślepa pogoń za samodoskonaleniem?

„Nie bądź niewolnikiem zdrowych nawyków”. Czym grozi ślepa pogoń za samodoskonaleniem?

Nawet własne sondaże Putina pokazują kryzys. Tak źle nie było od lat

Nawet własne sondaże Putina pokazują kryzys. Tak źle nie było od lat

Jesteś przeciążony i nie czujesz radości życia? Misje poboczne pomogą ci odżyć

Jesteś przeciążony i nie czujesz radości życia? Misje poboczne pomogą ci odżyć

Obawa o przegapione szanse. FOMO niesie poważne konsekwencje

Obawa o przegapione szanse. FOMO niesie poważne konsekwencje

Jestem Łemkiem. Nie zgadzam się z tym, co mówią o nas Ukraińcy

Jestem Łemkiem. Nie zgadzam się z tym, co mówią o nas Ukraińcy

Dostał zadanie tak trudne, że niemal niewykonalne. „Mówiono mi, że jestem wcieleniem Breivika”

Dostał zadanie tak trudne, że niemal niewykonalne. „Mówiono mi, że jestem wcieleniem Breivika”

Polki 50 plus mają już dość. „Przekraczały granice swojej wytrzymałości” [TEKST ARCHIWALNY]

Polki 50 plus mają już dość. „Przekraczały granice swojej wytrzymałości” [TEKST ARCHIWALNY]

W PiS obrzucają się obelgami. Tak mówią o sobie zwaśnione frakcje

W PiS obrzucają się obelgami. Tak mówią o sobie zwaśnione frakcje

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Zmiany w WOT. Powstał Komponent Obrony Pogranicza

Zmiany w WOT. Powstał Komponent Obrony Pogranicza

22 lipca, 2026
„Gdy nie ma w domu dzieci, to jesteśmy niegrzeczni”. Polaków urlopy bez dzieci [TEKST ARCHIWALNY]

„Gdy nie ma w domu dzieci, to jesteśmy niegrzeczni”. Polaków urlopy bez dzieci [TEKST ARCHIWALNY]

22 lipca, 2026
Czas na debiut Roberta Lewandowskiego. Gdzie i kiedy oglądać mecz Polaka? – Piłka nożna – Sport Wprost

Czas na debiut Roberta Lewandowskiego. Gdzie i kiedy oglądać mecz Polaka? – Piłka nożna – Sport Wprost

22 lipca, 2026
Zarzuty UOKiK dla AAA Auto. Chodzi o kredyty i dodatkowe usługi – Biznes Wprost

Zarzuty UOKiK dla AAA Auto. Chodzi o kredyty i dodatkowe usługi – Biznes Wprost

22 lipca, 2026

Najnowsze Wiadomości

Leśnicy uratowali wodnego ptaka. W Polsce jest ich tylko kilka tysięcy

Leśnicy uratowali wodnego ptaka. W Polsce jest ich tylko kilka tysięcy

22 lipca, 2026
Państwa UE dyskutują o 21. pakiecie sankcji na Rosję. Unijni „buntownicy”

Państwa UE dyskutują o 21. pakiecie sankcji na Rosję. Unijni „buntownicy”

22 lipca, 2026
Tragiczna historia słynnej rodziny Batyckich. „Tomek zmanipulował nawet lekarzy psychiatrów” [TEKST ARCHIWALNY]

Tragiczna historia słynnej rodziny Batyckich. „Tomek zmanipulował nawet lekarzy psychiatrów” [TEKST ARCHIWALNY]

22 lipca, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.